Protesty kobiet bo wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zaostrzenia i tak restrykcyjnych przepisów aborcyjnych ogarnęły cały kraj. Reakcja rządzących zamiast prowadzić do dialogu zaognia konflikt. Konflikt, w którym nie chodzi już o to kto ma rację. Chodzi o to by mieć prawo do swojej racji i móc żyć zgodnie z nią. Strajk kobiet to walka o prawo do wolności, do posiadania odmiennego zdania i wyznania. Coś, co jeszcze tydzień temu wydawało się oczywiste – dziś jest dobrem zagrożonym.
Rząd w obliczu protestów wyciąga z rękawa żandarmerię i ONR-owców. Podobno do obrony kościołów i tradycji… Kupa cegieł i wyświechtane frazesy stają się ważniejsze od kobiet i ich praw. A wszystko to w imię racji, która podobno jest po stronie rządzących.
Podobno – bo każdy z nas ma prawo do swoich przekonań i poglądów oraz wiary, że ma rację kierując się w życiu określonymi przekonaniami. Demokracja to wolność demonstrowania i wyrażania poglądów. Kiedy staliśmy się krajem, w którym ta wolność jest zagrożona?
Natalia Witkowska
Redaktorka naczelna RaportCSR.pl