Oto zawody przyszłości. Na co warto postawić? Sprawdź

Dyskusje dotyczące trendów na rynku pracy na najbliższe lata skupiają się w głównej mierze na roli generatywnej sztucznej inteligencji. Należy jednak podkreślić, że nawet najbardziej innowacyjna technologicznie organizacja nie będzie w stanie wykorzystać swojego potencjału bez odpowiedniego zespołu oraz nowoczesnego zarządzania. Dlatego głównym nurtem, na który warto zwrócić przede wszystkim uwagę w najbliższej dekadzie, jest szeroko rozumiany rozwój pracownika. Co więcej, pracownika każdego szczebla. Szczegółową analizę trendów rozwojowych dla pracownika, managera i CEO prezentuje Kasia Syrówka w RAPORT Future®.

Innowacyjne rozwiązania technologiczne – nie tylko te z zakresu AI – stają się standardem w organizacjach. Jednak za postępem technologicznym powinien nadążać rozwój pracowników, którzy będą w stanie wykorzystać potencjał wdrożonych rozwiązań. W połączeniu z unowocześnionym zarządzaniem, który będzie skupiał swoją uwagę nie tylko na osiąganych wynikach, ale przede wszystkim na dobrostanie każdego z pracowników, to rzeczywisty klucz do sukcesu na najbliższe lata.

– Wdrażanie technologicznych innowacji w organizacjach jest ważne i ma zasadniczy wpływ na ich pozycję na rynku. Jednak żadna technologia nie powinna przyćmić roli pracownika, bo to jego odpowiednio wykorzystany potencjał jest rzeczywistą siłą napędową każdej firmy – podkreśla Kasia Syrówka, autorka raportu. – Co istotne, odpowiedzialność za rozwój kompetencji pracownika nie powinny spoczywać wyłącznie na nim samym. Nowoczesne przywództwo i odpowiedzialna organizacja to podstawy stabilnego rozwoju każdego pracownika. A ten powinien mieć swoje zaczątki już na etapie edukacji.

Czym zatem jest nowoczesne przywództwo? Przede wszystkim połączeniem wykorzystywania nowoczesnych technologii w celu optymalizacji procesów z indywidualnym, skupionym na rzeczywistych oraz zróżnicowanych potrzebach pracowników zarządzaniem. Jak podkreśla jeden z ekspertów wspierających swoją opinią RAPORT Future®. Rynek pracy i zawody przyszłości 2026 – dr Iwo Zmyślony – Kluczem nowoczesnego zarządzania jest zarządzanie przez indywidualizację, czyli budowanie kultury przywództwa, współpracy i komunikacji w oparciu nie o powierzchowne cechy, ale o specyficzne dla każdego z pracowników i uniwersalne międzypokoleniowo, indywidualne profile głębokich motywatorów oraz stylów myślenia i komunikacji. A podstawą całego działania jest stabilna, odpowiedzialna oraz innowacyjna organizacja.

To, co podkreśla tegoroczna edycja RAPORT Future®. Rynek pracy i zawody przyszłości, to konieczność współpracy wszystkich szczebli organizacji zarówno w celu utrzymania jej stabilnej pozycji, jak też zapewnienia odpowiednich warunków rozwoju wszystkich pracowników. A rozwój ten nie powinien pomijać też osób zajmujących kluczowe stanowiska oraz ponoszących odpowiedzialność za dobrostan swoich zespołów – managerów, dyrektorów HR a nawet członków zarządu czy CEO. Rozwój to odpowiednio zaplanowana strategia uwzględniająca zindywidualizowane potrzeby pracownika każdego szczebla dostosowana do technologicznego potencjału organizacji i jej celów biznesowych. – Tylko gra zespołowa w tym zakresie pozwoli odnieść sukces, a osoby zajmujące decyzyjne stanowiska w organizacjach powinny sobie uświadomić, że pracownik nawet najniższego szczebla jest istotną „tkanką” całego organizacyjnego organizmu – podkreśla Kasia Syrówka.

Pełen obraz trendów oraz prognoz w zakresie szeroko rozumianego rozwoju, innowacyjnego przywództwa i budowania organizacji przyszłości został zaprezentowany w RAPORT Future®. Rynek pracy i zawody przyszłości 2026. W ramach ponad 200 stron analiz autorka prezentuje nie tylko wnioski z krajowych i zagranicznych raportów, ale również eksperckie opinie oraz własne rekomendacje dotyczące budowania stabilnej kariery zawodowej.

Rynek pracy i zawody przyszłości 2026, który miał swoją premierę 15 października 2025 r.

Raport zrównoważonego rozwoju Fundacji Dorastaj z Nami 2025. Fundacja przedstawia działania i strategię na lata 2026–2030

Piąty Raport zrównoważonego rozwoju Fundacji Dorastaj z Nami przedstawia najważniejsze działania organizacji w obszarze społecznym i ładu korporacyjnego. Pokazuje, w jaki sposób Fundacja odpowiada na potrzeby Podopiecznych i ich rodzin, a jednocześnie rozwija odpowiedzialne i transparentne zasady zarządzania organizacją. Ważnym elementem publikacji jest także prezentacja nowej, pięcioletniej strategii rozwoju Fundacji na lata 2026–2030, powiązanej z wybranymi Celami Zrównoważonego Rozwoju (SDG).

Raport zrównoważonego rozwoju za 2025 rok jest piątą publikacją Fundacji przygotowaną zgodnie z GRI Standards. W dokumencie Fundacja przedstawia działania, nowe inicjatywy oraz rozwiązania, które pozwalają jej coraz lepiej odpowiadać na potrzeby Podopiecznych i ich bliskich. Fundacja pokazuje, jak wdzięczność za służbę ich rodziców przekłada na długofalową i konkretną pomoc psychologiczną, edukacyjną oraz rozwojową.

Ład korporacyjny i odpowiedzialne zarządzanie Fundacją

Istotną część raportu poświęcono ładowi korporacyjnemu. Fundacja przedstawia zasady zarządzania organizacją, podział odpowiedzialności, procesy podejmowania decyzji oraz mechanizmy służące transparentności, odpowiedzialności i skutecznemu nadzorowi. Odpowiedzialne zarządzanie traktowane jest jako jeden z warunków trwałego rozwoju Fundacji i budowania jej wiarygodności.

Strategia Fundacji Dorastaj z Nami na lata 2026–2030

Ważnym elementem publikacji jest odwołanie do nowej, pięcioletniej strategii rozwoju Fundacji na lata 2026–2030. Strategia określa cele w sześciu kluczowych obszarach i wyznacza kierunki działań na kolejne lata.

Koncentruje się na dalszym wzmacnianiu dobrostanu psychicznego Podopiecznych, wyrównywaniu ich szans edukacyjnych oraz budowaniu etosu służby publicznej. Jednocześnie zakłada utrzymanie stabilnego zatrudnienia i bezpiecznej sytuacji finansowej Fundacji poprzez dywersyfikację źródeł finansowania oraz rozwój współpracy z partnerami biznesowymi i darczyńcami indywidualnymi.

Strategicznym celem Fundacji jest wzmacnianie odporności organizacji i zwiększanie jej długofalowego wpływu społecznego.

Potrzeby Podopiecznych i współpraca z interesariuszami

W raporcie szczegółowo odniesiono się także do oczekiwań i potrzeb interesariuszy. Fundacja prezentuje nie tylko efekty działań, lecz również sposób współpracy z partnerami, darczyńcami, instytucjami i osobami zaangażowanymi w realizację jej misji.

Ich perspektywa pomaga Fundacji lepiej oceniać wpływ podejmowanych działań, rozwijać programy i wyznaczać kolejne kierunki rozwoju.

Fundacja Dorastaj z Nami wspiera dzieci współczesnych Bohaterów

  • Od 2010 roku wspieramy dzieci współczesnych Bohaterów, pomagając im bezpiecznie dorastać. W corocznych raportach ESG pokazujemy, jak wartości Fundacji przekładają się na konkretne działania wobec Podopiecznych, partnerów, darczyńców i całego naszego otoczenia. Budujemy trwałe relacje i działamy długofalowo, odpowiadając na dzisiejsze potrzeby dzieci, ale zawsze z myślą o ich przyszłości – mówi Magdalena Pawlak, prezes zarządu Fundacji Dorastaj z Nami.
  • Przygotowanie raportu ESG to dla nas coś więcej niż zebranie danych. To proces, który pozwala spojrzeć na działania Fundacji w szerszym kontekście: potrzeb Podopiecznych, relacji z partnerami, pracy zespołu, stabilności finansowej, wpływu społecznego oraz globalnych wyzwań zrównoważonego rozwoju. Dzięki temu lepiej rozumiemy naszą rolę, działamy bardziej świadomie i przejrzyście oraz skutecznie odpowiadamy na realne wyzwania społeczne – dodaje Marzena Kolczyńska, manager ds. relacji z biznesem, autorka Raportu zrównoważonego rozwoju Fundacji Dorastaj z Nami.

Pobierz pełny Raport

Źródło, dodatkowe informacje i materiały: Fundacja Dorastaj z Nami

To też może Cię zainteresować

Orzeł Służby Publicznej 2025. Nagroda Fundacji Dorastaj z Nami i Defence24 już przyznana

72 proc. pracowników chce znać widełki płacowe. Co robią z tym firmy?

Aż 72 proc. pracowników uważa, że podawanie widełek wynagrodzeń w ogłoszeniach o pracę ma duże znaczenie, a 63 proc. popiera większą jawność płac w swoich firmach – wynika z „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service. Praktyka pracodawców nie nadąża jednak za oczekiwaniami. Tylko 30 proc. firm publikuje stawki we wszystkich ofertach pracy, a 24 proc. robi to wyłącznie przy wybranych rekrutacjach. Największą jawnością wynagrodzeń wyróżnia się sektor TSL – informuje agencja pracy i doradztwa HR Personnel Service.

Jawność wynagrodzeń oczekiwana przez pracowników

Unijna dyrektywa o przejrzystości wynagrodzeń miała zostać wdrożona do 7 czerwca 2026 roku, jednak pracodawcy zyskali dodatkowy czas na przygotowanie się do zmian. Zgodnie z aktualnym projektem nowe regulacje mają zacząć obowiązywać po sześciu miesiącach od publikacji ustawy, najprawdopodobniej na początku 2027 roku.

Zmiany mają zwiększyć transparentność wynagrodzeń nie tylko na etapie rekrutacji, ale również wewnątrz organizacji. Zakładają między innymi prawo pracowników do poznania kryteriów ustalania wynagrodzeń i podwyżek oraz dostęp do informacji o średnich płacach kobiet i mężczyzn wykonujących taką samą pracę lub pracę o jednakowej wartości.

Firmy zatrudniające co najmniej 100 osób będą również zobowiązane do raportowania luki płacowej. Pracodawcy będą musieli oprzeć systemy wynagrodzeń na obiektywnych i neutralnych pod względem płci kryteriach, takich jak kompetencje, odpowiedzialność, wysiłek i warunki pracy.

– Pracownicy coraz wyraźniej oczekują przejrzystości w kwestii wynagrodzeń. Chcą wiedzieć nie tylko, ile mogą zarobić, zanim zdecydują się aplikować, ale również rozumieć, od czego zależy wysokość ich pensji i możliwości jej wzrostu. To zmiana, która wykracza poza samą rekrutację i wpisuje się w szerszy kierunek porządkowania polityki płacowej w firmach. Większa transparentność ma sprzyjać temu, żeby o wynagrodzeniu decydowały przede wszystkim kompetencje, doświadczenie i odpowiedzialność, a nie płeć czy indywidualna pozycja negocjacyjna. Temu służą również nowe regulacje, które mają zwiększyć przejrzystość zasad wynagradzania i ograniczać nieuzasadnione różnice płacowe między kobietami i mężczyznami, które nadal występują – mówi Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service.

Widełki płacowe ważne szczególnie dla kobiet

Z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że zdecydowana większość Polaków popiera jawność wynagrodzeń. Za przejrzystością płac w swoich firmach opowiada się 63 proc. pracowników. Przeciwnych jest 17 proc., a 20 proc. nie ma jednoznacznego stanowiska.

W porównaniu z poprzednią edycją badania odsetek przeciwników jawności wynagrodzeń zmniejszył się z 21 do 17 proc. Wyniki pokazują również różnice zależne od poziomu wykształcenia. Jawność wynagrodzeń popiera 67 proc. osób z wyższym wykształceniem, podczas gdy wśród respondentów z wykształceniem podstawowym jest to 57 proc.

Jeszcze większe znaczenie ma przejrzystość wynagrodzeń w procesie rekrutacji. Aż 72 proc. pracowników deklaruje, że informacja o widełkach płacowych w ogłoszeniu jest dla nich ważna. Tylko 14 proc. uważa ją za mało istotną.

Szczególnie duże oczekiwania w tym zakresie mają kobiety. Znaczenie widełek płacowych podkreśla 76 proc. z nich, w porównaniu z 68 proc. mężczyzn.

Różnice są widoczne również w zależności od wielkości miejscowości. Widełki płacowe za mało istotne uznaje 18 proc. osób mieszkających w średnich miastach liczących od 20 do 99 tys. mieszkańców. W największych aglomeracjach, liczących powyżej 500 tys. mieszkańców, odsetek ten wynosi 11 proc.

Pracodawcy coraz częściej popierają jawność płac

Jawność wynagrodzeń popiera obecnie 57 proc. pracodawców. Rok wcześniej takie stanowisko deklarowało 43 proc. firm. Przeciwnych jest 20 proc. przedsiębiorstw, czyli o 4 pkt proc. mniej niż w 2025 roku. Kolejne 23 proc. nadal nie ma jednoznacznego zdania.

Poparcie dla jawności wynagrodzeń rośnie wraz z wielkością organizacji. Wśród mikrofirm zatrudniających od 1 do 9 pracowników rozwiązanie to popiera 51 proc. badanych. W firmach zatrudniających od 50 do 249 osób odsetek ten sięga już 66 proc.

Jeszcze większe różnice widać między branżami. Zdecydowanym liderem jest sektor TSL, w którym jawność wynagrodzeń popiera 80 proc. pracodawców. Kolejne miejsca zajmują sektor publiczny, obejmujący 68 proc., oraz nowoczesne technologie i IT, gdzie poparcie sięga 63 proc.

Na drugim biegunie znajdują się usługi. Jawność wynagrodzeń popiera tam 46 proc. pracodawców.

Co trzecia firma nie publikuje widełek wynagrodzeń

Gotowość przedsiębiorstw do wdrożenia pełnej transparentności wynagrodzeń pozostaje jednak zróżnicowana. 26 proc. pracodawców deklaruje, że posiada uporządkowane siatki płac i spójną politykę wynagrodzeń. Kolejne 27 proc. jest częściowo przygotowanych i prowadzi prace porządkujące.

14 proc. firm znajduje się dopiero na wczesnym etapie działań, natomiast 21 proc. nie potrafi jednoznacznie ocenić swojego poziomu gotowości.

W praktyce 30 proc. przedsiębiorstw publikuje widełki płacowe we wszystkich ogłoszeniach, a 24 proc. robi to tylko w wybranych rekrutacjach. Jednocześnie niemal co trzecia firma nadal w ogóle nie ujawnia proponowanego wynagrodzenia.

Największe różnice wynikają z wielkości organizacji. Widełek nie podaje aż 62 proc. mikrofirm. Wśród dużych podmiotów odsetek ten wynosi zaledwie 10 proc.

Podobny rozdźwięk widać między branżami. Informacji o wynagrodzeniu nie publikuje 40 proc. firm handlowych i 38 proc. przedsiębiorstw usługowych. W sektorze TSL (transport, spedycja, logistyka) taką praktykę deklaruje już tylko co dziesiąty pracodawca.

Sektor TSL liderem jawności wynagrodzeń

Sektor TSL wyróżnia się nie tylko najwyższym poziomem poparcia dla jawności wynagrodzeń, ale również praktycznym podejściem do publikowania stawek w ofertach pracy. 80 proc. pracodawców z tej branży popiera transparentność płac, a tylko co dziesiąty nie podaje wynagrodzenia w ogłoszeniach.

– Widać wyraźną zmianę podejścia pracodawców do jawności wynagrodzeń. Jeszcze rok temu popierało ją 43 proc. firm, dziś już 57 proc. To duży wzrost, choć między deklaracją a praktyką nadal pozostaje luka. Niemal co trzecia firma wciąż nie publikuje widełek płacowych, a tylko 30 proc. robi to we wszystkich rekrutacjach. TSL pokazuje jednak, w jakim kierunku może zmierzać cały rynek. W tej branży już 80 proc. pracodawców popiera jawność wynagrodzeń, a tylko co dziesiąty nie podaje stawek w ogłoszeniach. Rosnące oczekiwania pracowników i zmiany regulacyjne będą stopniowo zwiększać presję także na pozostałe sektory. Transparentność wynagrodzeń przestaje być dodatkowym atutem pracodawcy, a staje się nowym standardem rynku pracy – podsumowuje Krzysztof Inglot.

Źródło: Personnel Service

Zmiany klimatu zwiększają presję szkodników. Rolnicy mają coraz mniej narzędzi do walki

Zmiany klimatu zwiększają presję szkodników na europejskie rolnictwo. Upały i stres wodny osłabiają rośliny, zwiększając ich podatność na ataki. Austriacka organizacja branżowa IGP ostrzega, że jednocześnie ograniczana jest dostępność substancji czynnych stosowanych w środkach ochrony roślin. Zdaniem organizacji może to zagrozić wysokości plonów, dochodom rolników oraz bezpieczeństwu dostaw żywności i pasz w Unii Europejskiej – informuje austriacki portal AgrarHeute.

Zmiany klimatu sprzyjają rozprzestrzenianiu się szkodników

Upalne lato zwiększa presję ze strony szkodników w Europie. Szczególnie narażone są rośliny dotknięte stresem wodnym. Niedobór wody dodatkowo osłabia ich kondycję i zwiększa podatność na ataki.

Organizacja IGP (Industriegruppe Pflanzenschutz) zwraca uwagę, że zmiany klimatyczne sprzyjają również pojawianiu się szkodników na nowych obszarach. W efekcie rośnie liczba zagrożeń, z którymi musi mierzyć się europejskie rolnictwo.

Według danych przywoływanych przez organizację liczba szkodników stanowiących problem dla rolnictwa stale się zwiększa. Analizy Komisji Europejskiej oraz Europejskiej i Śródziemnomorskiej Organizacji Ochrony Roślin (EPPO) wskazują, że w latach 2022–2024 systematycznie rosła liczba nowych przypadków występowania szkodników.

Rolnictwo w UE może być regionalnym skansenem

Christian Stockmar, przewodniczący IGP, ocenia, że Unia Europejska nie jest odpowiednio przygotowana na wzrost presji szkodników będący konsekwencją zmian klimatu. Jego zdaniem ostrzeżenia zgłaszane wcześniej przez przemysł i rolnictwo nie zostały wystarczająco uwzględnione, a znaczne ograniczenie liczby dostępnych substancji czynnych osłabiło system ochrony upraw.

Problem ten bezpośrednio dotyka rolników. Spadek plonów może oznaczać dla części gospodarstw utratę dochodów, a w konsekwencji konieczność zakończenia działalności.

IGP postuluje więc możliwie szybkie zmiany w systemie rejestracji środków ochrony roślin oraz w regulacjach prawnych. Zdaniem organizacji przepisy powinny w większym stopniu uwzględniać potrzebę ochrony zdrowia roślin i wyzwania wynikające ze zmian klimatu.

Jak postuluje Stockmar, system rejestracji i regulacje prawne powinny być jak najszybciej ukierunkowane na ochronę zdrowia roślin i dostosowane do nadchodzących wyzwań. W przeciwnym razie rolnictwo w UE stanie się jedynie eksponatem muzealnym.

Europejskie bezpieczeństwo żywności zależne od skutecznej ochrony roślin

IGP wiąże rosnącą presję szkodników nie tylko z sytuacją ekonomiczną gospodarstw rolnych, ale również z bezpieczeństwem dostaw żywności i pasz. Organizacja krytycznie ocenia podejście do regulacji ochrony roślin, wskazując na ryzyko, że ograniczanie dostępnych narzędzi nie będzie nadążało za zmianami zachodzącymi w środowisku.

W ocenie Christiana Stockmara unijna polityka ochrony roślin koncentrowała się na dążeniu do eliminacji ryzyka, bez wystarczającego uwzględnienia kwestii bezpieczeństwa dostaw żywności. Jego zdaniem brak odpowiednich substancji czynnych przy jednoczesnym wzroście zagrożenia ze strony szkodników tworzy sytuację, w której rolnicy mają coraz większą wiedzę o zagrożeniu, ale coraz mniej możliwości skutecznego reagowania.

Jego zdaniem, Komisja Europejska dążyła do utopijnego celu zerowego ryzyka w ochronie roślin, tracąc z oczu kwestię bezpieczeństwa dostaw żywności. W rezultacie – jak mówi portalowi AgrarHeute – unijne regulacje mogą doprowadzić do tego, iż europejskie talerze pozostaną puste.

Źródło i cała informacja: AgrarHeute

To też może Cię zainteresować

Klimatyczne cele pod presją. Rolnicy domagają się wsparcia i elastyczności

Zmiany klimatu wpływają na układ sił na świecie. Ekspertka CFR ostrzega przed kosztami braku adaptacji

Rosnące ceny energii wyzwaniem dla hoteli. Jak zwiększyć odporność operacyjną? Komentarz Cristiny de Oliveira-Frewen, Accor

Wobec rosnących kosztów energii i ich wpływu na branżę hotelarską przedstawiamy komentarz ekspercki Cristiny de Oliveira-Frewen, Chief Operating Officer, Franchise Operations Europe & North Africa, Premium, Midscale & Economy brands, Accor. Ekspertka wskazuje, jak właściciele hoteli mogą wzmacniać odporność operacyjną obiektów, ograniczać ryzyko związane ze zmiennością cen energii oraz traktować inwestycje w efektywność energetyczną jako element długofalowej strategii biznesowej. Zapraszamy do lektury komentarza. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Jak hotele mogą przygotować się na kolejne skoki cen energii?

Dla właścicieli hoteli ponowny wzrost cen energii, związany z globalną niepewnością, nie jest zjawiskiem nowym. Wiele obiektów dopiero odzyskało stabilność po pandemii i pierwszym szoku energetycznym wywołanym sytuacją w Europie Wschodniej, a koszty ponownie zaczęły rosnąć.

Branża hotelarska ma ograniczony wpływ na wiele czynników kształtujących ceny energii. Geopolityka, sytuacja na rynkach energetycznych, regulacje i infrastruktura odgrywają tu kluczową rolę. Nie oznacza to jednak, że właściciele hoteli są bezradni. Przeciwnie, zmienność ostatnich lat pokazuje, że długofalowa odporność operacyjna powinna stać się jednym z priorytetów sektora.

Efektywność energetyczna sposobem na ograniczenie kosztów hoteli

Hotele zużywają dużo energii. Działają przez całą dobę, obejmując ogrzewanie, chłodzenie, oświetlenie, wodę, restauracje czy strefy rekreacyjne. Gdy ceny energii gwałtownie rosną, marże szybko znajdują się pod presją. W takich momentach łatwo traktować każdą kolejną falę kosztów jako zjawisko przejściowe, które trzeba przeczekać lub zrównoważyć. Coraz wyraźniej widać jednak, że sama zmienność staje się nową normą.

Dlatego pytanie, które powinni dziś zadawać sobie właściciele hoteli, nie brzmi już: „Jak przetrwać obecny wzrost kosztów?”, ale raczej: „Jak zabezpieczyć nasze obiekty przed kolejnym?”

Wiele realnych działań pozostaje w zasięgu właścicieli i może w dłuższej perspektywie znacząco zwiększyć odporność hoteli. Najbardziej bezpośrednim i opłacalnym punktem wyjścia pozostaje efektywność energetyczna. W wielu obiektach wykonano już ważną pracę w tym obszarze, ale nadal istnieje przestrzeń do dalszych działań: od poprawy izolacji i wymiany przeszkleń, po inwestycje w nowoczesne systemy HVAC, pompy ciepła i oświetlenie LED. Takie rozwiązania nie tylko ograniczają zużycie energii, lecz także sprawiają, że jej wykorzystanie staje się bardziej przewidywalne.

Inteligentne systemy zarządzania energią w hotelach

Kolejnym ważnym narzędziem są inteligentne systemy zarządzania budynkiem. Monitoring w czasie rzeczywistym, automatyzacja i optymalizacja oparta na danych pozwalają hotelom reagować na faktyczne zapotrzebowanie, zamiast działać według stałych założeń. Czujniki obecności czy systemy kart pokojowych mogą automatycznie regulować ogrzewanie, chłodzenie i oświetlenie w zależności od tego, czy gość przebywa w pokoju. W praktyce pozwala to zmniejszyć straty energii bez dodatkowych kontroli ze strony personelu i bez wpływu na komfort pobytu.

Tam, gdzie jest to możliwe, częścią długofalowej strategii powinno być również wytwarzanie energii odnawialnej na miejscu. Instalacje fotowoltaiczne nie są rozwiązaniem uniwersalnym dla każdego hotelu, ale w wielu przypadkach mogą ograniczyć ekspozycję obiektu na wahania cen energii z sieci, a jednocześnie poprawić jego profil środowiskowy. Podobnie należy patrzeć na magazynowanie energii.

Strategia zakupowa i zarządzanie ryzykiem cen energii

Znaczenie ma także strategia zakupowa. Długoterminowe kontrakty energetyczne, dywersyfikacja dostawców oraz bliższa współpraca właścicieli z operatorami w zakresie prognozowania i zarządzania popytem mogą ograniczyć ryzyko zaskoczeń. Właściciele nie mają wpływu na hurtowe ceny energii, ale mają wpływ na to, jak dobrze przygotują się na ich zmiany. Skuteczne może być również szkolenie zespołów hotelowych, tak aby pracownicy wiedzieli, jak ograniczać zużycie energii bez pogarszania doświadczenia gości.

Odporność energetyczna hoteli a ich konkurencyjność

Odporność nie sprowadza się jednak wyłącznie do kontroli kosztów. Coraz częściej oznacza także zabezpieczenie długoterminowej wartości obiektów. Inwestorzy, instytucje finansujące i partnerzy biznesowi coraz uważniej analizują efektywność energetyczną oraz wiarygodność działań w obszarze zrównoważonego rozwoju. Hotele nieefektywne energetycznie, silnie narażone na skoki cen lub ryzyko niespełnienia przyszłych regulacji będą z czasem tracić konkurencyjność. Z kolei obiekty, które potrafią wykazać przemyślane inwestycje w odporność operacyjną, będą bardziej atrakcyjne, łatwiejsze do finansowania i lepiej przygotowane do długofalowego wzrostu.

Nie zwalnia to rządów ani sektora energetycznego z odpowiedzialności. Jasne ramy polityczne, stabilne regulacje i inwestycje w infrastrukturę pozostają niezbędne. Jednak oczekiwanie na idealne warunki zewnętrzne nie jest dla właścicieli hoteli realną strategią. Aktywne ograniczanie ryzyka, zamiast wyłącznie reagowania na kolejne kryzysy, pozwoli obiektom lepiej przygotować się na przyszłe wstrząsy.

Inwestycje w zrównoważony rozwój mogą więc wzmacniać odporność operacyjną i finansową hoteli. To sprawia, że stają się nie tylko odpowiedzialnym wyborem, ale również racjonalną decyzją biznesową.

Cristina de Oliveira-Frewen, Chief Operating Officer, Franchise Operations Europe & North Africa, Premium, Midscale & Economy brands, Accor

Źródło: Accor/ All Accor

Mały Rudzik, wielka pomoc. Auchan wspiera młodych pacjentów Centrum Zdrowia Dziecka

Auchan rozpoczął akcję „Mały Rudzik, wielka pomoc”, w ramach której za każdą sprzedaną maskotkę sieć przekaże 5 zł na rzecz Fundacji Towarzystwo Przyjaciół Centrum Zdrowia Dziecka. Zebrane środki zostaną przeznaczone na zakup systemu wirtualnej rzeczywistości wspierającego zajęcia z pacjentami Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.

Rudzik, który od miesięcy towarzyszy klientom Auchan podczas codziennych zakupów, zyskał nową rolę. Maskotka stała się częścią akcji charytatywnej, która ma wesprzeć młodych pacjentów Centrum Zdrowia Dziecka. Kampania potrwa od 6 sierpnia do 31 grudnia.

Od każdej sprzedanej w tym okresie maskotki sieć Auchan przekaże 5 zł na rzecz Fundacji Towarzystwo Przyjaciół Centrum Zdrowia Dziecka. Rudzik jest dostępny w hipermarketach i supermarketach sieci oraz w sklepie internetowym na stronie zakupy.auchan.pl.

Auchan wspiera zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży

Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży jest dziś jednym z najważniejszych wyzwań społecznych. Coraz więcej młodych osób korzysta ze specjalistycznej opieki. Placówki psychiatryczne potrzebują nie tylko odpowiedniej kadry, lecz także dodatkowych rozwiązań, które pozwalają rozwijać dostępne formy terapii.

Akcja Auchan ma pokazać, że nawet niewielki gest może mieć znaczenie. Zakup maskotki, która może stać się prezentem dla dziecka lub bliskiej osoby, jednocześnie pomaga sfinansować rozwiązanie wspierające codzienną pracę specjalistów.

– Maskotki kojarzą się z bezpieczeństwem, bliskością i dziecięcą radością. Chcemy, aby tym razem niosły ze sobą coś jeszcze – realną pomoc dla młodych osób potrzebujących specjalistycznego wsparcia. Każdy zakup to pojedynczy, niewielki gest, ale dzięki zaangażowaniu naszych klientów możemy wspólnie pomóc Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w pozyskaniu nowoczesnego narzędzia do pracy z pacjentami – mówi Magdalena Bobko, dyrektor CSR Auchan Polska.

Wirtualna rzeczywistość w terapii młodych pacjentów

Środki zebrane podczas pięciomiesięcznej kampanii zostaną przeznaczone na zakup technologii wirtualnej rzeczywistości. VR będzie wykorzystywany jako narzędzie wspierające pracę z młodzieżą.

Technologia może znajdować zastosowanie między innymi w terapii zaburzeń lękowych i fobii, lęku społecznego oraz stresu pourazowego. Może być także wykorzystywana w pracy z osobami zmagającymi się z depresją. Pozwala prowadzić zajęcia w bezpiecznych warunkach, pomagając młodym pacjentom stopniowo oswajać trudne doświadczenia oraz uczyć się radzenia sobie ze stresem i napięciem.

System wykorzystuje gogle VR oraz aplikację obsługiwaną przez osobę prowadzącą terapię. Pacjent uczestniczy w dobranym do jego potrzeb wirtualnym scenariuszu. Jego przebieg, tempo i poziom trudności są na bieżąco dostosowywane.

Zakup urządzeń ma być trwałą inwestycją w możliwości kliniki. Sprzęt posłuży wielu młodym pacjentom, uzupełniając terapię i leczenie prowadzone przez wykwalifikowanych specjalistów. Efekt kampanii nie ograniczy się więc do jednorazowej pomocy. Wielu młodych pacjentów zyska dostęp do nowoczesnego narzędzia wspierającego terapię i proces powrotu do zdrowia.

– Wspieranie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży wymaga nie tylko zaangażowania specjalistów, ale także otwartości na nowoczesne rozwiązania, które mogą zwiększać skuteczność terapii. Dzięki inicjatywie Auchan nasza klinika zyska możliwość wykorzystania technologii wirtualnej rzeczywistości jako narzędzia wspierającego pracę terapeutyczną. VR nie zastępuje kontaktu z terapeutą, ale może pomóc dzieciom i młodzieży łatwiej angażować się w proces leczenia, uczyć się regulacji emocji, radzenia sobie ze stresem oraz stopniowo oswajać trudne sytuacje w bezpiecznych, kontrolowanych warunkach. To także możliwość zaproponowania naszym pacjentom dodatkowych, atrakcyjnych zajęć, które pozwolą im na chwilę oderwać się od codziennych trudności, doświadczyć czegoś nowego i spojrzeć na niektóre sytuacje z innej perspektywy – mówi dr n. med. Beata Ryszewska-Pokraśniewicz, kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Centrum Zdrowia Dziecka.

„Mały Rudzik, wielka pomoc” potrwa do końca grudnia

Każda zakupiona maskotka przybliży Fundację do sfinansowania sprzętu, który pozwoli wzbogacić zajęcia dla młodych pacjentów. Technologia ma wspierać ich potrzeby w zakresie ćwiczeń, aktywizacji i wyciszenia.

Maskotki objęte akcją „Mały Rudzik, wielka pomoc” są dostępne w cenie 14,99 zł w hipermarketach i supermarketach sieci Auchan oraz online na stronie zakupy.auchan.pl. Akcja potrwa od 6 sierpnia do 31 grudnia.

Źródło: Auchan Polska

To też może Cię zainteresować

Raport Zrównoważonego Rozwoju Auchan Polska 2024–2025. Sieć ukazuje mierzalne efekty strategii CSR

Premie zwiększają lukę płacową między kobietami a mężczyznami. Różnice widać w tych samych zawodach

Luka płacowa między kobietami a mężczyznami jest zróżnicowana w zależności od branży, ale istotne różnice w wynagrodzeniach występują także w ramach tych samych zawodów. Jednym z czynników może być sposób przyznawania premii i nagród. W 77 proc. analizowanych grup zawodowych mężczyźni mają wyższy udział premii i nagród w całkowitym wynagrodzeniu niż kobiety – informuje Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Luka płacowa różni się w zależności od branży

Skala luki płacowej między kobietami a mężczyznami jest zróżnicowana w zależności od branży zatrudnienia. Największe różnice występowały w branży finansowej i ubezpieczeniowej, gdzie mężczyźni zarabiają o niemal 29 proc. więcej niż kobiety. Wysoką lukę odnotowano również w IT i telekomunikacji, gdzie wynosi ona 22 proc., oraz w górnictwie – 20 proc.

Na drugim biegunie znajduje się budownictwo. W tej branży kobiety zarabiają o 37 proc. więcej od mężczyzn.

Chociaż w państwach Unii Europejskiej obserwowany jest wyższy poziom luki płacowej niż w Polsce, wzorzec zróżnicowania luki pomiędzy branżami jest taki sam jak w Polsce. Sugeruje to, że nie mamy do czynienia z lokalną anomalią, lecz ze strukturalnym mechanizmem wspólnym dla rynków pracy o podobnej organizacji.

Kobiety rzadziej zajmują najwyżej opłacane stanowiska

Obserwowana luka między wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn może być częściowo wyjaśniona faktem, że kobiety rzadziej zajmują wysokopłatne stanowiska.

Dane GUS dotyczące zatrudnienia w firmach prywatnych zatrudniających powyżej 50 pracowników wskazują, że kobiety zajmują 42 proc. stanowisk kierowniczych o najwyższych wynagrodzeniach.

Jednak różnice w wynagrodzeniach na korzyść mężczyzn występują również na tych samych stanowiskach i w tych samych zawodach. Co istotne, poziom obserwowanej luki płacowej rośnie wraz z poziomem zajmowanego stanowiska i przeciętną wartością wynagrodzenia.

Premie i nagrody zwiększają różnice w wynagrodzeniach

Różnice w wielkości wynagrodzeń między kobietami a mężczyznami mogą częściowo być wytłumaczone poprzez sposób ustalania poszczególnych komponentów wynagrodzeń.

Rozbicie wynagrodzeń na komponenty stałe, czyli płacę zasadniczą i trzynaste wynagrodzenie, oraz komponenty zmienne, takie jak premie i nagrody, nadgodziny, honoraria i udział w zyskach, pokazuje istotne różnice międzypłciowe.

Porównanie udziału komponentów stałych i zmiennych wśród 164 grup zawodowych pokazuje, że w 77 proc. wszystkich analizowanych zawodów mężczyźni mają wyższy udział premii i nagród w całkowitym wynagrodzeniu niż kobiety wykonujące te same zawody. W 60 proc. zawodów mężczyźni mają również wyższy udział nadgodzin.

Kobiety z kolei w zdecydowanej większości zawodów mają wyższy udział płacy zasadniczej. Dotyczy to 68 proc. analizowanych przypadków.

Luka płacowa występuje także w tych samych zawodach

Co istotne, przedstawione dane dotyczą wąsko zdefiniowanych zawodów, a więc pozwalają na porównanie kobiet i mężczyzn wykonujących niemal identyczne prace i mających w teorii taką samą szansę bycia objętym systemem premiowym.

Może to oznaczać, że albo więcej mężczyzn niż kobiet pracujących w poszczególnych zawodach otrzymuje premie i nagrody, albo przyznawane im premie i nagrody mają wyższą wartość niż te przyznawane kobietom.

Trudno jednoznacznie rozstrzygnąć, który z tych dwóch mechanizmów dominuje. Dane GUS pokazują bowiem jedynie zagregowany udział premii w całkowitym wynagrodzeniu, a nie liczbę osób je otrzymujących ani rozkład wysokości przyznawanych świadczeń.

Sposób przyznawania premii może mieć znaczenie dla luki płacowej

Niezależnie od tego, który wariant przeważa, już sam fakt, że różnica utrzymuje się w ramach tego samego, wąsko zdefiniowanego zawodu, wskazuje, że to nie odmienne stanowiska czy zakres obowiązków, lecz mechanizmy występujące już na etapie przyznawania premii w obrębie identycznej pracy odpowiadają za obserwowaną lukę.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE/Paula Kukołowicz

To też może Cię zainteresować: 

Kwestia jawności wynagrodzeń dzieli pracowników. Badanie PIE

Szara strefa w gospodarce odpadami to skutek zaniedbań państwa, a nie działalności przestępczej. Raport WEI

Nieformalny obieg odpadów, „papierowy” recykling i handel dokumentami potwierdzającymi recykling nie rozwijają się wbrew państwu, lecz w lukach, które ono samo pozostawiło. Z najnowszego raportu Warsaw Enterprise Institute wynika, że źródłem szarej strefy w gospodarce odpadami nie jest brak przepisów, ale ich nadmiar, niespójność i wieloletnia bierność organów powołanych do ich egzekwowania. Państwo nie potrafi dziś nawet wiarygodnie oszacować skali tego zjawiska, a planowana reforma, zamiast uszczelnić rynek, oddaje go pod kontrolę jednego państwowego monopolisty.

Problem jest ogromny, lecz nikt go precyzyjnie nie zmierzył

Skala problemu jest ogromna, choć, co znamienne, nikt nie potrafi jej precyzyjnie zmierzyć. Szacuje się, że poza oficjalnym obiegiem funkcjonuje od 30 do 40 proc. całego rynku odpadów, wartego blisko 95 miliardów złotych. To ponad dwa razy więcej niż średnia dla całej polskiej gospodarki, w której szara strefa sięga około 18 procent PKB. Sama ta rozpiętość szacunków, licząca miliardy złotych, najlepiej pokazuje, jak słabo państwo panuje nad własnym rynkiem. Rachunek za ten nieład płacą ci, którzy grają uczciwie: rzetelne firmy, gminy i mieszkańcy.

Miliony złotych w odpadach

Z analizy wyłania się niepokojący obraz:

  • Państwo nie ma wiarygodnych danych o własnym rynku. Na budowę i utrzymanie Bazy Danych o Odpadach wydano blisko 77 milionów złotych, a mimo to raporty gmin i instalacji przetwarzających wzajemnie się wykluczają. System nie pokazuje, co naprawdę dzieje się z odpadami.
  • Najwyższa Izba Kontroli oceniła cały system miażdżąco, a wykryte nieprawidłowości wyceniła na ponad 639 milionów złotych. A to tylko wąski wycinek, który udało się skontrolować; rzeczywista skala marnotrawstwa pozostaje nieznana.
  • Koszty tej niewydolności już płacimy, i to z publicznej kasy. Z tytułu podatku od niepoddanych recyklingowi tworzyw sztucznych Polska przelała do budżetu Unii Europejskiej około 9 miliardów złotych, a gminy zapłaciły 82 miliony złotych kar za nieosiągnięcie wymaganych poziomów recyklingu.
  • Nieszczelny system realnie szkodzi środowisku. Między 2016 a połową 2019 roku spłonęły 622 składowiska odpadów, bo, jak szacują biegli, na jednym pożarze nielegalnego wysypiska zorganizowana grupa potrafi zarobić od 5 do 10 milionów złotych. Podpalenie bywa po prostu opłacalne.
  • Oficjalne statystyki oderwały się od rzeczywistości. Za 2022 rok Polska wykazała stuprocentową selektywną zbiórkę plastikowych butelek, wynik, w który trudno uwierzyć w kraju bez skandynawskiej infrastruktury kaucyjnej, a którego mimo to nikt na żadnym szczeblu nie zakwestionował.
  • Zamiast naprawiać system, rząd chce go scentralizować. Projekt ustawy UC100 czyni z NFOŚiGW jedynego operatora rynku i wprowadza opłatę opakowaniową o cechach ukrytego podatku, maksymalnie 4,50 złotego za kilogram opakowania, bez żadnego uzasadnienia, skąd akurat taka stawka.

Zaniedbane odpady

Zdaniem Warsaw Enterprise Institute problem ma charakter ustrojowy, a nie techniczny. Państwo zadowoliło się rolą biernego poborcy sprawozdań, choć powinno gwarantować, że każdy wykazany w systemie kilogram odpadu rzeczywiście istnieje. Projekt UC100 tego nie zmienia. Powiela stare błędy, dokłada do nich monopol, który przed nikim nie odpowiada, i przerzuca ryzyko na gminy oraz mieszkańców. Ci ostatni zapłacą dwukrotnie: najpierw w wyższych cenach produktów, w które producenci wliczą nową opłatę, a potem w niezmienionym rachunku za wywóz śmieci.

Państwo nie może być biernym świadkiem iluzji

Rozwiązaniem nie jest kolejna centralizacja ani nowa danina, lecz połączenie danych, którymi państwo już dysponuje. Urzędy mają przecież audyty recyklerów oraz dane kontrolne i skarbowe. Wystarczy je zestawić, wprowadzić ewidencję opakowań do BDO i poddać krzyżowej weryfikacji, żeby nadużycia wychodziły na jaw na bieżąco. Państwo ma być gwarantem rzetelności obrotu odpadami, a nie biernym świadkiem iluzji.

Całość analizy można przeczytać TUTAJ

 

Źródło: WEI

Branża nieruchomości zebrała 894 tys. zł dla Domu Ronalda McDonalda podczas 15. turnieju JLL

Za nami tegoroczna edycja JLL Charytatywnego Turnieju Siatkówki Plażowej Branży Nieruchomości, która już po raz 15. połączyła liderów branży real estate w jednym, szczytnym celu. W tym roku, w Monta Beach Volley Club w Warszawie aż 49 drużyn zagrało, aby zebrać fundusze na codzienne funkcjonowanie Domu Ronalda McDonalda przy Instytucie „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie.

JLL Charytatywny Turniej Siatkówki Plażowej wsparł Dom Ronalda McDonalda

W tym roku zebrana została kwota 894 000 zł, która w całości zostanie przeznaczona na utrzymanie Domu Ronalda McDonalda przy IPCZD. Obiekt, którego budowę branża nieruchomości wspierała przez ostatnie trzy lata, właśnie czeka na pierwsze rodziny, a zgromadzone w ramach turnieju fundusze zapewnią ciągłość jego bezpłatnego działania.

Pierwszy Dom Ronalda McDonalda fundacja zbudowała 10 lat temu w Krakowie przy Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym, a drugi 6 lat temu – przy Dziecięcym Szpitalu Klinicznym UCK WUM w Warszawie. Nowy Dom IPCZD oferuje 20 komfortowych pokoi rodzinnych z łazienkami oraz wygodne przestrzenie wspólne, w tym kuchnię, jadalnię, pralnię, bawialnię, bibliotekę i ogród. Cały kompleks funkcjonuje przez całą dobę, 7 dni w tygodniu. Roczne utrzymanie jednego pokoju rodzinnego to 90 000 zł. To właśnie ta kwota sprawia, że rodzina może mieszkać w Domu całkowicie bezpłatnie – tak długo, ile trwa leczenie dziecka. Dzięki temu rodzice mogą skupić się na tym, co najważniejsze: obecności, wsparciu i byciu razem.

– Wyjazd z własnego domu do specjalistycznego szpitala tylko w pierwszej chwili wydaje się szczęściem, szansą na najlepszą pomoc. Chwilę później rodzina zaczyna czuć, jak bardzo nie jest na to gotowa. Gdzie będziemy mieszkać, co z innymi dziećmi, jak to zorganizować i na jak długo wystarczy nam pieniędzy. Jeśli obok szpitala jest Dom Fundacji, wszystko się zmienia i prostuje. Budujemy Domy w najważniejszych centrach pediatrycznych, bo rodzina zostaje razem z pacjentem – mówi Katarzyna Rodziewicz, Prezes Zarządu, Dyrektor Wykonawcza Dom Ronalda McDonalda Polska.

Wyniki turnieju JLL i aukcja charytatywna

W turnieju wzięły udział drużyny z kluczowych firm sektora nieruchomości, m.in. Peakside Capital Advisors, CPI Poland, Rockcastle, Globe Trade Centre, Panattoni czy Echo Investment SA. Zwycięzcą okazała się firma D&D, która w finale pokonała drużynę EPP i jednocześnie obroniła zeszłoroczny tytuł. Na podium znalazła się też firma Savills, zajmując trzecie miejsce.

Po emocjonujących rozgrywkach, które toczyły się od rana do wieczora, uczestnicy wzięli udział w wyjątkowej aukcji charytatywnej. Wśród licytowanych przedmiotów i doświadczeń znalazły się m.in. dwa bilety na F1 Italian Grand Prix 2026, 12-miesięczny dostęp do Business Lounge w Warsaw Presidential Hotel, projekt artystyczny zrealizowany w ramach II edycji WallPlay Young Designers Hub, oryginalna koszulka Borussii Dortmund z autografami zawodników, trzy treningi z mistrzynią Muay Thai, rękawice z autografami zawodników KSW oraz udział w otwarciu Areny Koszykówki Cantù we włoskim Como.

Got. JLL

Joanna – AI concierge wspierała uczestników wydarzenia

Tegoroczna edycja była także miejscem debiutu Joanny – AI concierge turnieju, stworzonej przez JLL. Za pośrednictwem aplikacji WhatsApp Joanna odpowiadała na wszelkie pytania dotyczące organizacji wydarzenia.

Branża nieruchomości zjednoczona wokół wspólnego celu

To kolejny rok, w którym branża nieruchomości udowadnia, że sportowa rywalizacja i realna pomoc tworzą wyjątkowo zgrany duet. Turniej jest unikalną platformą, w ramach której spotykają się przedstawiciele firm, na co dzień zacięcie konkurujących w sferze biznesowej. Właśnie ten wyjątkowy charakter wydarzenia sprawia, że tradycyjne podziały znikają, a cała branża funkcjonuje jak spójna, zjednoczona społeczność, łącząca siły dla wyższego celu.

– Obserwując tę jubileuszową, 15. edycję, trudno nie czuć dumy z drogi, jaką przeszliśmy przez te wszystkie lata – od kameralnego spotkania do wydarzenia, które jednoczy całą branżę. To dowód niezwykłej dojrzałości naszego sektora: najpierw wspólnie sfinansowaliśmy budowę Domu, a teraz pokazujemy, że jesteśmy gotowi wziąć za niego długoterminową odpowiedzialność, zapewniając jego codzienne funkcjonowanie. Jednak dla mnie najcenniejszy jest ten moment, gdy na piasku znikają codzienne, biznesowe podziały, a na ich miejscu pojawia się jedna, zjednoczona drużyna grająca dla rodzin, które przeżywają najtrudniejsze chwile. Jestem niezwykle wdzięczny za to zaangażowanie i wielkie serca. To właśnie ta energia sprawia, że z dumą zapraszam wszystkich na kolejny rok! – mówi Mateusz Bonca, Prezes Zarządu JLL Polska.

Partnerzy medialni JLL Charytatywnego Turnieju Siatkówki Plażowej

Partnerami medialnymi wydarzenia są: Retailnet.pl, Omnichannelnews.pl, Eurobuild CEE, Property Insider, Executive Club, Focus on Businness, Nowa Warszawa, Real Estate Talks, Estate FM oraz Property Forum.

Ilustr. JLL

Źródło: JLL

Zmiana klimatu nasila upały i suszę. Największym zagrożeniem dla Polski staje się niedobór wody

Rekordowe temperatury, coraz dłuższe fale upałów i pogłębiająca się susza to już nie incydenty, lecz konsekwencje postępującej zmiany klimatu. Naukowcy wskazują, że największym wyzwaniem dla Polski jest dziś niedobór wody, który wpływa na rolnictwo, gospodarkę i bezpieczeństwo mieszkańców – informuje agencja Newseria Biznes.

Kolejna fala upałów, z którą mierzy się Polska, wpisuje się w coraz wyraźniejszy trend zmian klimatycznych. Według danych IMGW czerwiec 2026 roku był miesiącem ekstremalnie ciepłym, a 28 czerwca w Słubicach odnotowano nowy rekord temperatury w historii pomiarów – 40,5°C. Naukowcy podkreślają, że zmiana klimatu zwiększa częstotliwość i intensywność ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak fale upałów, gwałtowne burze, susze czy powodzie błyskawiczne.

– Zmiana klimatu co do zasady jest nadmiarem energii w ziemskim systemie klimatycznym, więc wpływa na każdy aspekt pogody – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Michał Brennek z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN.

– Chłodniejszych pogód z opadami śniegu i dni z zalegającą pokrywą śnieżną będziemy mieć coraz mniej, za to burz ze zjawiskami takimi jak grad czy trąby powietrzne jest coraz więcej i są one coraz bardziej gwałtowne. W związku z tym występują np. podtopienia, zalania i powodzie błyskawiczne. Mamy też większą zmienność pogody.

Rekordowe upały w Polsce są skutkiem zmiany klimatu

Pierwsza połowa 2026 roku wyróżniała się wyjątkowo dużą zmiennością warunków pogodowych. Jak wskazuje IMGW, chłodny styczeń i silne mrozy na początku lutego szybko ustąpiły bardzo ciepłej wiośnie. W efekcie sezon wegetacyjny rozpoczął się wcześniej niż zwykle, jednak późniejsze przymrozki doprowadziły do znacznych strat w rolnictwie i sadownictwie.

Eksperci podkreślają, że fale upałów stają się coraz częstsze i trwają coraz dłużej.

– Mamy coraz więcej fal upałów. Tegoroczne badania mówią, że zarówno ich długość, jak i to, z jakiego poziomu temperatura startuje, można jednoznacznie przypisać temu, że są intensyfikowane przez zmianę klimatu – wskazuje Michał Brennek.

Koniec czerwca i początek lipca przyniosły temperatury przekraczające 35°C, a noce pozostawały tropikalne, z temperaturą powyżej 20°C. Według IMGW 28 czerwca w Słubicach padł nowy rekord temperatury – 40,5°C. Temperatura gruntu na głębokości 5 cm przekraczała miejscami 41°C.

– Sam typ pogody, który przynosił do Polski ciepłe powietrze z południa, nie jest niczym nowym. Chodzi o to, że po pierwsze, południe jest dużo cieplejsze, niż było jeszcze 20 czy 50 lat temu, a po drugie, że układ pogodowy jest dużo bardziej stabilny, zostaje z nami na dużo dłużej. Paradoksalnie to również efekt rozmarzniętej Arktyki, więc innego ekosystemu zupełnie innej części planety. Gorący zwrotnik i chłodna Arktyka zawsze były w równowadze, którą teraz zakłóciliśmy i zbieramy tego efekty – tłumaczy ekspert Instytutu Geofizyki PAN.

Susza największym zagrożeniem dla Polski

Coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe dostrzegają również Polacy. Z badania More in Common wynika, że 59 proc. respondentów uważa, iż fale upałów występują coraz częściej i są coraz bardziej dotkliwe. Ponad połowa mieszkańców wsi i małych miast negatywnie ocenia przygotowanie Polski na susze, nawałnice i powodzie.

Zdaniem naukowców największym problemem staje się jednak narastający niedobór wody.

– Jest niezwykle sucho – widzimy to w lasach i na polach. Ma to związek z niedostosowaniem melioracji rolniczych i leśnych do współczesnego klimatu, a w miastach – z klasyczną betonozą. Stosujemy równą kostkę brukową zamiast zieleni miejskiej i zakłócamy bilans wodny. Zresztą było to widać w stanie rzek, w których przez większość roku utrzymywał się niski stan wód. Teraz mieliśmy opady, więc trochę się to poprawiło, ale pod koniec lipca znowu mamy niedobór wody – ocenia Michał Brennek.

W najcieplejszych dniach niemal cały kraj zmagał się z dużym niedoborem wilgoci w powierzchniowej warstwie gleby. Poza północno-wschodnią Polską i lokalnie Małopolską wilgotność gleby spadała do 15–20 proc., a miejscami nawet poniżej 10 proc.

Niedobór wody i retencja coraz większym wyzwaniem

Eksperci zwracają uwagę, że obecny sposób zagospodarowania przestrzeni sprzyja szybkiemu odpływowi wody i ogranicza jej retencję.

– Zbudowaliśmy krajobraz, który sprzyja odpływowi i parowaniu, więc woda w nim nie zostaje. Skoro mamy coraz wyższe temperatury, to więcej wilgoci zmieści się w cieplejszym powietrzu, a co za tym idzie – większe parowanie. Jeżeli mamy więcej energii w atmosferze, to opady są gwałtowne. Mamy więcej opadów nawalnych, więcej gwałtownych burz, czyli woda nie jest dostarczana długotrwale, żeby krajobraz mógł się wysycić, tylko jest dostarczana na raz. Wtedy mamy powodzie błyskawiczne i podtopienia, ale z drugiej strony nic tej wody nie zatrzymuje – podkreśla badacz.

Polska należy do krajów o ograniczonych zasobach wodnych. Według danych GUS i Wód Polskich odnawialne zasoby wody wynoszą średnio około 1,6 tys. m³ na mieszkańca rocznie, a w latach suchych spadają nawet do około 1,1 tys. m³. To mniej niż próg bezpieczeństwa wodnego określony przez ONZ na poziomie 1,7 tys. m³ na osobę.

Obecnie Polska zatrzymuje około 7,5 proc. średniego rocznego odpływu wód, podczas gdy dokumenty rządowe zakładają zwiększenie retencji do około 15 procent.

Susza zagraża rolnictwu i bezpieczeństwu żywnościowemu

Zdaniem ekspertów brak działań na rzecz zatrzymywania wody będzie miał coraz większe konsekwencje dla rolnictwa i konsumentów.

– Nasze rolnictwo zacznie cierpieć, bo nie ma wody w systemie. Nie ma też pomysłu na to, żeby ją zatrzymać. Jeżeli mówimy o melioracjach rolniczych, to one są dobre dla klimatu, który był w latach 50. Tak jak odwodniano krajobraz wtedy, tak nadal melioracja rolnicza funkcjonuje w praktycznie niezmienionej formie i nikt się nie zastanawia, co z tym zrobić – ocenia ekspert Instytutu Geofizyki PAN.

– Rolnicy stracą, bo ten system klimatyczny przestanie być dla nich stabilny i siłą rzeczy ryzyko produkcji rolniczej będzie większe. Zapłacimy za to my, konsumenci, w cenach żywności.

Według Wód Polskich susza rolnicza objęła już 62 proc. gmin w Polsce, a IMGW wskazuje na utrzymującą się suszę hydrologiczną w wielu zlewniach. Raport Koalicji Klimatycznej „Wpływ zmian klimatycznych na bezpieczeństwo narodowe Polski” wskazuje, że skutki zmiany klimatu będą prowadzić do spadku plonów większości upraw.

Adaptacja do zmiany klimatu wymaga zatrzymywania wody i rozwoju zieleni

Eksperci podkreślają, że skuteczna adaptacja do zmiany klimatu wymaga kompleksowych działań obejmujących zarówno miasta, jak i obszary wiejskie.

– Tak samo jak zmiana klimatu jest problemem wszechogarniającym, tak i adaptacja do zmiany klimatu musi też być działaniem wszechogarniającym – przekonuje Michał Brennek.

– Potrzebujemy zatrzymania jak najwięcej wody w ekosystemie, niezależnie od tego, czy mówimy o miastach, czy wsiach, bo Polska od lat zmaga się z bezprecedensową suszą. Druga rzecz to jak najwięcej terenów zielonych. Każde drzewo zapewnia nam usługi ekologiczne, chociażby darmowy chłód, produkując cień, z którego powinniśmy korzystać. W dziedzinie politycznej czy gospodarczej potrzebujemy z kolei stabilnego prawa i stabilnego finansowania przesiadki na zieloną energetykę.

Źródło: Newseria Biznes

To też może Cię zainteresować

O ochronie miejskiej przyrody ekolodzy i planiści mówią innymi językami. Tracą mieszkańcy. Poznaj wyniki badania

Stan klimatu w Europie. Nowy raport ECMWF i WMO pokazuje wielką skalę zmian

Premiera „Antysystemu” Cejrowskiego i Lisickiego. Wojciech Cejrowski spotyka się z czytelnikami w Gdańsku

Premiera nowej książki Wojciecha Cejrowskiego i Pawła Lisickiego przypada w czasie Jarmarku św. Dominika. „Antysystem” trafi do sprzedaży 7 sierpnia, a Cejrowskiego można spotkać w Gdańsku na stoisku nr 636, przy skrzyżowaniu ulic U Furty i Podwale Staromiejskie.

Książka ukazuje się nakładem Fabryki Słów. Cejrowski i Lisicki rozmawiają w niej o wydarzeniach i sporach, które w ostatnich latach wpływały na politykę i debatę publiczną. Wśród poruszanych tematów są Donald Trump, wojna na Ukrainie, migracja, polityka klimatyczna, pandemia, wolność słowa oraz przyszłość Unii Europejskiej.

Duża część książki dotyczy Polski. Autorzy omawiają bezpieczeństwo państwa, relacje z Ukrainą, działalność mediów oraz konflikt między głównymi obozami politycznymi. Przyglądają się również językowi, którym politycy i instytucje opisują wydarzenia oraz uzasadniają swoje decyzje.

Czy każda zmiana oznacza rozwój?

Autorzy otwarcie przedstawiają własne oceny. Cejrowski często posługuje się anegdotami, ostrymi porównaniami i krótkimi puentami. Lisicki szerzej omawia polityczne, historyczne i religijne tło poruszanych spraw.

Jedno z pytań postawionych w książce brzmi: „Czy to, co nazywa się postępem, naprawdę przynosi rozwój?”

Cejrowski odnosi je do zmian społecznych i obyczajowych. Podobna perspektywa pojawia się również w rozmowach o gospodarce, klimacie i regulacjach europejskich. Autorzy analizują konsekwencje rozwiązań przedstawianych jako konieczne i zastanawiają się, kto ostatecznie ponosi ich koszty.

Paweł Lisicki

W kolejnych częściach książki wracają do relacji Europy ze Stanami Zjednoczonymi, polityki wobec Ukrainy oraz odpowiedzialności za decyzje podejmowane w okresie pandemii. Hasło publikacji, „O wszystkim bez kompromisów”, oddaje jej publicystyczny charakter.

Wojciech Cejrowski i Paweł Lisicki

Wojciech Cejrowski jest podróżnikiem, pisarzem, dziennikarzem i twórcą programu „Boso przez świat”. Od lat komentuje również wydarzenia polityczne i społeczne.

Paweł Lisicki jest publicystą i autorem książek poświęconych polityce, religii oraz przemianom współczesnego Zachodu w tym niedawno wydanej z Rafałem Ziemkiewiczem „Elektorat łyknie wszystko”.

Cejrowski na Jarmarku św. Dominika

Wojciech Cejrowski jest obecny na Jarmarku św. Dominika 6, 7 i 8 sierpnia, a następnie 13 i 14 sierpnia. Z czytelnikami spotyka się na stoisku nr 636 w godzinach od 9.00 do 18.00.

Wojciech Cejrowski

Jak zapowiada, pojawia się przed czasem, ale kończy punktualnie, gdy dzwony wybijają godzinę osiemnastą. Na odwiedzających czekają książki, autografy, yerba mate oraz znane jego sympatykom zdjęcia za Ojcze Nasz. 15 sierpnia Cejrowskiego nie będzie na Jarmarku ze względu na przypadające tego dnia święto kościelne.

Tegoroczny Jarmark św. Dominika rozpoczął się 25 lipca i potrwa do 16 sierpnia. W jego 766. edycji uczestniczy około 715 wystawców, a program obejmuje ponad 200 wydarzeń kulturalnych, kulinarnych, sportowych i rodzinnych.

Historia Jarmarku sięga 1260 roku. Obecnie jest on jednym z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń plenerowych w Europie. Trwają również starania o wpisanie jego tradycji kupiecko-rzemieślniczej na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.

„Antysystem” Wojciecha Cejrowskiego i Pawła Lisickiego ukaże się w twardej oprawie nakładem Fabryki Słów. Dostępna jest już między innymi na stronie Świata Książki: https://www.swiatksiazki.pl/antysystem-7608766-ksiazka.html.

Czy w Twoim lokalnym sklepie oddasz butelki i puszki za kaucją? Przybywa małych sklepów z punktami zbiórki

Kiedy system kaucyjny startował w Polsce, w październiku 2025 roku, część właścicieli małych sklepów nie planowała dołączenia. Dziś, systematycznie wdrażają go sklepy osiedlowe i rodzinne w całej Polsce. Wielu właścicieli przekonało się, że do odbioru opakowań nie potrzeba ani dużej powierzchni, ani skomplikowanej organizacji.

Poza dużymi placówkami, które zgodnie z legislacją zostały objęte obowiązkiem odbioru opakowań kaucyjnych, w systemie działają już sklepy o powierzchni 50, 70 czy 100 m2. W czerwcu Ministerstwo Klimatu i Środowiska informowało o 62 tysiącach małych punktów zbiórki, które w zależności od potrzeb i możliwości wybrały zbiórkę ręczną lub automatyczną.

Czy system kaucyjny opłaca się małym sklepom?

Małe sklepy coraz częściej dostrzegają korzyści z dołączenia do systemu. Jednym z przykładów jest sklep Lida Market w Książu Wielkopolskim, którego właściciel postawił na mały, ale wydajny recyklomat.

– Od kiedy ustawiliśmy recyklomat TOMRA B5 wymiany worków robimy maksymalnie dwa razy dziennie. Nawet przy widocznie zwiększonym ruchu. Nie ma już sytuacji, że ktoś stoi z siatką butelek i blokuje kasę. Automat robi wszystko sam, a klient dostaje kupon. Zauważyliśmy, że osoby, które przychodzą oddać butelki, bardzo często robią przy okazji zakupy. Nawet drobne, ale jednak. To dodatkowy ruch, którego wcześniej nie było – relacjonuje Roman Pelczyk.

To pokazuje, że również niewielkie sklepy dostrzegają korzyści z dołączenia do systemu, co więcej korzystają z technologii, które bezpośrednio dopasowują się do powierzchni i liczby klientów. Właściciele mają do dyspozycji zarówno urządzenia do montażu wewnątrz sklepu, jak np. TOMRA B5, które zajmuje zaledwie 0,8 mkw. Są też modele przeznaczone do pracy na zewnątrz, jak TOMRA S1.

Jednak nie każdy od razu inwestuje w recyklomat. W wielu mniejszych sklepach opakowania są przyjmowane ręcznie, a następnie przechowywane w specjalnych workach do czasu odbioru przez operatora, z którym podpisał umowę.

Na jakie jeszcze korzyści może liczyć mały sklep?

Sklep otrzymuje od operatora systemu kaucyjnego wynagrodzenie za obsługę zwrotów, tzw. handling fee, które w przypadku automatycznej zbiórki wynosi zwykle kilkanaście groszy za każde przyjęte opakowanie. Dane ze sklepów korzystających z recyklomatów TOMRA B5, najczęściej wybieranych przez małe sklepy ze względu na ich kompaktowe wymiary, pokazują, że urządzenia te obsługują średnio ponad 53e0 opakowań dziennie w dni handlowe.

Dodatkową korzyścią jest większy ruch w sklepie – wielu klientów oddaje opakowania przy okazji codziennych zakupów, a odzyskaną kaucję przeznacza na kolejne produkty.

Profesjonalna pomoc i bezpłatny poradnik

Właściciele małych sklepów nie są pozostawieni sami sobie. Nie muszą zgadywać, jak przygotować sklep ani podpatrywać dużych sieci handlowych. Mogą skorzystać ze wsparcia specjalistów, którzy od lat pomagają małym placówkom wdrażać system kaucyjny – od wyboru odpowiedniego sposobu zbiórki, przez podpowiedź jak przygotować miejsce, po szkolenie pracowników.

Dzięki temu nawet niewielki sklep może sprawnie dołączyć do systemu kaucyjnego i zaoferować klientom usługę, której coraz częściej oczekują. Dla sklepów, które chcą dowiedzieć się więcej, przygotowano bezpłatny poradnik z praktycznymi wskazówkami dotyczącymi uruchomienia punktu zbiórki. Znajduje się on na stronie internetowej TOMRA Collection: System kaucyjny dla małych i średnich sklepów. Praktyczny poradnik.

O TOMRA Collection

TOMRA Collection dostarcza urządzenia do zwracania opakowań po napojach – plastikowych, aluminiowych i szklanych, aby móc je przetworzyć na nowe butelki czy puszki oraz ponownie wykorzystać. Dzięki temu zmienia i kształtuje podejście konsumentów sprawiając, że traktują odpady jako cenne surowce. Działa w ponad 60 rynkach na całym świecie.

Zainstalowała już ponad 91 000 maszyn, do których rocznie trafia ponad 53 miliardów zużytych butelek i puszek. Dzięki temu, zmniejsza się nie tylko zapotrzebowanie na surowce naturalne, ale także ilość odpadów, które trafiają na ulice, oceany czy wysypiska.

Recyklomaty TOMRA, rozwiązania cyfrowe i usługi sprawiają, że recykling jest prosty zarówno dla dużego przemysłu, właścicieli systemów, sprzedawców detalicznych, jak i konsumentów.

TOMRA Collection jest częścią Grupy TOMRA, która tworzy oparte na zaawansowanych technologiach rozwiązania dla optymalnego wykorzystania zasobów, a jej wizją jest: Leading the Resource Revolution. Grupa zatrudnia ponad 5,800 osób na całym świecie i jest notowana na giełdzie w Oslo (OSE: TOM).

Źródło: TOMRA

Raport ESG Credit Agricole 2025: bank prezentuje działania społeczne, środowiskowe i zarządcze

Credit Agricole opublikował Raport ESG za 2025 rok, w którym przedstawia działania w obszarach środowiskowym, społecznym i ładu zarządczego. Dokument opisuje inicjatywy realizowane na rzecz klientów, pracowników, środowiska oraz partnerów biznesowych. Raport został opracowany zgodnie z międzynarodowym standardem GRI Standards.

Raport ESG Credit Agricole podsumowuje działania banku w 2025 roku

Raport ESG opisuje działalność Banku Credit Agricole w 2025 roku. Publikację otwiera wywiad z Bernardem Museletem, Senior Country Officerem i I wiceprezesem zarządu, oraz Piotrem Kwiatkowskim, prezesem zarządu. Przedstawiciele banku podsumowują miniony rok oraz prezentują plany związane z ESG na kolejne lata.

Dokument przedstawia najważniejsze inicjatywy oraz wartości, którymi bank kieruje się w codziennej działalności.

Raport został opracowany zgodnie z GRI Standards i normą ISO 26000

Raport został podzielony na siedem obszarów odpowiedzialności społecznej zgodnie z normą ISO 26000. Są to: ład organizacyjny, prawa człowieka, praktyki z zakresu pracy, środowisko, uczciwe praktyki operacyjne, zagadnienia konsumenckie, zaangażowanie społeczne oraz rozwój społeczności lokalnej. Nazwy tych obszarów stanowią tytuły kolejnych rozdziałów raportu.

Publikację przygotowano zgodnie z międzynarodowym standardem GRI Standards.

Credit Agricole uwzględnił analizę ryzyk klimatycznych i wskaźniki Taksonomii UE

Raport zawiera analizę ryzyk i szans klimatycznych zgodnie z zaleceniami TCFD (Task Force on Climate-Related Financial Disclosures). Obejmuje również analizę ryzyk związanych z naturą opracowaną w oparciu o zalecenia TNFD (Task Force on Nature-Related Financial Disclosures).

Dokument zawiera także rozszerzone ujawnienia zgodne z Taksonomią UE, w tym wskaźniki GAR (Green Asset Ratio).

Nad raportem pracowały zespoły z różnych obszarów banku

W przygotowanie raportu zaangażowanych było kilkadziesiąt osób z różnych obszarów banku. Dzięki ich wiedzy, doświadczeniu i współpracy powstało kompleksowe opracowanie prezentujące podejście Credit Agricole do zrównoważonego rozwoju.

– Zrównoważony rozwój to dla nas konkretne działania – decyzje podejmowane na co dzień, które wspierają naszych klientów, pracowników i otoczenie – mówi Ewa Deperas Jarczewska, dyrektorka Biura Zrównoważonego Rozwoju i ESG, które koordynuje przygotowanie raportu.

Raport ESG Credit Agricole jest dostępny w dwóch wersjach językowych

Raport został udostępniony w dwóch wersjach językowych jako interaktywny plik PDF przygotowany zgodnie z zasadami prostego języka.

Raport można pobrać na stronie ESG banku.

Bank poinformował również, że korzysta z prawa do zwolnienia z obowiązku raportowania zgodnie z dyrektywą CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive). Informacje dotyczące banku związane z tą dyrektywą są dostępne w sprawozdaniu Grupy Crédit Agricole S.A.

Źródło: Credit Agricole

To też może Cię zainteresować

Credit Agricole i Karkonosze. Bank wspiera ochronę cennych obszarów Karkonoszy

Od Krasickiego do science fiction. Tomasz Kołodziejczak o 250 latach polskiej fantastyki

Czy polska fantastyka zaczęła się znacznie wcześniej, niż zwykle myślimy? Na kanale YouTube Fundacji XBW jest już dostępna rozmowa Łukasza Szweda z Tomaszem Kołodziejczakiem, pisarzem, wydawcą i autorem książki „Dominium Solarne. Kolory sztandarów”. Punktem wyjścia do dyskusji jest 250. rocznica wydania „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków” Ignacego Krasickiego oraz pytanie, czy w tej oświeceniowej powieści można szukać jednego z początków polskiej fantastyki.

Krasicki jako punkt wyjścia

Rozmówcy wracają do twórczości Ignacego Krasickiego, nie tylko jako jednego z najważniejszych autorów polskiego oświecenia, lecz także pisarza, który w „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadkach” stworzył wizję świata idealnego, utopijnego i odległego od codziennego doświadczenia czytelników. To właśnie ten trop pozwala spojrzeć na polską fantastykę szerzej, jako na tradycję obecną w naszej literaturze od stuleci, a nie wyłącznie jako na zjawisko XX wieku.

250 lat polskiej fantastyki?

Tomasz Kołodziejczak pokazuje, że historia polskiej fantastyki prowadzi od Krasickiego przez romantyzm, literaturę naukową, science fiction, fantastykę socjologiczną, cyberpunk i fantasy. W rozmowie pojawiają się nazwiska najważniejszych twórców, którzy kształtowali wyobraźnię kolejnych pokoleń czytelników, w tym Stanisław Lem, Janusz A. Zajdel, Andrzej Sapkowski i Jacek Dukaj. To opowieść o tym, jak literatura fantastyczna reagowała na zmiany społeczne, polityczne i technologiczne.

Powrót „Dominium Solarnego”

Ważnym tematem rozmowy jest także wznowienie książki „Dominium Solarne. Kolory sztandarów”, za którą Tomasz Kołodziejczak otrzymał Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. Autor opowiada o powrocie do własnej powieści po latach, o zmianach na rynku wydawniczym oraz o tym, jak dziś czyta się teksty powstające w zupełnie innym momencie historii polskiej fantastyki. To także rozmowa o tym, czym była fantastyka dla pokolenia lat 80. i 90., a czym może być dla współczesnych odbiorców.

Fantastyka jako język opowiadania o Polsce

Rozmowa nie ogranicza się do historii gatunku. Kołodziejczak mówi również o miejscu polskich autorów na rynku książki, o konkurencji globalnej kultury popularnej i o tym, dlaczego własna tradycja literacka jest potrzebna także w fantastyce. Polska fantastyka okazuje się tu nie tylko rozrywką, ale także sposobem myślenia o społeczeństwie, wolności, przyszłości, technologii i miejscu Polski w świecie.

Nagranie jest już dostępne na kanale YouTube Fundacji XBW: https://youtu.be/Lnq60PNkccI?si=J3OmGqrgw1Bky65D

Źródło: Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Coca-Cola HBC Polska podsumowuje działania ESG w 2025 roku. Firma przygotowuje się do programu Mission Refresh

Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie podsumowała wyniki działań w obszarze zrównoważonego rozwoju za 2025 rok. Firma wskazuje na postępy w ograniczaniu emisji CO₂, zwiększaniu wykorzystania surowców z recyklingu, rozwoju odnawialnych źródeł energii, gospodarowaniu wodą oraz działaniach na rzecz społeczności lokalnych. Jednocześnie zapowiada realizację nowej strategii Mission Refresh, która od 2026 roku wyznaczy kolejne cele z zakresu ESG.

Osiągnięcia Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie w obszarze zrównoważonego rozwoju w 2025 roku pokazują, że rozwój biznesu można skutecznie łączyć z odpowiedzialnością za środowisko i lokalne społeczności.

Dzięki inicjatywom realizowanym lokalnie, zgodnie ze strategią zrównoważonego rozwoju Grupy Coca-Cola HBC, firma wspierała realizację celów programu Mission 2025, jednocześnie tworząc trwałą wartość dla partnerów, klientów i społeczeństwa.

W minionym roku Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie odnotowała postępy w kluczowych obszarach, takich jak zwiększanie poziomu zbiórki opakowań i wykorzystania PET pochodzącego z recyklingu, ograniczanie emisji własnych, rozwój odnawialnych i czystych źródeł energii oraz energii elektrycznej, a także rozszerzanie wsparcia dla społeczności lokalnych.

Coca-Cola HBC ogranicza emisje CO₂ i rozwija odnawialne źródła energii

W obszarze klimatu firma wskazuje na następujące rezultaty:

  • Emisje CO₂ w całym łańcuchu wartości zostały ograniczone o 23% w porównaniu z 2019 r., przy jednoczesnym zwiększeniu wolumenu produkcji o 12%.
  • 100% energii elektrycznej kupowanej przez firmę pochodziło ze źródeł odnawialnych, a ponad 93% floty stanowiły pojazdy niskoemisyjne.
  • 77% lodówek w punktach sprzedaży to obecnie modele energooszczędne. Od 2019 r. pozwoliły one zaoszczędzić ponad 179 mln kWh energii elektrycznej, co odpowiada rocznemu zużyciu energii przez blisko 70 tys. gospodarstw domowych w Polsce.

Recykling opakowań i system kaucyjny wśród priorytetów Coca-Cola HBC

W obszarze opakowań Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie podkreśla:

  • 100% opakowań konsumenckich w portfolio firmy nadaje się do recyklingu, a w 2025 r. 41% PET wykorzystywanego przez firmę pochodziło z materiałów pochodzących z recyklingu.
  • W 2025 r. w Polsce uruchomiono system kaucyjny. Wspólnie z dziesięcioma innymi producentami napojów firma powołała Kaucja.pl, największego operatora systemu kaucyjnego w Polsce. Równolegle realizowano kampanie edukacyjne zachęcające konsumentów do zwrotu zużytych opakowań.
  • Firma kontynuowała działania zmniejszające zużycie surowców poprzez zmniejszanie masy opakowań i ich optymalizację.

Gospodarka wodna oraz działania na rzecz społeczności

W obszarze wody firma osiągnęła następujące rezultaty:

W obszarze społecznym Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie wskazuje na rozwój działań wspierających pracowników oraz lokalne społeczności.

Coca-Cola HBC rozwija działania na rzecz pracowników i młodych ludzi

W 2025 roku kobiety zajmowały 44% stanowisk menedżerskich w Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie oraz stanowiły 54% zespołu kierowniczego firmy.

Wskaźnik Sustainable Engagement Index osiągnął poziom 87%, a 93% pracowników zadeklarowało, że czuje dumę z pracy w firmie.

Zaangażowanie pracowników wykracza również poza miejsce pracy. W ubiegłym roku 268 wolontariuszy poświęciło ponad 2100 godzin na działania społeczne i środowiskowe realizowane w Polsce i krajach bałtyckich.

Program Youth Empowered od początku swojego funkcjonowania wsparł ponad 341 tys. młodych ludzi w Polsce i krajach bałtyckich. Tylko w 2025 r. z narzędzi i zasobów programu skorzystało niemal 38 tys. uczestników.

Coraz większe znaczenie zyskuje także platforma Skills4Future, która pomaga młodym ludziom rozwijać kompetencje potrzebne na rynku pracy przyszłości. W 2025 r. z platformy korzystało ponad 10 tys. aktywnych użytkowników, którzy zdobyli 3 tys. certyfikatów i ukończyli ponad 36 tys. modułów edukacyjnych.

Coca-Cola HBC rozwija portfolio produktów odpowiadających na potrzeby konsumentów

Od wielu lat Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie rozwija portfolio 24/7, oferując produkty na każdą porę dnia i okazję.

Obok kultowych marek obejmuje ono również wodę, soki, herbaty gotowe do spożycia, kawę, napoje energetyczne oraz alkohole premium i piwo. W ten sposób firma odpowiada na zmieniające się oczekiwania konsumentów.

Obecnie 43% napojów bezalkoholowych w portfolio firmy stanowią produkty nisko- lub bezkaloryczne, wspierające zrównoważony styl życia.

  • Skala naszej działalności wiąże się z odpowiedzialnością. Każda decyzja podejmowana przez dużą organizację wpływa na ludzi, środowisko i lokalną gospodarkę. Dlatego na rozwój patrzymy szerzej niż tylko przez pryzmat wyników biznesowych. Ważne jest również to, w jaki sposób ten wzrost osiągamy. Rozwijamy biznes, jednocześnie ograniczając jego wpływ na środowisko oraz tworząc wartość dla partnerów i lokalnych społeczności. To dowód na to, że odpowiedzialność i rozwój mogą iść w parze – podkreśla Ruža Tomić Fontana, dyrektor generalna Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie.

Mission Refresh wyznaczy nowe cele zrównoważonego rozwoju od 2026 roku

Od 2026 r. Grupa Coca-Cola HBC będzie realizować program Mission Refresh – nowy zestaw zobowiązań i mierzalnych celów z zakresu zrównoważonego rozwoju, oparty na doświadczeniach i osiągnięciach programu Mission 2025.

Kolejny etap działań Grupy skupia się na czterech kluczowych obszarach: klimacie, bioróżnorodności, wodzie oraz lokalnych społecznościach. Ich celem jest wzmacnianie pozytywnego wpływu tam, gdzie działalność firmy może przynieść największą zmianę.

  • Dotychczasowe osiągnięcia stanowią solidny fundament na przyszłość. Mission 2025 pokazała, co jest możliwe, gdy ambitnym celom towarzyszą konkretne działania, współpraca i długoterminowe zaangażowanie w zrównoważony rozwój. Rozpoczynając kolejny etap naszej drogi, chcemy wykorzystać dotychczasowy potencjał i wywierać realny, pozytywny wpływ lokalnie. Będziemy także wspierać realizację odnowionych zobowiązań Grupy Coca-Cola HBC w obszarze zrównoważonego rozwoju, z korzyścią dla naszych społeczności, klientów i partnerów – dodaje Ruža Tomić Fontana.

Źródło: Coca-Cola HBC Polska i Kraje Bałtyckie

To też może Cię zainteresować:

Globalne partnerstwo Grupy Carrefour i systemu Coca-Cola wdrażane w Polsce

Głos Koalicji „Inkluzywni w Zatrudnianiu” wybrzmiał w Sejmie RP. Ruszają prace nad nowymi rozwiązaniami dla polskiego rynku pracy

W czwartek 30 lipca br. przedstawiciele Koalicji „Inkluzywni w Zatrudnianiu” wzięli udział w pierwszym, historycznym posiedzeniu Poselskiego Zespołu ds. Inkluzywności w Zatrudnianiu w Sejmie RP. Spotkanie otworzyło etap bezpośredniej współpracy środowiska biznesowego, organizacji pozarządowych i parlamentarzystów nad wprowadzeniem systemowych zmian na polskim rynku pracy. Partnerem Koalicji „Inkluzywni w zatrudnianiu” jest Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego.

W obradach uczestniczyli posłowie i posłanki reprezentujący różne środowiska polityczne: Przewodnicząca Aleksandra Kot, która zainicjowała prace Zespołu, Izabela Bodnar, Robert Jagła, Barbara Okuła, Elżbieta Burkiewicz, Piotr Kandyba oraz Joanna Wicha.

– Bardzo się cieszę, że udało się zainicjować działalność Poselskiego Zespołu ds. Inkluzywności w Zatrudnianiu i stworzyć przestrzeń do współpracy ponad politycznymi podziałami. Powstanie Koalicji „Inkluzywni w zatrudnianiu”, skupiającej przedstawicieli biznesu, organizacji społecznych i ekspertów, pokazuje, jak duża jest potrzeba konkretnych działań w tym obszarze. Wierzę, że dzięki wspólnej pracy będziemy mogli wypracować rozwiązania, które przełożą się na realne zwiększenie dostępności rynku pracy i lepsze wykorzystanie potencjału osób dziś zbyt często z niego wykluczanych – podkreśla Aleksandra Kot, przewodnicząca Poselskiego Zespołu ds. Inkluzywności w Zatrudnianiu.

Rynek pracy potrzebuje nowych rozwiązań

Przedstawiona przez Koalicję diagnoza pokazuje skalę wyzwania: według danych Eurobarometru brak rąk do pracy dotyka 82 proc. polskich firm z sektora MŚP, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej wynosi 54 proc. Jednocześnie, według prognoz Polskiego Instytutu Ekonomicznego, do 2035 r. liczba pracowników w Polsce może zmniejszyć się o 2,1 mln, czyli o 12,6 proc. obecnie pracujących.

W tej sytuacji aktywizacja grup dotychczas pomijanych – pracowników 50+, kobiet wracających na rynek pracy po urodzeniu dzieci, osób przewlekle chorych i osób neuroatypowych – staje się zarówno społeczną potrzebą, jak i gospodarczą koniecznością.

Główny postulat: Fundusz na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu

Podczas posiedzenia członkowie Koalicji oficjalnie zaprezentowali parlamentarzystom swój Manifest. Dokument wyznacza sześć kierunków działań, obejmujących m.in. dostrzeżenie niewidzialnych niepełnosprawności i trudności, opiekę bez barier, lepsze wykorzystanie dostępnych instrumentów, deregulację dla dostępności, adresowanie potrzeb pracowników oraz lokalną współpracę samorządów i przedsiębiorstw. Wśród kluczowych postulatów na pierwszy plan wysuwa się propozycja utworzenia Funduszu na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu.

Zadaniem Funduszu ma być realne wspieranie pracodawców – ze szczególnym uwzględnieniem sektora małych i średnich przedsiębiorstw – we wdrażaniu rozwiązań zwiększających dostępność miejsc pracy. Chodzi m.in. o:

  • anonimowe badania potrzeb pracowników,
  • szkolenia kadr zarządzających i współpracowników o niewidzialnych niepełnosprawnościach i trudnościach,
  • dofinansowania do opieki nad dziećmi oraz osobami zależnymi,
  • dostosowanie stanowisk pracy oraz zakup rozwiązań technologicznych zwiększających dostępność miejsc pracy,
  • programy przekwalifikowania – upskilling i reskilling.

– Nie przychodzimy do parlamentarzystów wyłącznie z diagnozą problemów, ale z konkretnymi propozycjami rozwiązań. Chcemy wspólnie wypracować mechanizmy, które realnie pomogą pracodawcom tworzyć bardziej dostępne miejsca pracy i skuteczniej wykorzystywać potencjał osób dziś zbyt często pomijanych na rynku pracy. Przedstawione przez nas propozycje legislacyjne są punktem wyjścia do dalszych, merytorycznych prac i rozmów z właściwymi resortami – podkreśla Emilia Szczukowska, koordynatorka projektu „Każdy talent na wagę złota – Inkluzywni w zatrudnianiu”.

– Podczas pierwszego posiedzenia przedstawiliśmy listę postulatów, których uwzględnienie w polskim prawie mogłoby pomóc uwolnić potencjał, kreatywność, wiedzę i talenty ogromnej grupy osób pozostających dziś w różnym stopniu poza rynkiem pracy lub napotykających na nim dodatkowe bariery. Mowa między innymi o pracownikach 50+, kobietach wracających na rynek pracy po urodzeniu dzieci, osobach przewlekle chorych oraz osobach neuroatypowych, w tym osobach z niewidocznymi niepełnosprawnościami – mówi Przemysław Śmiałkowski, wiceprezes Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego.

Drugi postulat: bardziej elastyczny Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych

Koalicja postuluje także liberalizację zasad wykorzystywania środków Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Pracodawcy zatrudniający co najmniej 50 pracowników w przeliczeniu na pełne etaty mają obowiązek tworzenia ZFŚS. W 2026 r. podstawowy odpis wynosi 2 943,23 zł rocznie na jednego pracownika, czyli średnio około 245 zł miesięcznie. Oznacza to, że przedsiębiorstwo zatrudniające 50 osób przeznacza na Fundusz około 150 tys. zł rocznie, a zatrudniające 100 osób – około 300 tys. zł.

Obecnie środki ZFŚS mogą być przeznaczane m.in. na wypoczynek, działalność kulturalno-oświatową i sportowo-rekreacyjną, opiekę nad dziećmi, pomoc materialną oraz cele mieszkaniowe, a przyznawanie ulgowych świadczeń i wysokość dopłat są zasadniczo uzależnione od sytuacji materialnej pracownika.

Koalicja proponuje rozszerzenie katalogu wydatków o prywatne pakiety medyczne i profilaktykę zdrowotną, opiekę nad osobami zależnymi oraz powszechnie dostępne pakiety sportowe. Postuluje również umożliwienie finansowania tych świadczeń dla wszystkich pracowników na równych zasadach, bez każdorazowego stosowania kryterium dochodowego, a także objęcie benefitów finansowanych z ZFŚS zwolnieniami podatkowymi i składkowymi.

Szeroka reprezentacja biznesu i strony społecznej

Inicjatywa zgromadziła wyjątkowo szerokie partnerstwo firm, organizacji pozarządowych, think-tanków oraz instytucji publicznych. W rozmowach w Sejmie udział wzięli przedstawiciele takich podmiotów jak:

USP Zdrowie, Provident, Servier Polska, Amazon, Jooble Polska, Mamo Pracuj, Rodzic w Mieście, Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego, EPI-Bohater, Instytut Emerytalny, The Invisible, Fundacja ADHD, Fundacja JIM, asperIT, Fundacja Forum Prawa i Gospodarki, Urząd Pracy m.st. Warszawy, Eduwersum oraz Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego.

– Cieszę się, że tak wielu parlamentarzystów, ekspertów i przedstawicieli organizacji społecznych podziela przekonanie, że inkluzywny rynek pracy nie jest wyłącznie kwestią polityki społecznej. To również inwestycja w potencjał polskiej gospodarki. Każdy talent jest na wagę złota i warto stworzyć warunki, aby każdy mógł go wykorzystać – podkreśla Przemysław Śmiałkowski, wiceprezes Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego.

Początek prac legislacyjnych

Uczestnicy posiedzenia zadeklarowali chęć dalszej, ponadpartyjnej pracy nad rozwiązaniami prawnymi, które pozwolą znieść bariery organizacyjne, prawne i mentalne w zatrudnianiu.

Koalicja zachęca kolejne firmy, organizacje i instytucje do włączenia się w działania na rzecz inkluzywnego rynku pracy. Każdy pracodawca może podpisać Manifest na stronie inkluzywniwzatrudnianiu.pl.

Źródło: Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Fot. Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Beko publikuje Raport Zrównoważonego Rozwoju 2025. Firma przyspiesza drogę do osiągnięcia zerowej emisji netto

Publikacji Raportu Zrównoważonego Rozwoju za rok 2025 towarzyszy trzecie z rzędu wyróżnienie firmy w globalnym rankingu magazynu TIME dotyczącym zrównoważonego rozwoju. Beko utrzymało pierwsze miejsce w swojej branży, co potwierdza postępy przedstawione w raporcie.

Beko opublikowało Raport Zrównoważonego Rozwoju 2025, zawierający kompleksowe podsumowanie wyników finansowych, środowiskowych i społecznych firmy za miniony rok. Jednocześnie magazyn TIME trzeci rok z rzędu uznał Beko za jedną z najbardziej zrównoważonych firm na świecie. Spółka utrzymała również pierwsze miejsce w swojej branży. Wyróżnienie, przyznane we współpracy ze Statistą, stanowi niezależne potwierdzenie wieloletnich, konsekwentnych i mierzalnych postępów.

Raport Beko 2025. Wyniki w zakresie energii, emisji CO₂ i gospodarki wodnej

Raport przedstawia konkretne rezultaty osiągnięte we wszystkich zakładach produkcyjnych Beko na świecie. W 2025 roku:

  • projekty zwiększające efektywność energetyczną we wszystkich zakładach produkcyjnych pozwoliły zaoszczędzić 69 562 GJ energii oraz uniknąć emisji 5 297 ton CO₂;
  • poziom recyklingu odpadów we wszystkich zakładach produkcyjnych wyniósł 98,6 proc. przy celu na poziomie 99 proc.;
  • zainstalowana moc odnawialnych źródeł energii wzrosła do 96 MWp wobec 90,2 MWp rok wcześniej. Beko osiągnęło również 63,5-procentowy udział zielonej energii elektrycznej, realizując cel wykorzystania jej w 100 proc. we wszystkich zakładach produkcyjnych do 2030 roku;
  • projekty optymalizacji zużycia wody i odzyskiwania deszczówki w różnych lokalizacjach przyniosły łączne oszczędności na poziomie 219 114 m³ wody.

Inteligentne fabryki i cyfrowa transformacja produkcji w Beko

Za tymi liczbami stoi szersza transformacja sektora produkcyjnego. Trzy zakłady Beko zostały wyróżnione w ramach Global Lighthouse Network Światowego Forum Ekonomicznego, a fabryka w Ulmi otrzymała dodatkowe, rzadsze wyróżnienie Sustainability Lighthouse.

Zasady wypracowane w Ulmi są obecnie wdrażane w całym ekosystemie produkcyjnym Beko, wraz z rozwojem produkcji o niskim wpływie na środowisko. Obecnie Beko posiada 13 inteligentnych fabryk na świecie, wykorzystujących sztuczną inteligencję, uczenie maszynowe i robotykę. Do końca 2026 roku firma zamierza zwiększyć ich liczbę do 17.

Gospodarka o obiegu zamkniętym i recykling urządzeń AGD

W obszarze gospodarki o obiegu zamkniętym centra renowacji Beko działające w kilku lokalizacjach ponownie wprowadziły na rynek ponad 148 000 urządzeń tylko w 2025 roku. Od 2014 roku firma poddała recyklingowi 1,98 mln urządzeń objętych dyrektywą WEEE dotyczącą zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego we własnych zakładach recyklingu, a w 2025 roku wykorzystała w swoich produktach 31 665 ton tworzyw sztucznych pochodzących z recyklingu.

W całym portfolio produktów 72,6 proc. przychodów Beko w 2025 roku pochodziło z produktów o niskim śladzie węglowym. Wynik ten odzwierciedla skalę oferty wysoce energooszczędnych urządzeń oraz rosnący popyt konsumentów na sprzęt odpowiadający na wyzwania środowiskowe.

Beko: zrównoważony rozwój i dekarbonizacja to filary strategii

– Trzecie z rzędu wyróżnienie TIME ma znaczenie, ponieważ pokazuje, że zrównoważony rozwój jest jednym z filarów działalności Beko – powiedział Can Dinçer, dyrektor generalny Beko. – Nasze fabryki przechodzą podwójną transformację: dekarbonizację i cyfryzację. Postępy są przemyślane i mierzalne, a Raport Zintegrowany dokładnie pokazuje, jak je osiągamy. Gdy świat przygotowuje się do COP31, najbardziej wiarygodnym działaniem firmy jest pokazanie, co konkretnie robi, zamiast ograniczać się do deklaracji. I właśnie to robimy.

Coroczny ranking TIME ocenia ponad 5 000 firm z całego świata na podstawie ich wyników środowiskowych i społecznych, przejrzystości oraz raportowania ESG. Obecność Beko w gronie przedsiębiorstw spełniających coraz bardziej rygorystyczne kryteria świadczy o modelu biznesowym, w którym zrównoważony rozwój jest strukturalnie zintegrowany ze wszystkimi obszarami działalności, łańcuchami dostaw i portfolio produktów.

O Beko Europe

Beko Europe to jedna z wiodących firm w branży AGD, rozwijana w oparciu o długofalowe zaangażowanie w Europie. Jej celem jest poprawa jakości codziennego życia konsumentów dzięki niezawodnym, innowacyjnym i zrównoważonym produktom oraz rozwiązaniom. Dzięki silnemu zapleczu produkcyjnemu, badawczo-rozwojowemu i projektowemu, Beko Europe łączy skalę przemysłową z bliskością europejskich konsumentów, oferując urządzenia, które wspierają codzienne funkcjonowanie gospodarstw domowych, zapewniając wydajność, efektywność i poczucie bezpieczeństwa.

Jako część spółki Beko, uznawanego za lidera branży AGD w Europie [1], Beko Europe skupia portfolio 16 zaufanych marek, w tym Beko, Whirlpool [2], Hotpoint, Indesit i Bauknecht. Firma rozwija zaawansowane technologie, wysoki standard obsługi konsumentów oraz rozwiązania odpowiadające na rosnące znaczenie łączności, zabudowy, designu i efektywności energetycznej. Beko Europe zatrudnia około 15 000 pracowników i prowadzi 11 zakładów produkcyjnych we Włoszech, Polsce, Rumunii i Słowacji.

Beko Europe wspiera zobowiązanie swojej spółki-matki do osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 roku, zgodnie z Porozumieniem paryskim oraz inicjatywą Science Based Targets. Działania Beko w obszarze zrównoważonego rozwoju zostały również docenione w ramach S&P Global Corporate Sustainability Assessment — firma po raz siódmy z rzędu uzyskała najwyższy wynik w branży DHP Household Durables, zgodnie z rezultatami z 16 października 2025 r. [3]

[1] Źródło: Euromonitor International Limited; Consumer Appliances 2026 edition, Beko Corp, Large Appliances zgodnie z kategorią „Major Appliances”, GBO, wolumen sprzedaży detalicznej, dane za 2025 r.

[2] Licencja ograniczona do wybranych jurysdykcji.

[3] Prezentowane dane dotyczą Arçelik A.Ş., spółki-matki Beko.

Źródło: BEKO

Zrównoważony rozwój w firmach wykracza poza raportowanie. Rosną oczekiwania konsumentów, inwestorów i instytucji finansowych

Zrównoważony rozwój przestaje być wyłącznie obowiązkiem sprawozdawczym, a coraz częściej staje się elementem codziennego zarządzania przedsiębiorstwami. Mimo złagodzenia części wymogów regulacyjnych po przyjęciu unijnego pakietu Omnibus I firmy nie rezygnują z realizacji celów ESG. Powodem są rosnące oczekiwania inwestorów, instytucji finansowych, kontrahentów oraz coraz bardziej świadomych konsumentów – informuje agencja Newseria Biznes.

Zrównoważony rozwój staje się elementem codziennego zarządzania firmą

Coraz więcej przedsiębiorstw traktuje strategie zrównoważonego rozwoju jako narzędzie wspierające zarządzanie, a nie dokument przygotowywany wyłącznie na potrzeby raportowania.

– Firmy coraz wyraźniej widzą, że wdrażanie strategii zrównoważonego rozwoju pozwala uporządkować działania w obszarze środowiskowym, społecznym i ładu zarządczego. Oznacza to bardziej praktyczne podejście i mniej obaw co do budowania takich dokumentów i ich wdrażania w praktyce. Odchodzimy od tworzenia strategii w formie papierowej, która może być odłożona na półkę, a tworzymy dokumenty, które mają być operacyjne, realizowane przez zespoły wewnątrz organizacji – podkreśla Ewelina Łukasik-Morawska, CEE Sustainability Hub Senior Manager w PwC, w rozmowie z agencją Newseria.

Eksperci wskazują, że przedsiębiorstwa coraz częściej koncentrują się na praktycznym wdrażaniu działań ESG, integrując je z codziennymi procesami biznesowymi.

Omnibus I ogranicza obowiązki raportowe, ale nie zmienia kierunku transformacji

Dla wielu firm impulsem do wdrażania działań z zakresu ESG pozostają regulacje. Po wejściu w życie pakietu deregulacyjnego Omnibus I część obowiązków związanych z raportowaniem została ograniczona, co zmniejszyło presję regulacyjną.

– Mówiąc o działaniach z zakresu zrównoważonego rozwoju, zawsze będzie ich za mało, ale to jest tendencja, którą widzimy w związku z tym, że regulator zaczyna ograniczać wymagania. Firmy zaczynają zwalniać tempo wdrażania działań, a z drugiej strony widzimy też dużą chęć realizacji pewnych inicjatyw – ocenia Ewelina Łukasik-Morawska.

Jak podkreśla ekspertka, najważniejsze jest, aby działania nie kończyły się na deklaracjach zawartych w raportach.

– Istotne jest to, żeby działania były realizowane w praktyce, a nie tylko komunikowane w raportach zrównoważonego rozwoju. Dlatego każde większe zaangażowanie w ich rzeczywiste wdrażanie będzie bardzo cenne.

Pakiet Omnibus I upraszcza obowiązki sprawozdawcze i ogranicza obciążenia administracyjne przedsiębiorstw, szczególnie mniejszych. Nie zmienia jednak głównego celu unijnej polityki, którym pozostaje transformacja gospodarki w kierunku bardziej zrównoważonego modelu.

Inwestorzy, banki i kontrahenci oczekują realizacji celów ESG

Znaczenie zrównoważonego rozwoju wykracza dziś poza wymagania regulatorów. Realizacji działań ESG oczekują również instytucje finansowe, inwestorzy oraz partnerzy biznesowi.

Prowadzenie działań zgodnych z zasadami zrównoważonego rozwoju ułatwia przedsiębiorstwom pozyskiwanie finansowania oraz dostęp do kapitału na korzystniejszych warunkach. Potwierdzają to także wyniki badania PwC Global Investor Survey 2025, zgodnie z którymi 84 proc. inwestorów oczekuje od spółek utrzymania lub zwiększenia wydatków na adaptację do zmian klimatu.

Konsumenci coraz częściej wybierają marki prowadzące zrównoważony biznes

Rosną również oczekiwania klientów, którzy zwracają uwagę nie tylko na jakość produktów, ale także na sposób ich wytwarzania oraz wpływ producentów na środowisko.

– Coraz wyraźniej widać, że zarówno konsumenci, jak i partnerzy oczekują realnych działań w zakresie transformacji klimatycznej. Konsumenci oczekują od marek, że będą wprowadzały produkty nie tylko doskonałej jakości, ale także zrównoważone, oraz że producent będzie też działał w zrównoważony sposób. Widzimy, że konsument jest coraz bardziej świadomy i faktycznie wybiera te marki, które nie są szkodliwe dla środowiska – ocenia Monika Suwała, Trade Marketing & Sustainability Manager w Henkel Polska.

Zmienia się również zakres działań środowiskowych prowadzonych przez przedsiębiorstwa. Oprócz redukcji emisji gazów cieplarnianych coraz większy nacisk kładą one na ochronę zasobów naturalnych, rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym oraz ochronę bioróżnorodności.

Według raportu „Europe’s Environment 2025” Europejskiej Agencji Środowiska degradacja środowiska stanowi jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla konkurencyjności europejskiej gospodarki oraz bezpieczeństwa gospodarczego i żywnościowego.

Edukacja konsumentów pomaga ograniczać ślad węglowy produktów

Przedsiębiorstwa coraz częściej angażują się również w edukację konsumentów, ponieważ znaczna część wpływu produktów na środowisko powstaje już po ich zakupie.

– Około 77 proc. śladu węglowego naszych produktów powstaje na etapie ich użytkowania, na który jako producent mamy bardzo ograniczony wpływ. Możemy dbać o formuły, recyklowalne opakowanie z jak największą ilością tworzywa z recyklingu, ale musimy też edukować konsumenta. Nawet niewielkie zmiany codziennych nawyków, takie jak pranie w niższej temperaturze, korzystanie z programów eko albo stosowanie odżywek bez spłukiwania, mogą znacząco ograniczyć zużycie energii i wody – wskazuje Monika Suwała.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że deklaracje konsumentów nie zawsze przekładają się na decyzje zakupowe.

– Wszystko jest też związane z kosztami i ceną produktów. Z jednej strony widzimy w badaniach deklaracje, że chętniej wybieramy produkty, które mają mniejszy wpływ na środowisko, ale z drugiej strony w momencie, kiedy konsument stoi przy półce, to te działania są realizowane w mniejszym stopniu niż deklarowane w badaniach – mówi Ewelina Łukasik-Morawska.

Źródło: Newseria Biznes

GTC raportuje dalsze postępy z zakresu ESG i 99% certyfikowanego portfela komercyjnego w Europie Środkowo-Wschodniej

Grupa GTC, wiodący inwestor i deweloper nieruchomości komercyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej, podsumowała swoje działania w zakresie zrównoważonego rozwoju zrealizowane w 2025 roku. Spółka osiągnęła bezpośrednie i pośrednie emisje CO₂ mniejsze o 15% w ujęciu rocznym, rozpoczęła wdrażanie nowych rozwiązań wspierających gospodarowanie odpadami, a 99% jej budynków komercyjnych posiada certyfikat LEED, BREEAM lub DGNB albo znajduje się w procesie recertyfikacji.

Raport ESG GTC 2025: 99% budynków z certyfikatami środowiskowymi

W najnowszym raporcie GTC, opracowanym zgodnie ze standardami GRI, znajdują się skonsolidowane dane obejmujące działalność na rzecz łagodzenia wpływu na środowisko, wsparcia lokalnych społeczności, a także wzmocnienia standardów dobrego zarządzania na siedmiu rynkach w Europie Środkowo-Wschodniej.

W krajach tych GTC jest właścicielem portfela projektów mieszkaniowych oraz komercyjnych, obejmujący 38 biurowców i 6 centrów handlowych. W Polsce, na Węgrzech, w Serbii, Rumunii, Bułgarii i Chorwacji 99% budynków komercyjnych Grupy posiada certyfikat środowiskowy lub znajduje się w trakcie recertyfikacji. Wynik ten odzwierciedla konsekwentne działania na rzecz poprawy efektywności operacyjnej, parametrów środowiskowych i długoterminowej odporności portfela.

Jednym z najważniejszych osiągnięć GTC w 2025 roku było uzyskanie przez południową wieżę kompleksu City Gate w Bukareszcie certyfikatu LEED Gold v5, przyznanego w najnowszej i najbardziej wymagającej wersji tego międzynarodowego systemu oceny budynków. City Gate South Tower jest pierwszym istniejącym budynkiem w Rumunii i dopiero czwartym w Europie, który otrzymał ten certyfikat.

Redukcja emisji CO₂ i gospodarka odpadami w nieruchomościach GTC

GTC kontynuowało także działania na rzecz ograniczania emisji CO₂. W 2025 roku bezpośrednie i pośrednie emisje w portfelu biurowym i handlowym spadły o 15% rok do roku. Wynik obejmuje emisje w zakresach 1 i 2 oraz emisje najemców ujęte w zakresie 3.

W projektach komercyjnych Grupa wykazała zmniejszenie również ilości wytwarzanych odpadów o 18% w porównaniu z 2024 rokiem, a 17% wszystkich odpadów zostało poddanych recyklingowi. Działania te służą bardziej efektywnemu wykorzystywaniu zasobów oraz stopniowemu wdrażaniu zasad gospodarki o obiegu zamkniętym.

WasteTracker wspiera monitorowanie odpadów w biurowcach GTC

Kolejnym krokiem w tym obszarze było rozpoczęcie wdrażania inteligentnego systemu WasteTracker w 12 budynkach biurowych GTC w Polsce, obejmujących blisko 135 tys. mkw. powierzchni najmu. System umożliwia precyzyjne monitorowanie ilości i struktury odpadów generowanych przez najemców, a także wizualizację śladu węglowego w podziale na poszczególne frakcje.

– Zrównoważony rozwój nie jest w GTC odrębnym obszarem działania – jest częścią sposobu, w jaki budujemy długoterminową wartość. Nasze działania na rzecz ESG pomagają nam wzmacniać relacje z najemcami, oferując im miejsca pracy, które są efektywne, zdrowe i odpowiadają na zmieniające się oczekiwania. Jednocześnie zwiększają długoterminową odporność i atrakcyjność naszego portfela, wspierając tworzenie wartości dla inwestorów, partnerów finansowych i wszystkich naszych interesariuszy – wyjaśnia Botond Rencz, Prezes (CEO) Grupy GTC.

Działania społeczne GTC: zdrowie, integracja i wsparcie lokalnych społeczności

Grupa aktywnie realizowała także inicjatywy wspierające zdrowie, integrację i lokalne społeczności. W swoich biurowcach i centrach handlowych zorganizowała dziesiątki wydarzeń promujących zdrowy tryb życia i międzypokoleniową integrację – w tym rodzinne pikniki, miejskie gry terenowe, świąteczne warsztaty, festiwale siatkówki czy zajęcia z jogi. Najemcy i odwiedzający mogli również skorzystać z bezpłatnych badań profilaktycznych i uczestniczyć w akcjach krwiodawstwa, a dzieci w aktywnościach sportowych.

Szczególne miejsce wśród działań społecznych GTC zajmuje projekt Safe Space, uruchomiony w Galerii Jurajskiej we współpracy z Miastem Częstochowa i Jurajskim Centrum Zdrowia Psychicznego „Chcę Inaczej”. Młodzi ludzie mogą tam bezpłatnie i anonimowo skorzystać ze wsparcia doświadczonych psychologów w bezpiecznej i przyjaznej przestrzeni.

Projekt rozszerzono również o warsztaty dla rodziców i opiekunów, poświęcone m.in. pozytywnej komunikacji, wychowaniu bez przemocy i wzmacnianiu relacji rodzinnych. Inicjatywa wpisuje się w szerszą rolę centrów handlowych jako miejsc, które poza funkcją komercyjną mogą również wspierać dobrostan psychiczny, integrację społeczną i wzmacnianie lokalnych więzi.

Różnorodność i kultura organizacyjna w raporcie ESG GTC

Opublikowany raport zawiera również szczegółowe dane dotyczące kultury organizacyjnej GTC oraz działań na rzecz równości i różnorodności w miejscu pracy. W 2025 roku kobiety stanowiły 57% zespołu oraz niemal połowę kadry menedżerskiej.

Grupa stawia także na różnorodność pokoleniową – 11% pracowników miało mniej niż 30 lat, 68% było w wieku od 30 do 50 lat, a 21% miało ponad 50 lat. Struktura ta odzwierciedla zaangażowanie spółki w budowanie zróżnicowanego, inkluzywnego i zrównoważonego wiekowo środowiska pracy.

Pełny raport ESG GTC za 2025 rok dostępny jest na stronie internetowej Grupy: https://www.gtcgroup.com/pl/pl-raporty-esg

Źródło: GTC

„Antysystem” już w sprzedaży. Wojciech Cejrowski i Paweł Lisicki o świecie bez wygodnych odpowiedzi

Ruszyła sprzedaż „Antysystemu”, nowej książki Wojciecha Cejrowskiego i Pawła Lisickiego. Dwaj publicyści podejmują najgorętsze tematy współczesnej polityki, od powrotu Donalda Trumpa i kryzysu Europy po wojnę na Ukrainie, polskie konflikty partyjne, pandemię oraz kondycję zachodnich elit. Premiera książki została zaplanowana na 7 sierpnia 2026 roku.

O wszystkim bez kompromisów. Tak najkrócej można opisać formułę „Antysystemu”. Cejrowski i Lisicki nie próbują łagodzić sporów ani szukać bezpiecznego środka. Stawiają wyraziste tezy, podważają dominujące interpretacje wydarzeń i pytają, komu naprawdę służą współczesne instytucje, media oraz polityczne narracje.

Świat, w którym zmieniają się reguły

Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu, słabnąca pozycja Europy, kolejne konflikty międzynarodowe i narastający brak zaufania do politycznych elit sprawiają, że wiele dotychczasowych pewników przestaje obowiązywać. Autorzy próbują uchwycić ten moment zmiany i pokazać wspólne mechanizmy stojące za wydarzeniami, które na co dzień przedstawiane są jako niezależne od siebie kryzysy.

W książce pojawiają się między innymi amerykańska polityka bezpieczeństwa, relacje Stanów Zjednoczonych z Europą, migracja, wojna na Ukrainie, rozliczenie okresu pandemii, akta Jeffreya Epsteina, kryzys wolności słowa oraz miejsce religii we współczesnym świecie. Ważną część książki zajmuje także Polska i konflikt polityczny, który coraz mocniej dzieli społeczeństwo.

„Polska sama się wykańcza… Mamy dwa zwalczające się plemiona. To trochę jak w walce kogutów. Walki kogutów są w Europie chyba ściśle zakazane, ale kiedyś nakręciłem na ten temat odcinek «Boso przez świat». Nie ma tak, żeby koguty mogły się pogodzić, one muszą się zadziobać, jeden zawsze próbuje dopaść drugiego. Teraz kogut Nawrocki stoi naprzeciwko koguta Tuska i muszą się dziobać” – mówi Wojciech Cejrowski.

Ta metafora dobrze oddaje język całej publikacji. Jest bezpośredni, ostry i daleki od politycznej poprawności. Cejrowski często posługuje się anegdotą, mocnym porównaniem i wyrazistą puentą. Lisicki porządkuje rozmowę, przedstawia kontekst wydarzeń i rozwija argumentację. Różnice temperamentów autorów nie osłabiają dyskusji, lecz nadają jej tempo.

Tezy, które wywołują spór

„Antysystem” nie jest neutralnym podsumowaniem wiadomości ani próbą pogodzenia wszystkich stanowisk. Autorzy otwarcie przedstawiają własną ocenę współczesnej polityki. Krytycznie patrzą na Unię Europejską, politykę migracyjną, działania zachodnich instytucji, ograniczanie wolności słowa oraz decyzje podejmowane podczas pandemii.

Jednocześnie nie ograniczają się do komentowania pojedynczych wydarzeń. Pytają o szerszy proces: dlaczego poglądy, które jeszcze niedawno były spychane poza główny nurt, wracają dziś do debaty publicznej? Kto decyduje, które opinie można wypowiadać? Dlaczego politycy zmieniają narracje i czy stoją za tym nowe fakty, czy jedynie walka o utrzymanie wpływów?

To właśnie ta próba połączenia polityki, mediów, ideologii i interesów sprawia, że książka nie jest wyłącznie zapisem bieżących wydarzeniach. Jest także diagnozą systemu, który zdaniem autorów coraz częściej broni przede wszystkim samego siebie.

Dwóch autorów, dwa publicystyczne temperamenty

Wojciecha Cejrowskiego nie trzeba szerzej przedstawiać. Podróżnik, pisarz, dziennikarz i twórca programu „Boso przez świat” od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskich mediów. Równie wyrazisty pozostaje jako komentator polityczny i społeczny, znany z bezpośredniego języka, mocnych opinii i niechęci do politycznej poprawności.

Paweł Lisicki to publicysta, pisarz i autor książek poświęconych polityce, religii oraz przemianom współczesnego Zachodu. Od lat należy do najbardziej wyrazistych przedstawicieli konserwatywnej debaty publicznej, łącząc bieżący komentarz polityczny z analizą idei, sporów światopoglądowych i kryzysu europejskiej kultury. Jest między innymi współautorem, razem z Rafałem A. Ziemkiewiczem, książki „Elektorat łyknie wszystko”, będącej ostrą rozmową o polskiej polityce, mechanizmach władzy i sposobach oddziaływania na wyborców.

W „Antysystemie” spotykają się więc dwie dobrze znane publiczności osobowości, jeden z najbardziej charakterystycznych komentatorów polskiego życia publicznego oraz jeden z najbardziej rozpoznawalnych konserwatywnych publicystów.

Fabryka Słów, książki, które prowokują do dyskusji

„Antysystem” ukaże się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów, znanego z fantastyki, publicystki jak i historii. W jego katalogu znajdują się między innymi książka Rafała A. Ziemkiewicza „Jakie piękne samobójstwo” czy „Upadek. Jak straciliśmy Pierwszą Rzeczpospolitą” Jacka Komudy.

Pierwsza z tych publikacji stawia pytania o zdolność Polaków do samodzielnego prowadzenia polityki i wpływ wewnętrznych konfliktów na los państwa. Druga analizuje mechanizmy, błędy i decyzje, które doprowadziły do upadku dawnej Rzeczypospolitej. „Antysystem” podejmuje podobną próbę spojrzenia poza bieżące wydarzenia i opisania procesów, które kształtują współczesną Polskę i świat.

„Antysystem” Wojciecha Cejrowskiego i Pawła Lisickiego można już zamawiać. Oficjalną premierę książki, zaplanowano na 7 sierpnia 2026 roku. Więcej informacji o publikacji znajduje się na stronie wydawnictwa Fabryka Słów: https://fabrykaslow.com.pl/zapowiedzi/antysystem/. Książka jest już dostępna w sprzedaży między innymi w księgarni Świat Książki: https://www.swiatksiazki.pl/antysystem-7608766-ksiazka.html.

Nie tylko logo z ukraińską flagą. Odpowiedź europejskich mediów na wojnę

0

Rzetelna informacja ze sprawdzonego źródła jest równie ważna jak infrastruktura krytyczna, zwłaszcza wobec kryzysu. Ale zaangażowanie mediów może wykraczać poza podawanie wiadomości. Międzynarodowy zespół z udziałem badaczek z Uniwersytetu Warszawskiego poddał analizie reakcję mediów w ośmiu krajach Europy na wojnę w Ukrainie poprzez CSR – społeczną odpowiedzialność biznesu.

Logotypy wzbogacono o kolory niebieski i żółty, barwy ukraińskiej flagi. Media rozpoczęły publikowanie i nadawanie treści po ukraińsku. Poza Ukrainą zatrudniono ukraińskie dziennikarki i dziennikarzy. Uruchomione zostały zbiórki i akcje charytatywne na rzecz uchodźców i osób cywilnych w Ukrainie, zrekrutowano wolontariuszy. Wsparcie kierowane głównie do ukraińskich uchodźców wojennych, objęło zakwaterowanie – ośrodki opieki dziennej, przedszkola – oraz zbiórki odzieży, artykułów higienicznych i żywności.

Wobec wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą zarówno publiczni, jak i prywatni nadawcy w Europie podjęli działania, które wykraczały poza dostarczanie informacji.

Osiem krajów, 203 inicjatywy

Aby przyjrzeć się funkcjonowaniu mediów w obliczu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę dr hab. Anna Jupowicz-Ginalska, prof. ucz., oraz dr Emilia Zakrzewska z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW, wraz z międzynarodową grupą badaczy, poddały analizie 203 inicjatywy CSR – a więc aktywność w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu – uruchomione przez organizacje medialne w ośmiu krajach europejskich.

Badacze wybrali Finlandię, Niemcy, Łotwę, Holandię, Polskę, Rumunię, Słowację i Ukrainę. Kryterium wyboru była bliskość geograficzna do wojny, różnorodność systemów medialnych oraz odmienne środowiska polityczne i instytucjonalne.

Działania CSR zbierano jako „mikro-przypadki” z publicznie dostępnych źródeł, takich jak strony internetowe organizacji medialnych, komunikaty prasowe, relacje medialne stron trzecich, materiały kampanijne oraz roczne raporty CSR.

Wsparcie symboliczne

Już od pierwszych chwil wojny media powzięły działania z zakresu CSR. W pierwszych dniach, a nawet godzinach pojawiło się wsparcie symboliczne.

– Skupiało się ono na działaniach, poprzez które media otwarcie wyrażały solidarność z Ukrainą – z tym, że nie poprzez materiały stricte dziennikarskie czy reporterskie, ale bardziej przez operowanie na poziomie symbolu czy też metafory wizualnej – przypomina dr Emilia Zakrzewska.

– Najbardziej widoczne przykłady to zmiana logo środków przekazu na barwy niebiesko-żółte, wykorzystywanie kolorów ukraińskiej flagi w oprawie graficznej, ale też publikowanie antywojennych okładek, jak również deklaracji solidarności z Ukrainą oraz otwartych listów potępiających rosyjską agresję. Wsparcie symboliczne pomagało kształtować opinię publiczną, legitymizowało pomoc humanitarną i zachęcało odbiorców do angażowania się. W tym sensie media wykorzystywały swój najważniejszy zasób – widoczność i zdolność do wpływania na społeczne emocje – dodaje dr Zakrzewska.

W Polsce proukraińskie zmiany własnej identyfikacji wizualnej wprowadziły zarówno media opiniotwórcze, jak i tabloidowe. Niektóre dodatkowo wzmocniły przekaz hasłami solidarnościowymi włączonymi w logo, pisanymi cyrylicą.

W Słowacji media publikowały pierwsze strony z hasłami antywojennymi, na Łotwie udostępniano materiały protestacyjne, które odbiorcy mogli dowolnie wykorzystywać.

Niemiecka ZDF – telewizja publiczna – w oświadczeniu potępiła rosyjską inwazję i ataki na ludność cywilną.

Media wyszły poza standardowe działania.

– Przestały tylko obserwować i informować. Obrały drogę pewnego rodzaju aktywizmu, przyjmując w pełni zaangażowaną postawę, polegającą na niesieniu pomocy Ukrainie, zarówno na jej terenie, jak i w Polsce. Przejawiało się to w mobilizowaniu odbiorców do działania czy organizowaniu zbiórek pieniężnych i rzeczowych. Środki przekazu w wyjątkowy sposób dostosowały się do sytuacji kryzysowej, nie tylko zmieniając ofertę produktową, ale i angażując się w szeroko zakrojone działania charytatywne – relacjonuje dr hab. Anna Jupowicz-Ginalska, prof. ucz.

– Wyłonił się nowy wzorzec odpowiedzialności mediów łączący ideę misji dziennikarskiej, praktycznego zaangażowania obywatelskiego i krótkookresowych decyzji zarządczych, podejmowanych na poziomach całej organizacji – dodaje dr hab. Jupowicz-Ginalska.

Zmiany organizacyjne

Zmieniła się oferta programowa. W ramach działań określanych jako interwencje redakcyjne i solidarność medialna powszechną odpowiedzią było uruchomienie audycji w języku ukraińskim, usunięcie rosyjskich kanałów radiowych i telewizyjnych z ofert operatorów oraz włączenie do programów dokumentów i treści edukacyjnych dotyczących ukraińskiej historii, kultury i sztuki.

Tworzono całe serwisy informacyjne w języku ukraińskim, uruchamiano tłumaczenie na żywo i przygotowywano specjalne sekcje newsów dla uchodźców. W Polsce Gazeta.pl i „Express” stworzyły Ukrayina.pl, a słowacki nadawca publiczny utworzył nowy kanał informacyjny RTVS:24, poświęcony w dużej mierze wojnie w Ukrainie.

Media zatrudniały ukraińskich dziennikarzy, włączając ich do swoich zespołów, tak zrobiła np. polska Agora, niemiecka ZDF.

– W Polsce wiele inicjatyw miało na celu zatrudnienie ukraińskich dziennikarzy w miejscowych redakcjach, integrując przesiedlonych profesjonalistów z krajową produkcją medialną – dr hab. Anna Jupowicz-Ginalska, prof. ucz., przytacza kolejne działanie z zakresu CSR.

Działania wspierające ukraińskie redakcje i dziennikarzy w utrzymaniu ciągłości pracy prowadziły też media holenderskie, a także organizacje słowackie.

Pomoc infrastrukturalna

Zmiany obejmowały również decyzje związane z gospodarowaniem zasobami, np. fińska firma Sanoma przestała kupować rosyjski papier.

– Fińskie firmy medialne zaprzestały zakupu rosyjskiego papieru do gazet, co stanowiło decyzję CSR na poziomie łańcucha dostaw – mówi dr hab. Anna Jupowicz-Ginalska, prof. ucz.

W zależności od kraju i możliwości danej organizacji, poszczególne działania przybierały najróżniejsze formy. Widoczne było, że infrastrukturalne CSR może bezpośrednio wspierać niezależne dziennikarstwo w strefach wojny. Media przekazywały np. sprzęt i oprogramowanie.

– W Holandii publiczny nadawca VPRO wspierał wolność prasy poprzez partnerstwo z Free Press Unlimited w ramach inicjatywy Media Lifeline for Ukraine, dostarczając narzędzia –usługi VPN, sprzęt ochronny, zestawy awaryjne, zestawy ratunkowe do pierwszej pomocy – dla dziennikarzy w Ukrainie – badaczka przytacza kolejny przykład.

– Holenderska Mediahuis (europejska międzynarodowa grupa mediowa –przyp. red.) przekazała niezależnym ukraińskim redakcjom laptopy i generatory. Słowacki nadawca publiczny przekazał ukraińskim mediom publicznym nowoczesny sprzęt nadawczy. Niemiecki Axel Springer finansował m.in. kamizelki kuloodporne i telefony satelitarne dla dziennikarzy pracujących na terenie Ukrainy – wymienia dr hab. Jupowicz-Ginalska, prof. ucz.

Pomoc infrastrukturalna polegała także na udostępnianiu przestrzeni redakcyjnej, nie tylko dla dziennikarzy. DPG Media, grupa medialna działająca w Belgii i Holandii, przyjęła zespół niezależnego „The Moscow Times”, umożliwiając dziennikarzom kontynuowanie pracy po opuszczeniu Rosji, a w Polsce RASP ugościł ukraińskich uchodźców w ramach projektu Świetlica.

Filantropia korporacyjna

Filantropia korporacyjna, zdefiniowana jako bezpośredni wkład w cele społeczne w formie darowizn finansowych, towarów lub usług, była kluczowym kanałem, poprzez który organizacje medialne realizowały swoje CSR w czasie wojny w Ukrainie.

– Fiński dziennik „Ilta Sanomat” przekazał połowę dziennej sprzedaży na rzecz UNICEF i Czerwonego Krzyża, aby wesprzeć uchodźców – mówi dr Zakrzewska.

Filantropia korporacyjna obejmowała też wsparcie infrastrukturalne, przyjmowało ono formę np. darowizn zorientowanych na infrastrukturę. Przykładem jest – wymieniona wyżej – bezpośrednia pomoc finansowa i logistyczna Mediahuis w Holandii dla pięciu niezależnych ukraińskich organizacji informacyjnych.

Działania filantropijne obejmowały również tworzenie ośrodków wsparcia. Przykład: słowacki kanał Joj TV, finansowany z publicznych darowizn, pomógł otworzyć centrum opieki dziennej dla ukraińskich dzieci.

Wnioski na przyszłość?

– Badania wykazały, że CSR organizacji medialnych w czasie wojny to hybrydowy konstrukt, łączący etos dziennikarski, odpowiedzialność obywatelską i strategię organizacyjną – tak wnioski z badania ujmuje dr Emilia Zakrzewska i dodaje, że w czasie wojny ta podwójna rola staje się bardziej złożona i bardziej widoczna.

– Europejskie organizacje medialne zareagowały na inwazję Rosji na Ukrainę w 2022 roku, podejmując szeroki wachlarz działań w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Te inicjatywy wykraczały poza tradycyjne funkcje redakcyjne, obejmując zarówno wsparcie symboliczne, jak i materialne, a także interwencje redakcyjne i praktyki solidarności medialnej – mówi badaczka.

Przypisując poszczególne 203 działania do poszczególnych kategorii tradycyjnych modeli CSR – i stosowanej w badaniu typologii – naukowcy zauważyli, że nie są one w stanie w pełni ująć w teoretyczne ramy specyfiki praktyk zastosowanych przez media wobec realnego kryzysu.

– Nie uwzględniają logiki redakcyjnej, siły platformy ani legitymacji publicznej, jaką dysponują organizacje medialne – tłumaczy dr Zakrzewska.

Sytuacja pełnoskalowej wojny ujawniła zupełnie nowe formy i struktury działania mediów z w czasie kryzysu, i potrzebę nowego, specyficznego modelu.

Dlatego badacze postanowili dostarczyć redakcjom na przyszłość gotowe narzędzia do świadomego kształtowania i wdrażania strategii kryzysowego CSR.

Zaproponowano czterowymiarowy model CSR mediów w kontekstach kryzysowych, który uwzględnia typy działań, fazy czasowe, głębokość organizacyjną i grupy docelowe.

– Nasz autorski model CSR mediów w czasie wojny i konfliktu ma cztery wymiary. Pierwszy opisuje rodzaj działania, np. wsparcie symboliczne, solidarność redakcyjną, mobilizację odbiorców, zmiany organizacyjne, wzmacnianie wiedzy obywatelskiej i pomoc infrastrukturalną. Drugi odnosi się do kryzysu – począwszy od działań poprzedzających konflikt, przez natychmiastową reakcję, aż po trwałą integrację CSR ze strategią organizacji. Trzeci etap to skupienie się na intensywności zaangażowania, od zmian zewnętrznych po wewnętrzne. Czwarty wskazuje na beneficjentów, to jest uchodźców, dziennikarzy i innych pracowników mediów oraz szeroką publiczność – podsumowują badaczki.

Model pokazuje, że odpowiedzialność mediów w czasie konfliktu ma charakter hybrydowy. Łączy działalność biznesową, redakcyjną i obywatelską, a jednocześnie może służyć zarówno analizowaniu już zrealizowanych inicjatyw, jak i planowaniu przyszłych działań kryzysowych.

Źródło: Serwis Naukowy Uniwersytetu Warszawskiego

Te artykuły też mogą Cię zainteresować:

Wojna na Ukrainie niszczy gleby. Światowe bezpieczeństwo żywnościowe zagrożone

1 czerwca. Dzień Dziecka oczami alarmujących

Firmy omijają antyrosyjskie sankcje – i ESG [ANALIZA]

Cudzoziemcy zakładają firmy w Polsce. Przeważają Ukraińcy, dalej Białorusini

 

Europejska motoryzacja traci konkurencyjność. Chiny górą. W tle polityka klimatyczna

Europejski przemysł motoryzacyjny traci konkurencyjność pod wpływem m.in. wysokich cen energii i kosztów transformacji technologicznej, a także w starciu z coraz silniejszą pozycją chińskich producentów. Polscy europarlamentarzyści wskazują, że poprawa konkurencyjności sektora powinna być jednym z priorytetów Unii Europejskiej. Nie chodzi wyłącznie o subsydia czy dofinansowania, ale także ograniczenie obciążeń regulacyjnych, ochronę rynku przed nieuczciwą konkurencją i zwiększenie popytu na produkty „made in Europe”.

Przemysł motoryzacyjny w UE odpowiada za miliony miejsc pracy

Przemysł motoryzacyjny jest jednym z kluczowych sektorów dla unijnej gospodarki. Generuje 7 proc. PKB Unii Europejskiej i zapewnia bezpośrednio i pośrednio ok. 13 mln miejsc pracy.

– My w Unii musimy walczyć o to, aby sektor motoryzacyjny nadal się rozwijał, bo to jest poważna część PKB całej Europy i wielu krajów w tym długim łańcuchu dostaw. Ale obawiamy się, co ogłaszają chociażby firmy motoryzacyjne z Niemiec, że trzeba będzie w najbliższym czasie zwolnić 100 tys. osób w tym sektorze. Tak potężnych zwolnień nie było nigdy w historii, w związku z czym to są rzeczywiste obawy i zagrożenia – podkreśla Piotr Müller, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, członek grupy EKR. – Cała produkcja sektora motoryzacyjnego w Europie jest mocno powiązana. W dużej mierze stanowią go firmy niemieckie, ale w Polsce jest cała masa firm, które są kooperantami i produkują części w ramach tego łańcucha dostaw. W związku z tym, gdyby sektor motoryzacji w Europie zaczął się zwijać, miałoby to niesamowicie duży wpływ na naszą gospodarkę. A niestety już się tak dzieje.

Wysokie ceny energii i regulacje obciążają europejskich producentów samochodów

Na trudną sytuację tej gałęzi przemysłu wpływ mają różne czynniki, wśród nich wysokie ceny energii, zobowiązania środowiskowe, np. ograniczenie emisji CO2 czy wymogi dotyczące recyklingu.

– Kilka lat temu przyjęto przepisy, które miały zakazać od 2035 roku rejestracji samochodów spalinowych w Europie. To spowodowało konieczność poniesienia kosztów i zupełnego przestawienia linii produkcyjnej przez firmy motoryzacyjne na Starym Kontynencie. Chiny wykorzystały ten czas do tego, aby wyprzedzić w tym obszarze europejskie firmy o kilka długości. To wszystko powoduje, że europejskie firmy są mało konkurencyjne. Doskonale to widzimy w porównaniu z sektorem motoryzacyjnym z Chin czy Stanów Zjednoczonych – uważa Piotr Müller.

Na forum Unii Europejskiej od wielu miesięcy toczy się debata o przyszłości sektora motoryzacyjnego i o jego konkurencyjności. Zdaniem europosła nie powinniśmy jednak dyskutować o subsydiach czy dofinansowaniu, ale o redukowaniu kluczowych barier.

Przyszłość samochodów spalinowych i elektromobilności w Unii Europejskiej

– Powinniśmy się skupić na trzech rzeczach. Po pierwsze, na zlikwidowaniu wymogów, które zakładają ograniczenie emisji dwutlenku węgla do 90 proc. w 2040 roku, po drugie, na likwidacji albo przynajmniej znacznym ograniczeniu systemu ETS, a po trzecie, na zlikwidowaniu zakazu produkcji samochodów spalinowych do 2035 roku. Komisja Europejska co prawda proponuje odejście od tego zakazu, ale jednocześnie proponuje wprowadzenie takich ograniczeń w zakresie emisji, które i tak de facto spowodują zlikwidowanie sektora – mówi europoseł z PiS.

Komisja Europejska w grudniu 2025 roku zaproponowała złagodzenie obowiązujących norm emisji CO2. Zapowiedziała, że zamiast zakazu sprzedaży pojazdów spalinowych producentów aut ma ich obowiązywać ograniczenie emisji spalin o 90 proc. Pozostałe 10 proc. będzie można zrekompensować m.in. poprzez wykorzystanie niskoemisyjnej stali produkowanej we Wspólnocie, a także e-paliw i biopaliw. Rozwiązanie ma umożliwić dalszą obecność na rynku po 2035 roku m.in. hybryd plug-in i części samochodów z silnikami spalinowymi.

– My jako konsumenci mamy prawo wybierać, jakim środkiem transportu chcemy się poruszać. Nie każdego stać na samochody elektryczne i nie mamy odpowiedniej liczby stacji ładowania elektryków. Uważam więc, że inne technologie, które wspierają ograniczenie emisji CO2, jak silnik hybrydowy czy połączenie hybrydy z elektrykiem, nie mogą być blokowane czy wrzucane do kosza – mówi Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.

– Europa musi moim zdaniem wprowadzić docelowo ograniczenia importu samochodów z Chin, ale to się musi odbywać równolegle. Nie może być tak, że ograniczymy import samochodów spoza UE, a jednocześnie nie wyciągniemy wniosków, w jaki sposób zwiększyć naszą konkurencyjność wewnątrz naszego bloku ekonomicznego – mówi Piotr Müller.

Chińskie samochody elektryczne zwiększają udział w rynku UE

Z analizy Transport & Environment wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku samochody elektryczne wyprodukowane w Chinach odpowiadały za 17 proc. rynku bateryjnych aut elektrycznych (BEV) w Unii Europejskiej. To spadek z 22 proc. odnotowanych w 2024 roku, kiedy UE wprowadziła cła na elektryki z Chin. Dotyczył on jednak przede wszystkim pojazdów zachodnich marek wytwarzanych w Chinach, podczas gdy chińscy producenci nadal zwiększali sprzedaż w Europie. Chińscy producenci dostosowali się do nowych ceł, zwiększając sprzedaż hybryd plug-in, które nie były objęte cłami. Eksperci T&E wskazują jednak, że wolniejsze tempo elektryfikacji oferty europejskich producentów mogłoby dodatkowo zwiększyć udział chińskich marek na rynku samochodów elektrycznych w Unii.

– Subsydia, które stosują Chiny, są niesprawiedliwym mechanizmem i dlatego dobrze, gdy polityka celna nadąża za tą nieuczciwą konkurencją zarówno tutaj, jak i w przypadku rynku e-commerce, gdzie wprowadzono dodatkowe opłaty za paczki trafiające do Europy – zaznacza europoseł z PiS. – Z drugiej strony musimy pamiętać, że w wielu obszarach przewaga Chin jest rzeczywista. Nie tylko subsydia dają im przewagę nad europejskim przemysłem motoryzacyjnym. Oni mają tańszą siłę roboczą, energię, mają też mniej regulacji. Są to ich rzeczywiste przewagi gospodarcze.

UE szuka sposobów na odbudowę konkurencyjności motoryzacji

Komisja Europejska podjęła w ostatnich miesiącach szereg inicjatyw, które z założenia mają poprawić konkurencyjność sektora motoryzacyjnego w UE. Wśród nich jest pakiet motoryzacyjny (z grudnia 2025 roku), czyli plan działania na rzecz czystego i konkurencyjnego sektora motoryzacyjnego obejmujący pakiet konkretnych działań dotyczących konkurencyjności, cyfryzacji i łańcuchów dostaw, a także Industrial Accelerator Act (z marca 2026 roku), inicjatywa dla przemysłu europejskiego, która ma zwiększać popyt na produkty wytwarzane w Unii. KE próbuje jednocześnie przyspieszać elektryfikację i dekarbonizację, a także upraszczać regulacje, obniżać koszty produkcji, wspierać europejskie zakłady i chronić łańcuchy dostaw.

Europejska motoryzacja między transformacją a walką o miejsca pracy

– Wsparcie sektora motoryzacyjnego to jest must have działalności wszystkich polityków i szkoda, że jest więcej dyskusji niż realnych działań. Wszyscy mamy świadomość, że świat się zmienia, okoliczności też, oczekuje się przejścia na elektromobilność. Ale nie można wprowadzać takich zmian, których konsekwencją jest likwidacja tysięcy miejsc pracy w Europie i ograniczenie konkurencyjności europejskiego sektora motoryzacyjnego. Z drugiej strony wpuszczamy do Europy chińskie elektryki, z którymi – jestem o tym przekonana – będziemy mieli duży problem. Nie mamy dostępu ani do technologii, ani do używanych tam produktów – mówi Elżbieta Łukacijewska.

– Bardzo się cieszę, że Komisja Europejska dostrzega problem. Tracimy miejsca pracy w Europie i konkurencyjność. Widzimy, że ze sztandarowych marek motoryzacyjnych na Starym Kontynencie coraz mniej zostaje na rynku albo mają coraz większe problemy – zauważa europosłanka.

Źródło: Newseria Biznes

Ruszył nabór do jubileuszowej edycji konkursu „Raporty Zrównoważonego Rozwoju”

Znaczenie raportowania zrównoważonego rozwoju coraz wyraźniej wykracza poza realizację obowiązków regulacyjnych. Rzetelnie przygotowany raport ESG może wspierać zarządzanie organizacją, zwiększać jej wiarygodność i pomagać w budowaniu odpornego modelu biznesowego. Dostarcza również informacji, które pozwalają firmie lepiej planować rozwój i budować przewagi konkurencyjne.

Znaczenie danych środowiskowych, społecznych i dotyczących ładu organizacyjnego rośnie także w relacjach przedsiębiorstw z otoczeniem biznesowym. Informacje te są brane pod uwagę między innymi przez instytucje finansowe, które wykorzystują je do oceny ryzyka, stabilności działalności oraz przygotowania firmy na zmiany zachodzące na rynku. Cyklicznie publikowany, oparty na wiarygodnych i porównywalnych danych raport jest dla nich cennym źródłem wiedzy o organizacji i sposobie zarządzania jej wpływem.

Wartość raportowania nie ogranicza się jednak do komunikacji z inwestorami, klientami czy partnerami biznesowymi. Proces gromadzenia i analizowania danych ESG służy przede wszystkim samej organizacji – pomaga identyfikować obszary jej wpływu na gospodarkę, społeczeństwo i środowisko, wcześniej rozpoznawać potencjalne ryzyka oraz oceniać skuteczność podejmowanych działań. Ułatwia także dostosowanie strategii i procesów do współczesnych wyzwań społecznych i środowiskowych.

Jubileuszowa edycja konkursu „Raporty Zrównoważonego Rozwoju” – nabór trwa do 9 września

Forum Odpowiedzialnego Biznesu rozpoczęło nabór do 20. edycji konkursu „Raporty Zrównoważonego Rozwoju”. Inicjatywa od dwóch dekad wspiera rozwój transparentnej komunikacji wpływu organizacji i promuje wysokie standardy raportowania ESG w Polsce.

Irena Pichola, prezes Forum Odpowiedzialnego Biznesu

– Pamiętam pierwsze lata konkursu Raporty Zrównoważonego Rozwoju, kiedy wspólnie budowaliśmy jego fundamenty i przekonywaliśmy rynek, że transparentność będzie jednym z kluczowych elementów odpowiedzialnego biznesu. Dziś, po 20 latach, skala przedsięwzięcia, liczba zgłoszeń, zaangażowanie ekspertów_ek i poziom raportów pokazują, jak długą drogę przeszliśmy jako rynek. To powód do dumy, ale także zobowiązanie, by nadal wyznaczać najwyższe standardy raportowania ESG – mówi Irena Pichola, prezes zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Do konkursu można zgłaszać raporty zrównoważonego rozwoju oraz raporty zintegrowane za rok 2025. Zgłoszenia przyjmowane są od przedsiębiorstw działających w Polsce, a także organizacji pozabiznesowych, w tym fundacji, stowarzyszeń, uczelni, jednostek sektora finansów publicznych i samorządów. Nabór potrwa do 9 września 2026 r.

Udział w konkursie pozwala poddać raport ocenie jury złożonego z ekspertów i ekspertek reprezentujących różne dziedziny związane ze zrównoważonym rozwojem. Daje również możliwość porównania własnych praktyk z rozwiązaniami stosowanymi przez inne organizacje. Konkurs wspiera promocję rzetelnej komunikacji wpływu, wzmacnia pozycję spółek jako organizacji traktujących raportowanie ESG jako element zarządzania i narzędzie budowania wartości oraz dostarcza wartościowego punktu odniesienia do dalszego doskonalenia raportów.

– Raportowanie zrównoważonego rozwoju ma dziś zupełnie inny wymiar niż jeszcze kilka lat temu. Staje się ważnym źródłem wiedzy o odpowiedzialności organizacji, jej odporności, sposobie zarządzania ryzykiem i relacjach z otoczeniem. Właśnie dlatego tak duże znaczenie mają jakość, kompletność, przejrzystość i wiarygodność raportów. Dobrze przygotowany raport nie tylko porządkuje informacje, ale także buduje zaufanie do organizacji, jej decyzji i deklaracji. Konkurs Raporty Zrównoważonego Rozwoju od lat pokazuje, jak powinno wyglądać odpowiedzialne raportowanie, i promuje praktyki, które wzmacniają standardy rynku. To jeden z powodów, dla których Polska Izba Biegłych Rewidentów po raz kolejny angażuje się w tę inicjatywę – zauważa Kamil Jesionowski, prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów.

Partnerem strategicznym konkursu FOB jest Polska Izba Biegłych Rewidentów.

Nabór raportów trwa do 9 września. Udział w konkursie jest bezpłatny.

Szczegóły i formularz zgłoszeniowy dostępne są na stronie konkursu: https://raportyzr.pl/ 

To jest dobry moment na rozpoczęcie raportowania

Firmy, które dotychczas nie przygotowywały raportów ESG, powinny rozważyć rozpoczęcie tego procesu niezależnie od tego, czy są już objęte obowiązkiem regulacyjnym, czy nie. Regularne gromadzenie danych pozwala lepiej poznać organizację, uporządkować informacje dotyczące jej wpływu i przygotować się na rosnące oczekiwania rynku.

Źródłem inspiracji dla przedsiębiorstw rozpoczynających lub rozwijających działania w tym obszarze może być raport Forum Odpowiedzialnego Biznesu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki”. W 24. edycji publikacji znaleźć można 932 inicjatywy zgłoszone przez 263 przedsiębiorstwa. Raport FOB dostarcza wiedzy o tym, w jaki sposób firmy działające w Polsce odpowiadają na wyzwania społeczne i środowiskowe. Zebrane przykłady mogą pomóc w identyfikowaniu tematów istotnych dla organizacji, planowaniu działań i rozwijaniu sposobów mierzenia ich efektów.

Partnerami raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki” są Benefit Systems, Kaufland Polska i ElektroEko Organizacja Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego SA.

Raport jest dostępny na stronie: https://odpowiedzialnybiznes.pl/publikacje/raport2025/

FOB jest organizatorem programu Chapter Zero Poland, polskiej odsłony Chapter Zero Alliance – inicjatywy  powołanej przez Światowe Forum Ekonomiczne.

Źródło: Forum Odpowiedzialnego Biznesu

10. PKO Bieg Charytatywny. Jubileuszowa edycja wspiera zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Zapisz się!

12 września 2026 roku tysiące osób stanie na starcie jubileuszowej,10. edycji PKO Biegu Charytatywnego. Tegoroczne wydarzenie odbędzie się jednocześnie w 20 miastach oraz w formule wirtualnej. Jego celem będzie wsparcie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Partnerem strategicznym wydarzenia została Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Od dekady PKO Bieg Charytatywny pokazuje, że sport może zmieniać świat na lepsze. W tym roku uczestnicy pobiegną dla jednego z najważniejszych wyzwań społecznych naszych czasów – zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.

– Od 10 lat pokazujemy, że wspólne pomaganie łączy. 12 września chcemy zjednoczyć się w ważnej dla nas wszystkich sprawie – wsparciu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Wierzymy, że nawet niewielki wysiłek, pomnożony przez zaangażowanie tysięcy osób, może przynieść ogromną zmianę. Każde przebiegnięte okrążenie jest wyrazem solidarności z młodymi ludźmi, którzy potrzebują wsparcia, zrozumienia i dostępu do profesjonalnej pomocyzapewnia Szymon Midera, prezes zarządu PKO Banku Polskiego.

Każdy pakiet startowy i każde 400 metrów biegu pomaga dzieciom i młodzieży

Każdy pakiet startowy i każde 400 metrów biegu to więcej profesjonalnej pomocy psychologicznej, psychiatrycznej oraz działań edukacyjnych i profilaktycznych. W jubileuszowej edycji każdy uczestnik będzie miał wpływ na skalę udzielanej pomocy. Całkowity dochód z opłat za pakiety startowe zostanie przekazany profesjonalną pomoc psychologiczną, psychiatryczną oraz działania edukacyjne i profilaktyczne.

To jednak nie wszystko. Za każde pokonane 400 metrów PKO Bank Polski przekaże dodatkowe 10 zł na ten cel.

Od 10 lat uczestnikom wydarzenia przyświeca hasło „Pomagamy z każdym krokiem”. Jubileuszowa edycja po raz kolejny pokaże, że nawet najmniejszy krok może stać się początkiem wielkiej zmiany.

Potrzeba wsparcia jest ogromna

Z raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę „Diagnoza przemocy wobec dzieci w Polsce 2023” wynika, że:

  • 79 proc. dzieci i nastolatków zaznało przynajmniej jednej formy przemocy lub krzywdzenia,
  • co trzecie dziecko doświadczyło przemocy ze strony bliskiej osoby dorosłej,
  • ponad jedna czwarta nastolatków była ofiarą wykorzystania seksualnego bez kontaktu fizycznego.

Pieniądze zebrane podczas biegu będą wykorzystane na zwiększenie dostępności specjalistycznej pomocy psychologicznej, realizację programów profilaktycznych oraz działania edukacyjne wspierające dzieci, młodzież i ich opiekunów w mierzeniu się z wyzwaniami współczesnego świata.

Wspólny ruch dla ważnej sprawy

10. PKO Bieg Charytatywny wyróżnia się wyjątkową formułą, która łączy sportową rywalizację z ideą pomagania.

12 września o 11:00 uczestnicy mogą wystartować:

  • stacjonarnie w jednej z 20 lokalizacji w Polsce,
  • wirtualnie z aplikacją STS Timing.

W zawodach stacjonarnych drużyny rywalizują w pięcioosobowych sztafetach. Każdy zawodnik pokonuje co najmniej jedno okrążenie stadionu, a przez 60 minut zespół wspólnie stara się przebiec jak najwięcej okrążeń. Uczestnicy biegu wirtualnego mogą w tym samym czasie pobiec w dowolnym miejscu na świecie.

Liczy się nie tylko wynik sportowy, ale przede wszystkim wspólne zaangażowanie w pomoc potrzebującym.

10. PKO Bieg Charytatywny Młodych

Integralną częścią wydarzenia będzie 10. PKO Bieg Charytatywny Młodych, który zachęca do aktywności fizycznej i pokazuje, że pomagać można już od najmłodszych lat.

Uczestnicy wystartują w trzech kategoriach:

  • 1-6 lat – 100 m,
  • 7-9 lat – 200 m,
  • 10-14 lat – 400 m.

Partnerstwo dla zdrowia psychicznego dzieci

Współpraca PKO Banku Polskiego z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę pozwoli wspierać bieżące działania pomocowe, realizować ogólnopolskie inicjatywy społeczne na rzecz zdrowia psychicznego i zwiększania świadomości społecznej. Część pieniędzy trafi do programu regrantingowego, który wspiera lokalne organizacje i placówki pomocowe w Polsce.

Najważniejsze informacje o 10. edycji PKO Biegu Charytatywnego

Data: 12 września 2026 r., 11:00

Lokalizacje: 20 miast w Polsce oraz – po raz pierwszy – formuła wirtualna z aplikacją STS Timing

Format: pięcioosobowe sztafety i bieg wirtualny

Cel: wsparcie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży

Zapisy i szczegóły: www.pkobiegcharytatywny.pl

Źródło: PKO Bank Polski

Czy firmy przestaną mówić o ekologii i działaniach społecznych? ZPF o nowych zasadach komunikacji ESG

Związek Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce (ZPF) przekazał Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) stanowisko dotyczące stosowania przepisów dyrektywy EmpCo. Związek zwraca uwagę, że przygotowywane wytyczne powinny uwzględniać nie tylko deklaracje środowiskowe, ale również komunikaty społeczne.

Od 27 września 2026 r. firmy będą funkcjonować w nowym otoczeniu regulacyjnym. Przepisy wynikające z unijnej dyrektywy Empowering Consumers for the Green Transition (EmpCo) mają zwiększyć przejrzystość komunikacji i ograniczyć zjawisko greenwashingu oraz social washingu, czyli przedstawiania działań środowiskowych lub społecznych w sposób niezgodny z rzeczywistością.

Nowe przepisy nie powinny prowadzić do milczenia

Jednocześnie coraz częściej mamy do czynienia ze zjawiskami odwrotnymi – greenhushingiem i social hushingiem. W obawie przed naruszeniem nowych regulacji część przedsiębiorców ogranicza komunikację dotyczącą rzeczywiście realizowanych działań z zakresu ESG, mimo że mogłyby one stanowić wartościową informację dla konsumentów.

Z perspektywy ZPF równie szkodliwe jak nierzetelne deklaracje może być całkowite wycofanie się przedsiębiorców z komunikowania autentycznych działań środowiskowych i społecznych. Dlatego przygotowywane wytyczne powinny nie tylko wskazywać, jak unikać greenwashingu i social  washingu, ale również dawać przedsiębiorcom praktyczne wskazówki, jak w sposób zgodny z prawem i transparentny informować o rzeczywiście podejmowanych inicjatywach. Tylko wtedy nowe regulacje będą jednocześnie skutecznie chronić konsumentów i wspierać uczciwą komunikację.

Komunikacja społeczna też ma znaczenie

W ocenie ZPF dyskusja dotycząca nowych regulacji nie powinna jednak koncentrować się wyłącznie na greenwashingu, który jest najczęściej poruszany w debacie publicznej. Równie istotne staje się uporządkowanie zasad komunikowania działań o charakterze społecznym.

Wiele firm od dawna informuje o inicjatywach związanych z edukacją finansową, dostępnością usług, dobrostanem pracowników, różnorodnością, wolontariatem czy współpracą z lokalnymi społecznościami. Takie komunikaty również wpływają na decyzje konsumentów i budują wiarygodność przedsiębiorstw, dlatego powinny podlegać równie przejrzystym zasadom.

– Zwłaszcza sektor finansowy potrzebuje jasnych i praktycznych wskazówek dotyczących komunikowania działań związanych z odpowiedzialnym biznesem. Jeżeli wytyczne będą koncentrowały się wyłącznie na deklaracjach środowiskowych, pozostanie wiele wątpliwości interpretacyjnych dotyczących komunikacji społecznej, która również odgrywa coraz większą rolę w relacjach z klientami i partnerami biznesowymi – podkreśla dr Marta Zbucka-Gargas, Ekspertka ds. ESG w ZPF.

Praktyczne wskazówki dla przedsiębiorców

ZPF wskazuje, że przygotowywane wytyczne powinny pomagać przedsiębiorcom właściwie stosować nowe przepisy i ograniczać ryzyko rozbieżności w ich stosowaniu. Organizacja rekomenduje również uwzględnienie przykładów odnoszących się do komunikacji środowiskowej i społecznej oraz wskazanie dobrych praktyk dotyczących dokumentowania deklarowanych działań.

– Dobre wytyczne budują zaufanie: dają firmom narzędzia do rzetelnej komunikacji, a konsumentom – dostęp do wiarygodnych informacji. Tylko jasne przepisy realnie wesprą rynek. Zbyt skomplikowane lub mgliste regulacje grożą jego paraliżem i mogą doprowadzić do fali greenhushingu – wskazuje Anna Gorączka, Menedżerka ds. Zrównoważonego Rozwoju i ESG w Grupie Allegro oraz członkini Zespołu ds. ESG w ZPF.

Potrzebna jest spójność komunikacji i działań ESG

W przekazanym stanowisku ZPF podkreśla konieczność zachowania spójności pomiędzy komunikacją marketingową, raportowaniem ESG oraz rzeczywiście realizowanymi działaniami przedsiębiorstw. Dotyczy to zarówno deklaracji środowiskowych, jak i społecznych.

Zdaniem organizacji przedsiębiorcy powinni opierać swoją komunikację na możliwych do zweryfikowania informacjach i dokumentować deklarowane działania. Takie podejście zwiększa bezpieczeństwo prawne przedsiębiorstw oraz wzmacnia zaufanie konsumentów.

– Tylko jasne i praktyczne wytyczne pozwolą osiągnąć cel nowych regulacji – zwiększyć ochronę konsumentów, nie ograniczając jednocześnie rzetelnej komunikacji przedsiębiorców – podsumowuje Marcin Czugan, Prezes ZPF.

Źródło: ZPF

Kosmetyka zamiast reformy. Komisja Europejska przestawiła pokrętła w ETS i nie ruszyła samej maszyny. Raport WEI

Ogłoszona 17 lipca propozycja rewizji ETS nie zmienia w rynku uprawnień ani jednego istotnego elementu konstrukcyjnego. Warsaw Enterprise Institute przekonuje, że Europa nie potrzebuje łagodniejszej wersji wadliwego instrumentu. Potrzebuje instrumentu  zupełnie innego: ulg podatkowych za dekarbonizację (DTC) i funduszy szybkiej innowacji (RIF) w miejsce handlu emisjami.

Propozycja Komisji Europejskiej – zachować ETS, stworzyć bank

17 lipca Komisja Europejska opublikowała propozycję dla piątej fazy wdrażania EU ETS, obejmującej lata 2031–2040. Liniowy współczynnik redukcji emisji spada z obecnych 4,3 proc. do 3,7 proc. w latach 2031–2035 i do 1,7 proc. w latach 2036–2040. Darmowe uprawnienia dla sektorów objętych mechanizmem granicznym zostają utrzymane na poziomie 15 proc. w latach 2034–2037, a pełne wygaszenie tychże przesunięto na rok 2038.

Do tego dochodzi Bank Dekarbonizacji Przemysłu o wartości 100 mld euro, ETS Investment Booster oparty na 400 mln uprawnień od 2027 roku, warta 6 mld euro korekta benchmarków oraz 250 mln ton nowych uprawnień, które Komisja wystawi na aukcjach, aby sfinansować zakup certyfikowanych pochłonięć dwutlenku węgla.

Każdy z tych elementów zmienia jakąś liczbę. Żaden nie dotyka konstrukcji ETS. „Bruksela przestawiła prędkość na bieżni i nazwała to gruntowym remontem”, mówi Sebastian Stodolak, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute. „Pułap emisji nadal ustala się administracyjnie, podaż uprawnień nadal jest decyzją polityczną, cena nadal pozostaje zakładnikiem tej decyzji, a europejski przemysł nadal płaci za przywilej zgadywania, jaka będzie przyszłość. Wolniej opadający pułap połączony z większą liczbą darmowych uprawnień nie czyni sygnału cenowego bardziej wiarygodnym. Czyni go jedynie bardziej jawnie politycznym”.

Jak zarabiać na handlu emisjami

Raport WEI, przygotowany przez ekonomistę Marka Lachowicza, dokumentuje, dlaczego obecny system zawodzi. ETS bywa opisywany jako rozwiązanie rynkowe, tymczasem objęte nim firmy nie mają dla uprawnień żadnego substytutu i muszą je kupować po każdej cenie. Podaż nie wynika z decyzji producentów reagujących na popyt, lecz z decyzji regulatora reagującego na naciski. Testy statystyczne wskazują na występowanie baniek cenowych na rynku ETS w latach 2017–2023, a to dokładnie ten rodzaj zmienności, który uniemożliwia domknięcie rachunku dwudziestoletnich inwestycji dekarbonizacyjnych.

Cena za unijną politykę klimatyczną, czyli miliardy euro

Koszty są policzalne. Przy obecnych poziomach system zabiera europejskiej gospodarce około 46 mld euro rocznie. Przy ścieżkach cenowych analizowanych w raporcie kwota ta rośnie w kierunku 140 mld euro rocznie, przy cenie zbliżającej się do 200 euro za tonę. Udział Polski sięga nawet 12,9 mld euro rocznie, a gdy ETS2 obejmie paliwa transportowe i ogrzewanie budynków, obciążenie dochodzi do 352 euro na mieszkańca. Nic w propozycji z 17 lipca nie zmienia w istotny sposób tej trajektorii. ETS2 wchodzi w życie w 2028 roku dokładnie tak, jak zapisano.

Ulgi podatkowe za dekarbonizację, czyli DTC, nagradzają zmierzoną redukcję emisji obniżeniem zobowiązania podatkowego. Firma, która modernizuje proces, wymienia flotę albo zmienia paliwo, zatrzymuje więcej tego, co zarobi, proporcjonalnie do tego, o ile faktycznie ograniczyła emisje. Wybór technologii pozostaje po stronie tego, kto zna własną linię produkcyjną, a państwo płaci za wynik, nie za dokumentację biurokratycznej zgodności z przepisami.

Zielone oszustwo?

Fundusze szybkiej innowacji, czyli RIF, uderzają w drugie ograniczenie redukcji emisji, którym jest koszt kapitału. Pozwalają na wolne od podatku inwestycje w środki trwałe i ochronę środowiska, obniżając próg rentowności projektów dekarbonizacyjnych i uruchamiając finansowanie prywatne w skali, której transformacja faktycznie wymaga.

Przeczytaj raport WEI. Europarlament już go zna

– Handel emisjami zakłada, że regulator zna właściwą ilość dwutlenku węgla i potrafi odkryć właściwą cenę dekretem. Ulgi podatkowe i fundusze innowacyjne zakładają coś przeciwnego, co akurat jest prawdą – dodaje Stodolak. – Jedno podejście eksportuje przemysł i importuje stagnację. Drugie nagradza każdego, kto ogranicza emisje, niezależnie od tego, na jaką technologię postawił.

Raport „W poszukiwaniu optymalnej polityki klimatycznej” jest dostępny na stronie wei.org.pl. Był prezentowany w Parlamencie Europejskim w Brukseli w czerwcu 2026 roku podczas debaty „Climate Policy at a Crossroads: ETS, Rethink or Replace?”.

Źródło: Warsaw Enterprise Institute

To też może Cię zainteresować:

Rewizja EU ETS pod ostrzałem przemysłu. Branża chemiczna: reforma nie zatrzyma deindustrializacji i nie obniży cen energii [+KOMENTARZ]

Wolontariat w Polsce. Rząd szykuje zmiany w ustawie i chce wzmocnić organizacje pozarządowe

Polacy chętnie angażują się w pomoc podczas kryzysów, jednak znacznie rzadziej działają jako wolontariusze w organizacjach pozarządowych. Rząd przygotowuje zmiany w ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, które mają ułatwić funkcjonowanie NGO, zwiększyć udział wolontariuszy w projektach publicznych oraz stworzyć warunki do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Eksperci podkreślają, że potencjał społecznego zaangażowania w Polsce jest ogromny, ale wymaga lepszej organizacji i wsparcia – informuje Newseria Biznes.

Wolontariat w Polsce najczęściej rozwija się podczas kryzysów

2026 rok został ogłoszony przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych Międzynarodowym Rokiem Wolontariatu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju. W Polsce koordynacją obchodów zajmuje się Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (NIW-CRSO).

To symboliczne wyróżnienie ma zwrócić uwagę na znaczenie wolontariatu dla budowania silnego społeczeństwa obywatelskiego. Ostatnie lata pokazały bowiem, że Polacy potrafią szybko mobilizować się do pomocy, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.

Pandemia COVID-19, wybuch wojny w Ukrainie, powódź na południowym zachodzie Polski czy lokalne awarie infrastruktury pokazały, że tysiące osób spontanicznie angażują się w działania pomocowe.

– To ukłon wobec osób, które poświęcają i oddają za darmo swój czas, wiedzę i doświadczenie na rzecz innych, ale przede wszystkim zwrócenie uwagi na to, jak niezwykle istotny jest wolontariat. Widzieliśmy to w trakcie chociażby ostatnich kryzysów: pandemii, wojny w Ukrainie, ale też lokalnych powodzi czy braków w dostawie prądu. To właśnie wtedy lokalni liderzy angażują się w pomoc innym. Jest to również przypomnienie dla samorządowców, że obok nich znajduje się ogromny potencjał – ludzie, którzy dobrowolnie i bezpłatnie angażują się na rzecz swoich społeczności – mówi Adriana Porowska, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Raport GUS i NIW-CRSO: Polacy częściej wybierają wolontariat nieformalny

Z raportu „Wolontariat i aktywność społeczna w Polsce 2020–2024”, przygotowanego na zlecenie NIW-CRSO na podstawie badań GUS oraz analiz innych instytucji publicznych i ośrodków badawczych, wynika, że dominującą formą zaangażowania pozostaje wolontariat nieformalny.

Dane GUS pokazują, że w pierwszym kwartale 2022 roku średnio 28,4 proc. mieszkańców Polski w wieku od 15 do 89 lat przynajmniej raz w miesiącu angażowało się w działalność wolontariacką. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie odsetek ten wzrósł do 37,1 proc., co pokazuje, że sytuacje kryzysowe znacząco zwiększają gotowość Polaków do pomagania.

Na co dzień zdecydowanie częściej wybierana jest jednak pomoc indywidualna niż działalność prowadzona za pośrednictwem organizacji pozarządowych. Wolontariat nieformalny deklaruje 26,5 proc. badanych, natomiast w organizacjach i instytucjach działa jedynie około 5 proc. społeczeństwa.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że Polska osiąga wyniki wyższe od średniej unijnej w zakresie wolontariatu nieformalnego, jednak pod względem aktywności w organizacjach społecznych pozostaje wyraźnie poniżej średniej państw OECD. Może to świadczyć zarówno o preferowaniu spontanicznych form pomocy, jak i o wciąż niewystarczająco rozwiniętej kulturze wolontariatu organizacyjnego.

Takie dane pokazują, że potencjał społecznego zaangażowania jest bardzo duży, ale wymaga lepszego wykorzystania przez organizacje pozarządowe i instytucje publiczne.

Zmiany w ustawie o wolontariacie. Rząd chce ułatwić działalność organizacji pozarządowych

Rząd przygotowuje dwie nowelizacje ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Ich celem jest zarówno zwiększenie znaczenia wolontariatu w Polsce, jak i uproszczenie funkcjonowania organizacji pozarządowych realizujących zadania publiczne.

Jedna z nowelizacji została już przyjęta przez parlament i oczekuje na podpis prezydenta. Nowe przepisy mają ograniczyć formalności związane z ubieganiem się o publiczne finansowanie oraz ułatwić organizacjom realizację projektów.

Jedną z najważniejszych zmian będzie możliwość zaliczania pracy wolontariuszy jako wkładu własnego do projektów finansowanych ze środków publicznych. W praktyce oznacza to, że organizacje pozarządowe nie będą musiały w wielu przypadkach zapewniać wkładu finansowego – wystarczający będzie wkład osobowy, czyli praca wolontariuszy, lub wkład rzeczowy.

Druga nowelizacja przewiduje natomiast wprowadzenie do ustawy jednoznacznej definicji wolontariatu.

– Pracujemy nad kilkoma zmianami ustawowymi, w tym w ustawie o pożytku publicznym. Chcemy wprost pokazać, że wolontariat to jest darmowa, dobrowolna praca, aby było to w definicji – wskazuje Adriana Porowska..

Równolegle prowadzone są prace nad strategią rozwoju wolontariatu. Jak podkreślają przedstawiciele rządu, aktywność obywatelska ma coraz większe znaczenie dla budowania odporności społecznej i bezpieczeństwa państwa. Osoby angażujące się w działania na rzecz dobra wspólnego wzmacniają lokalne społeczności i zwiększają ich zdolność do reagowania w sytuacjach kryzysowych.

Dlaczego Polacy angażują się w wolontariat? Największą barierą pozostaje brak czasu

Badania pokazują, że osoby decydujące się na działalność społeczną kierują się przede wszystkim chęcią pomagania innym. Równie ważne są poczucie sensu wykonywanej pracy, osobista satysfakcja oraz możliwość budowania relacji i przynależności do wspólnoty.

Raport NIW-CRSO wskazuje jednak również na bariery ograniczające rozwój wolontariatu. Najczęściej wymieniany jest brak czasu, zwłaszcza przez osoby młode. Respondenci wskazują także na brak zainteresowania, niechęć do systematycznego angażowania się, wcześniejsze negatywne doświadczenia oraz niewystarczającą wiedzę o możliwościach podjęcia działalności społecznej.

Wielu badanych deklaruje również, że nigdy nie otrzymało propozycji włączenia się w działania wolontariackie. To pokazuje, że problemem nie zawsze jest brak chęci, lecz często brak informacji i odpowiedniej organizacji.

Zdaniem Adriany Porowskiej kluczową rolę w rozwoju wolontariatu powinni odgrywać koordynatorzy.

– Dzisiaj wolontariat z pewnością potrzebuje koordynatorów, czyli osób, które zaangażują się w to, aby przekazać ludziom, jak się mogą angażować. Ci koordynatorzy będą wsparciem dla organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających w poszczególnych tematach – wyjaśnia.

Wolontariusze najczęściej pomagają sąsiadom, seniorom i lokalnym społecznościom

Dane GUS pokazują, że wolontariat w Polsce ma przede wszystkim lokalny charakter. Najwięcej osób angażuje się w pomoc przyjaciołom, znajomym i sąsiadom. Taką aktywność deklaruje 22 proc. respondentów. Pomoc nieznajomym świadczy 5,8 proc. badanych, natomiast działania na rzecz społeczności lokalnych podejmuje 1,9 proc.

Najczęściej wykonywane są proste prace ułatwiające codzienne funkcjonowanie osób potrzebujących. Wolontariusze robią zakupy, wykupują leki, pomagają w opłacaniu rachunków, sprzątaniu, odśnieżaniu czy utrzymaniu porządku wokół miejsca zamieszkania.

Blisko jedna czwarta wolontariuszy angażuje się również w organizację wydarzeń sportowych, kulturalnych i edukacyjnych. Podobny odsetek pomaga dzieciom, seniorom oraz osobom chorym, świadcząc różnego rodzaju wsparcie opiekuńcze.

Wolontariat wspiera seniorów, młodzież i działania na rzecz środowiska

Wolontariat w Polsce obejmuje wiele różnych obszarów – od pomocy osobom starszym i dzieciom, przez wsparcie osób w kryzysie psychicznym, po działania na rzecz zwierząt i ochrony przyrody. Jak wskazują eksperci, każda forma wolontariatu ma swoją specyfikę i przyciąga osoby zainteresowane konkretnymi tematami.

Szczególnie ważną rolę odgrywa wolontariat skierowany do osób starszych. Jego celem jest nie tylko zapewnienie pomocy w codziennym funkcjonowaniu, ale również przeciwdziałanie samotności oraz aktywizacja seniorów.

– Wolontariat, niezależnie od tego, czy zajmuje się tematyką osób starszych, czy osób młodych, z zaburzeniami psychicznymi, czy zwierzętami, czy przyrodą, ma swoją specyfikę i pewna grupa osób do niego przystępuje. Wolontariat w stosunku do osób starszych to przeciwdziałanie samotności poprzez aktywizację tych osób, aby mogły dalej wykorzystywać swoją wiedzę i doświadczenie na rzecz innych. To niezwykle ważna forma aktywizacji tych ludzi – mówi Adriana Porowska.

Rozwój wolontariatu może stać się jednym z ważnych elementów wzmacniania społeczeństwa obywatelskiego. Zdaniem przedstawicieli administracji publicznej większe wykorzystanie potencjału wolontariuszy pozwoli lepiej reagować zarówno na lokalne problemy, jak i sytuacje kryzysowe.

Źródło: Newseria Biznes.

Aktywność fizyczna Polaków wciąż na niskim poziomie. Rozwiązania behawioralne mogą zwiększyć aktywność społeczeństwa

Aktywność fizyczna Polaków pozostaje jedną z najniższych w Europie. Dane GUS, WHO i Ministerstwa Sportu i Turystyki pokazują, że większość mieszkańców nie spełnia zaleceń dotyczących regularnego ruchu. Eksperci wskazują, że rozwiązania behawioralne oraz grywalizacja mogą skutecznie zwiększyć aktywność fizyczną i ograniczyć koszty zdrowotne oraz gospodarcze.

Aktywność fizyczna Polaków. Dane GUS i WHO nie pozostawiają złudzeń

Niezależnie od metodologii badań poziom aktywności fizycznej Polaków pozostaje niski. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2025 roku aż 56 proc. Polaków deklarowało brak jakiejkolwiek aktywności fizycznej lub rekreacji ruchowej.

Podobne wnioski płyną z analiz Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Według jej szacunków w 2022 roku 37 proc. dorosłych Polaków nie osiągało zalecanego poziomu aktywności fizycznej. Dla porównania średnia dla Europejskiego Regionu WHO wynosiła 25 proc.

Dane Ministerstwa Sportu i Turystyki również potwierdzają skalę problemu. W 2025 roku jedynie 21 proc. osób powyżej 15. roku życia spełniało zalecenia WHO dotyczące aktywności fizycznej w czasie wolnym, z wyłączeniem spacerów.

Dlaczego aktywność fizyczna jest ważna dla zdrowia i gospodarki?

Niska aktywność fizyczna wpływa nie tylko na pogorszenie stanu zdrowia i jakości życia, lecz także generuje wysokie koszty społeczne oraz ekonomiczne.

Badanie Instytutu Badań Strukturalnych z 2025 roku pokazuje, że gdyby połowa nieaktywnych fizycznie Polaków zaczęła spełniać zalecenia WHO, liczba zgonów mogłaby zmniejszyć się o 13,7 proc. Jednocześnie ograniczenie absencji chorobowej przyniosłoby gospodarce oszczędności sięgające 1,9 mld zł.

Jak zwiększyć aktywność fizyczną Polaków? Potrzebne są skuteczne działania

Eksperci OECD podkreślają, że skuteczna promocja aktywności fizycznej wymaga jednoczesnego wykorzystania wielu narzędzi.

Do najważniejszych należą programy prowadzone w szkołach, miejscach pracy i systemie ochrony zdrowia, rozwój infrastruktury sportowej i rekreacyjnej, planowanie przestrzeni sprzyjającej aktywnemu transportowi oraz kampanie edukacyjne promujące zdrowy styl życia.

W Polsce funkcjonuje już wiele takich inicjatyw. Ministerstwo Sportu i Turystyki realizuje programy „Aktywna Szkoła” i „Aktywny Orlik”, a także działania skierowane do seniorów, osób z niepełnosprawnościami oraz mieszkańców obszarów wiejskich. Coraz więcej miast rozwija również systemy rowerów publicznych wspierające codzienną aktywność fizyczną.

Rozwiązania behawioralne i grywalizacja mogą zwiększyć aktywność fizyczną

Coraz większe znaczenie w promocji zdrowego stylu życia zyskują rozwiązania behawioralne. Wielka Brytania od wielu lat wykorzystuje nauki behawioralne w polityce zdrowotnej jako uzupełnienie tradycyjnych działań.

Jednym z najnowszych przykładów jest program zachęcający mieszkańców do codziennych 30-minutowych spacerów. W ciągu miesiąca uczestnicy pokonują dystans odpowiadający maratonowi. Program nie wymaga specjalistycznego sprzętu ani kosztownej infrastruktury, dzięki czemu jest dostępny dla szerokiego grona odbiorców.

Istotnym elementem projektu jest grywalizacja. Uczestnicy monitorują swoje postępy, zdobywają kolejne osiągnięcia, utrzymują serię aktywnych dni i otrzymują nagrody. Takie rozwiązania zwiększają motywację oraz pomagają budować trwałe nawyki związane z aktywnością fizyczną.

Rowerowy Maj pokazuje, że grywalizacja działa również w Polsce

Przykładem skutecznego wykorzystania mechanizmów behawioralnych jest kampania „Rowerowy Maj”, zapoczątkowana przez Miasto Gdańsk i realizowana obecnie w wielu polskich samorządach.

Program poprzez zabawę, rywalizację i system nagród zachęca dzieci, młodzież oraz nauczycieli do aktywnego docierania do szkoły. Eksperci wskazują, że podobne rozwiązania mogłyby zostać wykorzystane także w działaniach skierowanych do dorosłych.

Rozszerzenie polityki publicznej o mechanizmy behawioralne mogłoby zwiększyć aktywność fizyczną społeczeństwa, poprawić stan zdrowia mieszkańców oraz ograniczyć koszty ponoszone przez system ochrony zdrowia i gospodarkę.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego/Iga Rozbicka/YouTube

To też może Cię zainteresować

Pszczoły bliżej pacjentów słuchu. Kraina Miodu APILAND otwarta w Kajetanach

 

Podziękowanie dla Prof. Marcina Wiącka za jego misję i życzliwość

23 lipca prof. Marcin Wiącek oddał urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego dziękuje Profesorowi za jego niezmierną życzliwość wobec jej prospołecznych inicjatyw oraz składa wyrazy ogromnego szacunku za przestrzeganie najwyższych standardów w pełnieniu urzędu RPO.

Adwokat całego społeczeństwa

Obejmując 23 lipca 2021 roku urząd RPO, prof. Marcin Wiącek zadeklarował, że będzie „niezależnym adwokatem całego społeczeństwa”. Swoją obietnicę spełniał niezależnie od politycznych uwarunkowań.

Prawa i sytuację osób z niepełnosprawnościami, kobiet, pracowników, uchodźców i właściwie wszystkich grup społecznych oceniał z punktu widzenia konstytucyjnych oraz międzynarodowych norm dotyczących szeroko pojętych praw człowieka. Ujmował się za obywatelami mającymi uzasadnione poczucie krzywdy z powodu urzędniczych czy sądowych decyzji lub też niesprawiedliwych, dyskryminujących przepisów i zachowań ludzi bez dobrej woli.

Rzecznik trudnych spraw, obrońca słabszych

Prof. Wiącek nie unikał tematów bardzo trudnych i ogarniętych ogniem politycznych walk, zarazem sam zachowując pozycję neutralnego obrońcy praw człowieka. „Człowiek to człowiek i każdemu człowiekowi przysługuje ochrona godności” – powiedział wprost w jednym z wywiadów dla RaportCSR.pl, pytany o sytuację na granicach polsko-białoruskiej.

Zarazem dobrze widział rzeczywistość, nie zamykał się w prawniczych paragrafach. 29 stycznia ub.r., podczas zorganizowanego przez Fundację im. XBW Ignacego Krasickiego IV Kongresu ESG Liderzy Zrównoważonego Rozwoju Europa, stwierdził, że migracja coraz częściej bywa wykorzystywana jako narzędzie polityczne, sposób na naruszenie integralności terytorialnej Unii Europejskiej i destabilizację porządku publicznego. Stanowi to istotne wyzwanie dla europejskiego systemu azylowego i wymaga ponownej analizy jego prawnych fundamentów.

To tylko jeden przykład poruszania się po gorącym gruncie sporów. Opinie RPO nie wszystkim przypadały do gustu, choć mało kto jawnie je kontestował, mając na względzie autorytet, jaki wypracował sobie prof. Marcin Wiącek. Co należy poczytać za szczególny dowód uznania dla jego misji na stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich.

Patron i uczestnik pożytecznych inicjatyw

Jako Rzecznik prof. Marcin Wiącek całym sercem popierał proobywatelskie, prospołeczne inicjatywy, w tym inicjatywy Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego, takie jak kolejne edycje Kongresu ESG i Konkursu Pracodawcy Godny Zaufania, promującego wzorowe standardy wśród pracodawców, czy też poparcie dla zorganizowanego w ramach Konkursu Forum Pracownika i Pracodawcy.

Osobisty udział prof. Wiącka w tych wydarzeniach, uczestnictwo w debatach oraz wygłaszane opinie o charakterze programowym intelektualnie niezwykle wzbogaciły dorobek eksperckich spotkań i bardzo znacząco podniosły ich rangę.

Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego gorąco dziękuje prof. Marcinowi Wiąckowi za życzliwość i wsparcie. Wyrażamy też nadzieję, że nasze drogi jeszcze nie raz się przetną, że będziemy mogli liczyć na kolejne spotkania i korzystanie z inspirującej, budzącej respekt wiedzy Pana Profesora. „Non gradus sed virtus” – „nie stanowisko, lecz cnota”.

Źródło: Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Rolnictwo regeneratywne odpowiedzią na suszę. Jak natura i technologia wspierają gospodarstwa przyszłości? Komentarz eksperta

Prezentujemy komentarz dr hab. inż. Zbigniewa Karaczuna, profesora w Katedrze Ochrony Środowiska i Dendrologii SGGW w Warszawie, eksperta think tanku Żywność dla Przyszłości, dotyczący roli rolnictwa regeneratywnego w zwalczaniu skutków zmian klimatycznych.

Rolnictwo jutra będzie zielone i cyfrowe

Dr hab. inż. Zbigniew Karaczun, profesor w Katedrze Ochrony Środowiska i Dendrologii SGGW w Warszawie, ekspert think tanku Żywność dla Przyszłości. Fot. Robert Jeszke

Pogłębiające się i przyspieszające skutki zmiany klimatu, konieczność ochrony różnorodności biologicznej, rosnąca powierzchnia zdegradowanych gleb, wzrost wielkości populacji ludzkiej, pogłębiający się chaos na rynkach międzynarodowych i wojny celne to tylko wybrane wyzwania, przed którymi stoi współczesne rolnictwo. Nie ma wątpliwości, że aby im sprostać, będzie się ono musiało zmienić. Choć każda prognoza przyszłości niesie za sobą ryzyko, z dużym prawdopodobieństwem można wskazać dwa główne kierunki zmian w systemach produkcji rolnej.

Kierunek 1: rolnictwo regeneratywne i ekologiczne

Reakcją na pogłębiające się kryzysy ekologiczny i klimatyczny, a także sposobem produkcji żywności o najwyższej jakości, będzie wzrost znaczenia praktyk wspierających ochronę środowiska, klimatu i przyrody. Na terenach cennych przyrodniczo rozwijać się będzie rolnictwo ekologiczne jako metoda najbardziej zrównoważona. Ponieważ jednak jego rozwój nie wszędzie będzie możliwy – zarówno z powodów środowiskowych, jak i społecznych – na znaczeniu zyskają praktyki regeneratywne, które są łatwiejsze do wdrożenia.

Przy czym rolnictwo regeneratywne traktowane będzie jako system praktyk rolniczych (a nie wdrażanie pojedynczych, oderwanych od siebie działań) będących częścią zrównoważonego zarządzania gospodarstwem rolnym. Jego celem jest odbudowa i poprawa zdrowia gleby, zwiększenie różnorodności biologicznej, optymalizacja gospodarowania zasobami wodnymi, ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i poprawa dobrostanu zwierząt przy jednoczesnym dążeniu do zapewnienia trwałej opłacalności produkcji rolnej.

Rolnictwo regeneratywne jako element walki z suszą i powodziami

Rolnictwo regeneratywne w większym stopniu niż dotychczas będzie uwzględniane w planowaniu przestrzennym, między innymi w zakresie swojej roli we wspieraniu retencji krajobrazowej i przeciwdziałaniu suszy. Dotyczy to takich działań jak odtwarzanie terenów podmokłych, stawów czy zadrzewień śródpolnych.

Równie istotna będzie jego funkcja w ochronie przed powodzią, m.in. poprzez tworzenie suchych polderów czy zatrzymywanie nadmiaru wody na łąkach. Działania te będą miały kluczowe znaczenie zarówno dla ograniczania skutków zmiany klimatu, jak i adaptacji do już zachodzących zmian.

Kierunek 2: rozwój rolnictwa 4.0

Drugim głównym, regeneratywnym kierunkiem będzie rozwój rolnictwa 4.0 opartego na technologiach informatycznych, sztucznej inteligencji oraz zarządzaniu danymi. Już dziś nowe technologie wspierają precyzyjną produkcję rolną.

Czujniki wilgotności analizują zapotrzebowanie na podlewanie, a automatyczne systemy nawadniania dostarczają indywidualnym roślinom niezbędną ilość wody. Analizatory glebowe określają potrzeby w zakresie nawożenia, natomiast metody teledetekcji wykorzystujące drony pozwalają ocenić potrzeby związane z ochroną upraw przed chorobami i organizmami niepożądanymi. Precyzyjne nawożenie wspierają dziś systemy kropelkowe oraz technologie GPS umożliwiające stosowanie nawozów – podobnie jak środków ochrony roślin – wyłącznie tam, gdzie są one rzeczywiście potrzebne.

Sztuczna inteligencja na polu i w gospodarstwie

Rozwijane są również technologie związane z autonomicznymi maszynami rolniczymi wspierającymi pielęgnację roślin oraz zbiór owoców i warzyw. W kolejnych latach metody te będą dalej doskonalone, tak aby rolnictwo stawało się coraz bardziej precyzyjne i efektywne. Docelowo każda roślina, ale także każde zwierzę gospodarskie, będzie mogło otrzymywać optymalną ilość wody, nawozów czy paszy.

Systemy monitorowania populacji organizmów niepożądanych i chorób wspierane przez AI pozwolą określać optymalne terminy wykonywania oprysków i podawania leków. Zwiększy to skuteczność zabiegów oraz umożliwi ograniczenie ilości wykorzystywanych substancji czynnych. Przykładem zastosowania nowoczesnych technologii w praktyce jest projekt DAN-Agri wspierany przez Danone, w ramach którego polskie gospodarstwa mleczne korzystają z rozwiązań umożliwiających inteligentne zarządzanie stadem. Dzięki analizie danych dotyczących zdrowia, dobrostanu i produktywności zwierząt hodowcy mogą szybciej reagować na potencjalne zagrożenia oraz podejmować bardziej precyzyjne decyzje dotyczące prowadzenia gospodarstwa.

Krótsze łańcuchy dostaw i większa odporność systemu żywnościowego

Systemy AI pozwolą rolnikom również lepiej komunikować się z klientami i dostosowywać produkcję do indywidualnych potrzeb odbiorców. Może to umożliwić omijanie części pośredników, a tym samym zwiększać rentowność gospodarstw. Wspierać będzie to również skracanie łańcuchów dostaw, co może odegrać kluczową rolę jako jedna z metod zwiększania odporności produkcji żywności na skutki zmian klimatu oraz zaburzenia w handlu międzynarodowym.

Co jest potrzebne, aby ta transformacja się udała?

Aby transformacja w tych kierunkach była możliwa i efektywna, niezbędne są dwa elementy. Po pierwsze, realne wsparcie władz publicznych i stworzenie długoterminowej polityki rolnej preferującej te kierunki rozwoju. Istotnym krokiem w tym kierunku było wypracowanie w ramach Paktu dla Rolnictwa pierwszej w Polsce, wielosektorowej definicji rolnictwa regeneratywnego. Wspólne stanowisko rolników, przedstawicieli administracji, nauki, organizacji branżowych i ekologicznych oraz biznesu stworzyło fundament do dalszego rozwoju rozwiązań wspierających rolnictwo regeneratywne oraz budowy spójnych, długofalowych ram polityki rolnej w tym obszarze.

Po drugie, większe zaangażowanie nauki w rozwój nowoczesnych praktyk rolnych oraz rozwiązań wspierających transformację sektora. Tylko połączenie wiedzy naukowej, innowacji technologicznych i odpowiednich polityk publicznych pozwoli skutecznie przygotować rolnictwo na wyzwania przyszłości.

O think tanku Żywność dla Przyszłości

Żywność dla Przyszłości to pionierska platforma badawczo-ekspercka, która łączy tematy zdrowia i odpowiedniego żywienia z troską o środowisko i bezpieczeństwo żywnościowe. Wśród założycieli think tanku, są: dr. hab. inż. Zbigniewa Karaczun, prof. dr hab. Ewelina Hallmann oraz Monika Borycka. Konsultantką merytoryczną jest dr Katarzyna Wolnicka. Eksperci prowadzą interdyscyplinarne badania w obszarze przyszłości żywienia oraz jego wpływu na zdrowie Polaków i środowisko naturalne.

Inicjatorem powołania think tanku jest grupa spółek DANONE, która dostarcza wiedzę w zakresie żywieniowych zachowań konsumenckich. Zaangażowanie w rozwój tej inicjatywy to kolejny etap realizacji przez spółki DANONE podwójnego zobowiązania na rzecz zrównoważonego rozwoju gospodarczego i społecznego, w tym pozytywnego wpływu na zdrowie ludzi i kondycję planety, a także strategii One Planet. One Health, w ramach której firma zachęca konsumentów do podejmowania właściwych wyborów żywieniowych – dobrych zarówno dla zdrowia, jak i środowiska.

O grupie spółek DANONE:

DANONE to światowy lider na rynku żywności. W Polsce DANONE działa w 3 obszarach istotnych dla prawidłowego żywienia: produkty mleczne oraz pochodzenia roślinnego (Danone), woda i napoje (Żywiec-Zdrój), żywienie specjalistyczne, obejmujące żywność dla niemowląt i małych dzieci oraz żywność specjalnego przeznaczenia medycznego (Nutricia Polska). Wszystkie spółki DANONE łączy podwójne zobowiązanie na rzecz zrównoważonego rozwoju gospodarczego i społecznego oraz misja niesienia zdrowia poprzez żywność tak wielu ludziom, jak to możliwe.

W 9 lokalizacjach w kraju zatrudnienie znajduje prawie 3 600 osób. Pracownicy mogą rozwijać swoje kompetencje i zdobywać doświadczenie w zakładach produkcyjnych oraz różnorodnych zespołach działających w warszawskim biurze, a także w centrach kompetencji, które dostarczają rozwiązania do europejskich krajów, w których DANONE prowadzi swoją działalność.

Są to Centrum Usług Biznesowych w obszarze Finansów, HR oraz Masterdata, IT&DATA HUB, a także Europejski Centrum Planowania w Katowicach.

Wszystkie spółki grupy DANONE w Polsce posiadają certyfikat B Corp (Benefit Corporations). Ta niezależna forma weryfikacji potwierdza zaangażowanie całej grupy spółek DANONE w wykorzystanie biznesu jako narzędzia do wdrażania pozytywnych zmian społecznych i środowiskowych. Poznaj nas, odwiedzając stronę internetową www.danone.pl.

Źródło: Danone/Żywność dla Przyszłości

Te artykuły też mogą Cię zainteresować:

Paulina Kaczmarek, DANONE: B Corp jest swego rodzaju obietnicą na przyszłość dla nas samych

Paweł Piątek, DANONE: ESG musi być nie tylko deklaracją, ale sposobem prowadzenia biznesu

Sportowe aktywności w duchu zero waste – serwis rowerowy, zbiórka i wymianka ubrań sportowych w Wola Park

W trakcie wakacji Warszawiacy mają okazję zadbać o sprawność swoich rowerów pod okiem specjalistów z Otwartego Warsztatu Rowerowego. Co więcej, 25 lipca i 29 sierpnia będzie można także oddać nieużywane sprzęty, wspierając jednocześnie szczytny cel. W dniu zbiórki uczestnicy odświeżą również sportową garderobę i zdobędą atrakcyjne nagrody.

Otwarty Warsztat Rowerowy już w sobotę

Dobrze przygotowany rower to większy komfort jazdy i mniej niespodzianek na trasie. Z myślą o rowerzystach na terenie Wola Parku uruchomiono serwis rowerowy, obowiązują zapisy online: https://www.wolapark.pl/pl/wydarzenia/rozkrecamy-sie-w-wola-parku. Klienci centrum mogą skorzystać z fachowej pomocy specjalistów z Otwartego Warsztatu Rowerowego, którzy sprawdzą najważniejsze elementy jednośladu i pomogą przygotować go do letnich podróży.

Harmonogram zbiórek rowerów

Dla osób, które chcą się pozbyć nieużywanych rowerów, zorganizowano zbiórki starych sprzętów przy fontannie Wola Parku, w każdą ostatnią sobotę lipca i sierpnia, w godzinach 15:00-20:00.

Harmonogram zbiórek:

Sobota, 25 lipca, 15:00-20:00
Sobota, 29 sierpnia, 15:00-20:00

Przyjmowane są rowery w każdym stanie, od w pełni sprawnych po te wymagające renowacji, a także części i akcesoria rowerowe. Przekazane jednoślady zasilą działania Otwartego Warsztatu Rowerowego i stowarzyszenia Mierz Wysoko, wspierając m.in. bezpłatne warsztaty, inicjatywy społeczne oraz projekty promujące jazdę na rowerze.

Oddając nieużywany rower, mieszkańcy nie tylko dają mu więc drugie życie, ale także wspierają rozwój lokalnych inicjatyw i umożliwiają kolejnym osobom rozpocząć swoją rowerową przygodę. Osoby, które przekażą nieużywany jednoślad potrzebującym, otrzymają voucher o wartości 30 zł do wydania w wybranych sklepach w Wola Parku.

Współdzielnik i wymiana ubrań

25 lipca w ramach cyklicznej wymianki ubrań organizowanej przez Współdzielnik będzie specjalna edycja skupiona na odzieży sportowej, tym razem wyjątkowo przy fontannie i serwisie rowerowym. W godzinach 15.00–18.00 wszyscy chętni będą mogli wymienić ubrania, z których już nie korzystają, na nowe, dając im tym samym drugie życie. Dodatkową atrakcją będzie możliwość wygrania vouchera do Costa Coffee o wartości 30 zł lub vouchera na 30 minut bezpłatnej zabawy w klubie Fikołki.

O Ingka Centres

Ingka Centres jest częścią Ingka Group, do której należą również IKEA Retail oraz Ingka Investments. Firma może pochwalić się ponad 50-letnim doświadczeniem w zarządzaniu centrami handlowymi i obecnie współpracuje z ponad 2500 marek, a jej portfolio obejmuje 38 obiektów w 15 krajach. Centra Ingka odwiedza rocznie ponad 270 milionów osób. Tworzy je wspólnie z najemcami, partnerami oraz lokalnymi społecznościami, tak by były to miejsca, które mają znaczenie dla ludzi, wnoszą wartość i sprzyjają budowaniu relacji.

Ilustr. Ingka Centres

Źródło: Ingka Centres

Małe i średnie firmy zmagają się z niedoborem talentów. Mimo to potencjał wielu grup pozostaje niewykorzystany

Małe i średnie firmy zmagają się z niedoborem talentów. Mimo to potencjał wielu grup pozostaje niewykorzystany. Do 2035 roku liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce zmniejszy się o ok. 4 mln wobec 2024 roku – wynika z prognoz GUS. To oznacza, że problem niedoboru kadr może się pogłębiać, a już dziś 82 proc. firm z sektora MŚP ma trudności ze znalezieniem odpowiednich kandydatów do pracy.

Zdaniem ekspertów odpowiedzią na te wyzwania może być zwiększenie inkluzywności w polskich przedsiębiorstwach i otwarcie się na grupy do tej pory zagrożone wykluczeniem. Z inicjatywy Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) powstała Koalicja „Inkluzywni w zatrudnianiu”. Partnerem Koalicji „Inkluzywni w zatrudnianiu” jest Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego.

Inkluzywność w zatrudnieniu może pomóc rozwiązać problem niedoboru pracowników

– Polskie firmy już teraz starają się być inkluzywne, natomiast jest jeszcze sporo do zrobienia. Przede wszystkim chcemy im uświadamiać, że inkluzywność po prostu się opłaca. To nie koszt, ale inwestycja. Jest bardzo wiele talentów na rynku pracy, które można angażować. Są to ludzie, którzy chcą i mogą pracować, mają do tego kompetencje, ale napotykają pewne bariery sprawiające, że nie podejmują pracy – mówi agencji Newseria Emilia Szczukowska, public affairs manager ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Niewykorzystany potencjał osób z niepełnosprawnościami, rodziców i osób 50+

Na rynku pracy funkcjonują grupy osób, których potencjał zawodowy pozostaje niewykorzystany. Mowa głównie o osobach z niepełnosprawnościami i chorobami przewlekłymi, doświadczających kryzysów zdrowia psychicznego czy osobach neuroróżnorodnych. To także rodzice wracający do pracy po urlopach macierzyńskich i wychowawczych, łączące na co dzień obowiązki zawodowe z opieką nad dziećmi lub bliskimi wymagającymi wsparcia. Wciąż niewykorzystywany jest również potencjał osób 50+ i seniorów. Eksperci wskazują, że przy pogłębiających się problemach demograficznych aktywizacja osób dotychczas słabiej obecnych na rynku pracy może się stać jednym z kluczowych sposobów łagodzenia niedoborów kadrowych.

– Wielu pracodawców nie wie o tym, ile na rynku pracy jest talentów, które doświadczają tak zwanych niewidzialnych niepełnosprawności. Chcemy pokazać im, że te osoby mają kompetencje i chcą pracować, a dostosowania, które trzeba zrobić, aby je zaangażować, są relatywnie niewielkie i mało kosztowne – wskazuje przedstawicielka ZPP.

Badanie ZPP: firmy nadal mają obawy przed inkluzywnym zatrudnianiem

Co czwarty ankietowany pracodawca w badaniu przeprowadzonym na zlecenie ZPP przyznaje, że nie jest świadomy potrzeb pracowników z chorobami przewlekłymi czy osób neuroróżnorodnych. 22 proc. respondentów wskazuje, że status rodzica małego dziecka może negatywnie wpływać na decyzję o zatrudnieniu, a dla 28 proc. przeszkodą w zatrudnieniu może być choroba przewlekła. Niemal co trzeci respondent przyznaje, że na negatywną decyzję rekrutacyjną może z kolei mieć wpływ neuroróżnorodność.

– Firmy bardzo często deklarują inkluzywność, natomiast mają różne trudności z wdrażaniem jej w praktyce. Trzeba przyznać, że nie jest to takie proste, dlatego właśnie jako Koalicja „Inkluzywni w zatrudnianiu” proponujemy narzędzia, w których wsparłoby nas państwo, aby przedsiębiorstwom łatwiej było angażować osoby z grup wykluczonych – wyjaśnia Emilia Szczukowska.

Koalicja „Inkluzywni w zatrudnianiu” i Fundusz na rzecz Inkluzywności

Na początku lipca br. ruszyła II edycja kampanii społecznej „Każdy Talent na Wagę Złota – Inkluzywni w zatrudnianiu”, której pomysłodawcą jest Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Jej celem jest zwiększenie aktywności zawodowej osób z grup wykluczonych, które napotykają bariery na rynku pracy. W ramach projektu powstała Koalicja „Inkluzywni w zatrudnianiu”, której głównym postulatem jest wprowadzenie Funduszu na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu.

– Funkcjonowałby on w ramach Funduszu Pracy, a więc nie angażowałby nowych środków. Przedsiębiorcy mogliby z niego korzystać, by zwiększać dostępność miejsc pracy i zatrudniać osobę z tzw. niewidzialnymi niepełnosprawnościami i trudnościami – mówi ekspertka ZPP.

Proponowany mechanizm ma wspierać przedsiębiorców we wdrażaniu rozwiązań zwiększających dostępność miejsc pracy dla osób ze specyficznymi potrzebami oraz grup zagrożonych wykluczeniem zawodowym. Środki mogłyby zostać przeznaczone m.in. na dostosowanie stanowisk pracy, zakup technologii wspierających dostępność, szkolenia dla menedżerów i działów HR, audyty procesów rekrutacyjnych czy programy rozwoju kompetencji. 44 proc. przedsiębiorców w badaniu ZPP deklaruje, że dodatkowe wsparcie zwiększyłoby ich gotowość do zatrudniania rodziców małych dzieci, a ponad połowa wskazuje podobną gotowość w przypadku osób 50+.

– Skupiamy się na tym, aby połączyć wszystkie sektory, organizacje pozarządowe, administrację publiczną, naukę oraz przede wszystkim biznes i w ramach koalicji wspólnie działać na rzecz angażowania grup wykluczonych, zwiększania dostępności miejsc pracy. To się opłaca zarówno pracodawcom, jak i pracownikom – zapewnia Emilia Szczukowska.

Różnorodność i inkluzywność zwiększają efektywność organizacji

Celem działań koalicji jest wypracowanie systemowych rozwiązań, które ułatwią przedsiębiorcom zatrudnianie osób z grup narażonych na wykluczenie i przyczynią się do budowania bardziej dostępnego i różnorodnego rynku pracy.

– Trzeba sobie zadać pytanie, kim jest pracownik wykluczony. To jest pracownik, który źle się czuje w pracy na przykład ze względu na kolor skóry, przekonania czy choroby – podkreśla Agnieszka Leszczyńska, dyrektor generalna w firmie Angelini Pharma Polska, która jest partnerem strategicznym II edycji kampanii. – Firmy nie powinny nikogo wykluczać. Obojętnie czego to wykluczenie dotyczy – koloru skóry, wyznania czy jakichkolwiek preferencji. Pracownik musi mieć komfort, musi czuć bezpieczeństwo i musi być spełniony. Dzięki temu jest dobrym pracownikiem, zmotywowanym i wierzy, że firma również chce dla niego najlepiej, tak jak on sam.

– Największą efektywność, co pokazuje mnóstwo badań, mają różnorodne zespoły. Żeby one korzystały z tej różnorodności, każdy musi się czuć włączony – podkreśla Anita Rogalska, dyrektorka HR i członkini zarządu Provident Polska, partnera strategicznego II edycji kampanii. – Cała organizacja powinna dbać o przygotowanie do tego, żeby każdy pracownik czuł się w niej dobrze, mógł pracować i korzystać ze swoich możliwości. Menedżerowie stanowią tu bardzo istotną grupę. Wiele firm przygotowuje ich do zarządzania różnorodnością oraz zapobiegania wykluczeniu i dyskryminacji.

Bariery w zatrudnianiu osób ze specjalnymi potrzebami

Wśród barier, które przedsiębiorcy wymieniają w kontekście zatrudniania osób ze specjalnymi potrzebami, znajdują się obawy związane z dyspozycyjnością oraz absencją pracownika (37 proc. odpowiedzi). Dla 17 proc. istotne są koszty związane z dostosowaniem miejsca pracy, a także brak wiedzy dotyczącej jego adaptacji. 14 proc. ankietowanych zwraca również uwagę na zbyt skomplikowane procedury i przepisy.

– W polskiej legislacji na pewno jest wiele ustaw i zapisów, które zapobiegają wykluczeniu i dyskryminacji poszczególnych grup. Zmieniający się świat i oczekiwania powodują, że nie tylko firmy, ale i regulatorzy powinni się temu przyglądać i zmieniać ustawodawstwo w kierunku jeszcze większego włączania, zapobiegania wykluczaniu, ale też tworzenia nowych rozwiązań, dzięki którym każdy znajduje miejsce na rynku pracy – uważa Anita Rogalska.

Poselski Zespół ds. Inkluzywności w Zatrudnieniu rozpoczyna działalność

Start II edycji kampanii ZPP jest też początkiem działalności Poselskiego Zespołu ds. Inkluzywności w Zatrudnieniu. To ponadpartyjna inicjatywa poselska, której zadaniem będzie opracowywanie rekomendacji legislacyjnych i systemowych pozwalających zwiększyć dostępność rynku pracy i lepiej wykorzystać potencjał osób pozostających dziś poza aktywnością zawodową.

– Czy rynek pracy w Polsce stanie się inkluzywny? Marzeniem wielu z nas jest to, żeby każda osoba, niezależnie od tego, skąd pochodzi, jakie ma predyspozycje i talenty, znalazła miejsce pracy i mogła się rozwijać – podkreśla dyrektorka HR i członkini zarządu Provident Polska. – Na pewno zmienia się całe otoczenie, oczekiwania, sposoby pracy. Dzięki takim rozwiązaniom jak praca zdalna pracuje bardzo wiele osób, które wcześniej były wykluczane, bo nie mogły dojechać do pracy.

Źródło: Newseria Biznes/RaportCSR.pl

Ojcowie tracą urlopy na dziecko. Nowy kalkulator pomaga sprawdzić prawa rodzicielskie

Urlop ojcowski i urlop rodzicielski nadal są często mylone przez rodziców. W efekcie część ojców nie korzysta z przysługujących im uprawnień albo dowiaduje się o nich zbyt późno. Fundacja Share the Care uruchomiła kalkulator, który pomaga sprawdzić terminy urlopów, wymagane dokumenty i zasady korzystania ze świadczeń.

Nowe narzędzie dostępne na stronie Tatakiedyurlop.pl ma ułatwić rodzicom poruszanie się po skomplikowanych przepisach prawa pracy. Kalkulator pozwala sprawdzić, do kiedy ojciec może wykorzystać urlop ojcowski oraz kiedy przysługuje mu urlop rodzicielski. Inicjatywa jest częścią projektu „Debata o roli partnerstwa w rodzinie w tworzeniu społeczeństwa równych szans”, finansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.

Urlop ojcowski i rodzicielski to dwa różne uprawnienia

– Kalkulator urlopowy na stronie Tatakiedyurlop.pl powstał, by pomóc rodzicom się dowiedzieć, do kiedy tata może skorzystać z urlopu ojcowskiego, a do kiedy z urlopu rodzicielskiego. W przepisach prawa pracy jest to bardzo skomplikowane i rodzice nadal mają problemy z rozróżnieniem tych dwóch świadczeń – mówi agencji Newseria Biznes Małgorzata Adamowicz z Fundacji Share the Care.

Po wpisaniu daty urodzenia dziecka narzędzie wskazuje terminy wykorzystania poszczególnych urlopów. Rodzice mogą również znaleźć tam podstawowe informacje dotyczące zasad przyznawania świadczeń oraz dokumentów, które należy przekazać pracodawcy.

Jak podkreślają eksperci, problemem nie jest wyłącznie brak przepisów, ale przede wszystkim trudność w ich interpretacji i zastosowaniu w praktyce.

– O ile świadomość urlopów dla mam jest, bo te świadczenia są z nami od zawsze, o tyle te dla tatów wciąż wydają się nowe i wciąż się mylą. Kalkulator urlopu ojcowskiego i rodzicielskiego może nam pomóc ograniczać błędy. Mamy tam wyszczególnione dwa różne świadczenia, więc już tym podnosimy świadomość, że urlop ojcowski i rodzicielski to nie to samo – wyjaśnia Marzena Pilarz-Herzyk, prawniczka i autorka bloga „Mama Prawniczka”.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Nowe przepisy zwiększyły prawa ojców

Zmiany w Kodeksie pracy wprowadzone w 2023 roku w związku z wdrożeniem unijnej dyrektywy work–life balance rozszerzyły możliwości korzystania z urlopów rodzicielskich.

W przypadku urodzenia jednego dziecka urlop rodzicielski wynosi obecnie 41 tygodni, a przy narodzinach dwojga lub większej liczby dzieci jednocześnie – 43 tygodnie. Z tej puli dziewięć tygodni stanowi nieprzenoszalna część urlopu dla każdego z rodziców.

Oznacza to, że ojciec nie może przekazać tego okresu matce dziecka. Jeśli sam nie wykorzysta przysługujących dziewięciu tygodni, uprawnienie przepada.

– Ten prosty kalkulator pomoże rodzicom zrozumieć zawiłości w prawie oraz wykorzystać i zaplanować czas z rodziną, żeby korzystali na tym i mama, która może wrócić do aktywności zawodowej, i tata, który może budować relacje z dzieckiem – dodaje Małgorzata Adamowicz.

Coraz więcej ojców korzysta z urlopu rodzicielskiego

Dane Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pokazują, że liczba ojców korzystających z urlopu rodzicielskiego rośnie. W 2022 roku z tego rozwiązania skorzystało zaledwie 3,7 tys. mężczyzn. Pod koniec 2025 roku liczba ta wzrosła do 57 tys., co oznaczało około 24 proc. uprawnionych ojców. W pierwszej połowie 2026 roku było ich już blisko 33 tys.

Fundacja Share the Care wskazuje jednak, że wielu ojców nadal nie wykorzystuje przysługujących im praw lub dowiaduje się o nich dopiero wtedy, gdy możliwość skorzystania z urlopu jest ograniczona.

– Ojcowie po urlopach rodzicielskich mówią, że to czas, który dał im niesamowitą przestrzeń na budowanie relacji z dzieckiem i lepsze poznawanie go w codzienności. Jak podkreślają, rozwój dziecka to nie film, który można przewinąć – mówi ekspertka Fundacji Share the Care.

Spada zainteresowanie urlopami ojcowskimi

Oprócz urlopu rodzicielskiego ojcom przysługuje także urlop ojcowski. Wynosi on dwa tygodnie i może zostać wykorzystany jednorazowo albo w dwóch częściach po siedem dni. Warunkiem jest skorzystanie z niego przed ukończeniem przez dziecko 12. miesiąca życia.

Wniosek o urlop ojcowski należy złożyć u pracodawcy najpóźniej siedem dni przed planowanym rozpoczęciem wolnego.

Mimo że świadczenie jest w pełni płatne, zainteresowanie nim maleje.

– Martwi nas to, że spada odsetek ojców na urlopach ojcowskich. W 2025 roku skorzystało z nich 58 proc. ojców, natomiast rok wcześniej 64 proc., mimo że jest to urlop w 100 proc. płatny. To kolejny argument za tym, że jest wiele niejasności odnośnie do urlopów dla ojców – mówi Małgorzata Adamowicz.

Przepisy dotyczące urlopów ojców są trudne także dla firm

Problem z interpretacją przepisów dotyczy nie tylko rodziców, ale również pracodawców i działów kadr.

– Z jednej strony przepisy są jednoznaczne, czyli mamy dwutygodniowy urlop ojcowski do 12. miesiąca życia dziecka, z drugiej – urlop rodzicielski, w szczególności ojcowie mogą korzystać z nieprzenoszalnych dziewięciu tygodni. Natomiast jeżeli wejdziemy w szczegóły, to te regulacje mogą być bardziej skomplikowane w odbiorze, szczególnie przez samych pracowników, ale sporadycznie mamy też informację od działów zajmujących się kadrami i płacami w firmach, że również one mają pewne problemy z zastosowaniem tych przepisów – podkreśla Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan.

Samorządy mogą wspierać rodziców w korzystaniu z urlopów

Fundacja Share the Care zachęca samorządy do udziału w kampanii informacyjnej „Tata, kiedy urlop”. Jej celem jest zwiększenie wiedzy rodziców oraz promocja partnerskiego modelu rodziny.

– Gminom zależy na jakości życia mieszkańców, ale również na zwiększaniu dzietności, a wspieranie partnerskiego modelu rodziny jest jednym z jej elementów. Samorządy mają bezpośredni kontakt z rodzicami, z przyszłymi rodzicami w instytucjach miejskich, w żłobkach, placówkach medycznych oraz swoich kanałach informacyjnych. Mogą w prosty sposób bezpłatnie wykorzystać materiały stworzone przez nas, dodawać swoje logo i promować tę akcję w swoich gminach – wyjaśnia Małgorzata Adamowicz.

Źródło: Newseria Biznes

To też może Cię zainteresować:

Prawdziwe historie ojców w nowej kampanii „Facet na 100 PRO”

Rewizja EU ETS pod ostrzałem przemysłu. Branża chemiczna: reforma nie zatrzyma deindustrializacji i nie obniży cen energii [+KOMENTARZ]

Komisja Europejska przedstawiła propozycję zmian w systemie EU ETS, które mają ograniczyć część obciążeń dla przemysłu i zwiększyć finansowanie transformacji energetycznej. Polski przemysł chemiczny dostrzega pozytywne elementy reformy, ale wskazuje, że projekt nie odpowiada na najważniejsze wyzwania. Według ekspertów nowe przepisy nie gwarantują zatrzymania deindustrializacji, nie rozwiązują problemu wysokich cen energii i nadal pozostawiają europejskie przedsiębiorstwa w gorszej sytuacji niż globalnych konkurentów.

Komisja Europejska przedstawiła 17 lipca 2026 r. propozycję zmian w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO₂ (EU ETS). Zgodnie z deklaracjami Brukseli nowe rozwiązania mają ograniczyć część obciążeń ponoszonych przez europejski przemysł oraz zwiększyć finansowanie inwestycji związanych z dekarbonizacją.

Polska Izba Przemysłu Chemicznego (PIPC) ocenia, że projekt uwzględnia część postulatów zgłaszanych przez branżę od wielu lat. Jednocześnie podkreśla, że rzeczywisty wpływ reformy będzie zależał od szczegółowych przepisów i sposobu wdrożenia nowych mechanizmów.

Rewizja EU ETS ma szczególne znaczenie dla przemysłu chemicznego oraz innych sektorów energochłonnych. Od ostatecznego kształtu regulacji zależeć będą koszty działalności przedsiębiorstw, możliwości realizacji inwestycji dekarbonizacyjnych oraz utrzymanie produkcji i miejsc pracy w Unii Europejskiej. Zdaniem PIPC system powinien motywować do ograniczania emisji, ale jednocześnie uwzględniać dostępność technologii, możliwości finansowe przedsiębiorstw i realia światowej konkurencji.

Dalsza część artykułu z komentarzem jest pod filmową relacją debaty PIPC w siedzibie PAP

Branża chemiczna: rewizja EU ETS nie zatrzyma deindustrializacji Europy

Dr inż. Tomasz Zieliński, Prezes Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, ocenia, że propozycja Komisji Europejskiej stanowi krok we właściwym kierunku, jednak nie rozwiązuje najważniejszych problemów europejskiego przemysłu.

– Rewizja EU ETS to krok w dobrym kierunku, ale nadal nie daje gwarancji zatrzymania deindustrializacji, nie wnosi konkretnych rozwiązań dla pozyskania taniej energii, i – przede wszystkim – długoterminowo nie odbudowuje konkurencyjności przemysłu. Pozytywnie należy ocenić pewne propozycje KE, takie jak utworzenie Banku Dekarbonizacji Przemysłu z pulą 100 mld euro na projekty dekarbonizacyjne, czy obniżenie współczynnika redukcji liniowej po 2030 r. To ważne sygnały, choć nawet po tej korekcie cele pozostaną dla wielu przedsiębiorstw niezwykle wymagające – powiedział.

Darmowe uprawnienia zostają, ale przedsiębiorcy nadal nie mają pewności

Prezes PIPC pozytywnie ocenił propozycję spowolnienia wycofywania bezpłatnych uprawnień dla sektorów objętych mechanizmem CBAM oraz wydłużenie tego procesu do 2038 roku. Jednocześnie zaznaczył, że sama zmiana harmonogramu nie rozwiąże problemów europejskiego przemysłu.

– Dobry ruch stanowi także spowolnienie wycofywania bezpłatnych uprawnień dla sektorów objętych CBAM i wydłużenie procesu ich wycofywania do 2038 r. Kluczową kwestią nadal pozostaje jednak niewycofywanie darmowych uprawnień, co do zasady. Zaproponowane przez KE mechanizmy same w sobie nie zatrzymają odpływu inwestycji i zakładów, który obserwujemy już teraz, a nie dopiero w perspektywie 2030 r. Dlatego kluczowe będą szczegóły wdrożenia: realne narzędzia obniżające koszty energii, skuteczna ochrona europejskiego rynku oraz instrumenty pozwalające firmom utrzymać produkcję i inwestować w transformację. Widzieliśmy już wiele planów ratowania europejskiej chemii, które kończyły się na wielostronicowych dokumentach. Ta reforma ma szansę być inna, ale tylko wtedy, gdy wsparcie trafi do przedsiębiorstw szybciej, niż konkurencja spoza Europy przejmie kolejne kontrakty – dodał.

Rewizja EU ETS. Co zmieni się po 2030 roku?

Jednym z najważniejszych elementów propozycji Komisji Europejskiej jest zmiana tempa ograniczania puli uprawnień po 2030 roku. Współczynnik redukcji liniowej (LRF) miałby wynosić 3,7 proc. w latach 2031–2035 oraz 1,7 proc. w latach 2036–2040.

Z punktu widzenia przemysłu chemicznego kluczowe znaczenie ma utrzymanie po 2030 roku bezpłatnych przydziałów uprawnień oraz rekompensat pośrednich kosztów emisji.

Projekt Komisji przewiduje jednak powiązanie bezpłatnego przydziału z obowiązkiem przedstawienia planu inwestycji w dekarbonizację. Zdaniem PIPC rozwiązanie może zachęcać przedsiębiorstwa do inwestowania, ale jednocześnie zmienia charakter mechanizmu, który dotychczas miał przede wszystkim chronić europejski przemysł przed ucieczką emisji poza Unię Europejską.

CBAM ma chronić konkurencyjność, ale ryzyko nadal pozostaje

Komisja Europejska proponuje również spowolnienie wycofywania bezpłatnych uprawnień dla sektorów objętych mechanizmem CBAM oraz przesunięcie całkowitego wygaszenia systemu do 2038 roku.

Polska Izba Przemysłu Chemicznego ocenia tę zmianę jako długo oczekiwaną korektę, jednak podkreśla, że propozycja w obecnym kształcie nie eliminuje zagrożeń dla konkurencyjności europejskiego przemysłu.

Komisja proponuje przywrócenie części wycofywanego przydziału i przesunięcie jego całkowitego wygaszenia do 2038 roku. Rzeczywista skuteczność CBAM, odporność mechanizmu na obchodzenie przepisów oraz jego zdolność do wyrównania kosztów producentów unijnych i spoza UE będą jednak oceniane dopiero w kolejnych latach funkcjonowania systemu.

100 mld euro na dekarbonizację. Pytanie, kto naprawdę skorzysta

Komisja Europejska zapowiedziała utworzenie Banku Dekarbonizacji Przemysłu o docelowej wartości 100 mld euro.

Pierwszym etapem programu ma być ETS Investment Booster o wartości 30 mld euro, finansowany z 400 mln uprawnień do emisji.

Polska Izba Przemysłu Chemicznego zwraca uwagę, że instrument może stać się ważnym źródłem finansowania transformacji energetycznej, jednak jego obecna konstrukcja może premiować przede wszystkim projekty przygotowane najszybciej, a nie te, które przyniosą największy efekt środowiskowy lub gospodarczy.

Nowe zasady benchmarków mają pomóc przemysłowi. Skuteczność zmian zależy jednak od szczegółów

Projekt Komisji Europejskiej przewiduje również zmianę przepisów dotyczących maksymalnego rocznego tempa aktualizacji benchmarków dla ciepła i paliw. Rozwiązanie to ma szczególne znaczenie dla sektorów energochłonnych, w tym przemysłu chemicznego.

Zgodnie z propozycją nowe przepisy mają ograniczyć tempo zmniejszania bezpłatnych przydziałów ustalanych na podstawie benchmarków oraz umożliwić pełniejsze wykorzystanie dostępnej puli uprawnień. Chodzi o około 80 mln uprawnień, które mogłyby zostać bezpłatnie przydzielone przedsiębiorstwom w latach 2026–2030.

Polska Izba Przemysłu Chemicznego podkreśla jednak, że benchmarki powinny uwzględniać rzeczywistą dostępność technologii, paliw i infrastruktury w okresie, którego dotyczą. W przeciwnym razie przedsiębiorstwa mogą zostać zobowiązane do osiągania parametrów, których nie da się uzyskać przy obecnym stanie rozwoju technologicznego i infrastrukturalnego.

Największy problem pozostaje nierozwiązany. Reforma EU ETS nie obniży kosztów energii

Eksperci Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego zwracają uwagę, że mimo zaproponowanych zmian Komisja Europejska nie przedstawiła rozwiązań, które zapewniłyby przemysłowi dostęp do konkurencyjnej cenowo energii.

To właśnie wysokie koszty energii są dziś – obok kosztów emisji – jedną z najważniejszych barier dla inwestycji i utrzymania produkcji w Europie.

Sama Komisja Europejska wskazuje na niekorzystną relację cen energii elektrycznej do paliw, niewystarczający rozwój sieci oraz niedojrzałość części technologii niskoemisyjnych. Zdaniem ekspertów bez rozwiązania tych problemów trudno będzie osiągnąć skalę inwestycji dekarbonizacyjnych, jakiej oczekuje Unia Europejska.

Eksperci: propozycja Komisji to korekta systemu, a nie jego przełomowa reforma

Przedstawiciele Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego podkreślają, że wiele zaproponowanych rozwiązań odpowiada postulatom zgłaszanym od dłuższego czasu przez branżę, między innymi w „Manifeście Polskiej Chemii”. Jednocześnie zaznaczają, że projekt nie usuwa najważniejszych ograniczeń obecnego systemu.

Klaudia Kleps, Dyrektor Pionu Rzecznictwa i Legislacji w Polskiej Izbie Przemysłu Chemicznego, ocenia, że propozycja Komisji Europejskiej nie stanowi zasadniczej przebudowy EU ETS.

– Propozycja Komisji Europejskiej zawiera potrzebne korekty, ale nie stanowi przełomowej przebudowy EU ETS. Zmienia tempo ograniczania puli uprawnień, rozbudowuje instrumenty finansowe i przedłuża część mechanizmów ochronnych, nie usuwa jednak podstawowego problemu: dziś europejski przemysł nadal ponosi koszty emisji, których w porównywalnej skali nie ponoszą jego globalni konkurenci – podkreśliła.

Warunkowe darmowe uprawnienia mogą zwiększyć niepewność przedsiębiorstw

Ekspertka zwróciła uwagę, że uzależnienie bezpłatnych przydziałów od planów inwestycji w dekarbonizację zmienia dotychczasową rolę tego mechanizmu.

– Warunkowość zasadniczo zmienia charakter bezpłatnego przydziału – powiązanie z planem inwestycji w dekarbonizację może mobilizować projekty, ale równocześnie przekształca instrument, który pierwotnie stanowił ochronę przed ucieczką emisji w zobowiązanie inwestycyjne. Najważniejsze warunki nie zostały jednak jeszcze określone w samej dyrektywie. Dotyczy to między innymi znaczenia pojęcia „znaczącej redukcji emisji” oraz metodologii oceny efektów inwestycji. Znaczna część tych elementów ma zostać doprecyzowana dopiero w aktach delegowanych Komisji. Najważniejsze będzie więc to, czy nowe przepisy stworzą realne warunki do inwestowania i dekarbonizacji w Europie, zamiast zwiększać niepewność regulacyjną i ryzyko przenoszenia produkcji poza Unię – dodała.

Ostateczny kształt reformy EU ETS dopiero się rozstrzygnie

Polska Izba Przemysłu Chemicznego podkreśla, że propozycji Komisji Europejskiej nie należy traktować jako prostego złagodzenia systemu EU ETS. Ambicje dotyczące redukcji emisji pozostają wysokie, a rzeczywiste znaczenie zapowiedzianych zmian będzie zależało od ostatecznego kształtu przepisów, zasad dostępu do finansowania oraz rozwiązań wypracowanych w trakcie negocjacji legislacyjnych.

PIPC zapowiada analizowanie kolejnych etapów prac nad reformą pod kątem ich wpływu na konkurencyjność europejskiego przemysłu, możliwości inwestycyjne przedsiębiorstw oraz tempo transformacji sektora chemicznego.

[KOMENTARZ]

Pierwsze oceny propozycji Komisji Europejskiej były często motywowane politycznie. Pojawiły się głosy o „unijnym kabarecie” a z drugiej strony o „szansie dla polskich firm które zyskały na czasie”. Niektóre think tanki, na przykład niemieckie, oceniały z kolei że jest to „osłabienie celów klimatycznych”.

Opinia branży chemicznej musi być wyważona, czyli pozbawiona stylistycznych opozycyjnych figur retorycznych, bo chodzi o biznes a nie „politykę politykę”. Lecz trudno przeoczyć, że nie brakuje w niej akcentów mocno krytycznych wobec Komisji Europejskiej. Co jest znaczące uwzględniając rolę, jaką w branży odgrywa tak zwana wielka chemia (czyli wielka synteza chemiczna i chemia masowa), opierająca się w głównej mierze na spółkach z udziałem Skarbu Państwa.

Takich wyważonych lecz krytycznych głosów ekspertów pojawiło się już więcej. Na przykład negatywnie oceniono decyzję o włączeniu do systemu EU ETS instalacji termicznego przekształcania odpadów (spalarni) od 2031 roku. Zarzuca się, że przyniesie to ograniczony efekt ekologiczny, a jednocześnie drastycznie podniesie koszty ciepła dla mieszkańców oraz wydatki samorządów.

Propozycja Komisji Europejskiej zaczyna się więc jawić jako duży krok w kierunku wolniejszego zaostrzania polityki klimatycznej. Co może cieszyć przywódców Chińskiej Republiki Ludowej, przemysłowych konkurentów ze Stanów Zjednoczonych i sprawić osobistą schadenfreude prezydentowi Donaldowi Trumpowi, przeciwnikowi „zielonego oszustwa”.

Źródło: Polska Izba Przemysłu Chemicznego/ PAP Media Room

Stanowisko ORLEN też może Cię zainteresować

ORLEN: rewizja systemu ETS kluczowa dla przyszłości przemysłu chemicznego w Europie

Targi Idei ESG 2026. Biznes szuka praktycznych rozwiązań dla zrównoważonego rozwoju

Blisko 500 przedstawicieli biznesu, administracji, nauki i organizacji eksperckich uczestniczyło w Targach Idei ESG 2026 organizowanych przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Wydarzenie pokazało, że ESG coraz wyraźniej wykracza poza obowiązki regulacyjne i staje się elementem strategicznego zarządzania przedsiębiorstwami. W centrum dyskusji znalazły się m.in. raportowanie ESG, sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, transformacja energetyczna, różnorodność oraz budowanie odporności organizacji.

Hasło tegorocznej edycji – „Big Ideas, Small Steps” – podkreślało, że skuteczne wdrażanie zasad ESG opiera się nie tylko na ambitnych strategiach, ale przede wszystkim na codziennych decyzjach podejmowanych przez firmy. Organizator wydarzenia – Forum Odpowiedzialnego Biznesu – stworzył przestrzeń do wymiany doświadczeń pomiędzy przedstawicielami przedsiębiorstw, administracji publicznej, środowiska naukowego oraz partnerów społecznych.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

ESG coraz ważniejszym elementem zarządzania przedsiębiorstwem

Rosnąca liczba regulacji oraz zmieniające się oczekiwania rynku sprawiają, że przedsiębiorstwa poszukują praktycznych sposobów wdrażania zasad zrównoważonego rozwoju. Targi Idei ESG 2026 pokazały, że organizacje znajdują się na różnych etapach dojrzałości, jednak większość mierzy się z podobnymi wyzwaniami.

Krzysztof Maksymik, biegły rewident, Audit Partner i członek Zarządu BDO, podkreślił, że wydarzenia takie jak Targi Idei ESG umożliwiają skonfrontowanie wymagań regulacyjnych z codzienną praktyką biznesową.

– Spotkania takie jak Targi Idei ESG odgrywają dziś niezwykle ważną rolę, ponieważ pozwalają skonfrontować regulacje z praktyką biznesową. Widzimy, że organizacje są na różnych etapach dojrzałości w zakresie zrównoważonego rozwoju, dlatego wymiana doświadczeń oraz otwarta dyskusja ekspertów są dziś równie istotne jak sama znajomość przepisów. Dla nas, jako firmy wspierającej przedsiębiorstwa m.in. w procesie atestacji raportów ESG, to cenna okazja do rozmowy o jakości danych, wiarygodności raportowania i wyzwaniach, z jakimi mierzy się rynek. Takie wydarzenia pomagają budować wspólne standardy i zwiększają świadomość, że ESG to nie tylko obowiązek regulacyjny, ale przede wszystkim element odpowiedzialnego i nowoczesnego zarządzania.

Również Anna Bazan-Korona, Ekspertka ds. ESG w Adamed Pharma S.A., zwróciła uwagę, że organizacje potrzebują przestrzeni do otwartej wymiany doświadczeń.

– ESG to obszar, w którym nie ma jednej właściwej odpowiedzi ani gotowych rozwiązań dla wszystkich. Wiele organizacji mierzy się dziś z podobnymi wyzwaniami i dlatego tak ważna jest możliwość uczenia się od siebie nawzajem. Targi Idei ESG to przestrzeń do otwartej rozmowy – nie tylko o tym, co działa, ale również o wątpliwościach i trudnościach związanych z wdrażaniem zrównoważonego rozwoju. To właśnie podczas takich spotkań rodzą się pomysły, które pomagają podejmować lepsze decyzje i skuteczniej odpowiadać na oczekiwania otoczenia.

Sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo i odpowiedzialna cyfryzacja

Jednym z głównych tematów wydarzenia była odpowiedzialność w cyfrowym świecie. Uczestnicy panelu z udziałem przedstawiciela Orange Polska dyskutowali o wpływie nowych technologii na funkcjonowanie przedsiębiorstw oraz o konieczności uwzględniania aspektów bezpieczeństwa i środowiska podczas wdrażania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

Robert Grabowski, szef CERT Orange Polska, zwrócił uwagę, że rozwój AI wymaga znacznie szerszego spojrzenia niż wyłącznie przez pryzmat innowacji.

– Odpowiedzialność w cyfrowym świecie to bardzo potrzebna perspektywa. Dzisiejsza pogoń biznesu za rozwiązaniami opartymi na AI to konieczność szerszego spojrzenia także na aspekt cyberbezpieczeństwa. W dyskusji o AI często skupiamy się wyłącznie na innowacjach i możliwościach biznesowych, zapominając, że technologia ma też realny koszt środowiskowy i wymaga solidnych zabezpieczeń. Połączenie wiedzy ekspertów od cyberbezpieczeństwa z analizą śladu ekologicznego może pomóc tworzyć rozwiązania, które będą nie tylko inteligentne, ale też odpowiedzialne i zrównoważone. Możliwość połączenia wizji świata cyber, ambicji technologicznych i dyskusji ze specjalistami od śladu środowiskowego AI była dla mnie niezwykle świeżym i pouczającym doświadczeniem.

Różnorodność i sprawiedliwa transformacja w centrum dyskusji

Istotnym elementem programu były także debaty dotyczące społecznego wymiaru ESG. W czasie panelu z udziałem przedstawicielki Adamed Pharma podkreślano, że różnorodność stanowi integralny element strategii zarządzania organizacją i zwiększa zdolność firm do reagowania na zmieniające się potrzeby rynku.

Dużo uwagi poświęcono również sprawiedliwej transformacji. Uczestnicy wskazywali, że proces zmian powinien uwzględniać nie tylko cele klimatyczne, ale także potrzeby pracowników oraz społeczności lokalnych.

Ewelina Majewska-Frąckowiak, Dyrektor Pionu Zarządzania Zgodnością w Hasco-Lek S.A., podkreśliła znaczenie dialogu i budowania zaufania.

– Jako polska firma farmaceutyczna wierzymy, że sprawiedliwa transformacja to przede wszystkim tworzenie rozwiązań, które realnie poprawiają jakość życia ludzi, ograniczają nierówności i zapewniają powszechny dostęp do kluczowych usług, w tym ochrony zdrowia. Naszą rolą jest nie tylko dostarczanie wysokiej jakości leków, suplementów diety, wyrobów medycznych oraz kosmetyków, ale także wzmacnianie bezpieczeństwa lekowego w Polsce i na świecie. Produkty Hasco-Lek docierają obecnie do 46 państw na pięciu kontynentach. Dlatego konsekwentnie inwestujemy w badania i rozwój oraz logistykę, ponieważ wiemy, że dostępność naszych produktów zaczyna się od stabilnego, odpornego i zrównoważonego łańcucha dostaw. Kluczowe znaczenie w tym wszystkim odgrywają dialog i budowanie zaufania. Wierzymy, że sprawiedliwa transformacja nie dzieje się „dla ludzi”, lecz „z ludźmi”, poprzez współpracę, uwzględnianie różnych perspektyw oraz wypracowywanie rozwiązań zapewniających równe szanse udziału w korzyściach płynących z transformacji.

Transformacja energetyczna i raportowanie ESG wpływają na wartość firm

Program Targów obejmował również dyskusje dotyczące wpływu transformacji energetycznej na wartość przedsiębiorstw. Eksperci wskazywali, że decyzje podejmowane dziś w zakresie ESG będą miały bezpośredni wpływ na koszty prowadzenia działalności, dostęp do finansowania oraz długoterminową konkurencyjność firm.

Uczestnicy zgodnie podkreślali, że dojrzałe podejście do ESG obejmuje dziś znacznie więcej niż obowiązki związane z raportowaniem. Coraz częściej dotyczy sposobu podejmowania strategicznych decyzji, zarządzania ryzykiem, budowania odporności organizacji oraz relacji z interesariuszami.

Targi Idei ESG 2026 potwierdziły rosnącą rolę praktycznego podejścia do zrównoważonego rozwoju

Tegoroczna edycja Targów Idei ESG pokazała, że przedsiębiorstwa oczekują przede wszystkim praktycznych rozwiązań i możliwości wymiany doświadczeń. Organizatorzy oraz uczestnicy zgodnie wskazywali, że rozwój ESG wymaga współpracy biznesu, administracji, organizacji eksperckich i świata nauki.

Partnerami Głównymi wydarzenia były: ERGO Hestia, Erste Bank Polska, Samsung Electronics Polska oraz Totalizator Sportowy.

Partnerami Wspierającymi zostały: Adamed Pharma, BDO, Hasco-Lek, Orange Polska i Fundacja Adamed.

Partnerami Wystawcami były: ESG BFC, Fundacja Helisa, MATERIALITY, Polski Czerwony Krzyż oraz Zero Waste Consulting.

Wśród Partnerów Medialnych znalazły się: Rzeczpospolita, Agencja Informacyjna NEWSERIA, Dziennik Gazeta Prawna, Radio Nowy Świat, FocusEurope.pl, PRoto, Polskie Radio RDC, ESG Trends, KompasESG.pl, Marketing przy Kawie, Business Impact Review, esg.pl, ngo.pl, ecoekonomia.pl, Magazyn Pomost oraz Akademia ESG.

Patronat Honorowy nad wydarzeniem: Minister Cyfryzacji, Ministerstwo Energii, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Prezydent m.st. Warszawy.

Patronami Instytucjonalnymi były: Business Centre Club, CSR Europe, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Pracodawcy RP.

Źródło: Forum Odpowiedzialnego Biznesu/Newseria Biznes

To też może Cię zainteresować:

Przemysław Kulik: I had a dream… ESG 2.0 – między ideologiczną wojną a pragmatyzmem wartości

Local content ma być kołem napędowym polskiej gospodarki. Rynek już się do tego przygotowuje

Rządowa inicjatywa na rzecz wspierania local contentu, czyli większego udziału krajowych podmiotów w dużych inwestycjach, nabiera rozpędu. Do spółek Skarbu Państwa, ale też do samorządów i firm prywatnych trafi Kodeks dobrych praktyk w tym obszarze. Resort aktywów państwowych nawiązał także współpracę z Głównym Urzędem Statystycznym dotyczącą pomiarów komponentu krajowego, początkowo w branży energetycznej. Jak podkreśla ministerstwo, rynek reaguje pozytywnie na te inicjatywy i szerzej, niż zakładano – powiadamia agencja Newseria Biznes.

– Inwestycje, które dzisiaj są realizowane w Polsce, zarówno te z obszaru energetyki, jak i obronności państwa – a mówimy o miliardowych projektach – muszą mieć charakter local content. Chcemy, żeby pieniądze, które jako podatnicy przez budżet państwa wydajemy na te inwestycje, wróciły do naszych kieszeni poprzez udział spółek, które zatrudniają w Polsce ludzi, płacą podatki, rozwijają swoje kompetencje. To jest pewien rodzaj koła napędowego polskiej gospodarki – mówi agencji Newseria Grzegorz Wrona, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, podczas II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026, organizowanego przez Fundację FAPA wraz z Fundacją im. XBW Ignacego Krasickiego.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Cztery filary systemu local content w Polsce

Systemowe podejście do local contentu w Polsce opiera się na czterech filarach. Pierwszy z nich obejmuje budowanie pozycji rynkowej krajowych firm poprzez włączanie ich do łańcuchów dostaw wielkich inwestycji i wzmacnianie strategicznych kompetencji biznesowych oraz produkcyjnych. Chodzi również o wzmacnianie bezpieczeństwa dostaw w czasach napiętej sytuacji geopolitycznej, zwłaszcza w sektorach strategicznych, takich jak energetyka czy obronność. Do tego dochodzi wieloletnia polityka zakupowa państwa, na mocy której zamówienia publiczne mają wspierać rozwój gospodarki, a także opracowanie produktów wspierających przedsiębiorców w inwestycjach.

W czerwcu br. premier Donald Tusk podpisał Kodeks dobrych praktyk. To istotny element wdrażania programu „Local Content. Z korzyścią dla Polski”, zawierający praktyczne rozwiązania, które mają wspierać repolonizację polskiej gospodarki poprzez zwiększenie udziału komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych realizowanych przez spółki z udziałem Skarbu Państwa. Pakiet działań obejmuje też wdrażanie odpowiednich celów zarządczych wspierających local content.

Spółki Skarbu Państwa wdrażają politykę local content

– We wszystkich spółkach Skarbu Państwa pojawiają się pełnomocnicy do spraw local contentu. Odpowiadają oni za to, aby spółki pod nadzorem Ministerstwa Aktywów Państwowych wdrażały politykę local content. Z drugiej strony mamy reakcje firm, dostawców, którzy już dzisiaj w sposób widoczny rejestrują swoje siedziby w Polsce, rozwijają tu swoje kompetencje i myślą w kategorii zatrudniania osób żyjących w Polsce po to, aby być uczestnikiem tego wielkiego procesu inwestycyjnego – wyjaśnia Grzegorz Wrona.

Obok kodeksu innym narzędziem wspierającym local content w krajowych inwestycjach mają być przyjęta w marcu br. Polityka zakupowa państwa na lata 2026–2029 oraz KPI, czyli kluczowe wskaźniki efektywności. Jak wyjaśnia MAP, w spółkach z udziałem Skarbu Państwa rady nadzorcze będą mogły rozliczać zarządy z realizacji tego priorytetu.

MAP rekomenduje szerokie stosowanie local contentu jako modelu polityki zakupowej instytucjom państwa, jednostkom samorządu terytorialnego, spółkom komunalnym oraz firmom prywatnym. Jak podkreślił niedawno minister Wojciech Balczun, to projekt ponadpolityczny, który spotyka się z pozytywnym odbiorem rynku, w dodatku znacznie szerszym, niż pierwotnie zakładano.

GUS zmierzy udział komponentu krajowego w inwestycjach

Cały projekt angażuje też coraz więcej podmiotów. 10 lipca br. Ministerstwo Aktywów Państwowych i Główny Urząd Statystyczny podpisały porozumienie dotyczące współpracy przy pomiarze udziału komponentu krajowego w procesach inwestycyjnych. Pilotaż obejmie sektor energetyczny, zwłaszcza morską energetykę wiatrową, w której realizowane są obecnie jedne z największych projektów inwestycyjnych w Polsce. Badanie ma trwać do 31 grudnia 2026 roku, a zebrane wyniki i doświadczenia mają być podstawą do rozszerzania badań na kolejne sektory gospodarki.

Local content ma zwiększyć konkurencyjność polskiej gospodarki

– Największym zagrożeniem w local contencie, które widzę, to brak odwagi w podejmowaniu decyzji, w których będziemy preferować to, co jest ważne dla nas, Polaków. Że uwierzymy w to, że nie tylko potrafimy to robić i w Polsce, i za granicą, ale że potrafimy też wspólnie współtworzyć polską gospodarkę, niezmiernie ważną, która musi konkurować z innymi gospodarkami Europy i świata – uważa podsekretarz stanu w MAP. – Większość państw unijnych ma local content. Są próby zdyskredytowania tego, co się stanie, że Francuzi się na nas obrażą. A my się na nich nie obrażamy, że nie możemy wejść w pewien obszar dostaw we Francji. Tak samo w Szwajcarii, która jest też dobrym przykładem, jeżeli chodzi między innymi o zatrudnianie swoich pracowników.

Jak podaje MAP, włączenie zasad local content do polityki zakupowej państwa ma być jednoznaczne z przejściem z modelu „kupujemy najtaniej” do „kupujemy najrozsądniej”. Ma się to przełożyć na długoterminowe korzyści dla krajowej gospodarki. Podobne podejście nastawione na wsparcie lokalnych łańcuchów dostaw stosują już największe i zaawansowane technologicznie gospodarki Unii Europejskiej, w tym Francja, Niemcy czy Dania, które w ten sposób chronią i rozwijają swoje strategiczne sektory przemysłu.

Obejrzyj całą debatę:

Źródło: Newseria Biznes/Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Nagrania z II Forum Bezpieczeństwa Polski dostępne są na kanale Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego

Zmiana klimatu i geopolityka destabilizują produkcję rolną. To zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego

Polskie rolnictwo mierzy się jednocześnie ze skutkami zmian klimatu, niestabilnością na światowych rynkach, konsekwencjami konfliktów zbrojnych oraz zmianami w polityce handlowej Unii Europejskiej z krajami trzecimi. Zdaniem przedstawicieli resortu rolnictwa wszystkie te aspekty stanowią poważne zagrożenie dla produkcji rolnej, a jednocześnie dla bezpieczeństwa żywnościowego kraju. Wśród koniecznych do podjęcia działań wymieniają m.in. wzmacnianie eksportu, inwestycje w retencję wody i transformację energetyczną oraz utrzymanie konkurencyjności sektora rolnictwa – informuje agencja Newseria Biznes.

Zmiany klimatu i geopolityka coraz większym zagrożeniem dla rolnictwa

– Wyzwania związane ze zmianami klimatu i wielką dynamiką na rynkach międzynarodowych, a także to, co się dzieje w geopolityce, są dużym zagrożeniem dla rolnictwa, przede wszystkim dla trwałości i ciągłości produkcji rolnej. Wysokie temperatury w Polsce kilka tygodni temu, ale też przymrozki, deszcze nawalne czy powodzie pokazują, że zmiany klimatyczne są faktem i rolników dosięgają w pierwszej kolejności – mówi agencji Newseria Adam Nowak, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, podczas II Forum Bezpieczeństwa Polski, organizowanego przez Fundację FAPA oraz Fundację im. XBW Ignacego Krasickiego. – To, co się dzieje na rynkach międzynarodowych w sferze handlu, również dotyka gospodarstwa rolne, przetwórców i eksporterów. Tak zwariowanej sytuacji w sektorze rolno-spożywczym nie mieliśmy od dekad.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Na zaburzenie stabilności produkcji rolnej wpływają m.in. geopolityka i konflikty zbrojne na całym świecie. Przykładem są zakłócenia na rynkach rolnych po ataku Rosji na Ukrainę i zamknięciu możliwości eksportu ukraińskiej żywności przez Morze Czarne. Skutkowało to nie tylko problemami w handlu, lecz również gwałtownym wzrostem cen, np. zbóż. Ostatnim wyraźnym przykładem wpływu geopolityki jest sytuacja na rynku gazu ziemnego. Udział tego paliwa w kosztach wytworzenia nawozów azotowych może sięgać do 80 proc., więc wzrost cen gazu wywołany eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie w znaczący sposób przekłada się na ceny produktów nawozowych. Tym samym zwiększa koszty produkcji rolnej.

Konkurencyjność polskiego rolnictwa w obliczu zmian w handlu z Ukrainą i Mercosurem

Z raportu „Zdolność konkurencyjna gospodarstw rolnych w Polsce w warunkach umowy Unii Europejskiej z państwami Mercosur, Ukrainą i strategii Europejskiego Zielonego Ładu. Szanse i zagrożenia”, przygotowanego przez ekspertów Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, wynika, że polskie rolnictwo stoi dziś przed jednym z najważniejszych momentów transformacji od czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Z jednej strony krajowy sektor rolno-spożywczy osiąga rekordowe wyniki eksportowe i umacnia swoją pozycję na rynkach międzynarodowych. Z drugiej strony mierzy się z rosnącą presją konkurencyjną wynikającą z planowanej liberalizacji handlu z krajami Mercosuru i Ukrainą, zmianami demograficznymi na obszarach wiejskich, realizacją ambitnych celów Europejskiego Zielonego Ładu, ale też koniecznością poprawy struktury agrarnej. Autorzy raportu podkreślają, że w tej sytuacji kluczowe staje się budowanie i utrzymanie konkurencyjności polskich gospodarstw na rynkach międzynarodowych. Ich zdaniem jest to warunek stabilnych dochodów oraz możliwości dalszych inwestycji i modernizacji.

– Jako rząd staramy się reagować na to, co się dzieje obecnie, ale też wychodzić naprzeciw wyzwaniom i problemom, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, na przykład w perspektywie integracji europejskiej Ukrainy. Mieliśmy w Polsce przedsmak tego, co może z niej wynikać po liberalizacji handlu i otwarciu europejskich granic. Wciąż utrzymujemy więc jednostronne embargo, ograniczenia dla wjazdu niektórych produktów rolno-spożywczych z Ukrainy, ponieważ nie chcemy ponownie doprowadzić do tak dużej destabilizacji na rynkach rolnych – zaznacza wiceminister.

W 2023 roku w Polsce wprowadzono zakaz przywozu z Ukrainy określonych produktów spożywczych, w tym takich zbóż jak pszenica, kukurydza, rzepak i słonecznik czy też niektórych produktów ich przetwórstwa. Embargo utrzymano również po tym, gdy zaczęła obowiązywać nowa umowa handlowa między Unią Europejską a Ukrainą, na mocy której uzyskała ona zliberalizowany dostęp do europejskich rynków.

– Żaden z krajów Unii Europejskiej, w tym Polska, nie ma szans na konkurowanie na równych zasadach z naszymi partnerami z Ukrainy na rynkach rolnych. Nie tylko ze względu na warunki klimatyczne, geograficzne czy glebowe, ale również z uwagi na to, że żywność i produkty rolno-spożywcze z Ukrainy nie spełniają wymogów, które produkty z Unii Europejskiej muszą spełniać – tłumaczy Adam Nowak.

Eksport polskiej żywności filarem bezpieczeństwa sektora rolno-spożywczego

Produkty rolno-spożywcze z Ukrainy stanowią konkurencję dla polskiej produkcji na rynkach zagranicznych, m.in. w krajach UE, na które trafia ok. 75 proc. eksportu z Polski.

– Eksport jest kluczowym elementem funkcjonowania polskiego sektora rolno-spożywczego. Mówiąc obrazowo, 40 proc. polskich artykułów rolno-spożywczych musi wyjechać z kraju. Za 2025 rok wartość eksportu sięgnęła blisko 60 mld euro, to kolosalna kwota. Jeśli zestawimy to z ok. 5 mld euro wartości eksportu, gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, to ten blisko 12-krotny wzrost jest miarą sukcesu polskiego rolnictwa i polskich przetwórców – uważa wiceminister.

W 2025 roku eksport krajowych produktów rolno-spożywczych osiągnął rekordową wartość 58,4 mld euro, co oznacza wzrost o 8,6 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i o 722 proc. w porównaniu z 2005 rokiem. Na rynku unijnym w 2025 roku sprzedano towary rolno-spożywcze o wartości 43,9 mld euro, co oznacza wzrost o 10 proc. r/r. Do krajów pozaunijnych wyeksportowano produkty rolno-spożywcze o wartości 14,5 mld euro, o 3 proc. więcej niż rok wcześniej. Wyraźny wzrost wartości był widoczny w odniesieniu do niektórych krajów azjatyckich: Tajwanu (+53 proc.), Filipin (+21 proc.), Wietnamu (+19 proc.), Republiki Korei (+18 proc.), a także Malezji (+15 proc.).

Jak wskazuje wiceminister, kolejnym elementem wzmacniania stabilności sektora rolnego jest aktywność na forum europejskim i zaangażowanie w prace nad nową wspólną polityką rolną po 2027 roku.

– Nie ma mowy o bezpieczeństwie żywnościowym również bez bazowania na wiedzy, innowacjach, nowych technologiach, co czynią zarówno polscy rolnicy, jak i instytucje ich wspierające – podkreśla Adam Nowak. – Musimy też jednak pamiętać o powiązaniu rolników, przetwórców i konsumentów. Jeśli mówimy o bezpieczeństwie żywnościowym, to mówimy o zapewnieniu wysokiej jakości i dostępnej cenowo żywności dla konsumentów. Aby to się stało, to zarówno rolnicy, jak i przetwórcy muszą mieć poczucie stabilności ekonomicznej, gospodarczej oraz opłacalności tej produkcji.

Retencja wody kluczowa dla bezpieczeństwa żywnościowego

Jak podkreśla, w kolejnych latach trzeba zwrócić większą uwagę na bezpieczeństwo w kontekście zmieniającego się klimatu. Jednym z najpoważniejszych wyzwań jest gospodarka wodna. Z raportu „Woda w polskim rolnictwie i przetwórstwie rolno-spożywczym”, opracowanego przez ekspertów Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej i Federacji Przedsiębiorców Polskich, wynika, że Polska jest jednym z najuboższych w wodę krajów Europy. Na jednego mieszkańca przypada ok. 1,6 tys. m3 wód powierzchniowych rocznie. To trzykrotnie mniej, niż wynosi unijna średnia (4,5 tys. m3). W roku suchym zasoby wynoszą ok. 1 tys. m3. Polska jest też krajem nizinnym z retencją zbiornikową, która wynosi 7–8 proc. średniego rocznego odpływu. Dla porównania europejska średnia wynosi 20 proc., a w Hiszpanii czy Francji przekracza 30 proc.

– Najważniejszym i największym wyzwaniem, z którym się mierzymy, jest gospodarka wodna i inwestycje w retencję. Z jednej strony zbiorniki retencyjne, przywracanie funkcji odwadniająco-nawadniających dla instalacji, rowów melioracyjnych, a z drugiej budowanie retencji glebowej, zdrowia gleb. Bez zatrzymania wody, kluczowego elementu produkcji rolnej, nie możemy mówić o bezpieczeństwie żywnościowym – zaznacza wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.

Największym zbiornikiem retencyjnym w Polsce jest gleba. Cytowany raport wskazuje, że zwiększenie retencji glebowej o 20 mm na 14,5 mln ha użytków rolnych daje 2,9 km3 wody dostępnej dla roślin, co jest równoważne efektowi programu budowy wielkich zbiorników. Te inwestycje wydają się pilną koniecznością w obliczu coraz częstszych susz. Zjawisko to odnotowano w rolnictwie w latach 2015, 2018, 2019, 2022 oraz wiosną 2026 roku. W każdym z tych okresów straty dla rolników były szacowane w miliardach złotych, a przyznawane im doraźnie odszkodowania pochłonęły ponad 10 mld zł pomocy publicznej w ciągu dekady.

Transformacja energetyczna i biogospodarka przyszłością polskiej wsi

– Jako drugie wyzwanie postawiłbym transformację energetyczną rolnictwa, wykorzystanie jego potencjału do produkcji czystej, taniej, zielonej energii, bazującej na substracie rolniczym. Mam tu na myśli biogazownie i biometanownie, które muszą szybciej zacząć wchodzić na polską wieś. Niestety nie jest to dziś tak łatwe z uwagi na obowiązujące przepisy w zakresie planowania przestrzennego – uważa Adam Nowak. – Trzeci komponent to biogospodarka. Jeśli chcemy stabilnego rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich, to muszą one bazować na produkcji zdrowej żywności oraz czystej energii – czyli na gospodarce surowcami, które będą mogły być wykorzystane przez różne sektory naszej gospodarki.

Obejrzyj całą debatę:

Nagrania z II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026 są już dostępne na kanale Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego.

Źródło: Newseria Biznes/Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Raport Zrównoważonego Rozwoju Auchan Polska 2024–2025. Sieć ukazuje mierzalne efekty strategii CSR

Auchan Polska opublikował Raport Zrównoważonego Rozwoju za lata 2024–2025. Dokument pokazuje efekty realizacji strategii CSR, obejmującej m.in. ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, przeciwdziałanie marnowaniu żywności, rozwój odpowiedzialnego łańcucha dostaw, inwestycje w pracowników oraz wsparcie lokalnych społeczności. W analizowanym okresie firma zmniejszyła całkowite emisje o około 10 proc., przekazała Bankom Żywności ponad 4 tys. ton produktów i kontynuowała współpracę z ponad 2,8 tys. dostawców.

Raport podsumowuje realizację strategii zrównoważonego rozwoju Auchan Polska w obszarach związanych z ograniczaniem wpływu na klimat, przeciwdziałaniem marnowaniu żywności, odpowiedzialnym kształtowaniem oferty, współpracą z dostawcami, tworzeniem dobrego miejsca pracy oraz zaangażowaniem społecznym.

W latach 2024–2025 sieć otworzyła dziewięć nowych placówek, zwiększając liczbę własnych sklepów w Polsce do 113. Rozwojowi działalności handlowej towarzyszyły działania ograniczające wpływ firmy na środowisko i wspierające lokalne społeczności.

– Wierzymy, że nowoczesny handel powinien odpowiadać na wyzwania współczesnego świata. Dlatego rozwój Auchan oceniamy nie tylko przez skalę naszej działalności, ale także przez to, jak zmienia się nasz wpływ na klimat, pracowników, dostawców i lokalne społeczności. Wyniki z lat 2024–2025 pokazują, że odpowiedzialność może być integralną częścią codziennych decyzji biznesowych – od zużycia energii i transportu po zarządzanie nadwyżkami żywności i tworzenie dobrego miejsca pracy – mówi Alexandre Saussard, prezes Zarządu Auchan Polska.

Raport Auchan: mniej emisji gazów cieplarnianych i realizacja Strategii Klimatycznej 2030

Od 2020 roku Auchan Polska zmniejszył całkowite emisje gazów cieplarnianych o około 10 proc. – z 5,66 mln do 5,09 mln ton ekwiwalentu CO₂. Jeszcze większą redukcję osiągnięto w przypadku emisji związanych z zakupioną energią. W 2025 roku były one o 34,5 proc. niższe niż w roku bazowym. Sieć ogranicza także zużycie energii w sklepach i innych obiektach. W 2025 roku wskaźnik ten spadł o kolejne 5 proc., do 248 kWh na metr kwadratowy.

Działania są elementem Strategii Klimatycznej Auchan 2030. Zakłada ona ograniczenie emisji powstających bezpośrednio w działalności firmy oraz związanych z zakupioną energią, a także emisji generowanych w całym łańcuchu wartości. Do 2030 roku firma planuje zmniejszyć emisje w zakresach 1 i 2 o 46,2 proc. względem 2019 roku, natomiast emisje w zakresie 3 o 25 proc. w porównaniu z 2020 rokiem. Cele zostały zatwierdzone przez Science Based Targets initiative (SBTi).

Ponieważ ponad 95 proc. śladu węglowego firmy przypada na łańcuch wartości, Auchan rozwija współpracę z producentami i dostawcami. W tym celu realizowany jest program „Partnerzy w Dekarbonizacji”, wdrożono platformę Open Climate oraz narzędzie Carbon Tracking Tool, które umożliwia dokładniejsze identyfikowanie źródeł emisji i planowanie działań redukcyjnych.

Ponad 4 tys. ton żywności dla Banków Żywności i działania przeciw marnowaniu żywności

Jednym z najważniejszych elementów strategii CSR Auchan pozostaje przeciwdziałanie marnowaniu żywności.

W latach 2024–2025 firma przekazała Bankom Żywności łącznie 4124 tony pełnowartościowych produktów z krótkim terminem przydatności do spożycia. Wartość darowizn przekroczyła 45,1 mln zł, a przekazana żywność odpowiada ponad 10,3 mln posiłków.

Sieć wykorzystuje również rozwiązania technologiczne wspierające ograniczanie strat żywności. Korzysta z aplikacji Smartway wykorzystującej sztuczną inteligencję oraz współpracuje z platformami Too Good To Go i Foodsi. W sklepach funkcjonują także strefy „Nie marnujemy, ratujemy” oraz „Tanie paczki”. W 2025 roku w ramach Paczek Niespodzianek zagospodarowano około 855 tys. kg produktów.

Strategia obejmuje cały proces zarządzania żywnością – od lepszego planowania zamówień i obniżania cen produktów z krótkim terminem przydatności, przez darowizny, aż po zagospodarowanie odpadów organicznych. Wszystkie odpady owocowe i warzywne trafiają do kompostowni, natomiast odpady pochodzenia zwierzęcego są kierowane do dalszego przetwarzania.

Ponad 2,8 tys. dostawców i rozwój odpowiedzialnego łańcucha dostaw

Auchan współpracuje w Polsce z ponad 2,8 tys. dostawców, w tym z około 400 partnerami lokalnymi. Około 80 proc. dostawców stanowią firmy rodzinne, a z połową partnerów handlowych sieć współpracuje od ponad dziesięciu lat.

Jednym z filarów tej współpracy jest Program Odpowiedzialnego Partnerstwa i Współpracy realizowany wspólnie z producentami, hodowcami i przetwórcami. Dostawcy uczestniczący w programie są objęci analizą ryzyka uwzględniającą aspekty jakościowe, społeczne i środowiskowe. Program wspiera współpracę z lokalnymi producentami, ograniczanie odległości transportu oraz odpowiedzialne gospodarowanie zasobami.

Produkty powstające w ramach programu oznaczane są znakiem „Pewni Dobrego”, który znajduje się obecnie na 386 artykułach dostępnych w sklepach Auchan. Obejmuje on m.in. warzywa, wybrane produkty mleczne, rybne oraz mięso pochodzące od producentów współpracujących z siecią.

Odpowiedzialne podejście obejmuje również rozwój oferty produktów lokalnych, ekologicznych i odpowiadających na szczególne potrzeby żywieniowe klientów. Bezpieczeństwo i jakość produktów są weryfikowane poprzez audyty zakładów dostawców, certyfikację oraz regularne kontrole prowadzone zgodnie z systemem HACCP.

Ważnym elementem rozwoju działalności było również uruchomienie nowoczesnego centrum dystrybucyjnego w Wilczej Górze pod Warszawą, które wspiera rozwój e-grocery. Obiekt wykorzystuje automatyzację, sztuczną inteligencję oraz rozwiązania Inteligentnej Platformy Ocado, umożliwiając szybszą realizację zamówień i rozwój oferty produktów świeżych oraz mrożonych. Docelowo klienci będą mogli wybierać spośród nawet 40 tys. artykułów dostępnych online.

Top Employer, stabilne zatrudnienie i akcjonariat pracowniczy

Średni staż pracy w Auchan Polska wynosi blisko 11 lat. Aż 88 proc. pracowników jest zatrudnionych na podstawie umów na czas nieokreślony, natomiast kobiety stanowią 63 proc. kadry kierowniczej. W 2025 roku firma zatrudniała 785 osób z niepełnosprawnościami, czyli o 82 więcej niż rok wcześniej.

Ponad 96 proc. uprawnionych pracowników uczestniczy w akcjonariacie pracowniczym. Program umożliwia udział w rozwoju firmy także w roli jej współwłaścicieli. Przed przystąpieniem do programu pracownicy uczestniczą w szkoleniach dotyczących zasad akcjonariatu oraz podstaw funkcjonowania przedsiębiorstwa, takich jak obrót, marża, koszty i zysk.

Działania związane z warunkami pracy, rozwojem talentów, różnorodnością, włączaniem pracowników oraz dobrostanem po raz kolejny zostały docenione certyfikatem Top Employer.

Fundacja Auchan i wsparcie lokalnych społeczności

Zaangażowanie społeczne Auchan obejmuje zarówno pomoc doraźną, jak i wieloletnie programy społeczne realizowane przez Fundację Auchan. Organizacja koncentruje się na poprawie dostępu do zdrowej żywności, edukacji żywieniowej oraz przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu.

W 2025 roku, w ramach drugiej edycji konkursu grantowego, Fundacja Auchan wsparła trzy projekty w Polsce. Dofinansowanie otrzymały: SOS Wioski Dziecięce na budowę boiska do koszykówki, Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej na utworzenie sali rehabilitacyjnej oraz Fundacja Też Chcemy Być na rozwój Klubu Seniora „Pożyteczne Smoki i Sztuka Życia”. Łączna wartość dotacji wyniosła 86 563 euro. Projekty wybrano m.in. ze względu na trwałość rezultatów, skalę wpływu społecznego, skuteczność oraz możliwość zaangażowania wolontariuszy.

W 2025 roku Auchan wraz z klientami przeprowadził również kampanię mikrodonacji „Małe gesty, wielki wpływ” na rzecz SOS Wiosek Dziecięcych. Klienci mogli przekazać podczas zakupów darowiznę w wysokości 2 zł za pośrednictwem terminali płatniczych. Łącznie zebrano 266 653 zł na rzecz ponad 20 lokalnych fundacji i stowarzyszeń działających na rzecz dzieci, osób z niepełnosprawnościami oraz hospicjów. Z tej kwoty 93 690 zł trafiło do SOS Wiosek Dziecięcych. Beneficjentów lokalnego wsparcia wskazywali pracownicy sklepów.

Firma reagowała również na skutki powodzi, która dotknęła południową Polskę. Na działania pomocowe przeznaczono 500 tys. zł, przekazano pomoc rzeczową oraz współpracowano z Polskim Czerwonym Krzyżem, Bankami Żywności, Caritas i organizacjami lokalnymi. W sklepach przeprowadzono 45 zbiórek dla osób poszkodowanych.

Raport Zrównoważonego Rozwoju Auchan Polska zgodny z GRI i przygotowujący do wymogów CSRD

Raport Zrównoważonego Rozwoju Auchan Polska 2024–2025 jest dziewiątą publikacją firmy poświęconą zrównoważonemu rozwojowi. Dokument został opracowany zgodnie z międzynarodowymi standardami Global Reporting Initiative (GRI Standards 2021 i 2024) oraz uwzględnia wybrane Cele Zrównoważonego Rozwoju ONZ.

Choć Auchan Polska nie jest jeszcze objęty obowiązkowym raportowaniem zgodnie z dyrektywą CSRD, publikacja uwzględnia wybrane zagadnienia standardów ESRS i przedstawia działania przygotowujące firmę do przyszłych wymogów sprawozdawczości w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Całość raportu jest dostępna na stronie Auchan.pl

Źródło: Auchan Polska

Arktyka ociepla się kilka razy szybciej niż świat. Naukowcy UAM alarmują o zanikających lodowcach

Arktyka ociepla się nawet kilkukrotnie szybciej niż wynosi średnia globalna, a zmiany zachodzące w jej środowisku są coraz bardziej widoczne. O swoich obserwacjach w rejonie Stacji Polarnej „Petuniabukta” Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza opowiedział PAP szef stacji, dr Krzysztof Rymer.

– Lodowce, które jeszcze do niedawna były stałym elementem krajobrazu widocznego z okien stacji, znikają w imponującym tempie – zwrócił uwagę Krzysztof Rymer.

Badania UAM w Arktyce. Naukowcy monitorują skutki zmian klimatu

Naukowcy ze Stacji Polarnej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu rozpoczęli kolejny sezon badań na Spitsbergenie, kontynuując wieloletni monitoring lodowców, tundry i arktycznych ekosystemów. – Arktyka zmienia się dziś szybciej niż niemal jakikolwiek inny region świata, dlatego najważniejszym celem tegorocznego sezonu jest kontynuacja długoterminowego monitoringu środowiska i pozyskanie kolejnych danych pozwalających śledzić tempo tych zmian – zaznaczył szef stacji.

Jak podkreślił, większość projektów realizowanych na stacji dotyczy wpływu zmian klimatu na funkcjonowanie arktycznych ekosystemów. – Prowadzimy przede wszystkim badania podstawowe, które pozwalają lepiej zrozumieć, jak funkcjonuje środowisko Arktyki i jak może zmieniać się w przyszłości. Spitsbergen jest wyjątkowym naturalnym laboratorium do obserwacji tych procesów – zwrócił uwagę.

W tym sezonie badania obejmują m.in. poszukiwania nowych gatunków niesporczaków, analizę wpływu zmian klimatu na populacje przekopnic arktycznych, monitoring procesów eolicznych, badania oczek wytopiskowych na przedpolach lodowców, dendrochronologię krzewinek i drewna dryftowego, ocenę zanieczyszczenia wybrzeży polarnych mikroplastikiem oraz eksperymenty dotyczące wpływu ocieplenia na zbiorowiska roślinności tundrowej.

Zmiany klimatu w Arktyce. Lodowce znikają w szybkim tempie

Zdaniem badacza trudno wskazać jeden projekt o największym znaczeniu, ponieważ każdy odpowiada na inne pytania naukowe. Badania nad przekopnicami arktycznymi mogą pomóc w opracowaniu skuteczniejszych sposobów ochrony tych niewielkich skorupiaków, które są ważnym elementem arktycznych łańcuchów pokarmowych. Z kolei badania geomorfologiczne pozwalają lepiej zrozumieć procesy, które kilkanaście–kilkadziesiąt tysięcy lat temu kształtowały znaczną część obszaru dzisiejszej Polski.

Coraz bardziej widoczne są skutki zmian klimatu są w rejonie Petuniabukta. – Najbardziej rzucają się w oczy zmiany dotyczące zasięgu i grubości pobliskich lodowców. To często smutny i niepokojący widok. Dwa lodowce położone najbliżej naszej stacji przekształciły się już właściwie w niewielkie płaty lodu zalegające jedynie w najwyższych partiach dolin, które same przez tysiące lat wyrzeźbiły – zauważył Rymer.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Stacja Polarna UAM na Spitsbergenie stawia na energię słoneczną

W tym sezonie zakończono również rozbudowę instalacji fotowoltaicznej. Dzięki dodatkowym panelom słonecznym i systemowi magazynowania energii stacja jest latem niemal samowystarczalna energetycznie. – Jesteśmy w stanie pokryć niemal całe letnie zapotrzebowanie stacji na energię elektryczną z energii słonecznej. Ma to ogromne znaczenie dla pracy aparatury badawczej oraz łączności internetowej, która jest kluczowa nie tylko dla naukowców, ale również dla bezpieczeństwa uczestników wypraw – wyjaśnił Rymer.

Jak zaznaczył, generatory prądu są obecnie uruchamiane jedynie sporadycznie, głównie do zasilania najbardziej energochłonnych urządzeń.

Wieloletni monitoring lodowców pozwala śledzić tempo zmian w Arktyce

Jednym z najważniejszych elementów prowadzonych badań są wieloletnie serie pomiarowe. – Najdłuższy program obejmuje coroczne pomiary bilansu masy lodowca Sven, prowadzone już od blisko 20 lat. To właśnie długie serie obserwacji pozwalają odróżnić naturalną zmienność od trwałych zmian zachodzących pod wpływem ocieplającego się klimatu – podkreślił.

Dodał, że w tym roku naukowcy koncentrują się przede wszystkim na kontynuacji wieloletnich programów monitoringowych z wykorzystaniem tej samej metodyki badawczej, ponieważ tylko dzięki temu możliwe jest wiarygodne porównywanie wyników z poprzednich lat.

Badania polarne na Spitsbergenie. Naukowcy mierzą się z wyzwaniami logistycznymi

Badania w Arktyce oznaczają również wyzwania logistyczne. – Każdy sezon badawczy przynosi nowe wyzwania i wymaga dużej elastyczności. W poprzednich latach mierzyliśmy się między innymi z pandemią, strajkami załóg lotniczych czy problemami z dostępnością paliwa. W tym roku największym wyzwaniem pozostaje mniejsza liczba statków pływających w rejonie naszej stacji, co utrudnia transport ludzi, sprzętu i zaopatrzenia – powiedział Rymer.

W pierwszej, siedmioosobowej grupie badawczej pracują naukowcy z Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM oraz Wydziału Biologii UAM, wspierani przez badaczy z University of Bayreuth i Estonian University of Life Sciences. W kolejnych tygodniach do zespołu dołączą również naukowcy z Wydziału Chemii UAM i Wydziału Archeologii UAM, Centrum Badań Obszarów Zimnych im. Alfreda Jahna Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Karola w Pradze oraz studenci University Centre in Svalbard (UNIS). Tegoroczny sezon badawczy potrwa do początku września.

– Największym sukcesem będzie bezpieczny powrót wszystkich uczestników wyprawy wraz z kompletem zebranych danych i próbek. Liczymy, że pozwolą one jeszcze lepiej zrozumieć procesy zachodzące w szybko zmieniającym się środowisku Arktyki i staną się podstawą wartościowych publikacji naukowych – podsumował Rymer.

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prowadzi badania polarne w Arktyce i Antarktyce od ponad 55 lat. Własna Stacja Polarna UAM działa na Spitsbergenie od 2011 r., a od 2015 r. funkcjonuje w obecnej lokalizacji nad Zatoką Petunia, około 1300 km od bieguna północnego.

Źródło: naukawpolsce.pl

To też może Cię zainteresować

Zmiany klimatu wpływają na układ sił na świecie. Ekspertka CFR ostrzega przed kosztami braku adaptacji

Polska ma problem ze ściekami. Nawet 200 mln m³ nieczystości rocznie może trafiać do środowiska

Polska ma najgorsze wyniki w gospodarce ściekowej spośród państw nadbałtyckich. Z raportu fundacji Race for the Baltic i Agencji Wspierania Ochrony Środowiska wynika, że nawet 200 mln m³ ścieków rocznie może trafiać do gleby, wód gruntowych, rzek i ostatecznie do Morza Bałtyckiego. To ilość odpowiadająca niemal jednej trzeciej objętości jeziora Śniardwy. Eksperci ostrzegają, że problem zagraża nie tylko środowisku, ale także zdrowiu mieszkańców – alarmuje agencja Newseria Biznes.

Gospodarka ściekowa w Polsce na tle państw bałtyckich

Polska pozostaje najsłabszym ogniwem wśród krajów basenu Morza Bałtyckiego pod względem gospodarki ściekowej. Według autorów raportu poziom zgodności z wymogami unijnej dyrektywy ściekowej wynosi w Polsce 70–77 proc., podczas gdy w pozostałych państwach regionu osiąga od 96 do 100 procent.

W kraju działa około 2,5 mln indywidualnych systemów odprowadzania ścieków, obejmujących szamba i przydomowe oczyszczalnie. Około jednej czwartej mieszkańców Polski nie jest podłączona do sieci kanalizacyjnej. Oznacza to, że blisko 10 mln osób korzysta z indywidualnych rozwiązań.

– Morze Bałtyckie to ekosystem, który wymienia wodę raz na 30 lat, więc to, co do niego trafia, pozostaje tam przez dekady i bardzo trudno podlega procesowi regeneracji. W związku z tym to, co możemy zrobić tu i teraz, co jest w naszej mocy, to przede wszystkim zredukowanie zanieczyszczeń, które spływają z lądu. To jest praca u źródeł, jak np. zapewnienie dobrych praktyk przeładunku w portach, zabezpieczenie odpadów przy produkcji nawozów, dobra praktyka nawożenia w rolnictwie, a także gospodarka ściekowa – mówi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Nawet 80–90 proc. ścieków może nie trafiać do oczyszczalni

Dane GUS pokazują, że w 2024 roku odebrano około 45 mln m³ nieczystości ciekłych. Tymczasem, według szacunków ekspertów, do oczyszczalni powinno trafiać ponad 250–300 mln m³ ścieków rocznie.

Oznacza to, że nawet 80–90 proc. ścieków z indywidualnych systemów może być odprowadzanych poza oficjalnym systemem oczyszczania.

– Oznacza to, że 80–90 proc. ścieków nie trafia do oczyszczalni. To jest 200 mln m³, a dla porównania Śniardwy, największe jezioro w Polsce, mają 600 mln m³. Czyli co roku ścieki o objętości 1/3 jeziora Śniardwy trafiają do gruntów, wód gruntowych czy jezior. To olbrzymia skala – podkreśla Marcin Kotlarek.

Eksperci wskazują, że ścieki odpowiadają za około 35 proc. ładunku fosforu trafiającego do Morza Bałtyckiego. Nadmiar tego pierwiastka prowadzi do eutrofizacji, zakwitów glonów i sinic oraz powstawania stref beztlenowych, które niszczą ekosystem morski.

Zanieczyszczone wody gruntowe i zagrożenie dla zdrowia

Konsekwencje niewłaściwej gospodarki ściekowej odczuwają nie tylko rzeki i Bałtyk. Nieszczelne szamba oraz nielegalne zrzuty ścieków do gruntu powodują zanieczyszczenie gleby i wód gruntowych, z których korzystają mieszkańcy wielu terenów wiejskich.

Helena Goderska, dyrektorka Biura Realizacji Projektów w Agencji Wspierania Ochrony Środowiska, zwraca uwagę na sytuację województwa podkarpackiego. Według przedstawionych danych do środowiska może tam trafiać ponad 95 proc. ścieków z indywidualnych systemów. Oznacza to około 13,7 mln m³ nieczystości rocznie – niemal dwukrotnie więcej niż ilość ścieków, która dostała się do Wisły podczas awarii oczyszczalni Czajka w Warszawie.

Eksperci ostrzegają, że do środowiska przedostają się bakterie chorobotwórcze i substancje chemiczne zagrażające jakości wody pitnej.

– To ma wpływ na zdrowie publiczne. Ostatnio przypominam sobie Olecko, gdzie przez kilka dni nie było dostępu do wody, bo nastąpiło zatrucie bakteriami coli w lokalnych wodociągach. Dodatkowo ludzie też cierpią lokalnie, bo cieknące szamba zatruwają wodę w studniach, skąd na terenach wiejskich często jest pobierana woda – mówi Marcin Kotlarek.

Stare szamba i niewystarczający nadzór gmin

Autorzy raportu wskazują kilka przyczyn problemu. Jedną z nich jest zły stan techniczny wielu szamb i przydomowych oczyszczalni ścieków. Część instalacji jest przestarzała lub wykonana z materiałów niespełniających odpowiednich standardów. Ich modernizacja wymaga wielomiliardowych nakładów finansowych.

Drugim problemem jest niewłaściwa eksploatacja instalacji oraz zbyt rzadkie opróżnianie zbiorników.

Eksperci zwracają również uwagę na niewystarczający nadzór gmin nad gospodarką ściekową. W wielu samorządach obowiązują różne zasady dotyczące częstotliwości wywozu nieczystości, a około dwie trzecie gmin nie posiada systemów informatycznych umożliwiających monitorowanie wywozu ścieków przez mieszkańców.

– Po pierwsze, gminy bardzo często nie mają określonych jednolitych standardów. W niektórych wytyczne określają wywóz szamba wtedy, kiedy się przepełni, a w innych raz na kwartał. Są to często bardzo płynne, nomen omen, standardy – mówi Marcin Kotlarek.

Jak dodaje, gminy powinny tworzyć precyzyjne regulaminy, prowadzić skuteczny monitoring wywozu ścieków oraz dbać o podłączanie nieruchomości do kanalizacji tam, gdzie jest to wymagane.

Tylko co piąta gmina jest kontrolowana przez WIOŚ

Raport wskazuje również na niewystarczający nadzór nad samorządami ze strony wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska.

– Tylko 20 proc. gmin rocznie jest kontrolowanych przez WIOŚ – podkreśla Marcin Kotlarek.

Zdaniem autorów publikacji skuteczniejsza kontrola oraz cyfryzacja monitorowania gospodarki ściekowej mogłyby znacząco ograniczyć skalę nielegalnych zrzutów.

Kampania „Bałtyk zaczyna się na lądzie” przypomina o źródłach zanieczyszczeń

Na problem zwraca uwagę kampania edukacyjna „Widzisz sinice?”, prowadzona przez Fundację Race for the Baltic w ramach projektu „Bałtyk zaczyna się na lądzie”.

Jej celem jest uświadomienie, że stan Morza Bałtyckiego zależy nie tylko od działań podejmowanych na wybrzeżu. Równie istotne są decyzje dotyczące gospodarki ściekowej, rolnictwa czy ochrony wód podejmowane setki kilometrów od morza. Eksperci podkreślają, że ograniczenie zanieczyszczeń u źródła jest jednym z najważniejszych działań na rzecz poprawy jakości wód i ochrony jednego z najbardziej wrażliwych mórz świata.

Źródło: Newseria Biznes

ORLEN przyjął Plan działań na rzecz bioróżnorodności do 2030 roku. Ochrona przyrody elementem strategii zrównoważonego rozwoju

Grupa ORLEN przyjęła Plan działań na rzecz bioróżnorodności (Biodiversity Action Plan – BAP) do 2030 roku. Dokument wyznacza kierunki działań mających ograniczać wpływ działalności koncernu na przyrodę oraz wspierać ochronę i odbudowę ekosystemów. Plan wpisuje się w Strategię Zrównoważonego Rozwoju Grupy ORLEN 2025–2035 i odpowiada na rosnące wymagania dotyczące raportowania wpływu przedsiębiorstw na środowisko – informuje koncern w komunikacie z 17 lipca br.

Bioróżnorodność staje się jednym z najważniejszych wyzwań środowiskowych dla biznesu. W przypadku Grupy ORLEN, prowadzącej działalność w wielu segmentach i lokalizacjach, oznacza to konieczność systemowego zarządzania wpływem na przyrodę – od identyfikacji obszarów cennych przyrodniczo, przez ocenę oddziaływania inwestycji, po działania ograniczające negatywne skutki pogarszającego się stanu ekosystemów i zmniejszającej się dostępności zasobów naturalnych.

– Sprawnie funkcjonujące ekosystemy są podstawą stabilnego rozwoju gospodarki i społeczeństwa. Dlatego chcemy zarządzać naszym wpływem na przyrodę w sposób oparty na najlepszych praktykach, ograniczać oddziaływanie tam, gdzie to możliwe, oraz wspierać odbudowę zasobów przyrodniczych. Przyjęcie Planu działań na rzecz bioróżnorodności do 2030 roku porządkuje podejście do tych wyzwań i przekłada je na konkretne działania w skali całej Grupy ORLEN – mówi Arkadiusz Kamiński, Dyrektor Wykonawczy ds. Środowiska, ORLEN S.A.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Plan przyjęty w 2026 roku rozwija założenia Strategii Zrównoważonego Rozwoju Grupy ORLEN 2025–2035 oraz Polityki bioróżnorodności Grupy ORLEN. Dokument obejmuje m.in. wytyczne dla nowych inwestycji, zasady zarządzania zielenią, procedury kontroli gatunków inwazyjnych, rozwój baz danych środowiskowych oraz rozszerzenie wymagań wobec dostawców o kwestie związane z ochroną przyrody.

Plan działań na rzecz bioróżnorodności oparty na międzynarodowych standardach

Plan został opracowany na podstawie analizy wpływu działalności Grupy ORLEN na środowisko oraz identyfikacji obszarów wymagających szczególnej uwagi. Uwzględnia uznane międzynarodowe standardy i wytyczne dotyczące zarządzania wpływem biznesu na naturę, w tym TNFD, ESRS E4, Kunming-Montreal Global Biodiversity Framework oraz Science Based Targets for Nature.

W ramach przygotowania dokumentu przeanalizowano m.in. położenie wybranych aktywów względem obszarów chronionych, korytarzy ekologicznych i terenów cennych przyrodniczo. Pozwoliło to wskazać miejsca, w których działania ochronne mogą przynieść największe efekty.

Bioróżnorodność w inwestycjach i działalności operacyjnej ORLEN

Jednym z głównych założeń BAP jest uwzględnianie aspektów przyrodniczych już na etapie planowania i realizacji inwestycji. Plan zakłada stosowanie hierarchii łagodzenia oddziaływań – od unikania negatywnego wpływu i jego minimalizacji, przez odbudowę środowiska, aż po działania kompensacyjne.

W praktyce oznacza to m.in.:

  • retencjonowanie wód opadowych,
  • rewitalizację terenów zielonych,
  • odtwarzanie przepuszczalnych nawierzchni,
  • ograniczanie emisji światła, hałasu i wibracji,
  • budowę infrastruktury ułatwiającej migrację ryb,
  • działania chroniące ptaki i nietoperze na farmach wiatrowych.

Plan ORLEN odpowiada na wymagania CSRD, ESRS i TNFD

Dokument ma również przygotować Grupę ORLEN do coraz bardziej szczegółowych wymogów dotyczących raportowania wpływu przedsiębiorstw na środowisko, wynikających m.in. z dyrektywy CSRD, standardów ESRS oraz podejścia TNFD.

Plan przewiduje rozwój monitoringu oddziaływania na przyrodę w wybranych lokalizacjach, pogłębianie analiz śladu bioróżnorodności – od poziomu segmentów działalności do konkretnych spółek i lokalizacji – oraz rozbudowę baz danych środowiskowych wspierających ocenę postępów.

Rosnące oczekiwania rynku, instytucji finansowych i interesariuszy sprawiają, że przedsiębiorstwa są zobowiązane nie tylko do deklarowania działań na rzecz ochrony środowiska, ale także do przedstawiania mierzalnych danych dotyczących wpływu na ekosystemy oraz zarządzania związanymi z tym ryzykami.

Współpraca i edukacja na rzecz ochrony bioróżnorodności

Realizacja Planu będzie wymagała zaangażowania spółek należących do Grupy ORLEN oraz wdrożenia jego założeń do codziennych procesów i decyzji biznesowych. Dokument przewiduje także działania edukacyjne skierowane do pracowników, rozwój dialogu z interesariuszami oraz współpracę z jednostkami naukowymi i organizacjami pozarządowymi.

Przyjęcie Planu przez Komitet ds. Zrównoważonego Rozwoju Rady Nadzorczej potwierdza, że ochrona bioróżnorodności stanowi jeden z elementów długoterminowego zarządzania ryzykiem oraz odpowiedzialnego rozwoju Grupy ORLEN.

ORLEN rozwija projekty ochrony przyrody od wielu lat

Nowy Plan porządkuje i wzmacnia działania prowadzone przez spółki Grupy ORLEN od lat. Jednym z przykładów jest program odbudowy populacji sokoła wędrownego realizowany od 1999 roku. W Zakładzie Produkcyjnym w Płocku para sokołów odchowała w latach 2002–2025 68 piskląt.

Grupa ENERGA od blisko 30 lat prowadzi działania na rzecz ochrony bociana białego, natomiast ANWIL od niemal dekady angażuje się w zarybianie Wisły.

W 2025 roku uruchomiono również kolejne inicjatywy wspierające ochronę przyrody, w tym Bałtycki Grant Bioróżnorodności i Wiślany Grant Bioróżnorodności oraz projekty dotyczące ochrony ptaków szponiastych, obejmujące m.in. ochronę siedlisk orła przedniego w Magurskim Parku Narodowym.

Źródło: ORLEN/Portal X

To też może Cię zainteresować:

Ukryta utrata bioróżnorodności: rośliny znikają z „dziewiczej” przyrody – alarmujące wyniki globalnego badania

Benefity urlopowe. Pracownicy coraz bardziej doceniają firmy, które realnie wspierają wypoczynek

Dodatkowe dni wolne, dofinansowanie urlopu czy workation wciąż pozostają benefitem dostępnym dla nielicznych. Z badania HRK „Regeneracja czy tryb czuwania? Urlopy specjalistów i managerów w 2026 roku” wynika, że blisko 60% pracowników nie otrzymuje od pracodawcy żadnego wsparcia związanego z wakacyjnym wypoczynkiem.

Benefity urlopowe nadal rzadkością w polskich firmach

Mimo coraz częstszych deklaracji dotyczących dbałości o wellbeing i work-life balance, wyniki badania HRK pokazują, że benefity wspierające wypoczynek nie są jeszcze powszechnym elementem oferty pracodawców. Aż 58% specjalistów i managerów przyznaje, że ich pracodawca nie oferuje żadnych benefitów związanych z wakacyjnym wypoczynkiem. Jedynie 29% respondentów wskazuje na dostępność takich świadczeń, a 13% nie wie, czy ich firma w ogóle je zapewnia.

Fakt, że część pracowników nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o dostępność benefitów urlopowych, może wskazywać na potrzebę lepszej komunikacji wewnętrznej dotyczącej oferowanych świadczeń.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Dofinansowanie wypoczynku najpopularniejszym benefitem pracowniczym

W organizacjach, które aktywnie wspierają pracowników w okresie urlopowym, nadal dominują rozwiązania o charakterze finansowym. Wśród osób mających dostęp do benefitów wakacyjnych najczęściej wskazywanym świadczeniem jest dofinansowanie wypoczynku (27%).

Kolejne miejsca zajmują:

  • bony turystyczne – 19%,
  • ubezpieczenia wakacyjne – 15%,
  • dofinansowanie wypoczynku dzieci (kolonie, obozy) – 13%,
  • możliwość skorzystania z workation – 11%,
  • dodatkowe dni urlopu – 6%,
  • nielimitowane dni urlopu – 1%.

Świadczenia finansowe pozostają najczęściej spotykaną formą benefitu urlopowego. Jednocześnie coraz większego znaczenia nabiera sposób, w jaki organizacje podchodzą do samego korzystania z urlopu i budowania kultury sprzyjającej odpoczynkowi.

Work-life balance wymaga realnego wsparcia pracowników podczas urlopu

Potrzeba wsparcia wypoczynku ze strony pracodawcy wykracza dziś daleko poza tradycyjne ramy. Pracownicy coraz częściej dostrzegają, że nawet najbardziej atrakcyjne benefity tracą na wartości, jeśli organizacja nie daje im realnego, kulturowego przyzwolenia na pełne wylogowanie się z obowiązków.

– Nowoczesny benefit urlopowy to przede wszystkim jasne zasady zastępstw i brak oczekiwania ciągłej dostępności pod telefonem. Osoba, która potrafi się wyłączyć, nie jest mniej odpowiedzialna – ona po prostu skutecznie dba o zasoby, które pozwolą jej wrócić do firmy z wyższą koncentracją i odpornością psychicznązauważa Anna Wygaś, ekspertka ds. rekrutacji i managerka, HRK Katowice.

Workation traci popularność jako benefit pracowniczy

Badanie pokazuje również zmianę w podejściu do workation, czyli łączenia pracy z pobytem poza miejscem zamieszkania. Odsetek osób planujących taką formę pracy zmniejszył się z 19,3% w 2025 roku do 15,6% w 2026 roku.

Podobny trend widać po stronie pracodawców. Odsetek firm oferujących workation jako benefit urlopowy spadł z 7,1% do 4%. Spadek zainteresowania tym rozwiązaniem może świadczyć o zmianie oczekiwań wobec urlopu i większej potrzebie wyraźnego oddzielenia czasu pracy od czasu przeznaczonego na odpoczynek.

Firmy wprowadzają nowe benefity wspierające wypoczynek pracowników

Eksperci HRK obserwują, że część organizacji zaczyna rozszerzać ofertę benefitów urlopowych o mniej standardowe rozwiązania. Wśród nich pojawiają się m.in.:

  • firmowe apartamenty lub domy dostępne dla pracowników na preferencyjnych warunkach,
  • vouchery na krótkie wyjazdy, atrakcje turystyczne czy wydarzenia kulturalne,
  • dłuższe urlopy regeneracyjne (sabbatical) dla pracowników z odpowiednim stażem.

Choć rozwiązania tego typu nie należą jeszcze do standardu, pokazują kierunek, w którym może rozwijać się oferta benefitów pozapłacowych.

Jak podkreślają eksperci HRK, nawet najbardziej rozbudowany pakiet świadczeń nie zastąpi kultury organizacyjnej, która pozwala pracownikom w pełni korzystać z urlopu. Możliwość odpoczynku bez poczucia konieczności pozostawania w stałej gotowości zawodowej staje się dziś jednym z ważniejszych elementów budowania dobrych doświadczeń pracowników.

Źródło: HRK

To też może Cię zainteresować:

Krótszy, tańszy, bliżej domu. Jak specjaliści i managerowie planują urlop w 2026 roku?

Energia, przemysł i żywność. Wnioski z II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026

Na Uniwersytecie Warszawskim odbyło się II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026. Wydarzenie zorganizowała Fundacja FAPA przy współudziale Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego oraz Fundacji „Instytut Bezpieczeństwa Europejskiego”. Przedstawiciele administracji, biznesu i nauki rozmawiali o bezpieczeństwie energetycznym, wykorzystaniu krajowych zasobów, roli local content oraz przyszłości polskiego rolnictwa.

Partnerem głównym Forum była Polska Fundacja Narodowa, a partnerem strategicznym Polska Spółka Gazownictwa. Partnerem instytucjonalnym został Uniwersytet Warszawski. Wydarzenie zostało dofinansowane ze środków Polskiej Fundacji Narodowej.

Partnerami Forum były także TAURON Nowe Technologie, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Krajowa Grupa Spożywcza, Agro Aplikacje, AGRO ubezpieczenia oraz LipCo Foods. Patronat medialny sprawowały „Super Express” i „Super Biznes”.

Tematyka spotkania nawiązywała do wielosektorowego podejścia do bezpieczeństwa, rozwijanego między innymi podczas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej w 2025 r. Obejmuje ono nie tylko obronność, ale także odporność gospodarki, energetyki i systemu żywnościowego.

Bezpieczna energia wymaga odpornych sieci

W pierwszej debacie uczestniczyli Konrad Wojnarowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii; Roman Warchoł, wiceprezes zarządu TAURON Nowe Technologie; Józef Matysiak, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, oraz prof. dr hab. Mariusz Maciejczak ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, członek Rady Nadzorczej Krajowej Grupy Spożywczej. Rozmowę prowadził Jakub Kurasz, koordynator ds. otoczenia zewnętrznego w Centrum Transformacji Energetycznej przy Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz dyrektor ds. komunikacji w PwC Polska.

Od lewej: Jakub Kurasz, Centrum Transformacji Energetycznej Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektor ds. komunikacji w PwC Polska, Konrad Wojnarowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii, prof. dr hab. Mariusz Maciejczak, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, członek Rady Nadzorczej Krajowej Grupy Spożywczej, Józef Matysiak, zastępca prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Roman Warchoł, wiceprezes zarządu TAURON Nowe Technologie.

Uczestnicy podkreślali, że bezpieczeństwo energetyczne nie zależy wyłącznie od budowy nowych źródeł. Potrzebne są również sprawne sieci, magazyny energii i infrastruktura, która będzie działała także w czasie kryzysu.

Konrad Wojnarowski wskazał trzy podstawowe warunki powodzenia transformacji. – Z naszego punktu widzenia istotne są trzy filary tych zmian: po pierwsze dobre strategie, po drugie właściwa legislacja i po trzecie odpowiednie finansowanie – mówił wiceminister.

Dużo uwagi poświęcono energetyce rozproszonej. Lokalne instalacje są trudniejsze do sparaliżowania niż system zależny od kilku dużych źródeł. Biogaz, biometan i społeczności energetyczne mogą zwiększać samowystarczalność gmin, gospodarstw i przedsiębiorstw.

Józef Matysiak z NFOŚiGW mówił o programie dotyczącym magazynów energii o wartości 4 mld zł. W debacie poruszono także planowane wsparcie transformacji ciepłownictwa oraz programu „Energia dla Wsi”.

Rozmowa dotyczyła również surowców krytycznych. Prelegenci wskazywali, że Polska powinna nie tylko pozyskiwać i importować potrzebne zasoby, ale też odzyskiwać je ze zużytych urządzeń oraz rozwijać krajowe przetwórstwo.

Na kanale Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego jest już dostępne nagranie z pierwszej debaty:

Local content ma wspierać gospodarkę w Polsce

W drugiej debacie wzięli udział Grzegorz Wrona, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych; Urszula Pasławska, posłanka i przewodnicząca sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa; Wojciech Trojanowski, członek zarządu STRABAG, oraz Wojciech Kowalski, członek zarządu Polskiej Spółki Gazownictwa. Rozmowę prowadził Hubert Biskupski, zastępca redaktora naczelnego „Super Expressu” i szef „Super Biznesu”.

Od lewej: Hubert Biskupski, zastępca redaktora naczelnego „Super Expressu”, Grzegorz Wrona, podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, Urszula Pasławska, przewodnicząca sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, Wojciech Trojanowski, członek zarządu STRABAG Sp. z o.o., Wojciech Kowalski, członek zarządu Polskiej Spółki Gazownictwa.

Paneliści podkreślali, że local content nie powinien oznaczać prostego podziału na firmy polskie i zagraniczne. Ważne jest to, czy przedsiębiorstwo działa w Polsce, zatrudnia pracowników, płaci podatki, współpracuje z lokalnymi dostawcami i rozwija tu swoje kompetencje. – Local content to jest odwaga w wykorzystywaniu zasobów, które są w Polsce – mówił Grzegorz Wrona.

Urszula Pasławska zwracała uwagę, że Polska powinna zatrzymywać u siebie nie tylko zamówienia, ale również surowce i wiedzę potrzebną do ich przetwarzania. – Z mojej perspektywy local content to jest przede wszystkim zadbanie o to, aby kompetencje i surowce nieprzetworzone nie wyjeżdżały z Polski, ponieważ nie da się dużo zarobić na surowcach nieprzetworzonych, które dzisiaj eksportujemy – podkreślała posłanka.

Wojciech Trojanowski wskazywał, że o znaczeniu firmy dla gospodarki nie decyduje wyłącznie pochodzenie jej kapitału. – Dla mnie firma lokalna i firma polska to jest taka, która ma tutaj zasoby, ma tutaj potencjał, zatrudnia polskich pracowników, odprowadza w Polsce podatki, jest partnerem lokalnych społeczności. To pozwoli jej w sposób mądry konkurować lokalnie i być może globalnie – mówił członek zarządu STRABAG.

Uczestnicy podkreślali również, że w strategicznych zamówieniach nie można brać pod uwagę wyłącznie najniższej ceny. Liczą się także jakość, bezpieczeństwo dostaw i korzyści pozostające w krajowej gospodarce.

Firmy powinny też wcześniej poznawać plany dużych zamawiających. Przygotowanie technologii, zakup maszyn i przeszkolenie pracowników wymagają czasu.

Wojciech Kowalski podał, że według szacunków Polskiej Spółki Gazownictwa średni poziom spełnienia sześciu kryteriów local content przekracza w spółce 93 proc. PSG prowadzi także szkolenia dla wykonawców i rozwija rozwiązania wspierające ich płynność finansową.

Rolnictwo potrzebuje wody i stabilnych warunków

W debacie o bezpieczeństwie żywnościowym uczestniczyli Adam Nowak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi; Wojciech Legawiec, prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa; Leszek Świętochowski, prezes zarządu Krajowej Grupy Spożywczej; Marta Ślubowska, dyrektor Działu Prawnego i Compliance Grupy LipCo Foods; prof. Adam Niewiadomski, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego; Bożena Wróblewska, prezes Centrum Promocji Krajowej Izby Gospodarczej, oraz Wojciech Pomajda, wiceprezes zarządu Agro Aplikacje. Panel prowadził Hubert Biskupski.

Od lewej: Hubert Biskupski, zastępca redaktora naczelnego „Super Expressu”, Bożena Wróblewska, prezes Centrum Promocji Krajowej Izby Gospodarczej, Wojciech Legawiec, prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Adam Nowak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Leszek Świętochowski, prezes zarządu Krajowej Grupy Spożywczej S.A., Marta Ślubowska, dyrektor Działu Prawnego i Compliance Grupy LipCo Foods, prof. dr hab. Adam Niewiadomski, prorektor Uniwersytetu Warszawskiego, Wojciech Pomajda, wiceprezes zarządu Agro Aplikacje.

Jednym z głównych tematów był dostęp do wody. Adam Nowak uznał zmiany klimatu i brak odpowiedniego przygotowania na ich skutki za podstawowe zagrożenia dla bezpieczeństwa żywnościowego. – Bez dostępu do wody i bez stabilnych warunków klimatycznych, pogodowych, rolnictwo, niezależnie czy mówimy o produkcji roślinnej, czy zwierzęcej, w Polsce nie będzie miało możliwości funkcjonowania. To uznaję za wyzwanie numer jeden – mówił wiceminister.

Wojciech Legawiec podał, że od 2010 r. do końca 2025 r. ARiMR wypłaciła 23 mld zł pomocy związanej z sytuacjami kryzysowymi. Według przedstawionych przez niego danych 7,3 mld zł dotyczyło anomalii pogodowych.

Prelegenci wskazywali, że pomoc po suszy lub powodzi nie może zastępować działań zapobiegawczych. Potrzebne są inwestycje w retencję, systemy nawadniania oraz rozwiązania wykorzystujące dane pogodowe i satelitarne.

Dyskusja dotyczyła także warunków konkurencji, eksportu, nowych rynków zbytu oraz przyszłości wspólnej polityki rolnej. Poruszono również możliwe skutki przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej.

Odporność wymaga działania z wyprzedzeniem

W czerwcowej inauguracji cyklu debat w ramach Forum Bezpieczeństwa Polski 2026, poświęconej bezpieczeństwu energetycznemu i ekonomicznemu, wzięli udział m.in. dr Marek Sawicki, Marszałek Senior Sejmu RP, prof. dr hab. Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich, Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego, oraz Bartosz Kublik, Prezes Banku Ochrony Środowiska. Druga edycja Forum skoncentrowała się na zagadnieniach, które w obliczu zmian geopolitycznych mają coraz większe znaczenie dla stabilności państwa.

III Forum Bezpieczeństwa Polski 2026, zaplanowane na wrzesień, będzie kolejną odsłoną cyklu debat poświęconych najważniejszym wyzwaniom stojącym przed Polską. Celem wydarzenia jest stworzenie przestrzeni do merytorycznej dyskusji i wypracowania rekomendacji dotyczących odpornej gospodarki oraz bezpieczeństwa strategicznych sektorów państwa. Organizatorzy chcą, aby Forum stało się miejscem regularnego dialogu administracji publicznej, biznesu i środowiska naukowego.

Zlot zabytkowych samochodów w Dworze Radonie. Aukcja charytatywna na rzecz Fundacji Joanny Radziwiłł

Auto Mobil Klub Polska oraz Fundacja Joanny Radziwiłł „Opiekuńcze Skrzydła” zapraszają na Zlot Zabytkowych Samochodów, który odbędzie się już w najbliższą niedzielę, 19 lipca, w uroczym, zabytkowym Dworze Radonie.

Dwór Radonie znajduje się przy ul. Widokowej 40 w Radoniach (gmina Grodzisk Mazowiecki, woj. mazowieckie).

Zabytkowe samochody w Dworze Radonie – ponad 35 klasycznych aut

Na zwiedzających będzie czekało ponad 35 zabytkowych samochodów. Wśród nich znajdą się m.in.:

  • FSO Syrena,
  • Polonez,
  • Fiat 125p,
  • Lancia Fulvia,
  • Ford Capri,
  • Saab Sonett,
  • Fiat 128,
  • Mercedes-Benz W123,
  • Volkswagen Karmann,
  • Chevrolet Corvette,
  • Alfa Romeo Giulia.

Odwiedzający będą mogli poznać historię prezentowanych pojazdów oraz porozmawiać z ich właścicielami.

Ilustr. Evently/Dwór Radonie/Fundacja Joanny Radziwiłł „Opiekuńcze Skrzydła”

Atrakcje dla dzieci podczas zlotu zabytkowych samochodów

Organizatorzy przygotowali wiele atrakcji dla najmłodszych. Na dzieci będą czekać animatorzy, którzy poprowadzą m.in.:

  • malowanie drewnianych samochodów,
  • gry i zabawy,
  • dużą grę Jenga,
  • amerykańską grę Cornhole,
  • interaktywną grę terenową z sekretną mapą parku.

Najmłodszych odwiedzi również nadworny magik. Zadaniem uczestników będzie rozwiązanie zagadki i odkrycie ukrytego hasła.

Koncert muzyki retro i aukcja charytatywna

O godz. 15.00 rozpocznie się plenerowy koncert muzyki rozrywkowej w klimacie retro w wykonaniu Daria Salamon Acoustic Band. Publiczność usłyszy utwory takich legend muzyki jak Elvis Presley, James Brown i Nina Simone w aranżacjach na gitarę, gitarę basową i perkusję.

O godz. 15.30, w przerwie koncertu, odbędzie się aukcja charytatywna. Pod młotek trafią m.in.:

  • przejazdy zabytkowymi samochodami,
  • oprawione zabytkowe obrazy przedstawiające klasyczne auta.

Cały dochód z licytacji zostanie przekazany Fundacji Joanny Radziwiłł „Opiekuńcze Skrzydła”. Dodatkowo Dwór Radonie przekaże na ten cel 5 tys. złotych.

Program wydarzenia w Dworze Radonie

12.00 – otwarcie bram

Przez cały dzień dostępne będą:

  • Dwór Radonie – zabytek z 1796 roku, który można zwiedzać z przewodnikiem,
  • sześciuhektarowy park ze starodrzewem, w tym dębem liczącym około 400 lat,
  • rosarium z około 300 kwitnącymi krzewami róż.

12.00–17.00

  • Zlot zabytkowych samochodów (ponad 35 pojazdów),
  • strefa animatorów dla dzieci.

Przez cały dzień

Piknik w zaciszu parku, w tym:

  • food truck,
  • plenerowa altana z naturalnymi winami,
  • kraftowe piwa z lokalnych browarów,
  • kawiarnia z domowymi ciastami.

15.00–17.00

  • koncert Daria Salamon Acoustic Band.

15.30

  • aukcja charytatywna.

16.00

  • przejazdy charytatywne zabytkowymi samochodami.

Całe wydarzenie odbędzie się na świeżym powietrzu.

Fundacja „Opiekuńcze Skrzydła” – pomoc dzieciom

Fundacja Joanny Radziwiłł „Opiekuńcze Skrzydła” pomaga dzieciom, które z powodów społecznych i finansowych nie mogą liczyć na wystarczające wsparcie swoich opiekunów. Dzięki prowadzonym działaniom dzieci odzyskują poczucie bezpieczeństwa, rozwijają swoje pasje, uczą się wierzyć we własne możliwości oraz realizować marzenia.

Bilety i informacje dla właścicieli zabytkowych samochodów

Organizatorzy zapraszają także właścicieli zabytkowych samochodów. Osoby, które chciałyby zaprezentować swoje pojazdy, proszone są o kontakt z organizatorami.

Dla kierowców zabytkowych aut przygotowano:

  • bezpłatny wstęp dla kierowcy i jego rodziny,
  • bon do baru i kawiarni.

Wstęp na wydarzenie jest możliwy wyłącznie z biletem. Liczba miejsc jest ograniczona.

Dzieci do 5. roku życia wchodzą (lub są wnoszone przez opiekunów) bezpłatnie.

Więcej informacji o Fundacji Joanny Radziwiłł „Opiekuńcze Skrzydła” można znaleźć na stronie: https://fundacjajoannyradziwill.pl/

Bilety dostępne są pod adresem: https://evently.pl/

Źródło: Evently, Fundacja Joanny Radziwiłł „Opiekuńcze Skrzydła”.

Ilustr. Evently/Dwór Radonie/Fundacja Joanny Radziwiłł „Opiekuńcze Skrzydła”

O ochronie miejskiej przyrody ekolodzy i planiści mówią innymi językami. Tracą mieszkańcy. Poznaj wyniki badania

Ekolodzy i planiści przestrzeni miejskiej na ochronę bioróżnorodności patrzą z różnych perspektyw, a ich języki są rozbieżne – wynika z analiz naukowców. Współautorka badania dr Magdalena Lenda ostrzega, że brak porozumienia w tym zakresie to strata dla miejskiej przyrody, ale i mieszkańców.

Bioróżnorodność w miastach wymaga współpracy ekologów i urbanistów

Dr Magdalena Lenda

– Postanowiliśmy sprawdzić, jak autorzy prac naukowych – ekolodzy oraz planiści przestrzeni – piszą o bioróżnorodności ptaków i jakie dają rady, by ją poprawiać – mówi PAP dr Magdalena Lenda, badaczka z Instytutu Ochrony Przyrody PAN.

Według dr Lendy do podniesienia różnorodności biologicznej w miastach – a więc zwiększenia bogactwa gatunków – nie wystarczy sama wiedza biologiczna. Potrzebna jest perspektywa planistyczna, bo każdy skrawek miejskiej przestrzeni musi być zaprojektowany tak, by nie szkodzić mieszkańcom i nie utrudniać im życia.

Dr Magdalena Lenda przypomina, że obecność wody i drzew w pobliżu miejsca zamieszkania nie tylko dobrze wpływa na zdrowie, łagodzi fale upałów i chroni przed suszą oraz powodziami, ale i poprawia dobrostan mieszkańców. Elementem bioróżnorodności w miastach są również ptaki. – Badania wskazują, że kontakt z ptakami za oknem czy w ogrodzie poprawia zdrowie psychiczne. Oczywiście to nie zastąpi porady lekarskiej czy farmakoterapii, ale jest świetnym, naturalnym wsparciem – przypomina ekolożka.

Fot. Pexels

Ochrona bioróżnorodności w miastach a cele porozumienia Kunming-Montreal

Ochrony bioróżnorodności dotyczy porozumienie z Kunming-Montreal z 2022 roku. Jest tam m.in. mowa o znaczeniu w miastach terenów zielonych (bogatych w rośliny) oraz niebieskich (wodnych). Zwrócono tam uwagę, że ważny jest równy dostęp ludzi do przyrody. – Chodzi o to, by zielone dachy, parki kieszonkowe czy łatwy dojazd do lasu miejskiego były w zasięgu wszystkich mieszkańców, a nie tylko tych najbogatszych – podsumowuje badaczka zapisy porozumienia.

Badanie pokazało różnice między ekologami a planistami przestrzeni miejskiej

W ramach analizy opublikowanej na ScienceDirect – jednej z największych na świecie kolekcji internetowych opublikowanych recenzowanych artykułów oraz książek naukowych – badacze wykorzystali narzędzia AI do porównania grup tekstów planistycznych i ekologicznych odnoszących się do realizacji tych celów.

– Szukaliśmy podobieństw i różnic, jeśli chodzi o podejście do bioróżnorodności w mieście. Okazało się, że języki ekologów i planistów kompletnie się mijają. Istnieją dwie zupełnie różne perspektywy i niemal brak obszarów wspólnych. Jedynym spoiwem był ogólny deklarowany cel – ochrona przyrody – opisuje badaczka.

Planiści – jak wynikło z analiz – skupiali się głównie na technicznej realizacji i wykonalności prac. Pisali np. o kosztach, logistyce i o tzw. connectivity, czyli o tym, by tereny zielone były połączone korytarzami i organizmy mogły się pomiędzy nimi bezpiecznie przemieszczać.

– Zupełnie jednak pomijali konkretne wymagania siedliskowe gatunków. Ptaki zaś to przecież nie jest jednolicie reagująca masa; to zespół konkretnych gatunków o specyficznych potrzebach. A to struktura wewnętrzna obszarów jest decydująca, jeśli chodzi o to, jak poradzą sobie tam poszczególne gatunki – wskazuje dr Lenda.

Ekolodzy i biolodzy z kolei interesowali się innymi aspektami bioróżnorodności. Pisali np. o gatunkach rodzimych i obcych, zwracali uwagę na ruch samochodowy i zanieczyszczenie światłem, jednak kompletnie ignorowali kwestie wykonalności swoich postulatów w realiach żywego miasta. – Proponowali rozwiązania abstrakcyjne, skrajnie restrykcyjne, które w strukturze miejskiej nie mają szans się przyjąć – zwraca uwagę badaczka.

– Co najbardziej uderzające: żadna z tych grup w analizowanych pracach nie pisała o społecznej funkcji terenów zielonych. Obie te grupy pisały o przyrodzie, ale całkowicie pomijały wymiar zdrowia mieszkańców czy problem sprawiedliwości społecznej – czyli zapewnienia równego dostępu do zieleni dla wszystkich, bez względu na zamożność dzielnicy – dodaje.

Konflikty wokół terenów zielonych pokazują brak wspólnego podejścia

Zdaniem dr Lendy różnice w stosowanym języku ekologów i planistów przekładają się na konkretne konflikty w terenie. Podała przykład koszenia trawników. Planiści najchętniej kosiliby jak najczęściej, „do gołej ziemi” ze względów estetycznych czy porządkowych. Ekolodzy z kolei alarmują, że po radykalnym koszeniu trawy zwierzęta tracą cień, schronienie i nasiona, które są ich pożywieniem.

Kolejną kością niezgody są tzw. miejskie nieużytki – zarośla, stare sady, opuszczone tereny. Planiści nie widzą w nich sensu, uważają, że wszystko musi być zarządzane przez człowieka. Dla ekologów te dzikie enklawy mają zaś gigantyczną wartość biologiczną.

Kwietna łąka

Ekolodzy również widzą jednak tylko jedną stronę medalu. W ich publikacjach – opowiada dr Lenda – nagminnie pojawiają się zalecenia typu: „zamknijmy dany teren całkowicie dla ludzi”. – Ale miasto jest przede wszystkim dla mieszkańców! Jeśli zaczniemy robić tam rezerwaty zamknięte dla ludzi, wywołamy konflikty społeczne – oceniła. Jej zdaniem zamiast zakazów wstępu potrzebne jest mądre planowanie kompromisowe. Jako dobry przykład podała Łąki Modraszkowe w Krakowie. Poprowadzono tam ścieżki przyrodnicze i postawiono tablice edukacyjne. – Ludzie, kiedy dowiadują się, dlaczego nie powinni schodzić z tras, w ogromnej większości szanują te zasady – ocenia.

Wspólny język ekspertów kluczem do skutecznej ochrony przyrody w miastach

Badaczka opowiada, że kiedy pracowała w Australii, ekolodzy zapraszali na spotkania do uczelni architektów, planistów i polityków, i w nieformalnej atmosferze omawiali wspólne spojrzenie na wyzwania w ochronie przyrody. Jej zdaniem w Polsce brakuje takich platform porozumienia. O australijskim systemie ochrony środowiska naturalnego można przeczytać w artykule dr Magdaleny Lendy opublikowanym na łamach naukowego kwartalnika IOP PAN „Chrońmy Przyrodę Ojczystą”.

– Jesteśmy na początku drogi, ale nasze badania jasno pokazują kierunek: jeśli nie znajdziemy wspólnego słownika i jako eksperci nie wyjdziemy z własnych baniek, ochrona miejskiej przyrody pozostanie jedynie martwym zapisem w międzynarodowych traktatach – zwraca uwagę.

Źródło: Serwis Nauka w Polsce/Ludwika Tomala (PAP)/IOP PAN

To też może Cię zainteresować:

22 maja – Międzynarodowy Dzień Różnorodności Biologicznej. Od niej zależy nasze przetrwanie

ING Bank Śląski promuje niezależność finansową poprzez literaturę. Powstaje „Nie-Lalka”

Jak niezależność finansowa wpływa na życiowe wybory? Na to pytanie odpowie nowy projekt ING Banku Śląskiego „Nie-Lalka”, realizowany we współpracy z uznanymi polskimi pisarzami. Inicjatywa, łącząca kulturę, edukację ekonomiczną i zaangażowanie społeczne, pokazuje, że literatura może stać się narzędziem do rozmowy o odpowiedzialności, przedsiębiorczości i samodzielności finansowej.

ING Bank Śląski, jako sponsor strategiczny najnowszej kinowej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, uruchamia projekt „Nie-Lalka”. Do współpracy zaproszono trzech cenionych autorów – Szczepana Twardocha, Sylwię Chutnik oraz Wojciecha Chmielarza, którzy przygotują autorskie opowiadania inspirowane bohaterami jednej z najważniejszych polskich powieści.

Projekt ma pokazać, jak mogłyby wyglądać losy Stanisława Wokulskiego, Izabeli Łęckiej czy Ignacego Rzeckiego, gdyby dysponowali większą niezależnością finansową i swobodą podejmowania życiowych decyzji.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

„Nie-Lalka” łączy literaturę z edukacją finansową

Premiera cyklu opowiadań została zaplanowana na wrzesień i odbędzie się równolegle z wejściem do kin nowej ekranizacji „Lalki”. Każdy z autorów przedstawi własną interpretację znanych bohaterów, pokazując alternatywne scenariusze ich życia.

Opowiadania będą dostępne bezpłatnie w formie audiobooków na YouTubie oraz platformach streamingowych, dzięki czemu projekt dotrze do szerokiego grona odbiorców, w tym młodszych pokoleń.

ING Bank Śląski wspiera kulturę i budowanie niezależności finansowej

Zaangażowanie ING Banku Śląskiego wykracza poza sponsoring filmu. Bank podkreśla, że wartości obecne w powieści Bolesława Prusa – przedsiębiorczość, rozwój osobisty oraz odpowiedzialność za własne decyzje – są zbieżne z prowadzonymi od lat działaniami na rzecz edukacji ekonomicznej i wzmacniania samodzielności finansowej.

Projekt wpisuje się również w strategię wspierania polskiej kultury oraz popularyzowania klasycznej literatury w nowoczesnej formie.

Konkurs „Nie-Lalka”. Czytelnicy mogą współtworzyć opowiadania

Integralną częścią kampanii jest konkurs organizowany przez ING Bank Śląski. Od 16 do 23 lipca uczestnicy mogą odwiedzić profile autorów projektu na Facebooku i odpowiedzieć w komentarzu na pytanie:

„Ta jedna decyzja, dzięki której dziś żyjesz na własnych zasadach, to…”.

Najciekawsze historie wybrane przez pisarzy zostaną wykorzystane w przygotowywanych opowiadaniach. Organizator przewidział również nagrody, w tym drukowane egzemplarze „Nie-Lalki” z dedykacją autorów, powieść „Lalka” podpisaną przez aktorów występujących w ekranizacji oraz vouchery do kina.

Znani pisarze w kampanii społecznej ING

Do projektu zaproszono twórców reprezentujących różne gatunki literackie i różne spojrzenia na współczesność.

Szczepan Twardoch jest jednym z najbardziej cenionych współczesnych polskich pisarzy, laureatem Paszportu „Polityki”, Nagrody im. Kościelskich oraz EBRD Literature Prize.

Sylwia Chutnik to pisarka i działaczka społeczna, laureatka Paszportu „Polityki” oraz trzykrotna finalistka Nagrody Nike.

Wojciech Chmielarz jest autorem popularnych kryminałów i thrillerów psychologicznych, laureatem Nagrody Wielkiego Kalibru, Nagrody Czytelników za „Żmijowisko” oraz Bestsellera Empiku za słuchowisko „Wilkołak”.

Więcej informacji oraz regulamin konkursu dostępne są na stronie ING Banku Śląskiego.

Źródło: ING Bank Polski

Kompania Piwowarska promuje odpowiedzialną konsumpcję i recykling podczas letnich festiwali

Letnie festiwale muzyczne stają się miejscem nie tylko koncertów, ale także działań edukacyjnych związanych z odpowiedzialną konsumpcją alkoholu i ochroną środowiska. Kompania Piwowarska zapowiada, że podczas tegorocznych wydarzeń będzie promować bezpieczne postawy oraz edukować uczestników w zakresie systemu kaucyjnego i recyklingu aluminiowych puszek.

Obecność Kompanii Piwowarskiej na największych festiwalach muzycznych wpisuje się w strategię odpowiedzialnego prowadzenia biznesu oraz realizację celów zrównoważonego rozwoju. Firma deklaruje, że poza aktywnościami sponsoringowymi stawia również na działania edukacyjne dotyczące świadomej konsumpcji alkoholu oraz gospodarki o obiegu zamkniętym.

Odpowiedzialna konsumpcja alkoholu podczas festiwali muzycznych

Największe działania edukacyjne zostaną zrealizowane podczas OFF Festival, Audioriver oraz Pol’and’Rock Festival. W tych lokalizacjach marki Lech i Tyskie przygotowały strefy zachęcające do odpowiedzialnych decyzji związanych ze spożywaniem alkoholu.

Na OFF Festival i Audioriver uczestnicy będą mogli odwiedzić Strefę Ciszy NoLo oraz Alkobudki wyposażone w alkomaty. Organizatorzy chcą w ten sposób promować kategorię napojów NoLo (no- i low-alcohol) oraz zachęcać do świadomego podejmowania decyzji.

Podczas Pol’and’Rock Festival marka Tyskie uruchomi strefy „Sprawdź Promile”, gdzie dostępne będą alkomaty, refleksomierze, alkogogle oraz materiały edukacyjne poświęcone bezpieczeństwu.

– Festiwale muzyczne to przestrzeń, w której w naturalny i przystępny sposób możemy rozmawiać o odpowiedzialności. Chcemy być obecni tam, gdzie nasi konsumenci spędzają lato i proponować im rozwiązania, które wspierają bezpieczną zabawę i świadome wybory. To ważny element naszego podejścia do odpowiedzialnego prowadzenia biznesu – mówi Małgorzata Walędzińska-Półtorak, kierowniczka ds. programów zrównoważonego rozwoju w Kompanii Piwowarskiej.

System kaucyjny i recykling puszek na festiwalach

Drugim filarem tegorocznych działań będzie edukacja dotycząca systemu kaucyjnego oraz recyklingu opakowań aluminiowych. Kompania Piwowarska realizuje projekt wspólnie z Organizacją Odzysku Opakowań REKOPOL oraz inicjatywą Każda Puszka Cenna.

Na terenie festiwali zostaną ustawione kaucjomaty przyjmujące puste i niezgniecione puszki. Zwrot kaucji będzie możliwy bezgotówkowo – środki zostaną przekazane bezpośrednio na rachunek bankowy użytkownika za pomocą karty płatniczej.

Uczestnicy będą mogli również skorzystać z pomocy animatorów inicjatywy Każda Puszka Cenna, którzy wyjaśnią zasady funkcjonowania systemu kaucyjnego oraz korzyści wynikające z recyklingu aluminiowych opakowań.

– Puszka to opakowanie, które ma realną wartość, a aluminium można przetwarzać niemal bez końca. Recykling tego surowca wymaga 95 proc. mniej energii niż produkcja nowego materiału. Dlatego tak ważne jest, by po użyciu puszka nie traciła swojego potencjału, tylko wracała do obiegu. Wszystkie zebrane podczas festiwali puszki trafią do ponownego przetworzenia i wrócą na półkę jako nowe opakowania. Chcemy pokazywać, że nawet w czasie dużych wydarzeń plenerowych prawidłowy zwrot puszek może być prosty i wygodny – podkreśla Paweł Wiśnioch, koordynator inicjatywy Każda Puszka Cenna prowadzonej przez Fundację RECAL.

Recykling aluminium jako element strategii ESG

Przedstawiciele Kompanii Piwowarskiej wskazują, że puszki stanowią ponad 58 proc. wykorzystywanych przez firmę opakowań, a niemal 70 proc. materiału używanego do ich produkcji pochodzi z recyklingu.

– Puszki stanowią ponad 58% naszego portfolio opakowań, które zawierają prawie 70% materiału z recyklingu, dlatego ich zwrot i recykling traktujemy jako ważny element odpowiedzialnego podejścia do środowiska. Chcemy wykorzystywać obecność naszych marek na festiwalach także do tego, by w prosty i angażujący sposób pokazywać uczestnikom, że właściwe postępowanie z opakowaniami ma znaczenie. Wspólnie z naszymi wieloletnimi partnerami przekładamy tę ideę na konkretne działania edukacyjne obecne tam, gdzie konsumenci spędzają lato – mówi Krzysztofa Bełz, menadżerka ds. zrównoważonego rozwoju w Kompanii Piwowarskiej.

Edukacja ekologiczna i odpowiedzialność biznesu przynoszą efekty

Firma podsumowuje również efekty ubiegłorocznych działań realizowanych podczas letnich festiwali. Według przekazanych danych blisko 27 tys. uczestników wzięło udział w aktywnościach promujących odpowiedzialne spożywanie alkoholu. Wspólnie z partnerami zebrano także ponad 1,5 tony aluminiowych puszek, które zostały poddane recyklingowi i ponownie wykorzystane do produkcji nowych opakowań.

Przedstawiciele Kompanii Piwowarskiej podkreślają, że obecność marek podczas wydarzeń plenerowych może służyć nie tylko promocji produktów, ale również budowaniu świadomości dotyczącej odpowiedzialnej konsumpcji oraz właściwego postępowania z opakowaniami w ramach gospodarki o obiegu zamkniętym.

Kompania Piwowarska realizuje strategię lepszej przyszłości

Kompania Piwowarska jest liderem na polskim rynku piwa. W jej portfolio znajdują się marki takie jak Lech, Tyskie i Żubr, piwne specjalności marki Książęce, a także bogaty wybór piw smakowych i bezalkoholowych. Swoje piwa warzy w trzech browarach mających wielowiekową historię i tradycje browarnicze, są to: Browar Dojlidy w Białymstoku (1768 r.), LECH Browary Wielkopolski w Poznaniu (1895 r.) i Tyskie Browary Książęce w Tychach (1629 r.).

W codziennej działalności kieruje się założeniami i celami strategii „Lepsza Przyszłość 2030”. Dzięki inwestycjom prowadzonym na przestrzeni ostatnich lat firmie udało się zredukować emisję dwutlenku węgla o 69% w Zakresach 1. i 2. Kompania dba o środowisko również poprzez gospodarkę o obiegu zamkniętym. W 2024 roku aż 40% piwa sprzedawała w opakowaniach wielorazowego użytku, a 100% odpadów z browarów zagospodarowywała przez recykling lub odzysk.

Od 2017 r. jest częścią Asahi Europe & International, należącej do japońskiej Asahi Group Holdings.

Źródło: Kompania Piwowarska

To też może Cię zainteresować

Browary Kompanii Piwowarskiej przestawiają się na zieloną energię elektryczną

12. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny „Ślimakowe Rytmy / Beats of Cochlea”

W dniach 16-18 lipca 2026 r. w Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach odbędzie się 12. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny „Ślimakowe Rytmy / Beats of Cochlea”. To wydarzenie dla dzieci, młodzieży i dorosłych z zaburzeniami słuchu, którzy dzięki implantom słuchowym, rehabilitacji i własnej pracy mogą rozwijać pasję muzyczną oraz występować przed publicznością. Tegoroczna edycja odbędzie się pod hasłem „Symfonia życia”. Do udziału zapraszają prof. Henryk Skarżyński oraz zespół Światowego Centrum Słuchu.

„Ślimakowe Rytmy” od lat pokazują, że leczenie zaburzeń słuchu to nie tylko medycyna i technologia. To także powrót do komunikacji, edukacji, relacji społecznych i świata dźwięków. Festiwal daje uczestnikom możliwość zaprezentowania umiejętności wokalnych, instrumentalnych i muzycznych. Na scenie mogą wystąpić zarówno amatorzy, jak i profesjonalni muzycy korzystający z implantów słuchowych.

– Dla osób z implantami słuchowymi muzyka może być czymś więcej niż pasją. Może być symbolem powrotu do świata dźwięków, komunikacji i aktywnego życia – mówi prof. Henryk Skarżyński.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Festiwal, który zaczyna się od pacjenta

Inicjatorem „Ślimakowych Rytmów” jest prof. Henryk Skarżyński, światowej sławy otochirurg, twórca Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach i dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Festiwal wyrasta z doświadczenia ośrodka, w którym leczenie, rehabilitacja, nauka i codzienna praca z pacjentami tworzą jedną całość.

Wydarzenie ma wymiar artystyczny, ale jego znaczenie jest szersze. Każdy występ uczestnika pokazuje drogę, jaką przechodzą osoby z zaburzeniami słuchu: od diagnozy i leczenia, przez rehabilitację, po odzyskiwanie pewności siebie i aktywności. Muzyka staje się tu nie tylko pasją, lecz także dowodem, jak wiele może zmienić nowoczesna medycyna słuchu połączona z konsekwentną terapią.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Od przesłuchań do finału

Pierwszego dnia Festiwalu, 16 lipca, odbędą się przesłuchania uczestników w sali Atrium Światowego Centrum Słuchu. Jury wybierze pięciu laureatów, którzy wystąpią podczas finału wydarzenia.

17 lipca zaplanowano 12. Konferencję Naukową i Warsztaty „Muzyka w rozwoju słuchowym człowieka”. Konferencję otworzy prof. Henryk Skarżyński. W programie znalazły się wystąpienia dotyczące implantów słuchowych, muzykoterapii oraz świadomego odbioru muzyki w rehabilitacji osób z zaburzeniami słuchu.

Prof. Artur Lorens wygłosi wykład „Przez implanty słuchowe do symfonii życia”, Barbara Kaczyńska opowie o musicalu „Powrót Beethovena” jako formie nowatorskiego podejścia do muzykoterapii, a dr hab. Krzysztof Stachyra przedstawi terapeutyczny potencjał świadomego odbioru muzyki. W części warsztatowej zaplanowano zajęcia „Zespół zwany społeczeństwem – symfonicznie” oraz interaktywny koncert muzykoterapeutyczny „Uważny Koncert”

Finał pod hasłem „Symfonia życia”

Finał Festiwalu odbędzie się 18 lipca o godz. 18:00. Poprzedzi go projekcja filmu dokumentalnego „Implant. Mój Przyjaciel Po Wsze Czasy”, a całą uroczystość zakończy musical „Powrót Beethovena”.

Hasło „Symfonia życia” podkreśla ideę tegorocznej edycji. Festiwal pokazuje, że słyszenie nie jest wyłącznie kwestią medyczną. Dla wielu pacjentów oznacza możliwość pełniejszego uczestnictwa w życiu; rozmowie, nauce, pracy, relacjach i kulturze. W Kajetanach tę drogę będzie można zobaczyć i usłyszeć na scenie.

Wszystkie wydarzenia odbędą się stacjonarnie w Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach.

Kontakty dla zainteresowanych osób:

  • Renata Korneluk, rzecznik prasowy Instytutu, tel. 501 768 198;
  • Ignacy Konstanty Krasicki, AM Art-Media, tel. 512 261 869.

Informacje organizacyjne:

Wydarzenie: 12. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny dla Dzieci, Młodzieży i Dorosłych z Zaburzeniami Słuchu „Ślimakowe Rytmy / Beats of Cochlea”
Hasło: „Symfonia życia”
Termin: 16-18 lipca 2026 r.
Miejsce: Światowe Centrum Słuchu IFPS, ul. Mokra 17, Kajetany, 05-830 Nadarzyn
Strona: https://festiwal.ifps.org.pl
Organizatorzy: Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, Instytut Narządów Zmysłów

Graf. Światowe Centrum Słuchu

To też może Cię zainteresować

Pszczoły bliżej pacjentów słuchu. Kraina Miodu APILAND otwarta w Kajetanach

Światowe Centrum Słuchu organizatorem Międzynarodowej Konferencji na temat Implantów Ślimakowych i Innych Technologii Implantacyjnych

Baltic Hub podsumowuje ESG za 2025 rok. Rekordowe inwestycje, dekarbonizacja i 1,3 mln zł na projekty społeczne

Baltic Hub opublikował Raport Zrównoważonego Rozwoju za 2025 rok, pokazując, że rozwój największego terminalu kontenerowego na Bałtyku może iść w parze z realizacją ambitnych celów ESG. Rekordowe przeładunki, zakończenie budowy terminala T3, inwestycje w transformację energetyczną, działania na rzecz bezpieczeństwa oraz wsparcie lokalnych społeczności to najważniejsze osiągnięcia spółki w minionym roku.

Raport ESG Baltic Hub 2025. Rekordowe wyniki i największa inwestycja w historii

Rok 2025 był dla Baltic Hub przełomowy zarówno pod względem rozwoju infrastruktury, jak i wyników operacyjnych. Terminal osiągnął rekordowy wolumen przeładunków na poziomie 2,77 mln TEU, co oznacza wzrost o 23 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

Jednocześnie zakończono budowę terminala T3 – największej inwestycji w historii spółki. Dzięki jej realizacji zdolności przeładunkowe Baltic Hub wzrosły do 4,5 mln TEU rocznie. W ciągu roku terminal obsłużył 763 statki, w tym 265 największych jednostek oceanicznych.

– Rok 2025 pokazał, że możemy jednocześnie rozwijać skalę działalności i realizować ambitne cele związane ze zrównoważonym rozwojem. Zakończyliśmy najważniejszą inwestycję w historii Baltic Hub, osiągnęliśmy rekordowe wyniki przeładunkowe, rozbudowaliśmy ofertę połączeń i kontynuowaliśmy działania na rzecz dekarbonizacji oraz bezpieczeństwa pracy. To efekt zaangażowania naszych pracowników i partnerów, z którymi wspólnie rozwijamy nowoczesny terminal odpowiadający na potrzeby rynku, klientów i otoczenia – podkreśla Jan van Mossevelde, Dyrektor Generalny Baltic Hub.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem prasowym

Transformacja energetyczna i dekarbonizacja Baltic Hub

Jednym z najważniejszych elementów strategii ESG Baltic Hub pozostaje ograniczanie wpływu działalności na klimat. W 2025 roku cała energia elektryczna wykorzystywana przez terminal została objęta gwarancjami pochodzenia potwierdzającymi wytworzenie równoważnej ilości energii ze źródeł odnawialnych.

Spółka kontynuowała również elektryfikację floty samochodowej, rozwój niskoemisyjnych technologii oraz testowanie paliwa HVO jako alternatywy dla tradycyjnego oleju napędowego wykorzystywanego podczas operacji terminalowych.

Działania te są częścią długoterminowej strategii dekarbonizacji. Baltic Hub zakłada zmniejszenie emisji CO₂ o 50 proc. do 2030 roku względem poziomu z 2019 roku oraz osiągnięcie neutralności klimatycznej w zakresach 1 i 2 do 2050 roku.

Innowacje środowiskowe wspierają ochronę Bałtyku

Jednym z najbardziej innowacyjnych projektów środowiskowych zrealizowanych w ubiegłym roku był zakup autonomicznego robota BeBot, przekazanego Gdańskiemu Ośrodkowi Sportu.

Urządzenie służy do oczyszczania plaż z drobnych odpadów, takich jak niedopałki papierosów, fragmenty plastiku czy szkło. Jest to pierwsze tego typu rozwiązanie wdrożone w Polsce. Co istotne, robot usuwa zanieczyszczenia bez ingerencji w naturalny ekosystem plaż.

Według szacunków przy regularnym wykorzystaniu BeBot może usunąć nawet 27,5 tony odpadów w ciągu sześciu miesięcy.

Bezpieczeństwo pracowników i zaangażowanie społeczne w centrum strategii ESG

Bezpieczeństwo pozostaje jednym z kluczowych filarów działalności Baltic Hub. W 2025 roku spółka rozwijała kulturę bezpieczeństwa poprzez działania edukacyjne, doskonalenie procedur oraz angażowanie pracowników.

Realizowano program „Bezpieczeństwo w naszym DNA”, funkcjonował system Alert BHP, kontynuowano inicjatywę „Bezpieczny Pracownik Kwartału”, a świadomość w zakresie bezpieczeństwa wzmacniały wydarzenia Safety Week oraz rodzinny Safety Fest.

Istotnym elementem strategii ESG było również zaangażowanie społeczne. W ubiegłym roku Baltic Hub przeznaczył około 1,3 mln zł na projekty społeczne, edukacyjne i charytatywne. Łącznie zrealizowano ponad 65 inicjatyw we współpracy z blisko 70 partnerami.

Szczególną rolę odegrał program grantowy „Busole”, w ramach którego siedem lokalnych projektów otrzymało 250 tys. zł dofinansowania. Kontynuowano także program wolontariatu pracowniczego „ZawijaMY z pomocą”, dzięki któremu pracownicy angażowali się zarówno w działania na rzecz środowiska, jak i lokalnych organizacji.

Baltic Hub zwiększa wpływ na polską gospodarkę

Znaczenie Baltic Hub wykracza poza obsługę międzynarodowego handlu. W 2025 roku spółka odprowadziła do budżetu państwa ponad 218 mln zł w postaci podatków i składek na ubezpieczenia społeczne.

Terminal współpracował z ponad 1300 firmami spedycyjnymi i agencjami celnymi, blisko 1800 przewoźnikami drogowymi oraz 34 przedsiębiorstwami kolejowymi.

Jeszcze większy wpływ na finanse publiczne miała obsługa handlu zagranicznego. Za pośrednictwem Baltic Hub do budżetu państwa trafiło około 41 mld zł z tytułu podatku VAT, ceł oraz akcyzy pobieranych od towarów obsługiwanych przez terminal.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Baltic Hub pokazuje, jak rozwój biznesu wspiera realizację celów ESG

Raport Zrównoważonego Rozwoju Baltic Hub za 2025 rok pokazuje, że rozwój infrastruktury logistycznej może być prowadzony równolegle z realizacją celów klimatycznych, społeczną odpowiedzialnością oraz wzmacnianiem bezpieczeństwa pracy. Rekordowe inwestycje, działania na rzecz dekarbonizacji, innowacje środowiskowe oraz wsparcie lokalnych społeczności wpisują się w długofalową strategię ESG spółki i potwierdzają rosnącą rolę Baltic Hub w zrównoważonym rozwoju polskiej gospodarki.

Więcej o działaniach, projektach i wynikach Baltic Hub w obszarze ESG można przeczytać w Raporcie Zrównoważonego Rozwoju 2025 jest dostępny na tej stronie Baltic Hub.

Baltic Hub – największy polski terminal kontenerowy

Baltic Hub Container Terminal Sp. z o.o. jest największym i najszybciej rozwijającym się polskim terminalem kontenerowym oraz jedynym terminalem głębokowodnym w rejonie Morza Bałtyckiego, do którego bezpośrednio zawijają statki z Dalekiego Wschodu.

Terminal Baltic Hub, zlokalizowany jest w samym sercu Morza Bałtyckiego – w Porcie Gdańskim.

Baltic Hub został uruchomiony w 2007 r. pod nazwą DCT Gdańsk i posiada zdolność przeładunkową do 4,5 mln TEU rocznie.

Łączna długość trzech głębokowodnych nabrzeży terminalu wynosi ponad 2 km, co pozwala na obsługę 6 statków jednocześnie. Terminal obsługuje ponad 760 statków rocznie, w tym ponad 200 zawinięć największych kontenerowców świata.

Baltic Hub był pierwszym terminalem kontenerowym na Morzu Bałtyckim, do którego bezpośrednio zawijały statki z Azji, a dzisiaj jest miejscem docelowym największych jednostek na świecie wyruszających z Chin, Korei oraz innych krajów azjatyckich.

Źródło: Balic Hub

Polskie firmy coraz częściej inwestują w szkolenia. Rozwój kompetencji staje się kluczem do zatrzymania pracowników

Firmy coraz lepiej rozumieją, że inwestycje w rozwój pracowników pomagają nie tylko podnosić kompetencje zespołów, ale także skuteczniej zatrzymywać talenty. Najnowsze badanie Miesięcznego Indeksu Koniunktury (MIK) pokazuje jednak, że na szkolenia decyduje się mniej niż połowa przedsiębiorstw, a główną barierą pozostają rosnące koszty prowadzenia działalności – informuje Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Szkolenia pracowników zyskują na znaczeniu, ale inwestuje w nie mniej niż połowa firm

Z badania MIK przeprowadzonego na początku czerwca 2026 r. wynika, że 44 proc. polskich przedsiębiorstw inwestuje w rozwój kompetencji swoich pracowników.

Najczęściej na szkolenia decydują się duże firmy – robi to 58 proc. z nich. W przypadku mikroprzedsiębiorstw odsetek ten wynosi 40 proc., co pokazuje, że najmniejsze podmioty znacznie rzadziej przeznaczają środki na rozwój kapitału ludzkiego.

Największą wagę do podnoszenia kwalifikacji pracowników przywiązuje branża budowlana, gdzie szkolenia prowadzi 54 proc. firm. Na przeciwnym biegunie znajdują się przedsiębiorstwa produkcyjne (37 proc.) oraz sektor transportu, spedycji i logistyki (38 proc.).

Firmy nadal mają problem z pozyskaniem i utrzymaniem talentów

Badanie MIK pokazuje również, że jedynie nieco ponad 30 proc. przedsiębiorstw uważa, iż skutecznie pozyskuje i zatrzymuje wykwalifikowanych pracowników.

Co ciekawe, lepiej swoje możliwości w tym zakresie oceniają firmy średniej wielkości niż duże przedsiębiorstwa. O skutecznym utrzymaniu talentów mówi 38 proc. średnich firm wobec 28 proc. dużych podmiotów.

Podobnie jak w przypadku inwestycji w szkolenia, najlepiej radzą sobie przedsiębiorstwa budowlane oraz usługowe. Największe trudności deklarują natomiast firmy produkcyjne.

Eksperci wskazują, że w budownictwie większa skłonność do inwestowania w rozwój pracowników wynika przede wszystkim z niedoboru specjalistów. Firmy są zmuszone szkolić obecnych pracowników, aby uzupełniać luki kompetencyjne i utrzymywać konkurencyjność.

Potwierdzają to również wcześniejsze badania MIK. W czerwcu aż 63 proc. przedsiębiorstw budowlanych wskazywało niedostępność pracowników jako jedną z najważniejszych barier prowadzenia działalności.

Brak specjalistów zmusza przedsiębiorców do inwestowania w kapitał ludzki

Problemy z pozyskaniem wykwalifikowanych pracowników potwierdzają także badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego z grudnia 2025 r.

Ponad połowa przedsiębiorców deklarowała trudności ze znalezieniem kandydatów posiadających odpowiednie kompetencje. W odpowiedzi połowa firm ponosiła wydatki na rozwój pracowników, a ponad 60 proc. zapowiadało takie inwestycje w 2026 r.

Jednocześnie dane pokazują, że deklaracje nie zawsze przekładają się na rzeczywiste działania. Jednym z najważniejszych powodów pozostają wysokie koszty prowadzenia działalności. Zarówno badania MIK, jak i badanie „1000 firm” wskazują rosnące koszty pracy jako jedną z najczęściej wymienianych barier rozwoju przedsiębiorstw.

Inwestycje w rozwój pracowników zwiększają retencję i efektywność

Szkolenia stały się dziś jednym z najważniejszych elementów budowania atrakcyjnego miejsca pracy. Pracownicy chętniej pozostają w organizacjach, które umożliwiają im rozwój zawodowy i zdobywanie nowych kompetencji.

Badania pokazują, że przedsiębiorstwa posiadające silną kulturę uczenia się osiągają o 57 proc. wyższą retencję pracowników oraz o 23 proc. większą mobilność wewnętrzną niż organizacje, które nie inwestują systemowo w rozwój kadr.

Rozwijanie kompetencji przekłada się również na większe zaangażowanie zespołów. Wyższa motywacja pracowników sprzyja wzrostowi produktywności, co w efekcie pozytywnie wpływa na rentowność przedsiębiorstwa.

Wysokie koszty i brak strategii nadal ograniczają rozwój kompetencji

Mimo rosnącej świadomości znaczenia kapitału ludzkiego wiele polskich firm nadal nie prowadzi długofalowej polityki rozwoju kompetencji.

Do najczęściej wskazywanych przyczyn należą wysokie koszty szkoleń, brak rzetelnych danych o kompetencjach pracowników oraz trudności z oceną zwrotu z inwestycji w rozwój kadr. Dodatkowym wyzwaniem jest ograniczona dostępność specjalistycznych szkoleń w nowych obszarach, takich jak sztuczna inteligencja.

Część przedsiębiorstw rozważa także ograniczenie zatrudnienia wraz z postępującą automatyzacją i wdrażaniem nowych technologii, co może wpływać na ostrożniejsze podejście do inwestowania w rozwój pracowników.

Rosnące znaczenie kompetencji sprawia jednak, że szkolenia stają się jednym z najważniejszych elementów budowania przewagi konkurencyjnej. Firmy, które konsekwentnie inwestują w rozwój kapitału ludzkiego, mają większe szanse na zatrzymanie pracowników i skuteczniejsze funkcjonowanie na coraz bardziej wymagającym rynku pracy.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego/Anna Szymańska

To też może Cię zainteresować:

Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego dołączyła do Koalicji „Inkluzywni w zatrudnianiu”

Nadmierna masa ciała może ograniczać szanse zawodowe – poznaj wyniki badań [+Komentarz]

Masa ciała może decydować o szansach na zatrudnienie równie mocno jak kwalifikacje. Badania dr Martyny Krogulec-Łęskiej z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi pokazują, że przy identycznych kompetencjach ponad 80 proc. respondentów częściej wskazuje szczupłych kandydatów. Wyniki analiz potwierdzają, że dyskryminacja ze względu na wagę, określana jako weightism, pozostaje jednym z najmniej dostrzeganych problemów współczesnego rynku pracy.

Choć dyskryminacja ze względu na płeć, wiek czy pochodzenie jest coraz częściej przedmiotem debaty publicznej, znacznie rzadziej mówi się o nierównym traktowaniu osób z nadmierną masą ciała. Tymczasem badania prowadzone przez dr Martynę Krogulec-Łęską z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi wskazują, że wygląd nadal odgrywa istotną rolę podczas rekrutacji i może przesądzać o decyzjach pracodawców.

Wygląd nadal wpływa na decyzje rekrutacyjne

Autorka badań nad zjawiskiem stygmatyzacji zawodowej ze względu na wagę (weightism) podkreśla, że atrakcyjny wygląd może ułatwiać rozwój kariery zawodowej, choć nie powinien zastępować wiedzy ani kompetencji.

– Badania pokazują, że atrakcyjny wygląd może ułatwiać karierę zawodową, choć oczywiście nie zastępuje kompetencji. Chciałabym, żeby o zatrudnieniu i awansie decydowały przede wszystkim wiedza, doświadczenie i umiejętności. Niestety wygląd nadal wpływa na pierwsze wrażenie i sposób oceniania kandydatów. Nasze ciało jest jednym z pierwszych komunikatów, jakie odbiera otoczenie, dlatego może – świadomie lub nieświadomie – oddziaływać na decyzje rekrutacyjne i zawodowe – powiedziała socjolożka.

Ponad 80 proc. badanych wybiera szczupłych kandydatów

Wpływ wyglądu na decyzje kadrowe potwierdziły eksperymenty rekrutacyjne przeprowadzone przez badaczkę.

Respondentom przedstawiono profile kandydatów o identycznych kwalifikacjach i doświadczeniu zawodowym. O wyborze decydowała wyłącznie sylwetka. Aż 82,1 proc. badanych wskazało szczupłą kobietę jako lepszą kandydatkę na stanowisko menedżerskie, natomiast 80,6 proc. wybrało szczupłego mężczyznę.

Jak zwróciła uwagę dr Krogulec-Łęska, podobne uprzedzenia występują również w zawodach wymagających wysokich kwalifikacji. Nawet w przypadku lekarzy 83,5 proc. respondentów preferowało medyka o szczupłej sylwetce.

Międzynarodowe badania potwierdzają skalę problemu

Polskie obserwacje znajdują potwierdzenie w zagranicznych analizach. Socjolożka przywołała eksperyment przeprowadzony w Meksyku, który badał reakcje pracodawców na profile kobiet o różnej masie ciała.

Kandydatki z otyłością otrzymywały odpowiedź od pracodawców jedynie w 21,3 proc. przypadków. Dla kobiet z prawidłową masą ciała odsetek ten wyniósł 29,1 proc. W praktyce oznaczało to konieczność wysłania przez kobiety z otyłością aż o 37 proc. większej liczby aplikacji, aby otrzymać taką samą liczbę zaproszeń na rozmowę kwalifikacyjną.

Specjaliści HR są świadomi wpływu stereotypów

Zdaniem badaczki osoby zajmujące się rekrutacją często zdają sobie sprawę z istnienia nieuświadomionych uprzedzeń.

– Z moich badań wynika, że specjaliści HR mają świadomość działania tych mechanizmów. Wielu z nich przyznaje, że mając do wyboru dwie osoby o porównywalnych kompetencjach, częściej wybierają kandydata, który lepiej wpisuje się w społecznie pożądany kanon wyglądu. Oznacza to, że masa ciała może wpływać na decyzje rekrutacyjne jeszcze zanim pracodawca zdąży ocenić rzeczywiste umiejętności kandydata – wyjaśniła.

Efekt aureoli i efekt Golema kształtują ocenę kandydatów

Jak podkreśla socjolożka, u podstaw takich decyzji leżą głęboko zakorzenione mechanizmy psychologiczne.

Efekt aureoli sprawia, że osoby postrzegane jako atrakcyjne automatycznie oceniane są jako bardziej kompetentne, inteligentne i posiadające pozytywne cechy charakteru. Z kolei efekt Golema powoduje odwrotny mechanizm – na podstawie nadmiernej masy ciała kandydatowi przypisuje się niższą motywację, gorszą organizację pracy czy słabsze kompetencje.

– Od kilku dekad dominującym ideałem urody pozostaje szczupła sylwetka. Jest ona silnie kojarzona z samokontrolą, dyscypliną i odpowiedzialnością za własne ciało. We współczesnej kulturze oczekuje się, że człowiek będzie produktywny, będzie się rozwijał, dbał o zdrowie i wygląd. W efekcie, gdy widzimy osobę z nadmierną masą ciała, często – jeszcze zanim ją poznamy – uruchamiają się krzywdzące stereotypy, zgodnie z którymi jest ona leniwa, zaniedbana czy nie potrafi kontrolować swojego życia – wyjaśniła.

Dyskryminacja ze względu na wagę porównywana do rasizmu

Według dr Martyny Krogulec-Łęskiej nadmierna masa ciała staje się dziś jedną z najbardziej dyskredytujących cech społecznych.

Badaczka przywołała analizy amerykańskiej psycholożki prof. Rebeki Puhl z Uniwersytetu Connecticut. Wynika z nich, że dyskryminacja ze względu na wagę występuje w relacjach społecznych równie często jak rasizm, a niekiedy nawet częściej niż uprzedzenia związane z płcią czy wiekiem.

Dane GUS, OECD i CBOS pokazują skalę nadwagi i otyłości

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że nadmierna masa ciała dotyczy już 57,1 proc. dorosłych Polaków. Problem częściej występuje wśród mężczyzn (65,7 proc.) niż kobiet (48,3 proc.).

Analizy OECD i Eurostatu wskazują, że otyłość nie rozkłada się równomiernie w społeczeństwie. Istnieje wyraźny związek między masą ciała, poziomem wykształcenia i statusem materialnym. W Europie różnica w częstości występowania otyłości między kobietami z wykształceniem podstawowym i wyższym wynosi 32 punkty procentowe.

Trend ten potwierdzają również dane CBOS. Nadwagę lub otyłość deklaruje 62 proc. osób z wykształceniem zawodowym oraz 42 proc. osób z wykształceniem wyższym. Problem częściej dotyczy także mieszkańców wsi niż dużych miast.

– Z tych danych można wyprowadzić prosty wniosek: atrakcyjna sylwetka coraz częściej staje się wskaźnikiem statusu społecznego. Dziś szczupłość nie jest wyłącznie efektem indywidualnych wyborów, ale także odzwierciedleniem dostępu do edukacji, zasobów finansowych, czasu i możliwości dbania o zdrowie – zaznaczyła dr Martyna Krogulec-Łęska.

Kompetencje powinny być ważniejsze niż wygląd

Jak podsumowała badaczka, atrakcyjny wygląd może sprzyjać rozwojowi kariery zawodowej, jednak nie zastępuje wiedzy, doświadczenia ani umiejętności. Wyniki badań pokazują, że ograniczenie wpływu stereotypów na procesy rekrutacyjne pozostaje jednym z ważniejszych wyzwań współczesnego rynku pracy.

Źródło: naukawpolsce.pl/Bartłomiej Pawlak

[KOMENTARZ]

Spadłem z wagi i nawet się nie potłukłem – ten stary dowcip oddaje wysiłki wielu ludzi zmagających się z nadwagą czy otyłością. Co wynika ze zjawiska rekrutacji osób szczupłych i dyskryminacji osób z nadmiarem kilogramów? Otóż ten kij ma dwa końce. Z jego jednej strony mechanizm rynkowy preferowania osób szczupłych może z czasem przymuszać potencjalnych pracowników do dbania o wagę, a tym samym zdrowie. Jak też dbania o wagę ich dzieci, bo nadwaga małych Polaków jest już prawdziwą epidemią o fatalnych skutkach dla zdrowia społeczeństwa.

Z drugiej strony, jeśli rekruterzy stosują weightism, czyli w uproszczeniu kierują się bezmyślnie stereotypami, to mogą szkodzić firmom, które ich zatrudniają aby zyskiwali pracownicze perły. Bo mechaniczne preferowanie może spowodować, że odsieją ludzi o takim potencjale jak Winston Churchill, Kim Dotcom, J.P. Morgan, Alfred Hitchcock, William Howard Taft, Oprah Winfrey czy Carlos Slim Helú.

I trzeba wiedzieć, że odbieganie od stereotypowego ideału nie zawsze wynika z niechęci do dbania o prawidłową wagę. Może wynikać z powodu przewlekłych chorób, które przez lata nie wpływają na wydajność pracy, lecz objawiają się nadwagą czy otyłością. Wystarczy się trochę rozejrzeć aby znaleźć takie osoby, będące znakomitymi twórcami, pracownikami, ekspertami.

Pomijając z powodu stereotypów kandydatów z nadmiarem kilogramów, można odrzucić perłę na rzecz plastikowej broszki.

To też może Cię zainteresować:

Osoby 50+ na rynku pracy. Dlaczego pracodawcy nie powinni ignorować dojrzałych osób?

Czy Kopernik był(a) kobietą? – był człowiekiem. Debata Instytutu ESG o płciowych stereotypach [WIDEO]

Goodvalley: rekordowy rok 2025. Inwestycje w ograniczenie emisji CO₂ i efektywność energetyczną napędzają wzrost firmy

Rekordowe wyniki finansowe, rozwój marki Dolina Dobra oraz inwestycje ograniczające emisję CO₂ i zużycie energii – tak wygląda bilans 2025 roku w Goodvalley. Producent żywności udowadnia, że zintegrowany model „od pola do stołu” może jednocześnie zwiększać konkurencyjność biznesu i wspierać realizację celów zrównoważonego rozwoju.

Rekordowe wyniki Goodvalley w 2025 roku

Goodvalley, duński potentat w branży rolno-spożywczej, opublikował raport roczny za 2025 r., podsumowując najlepszy rok w historii zakładu produkcyjnego w Przechlewie. Pomimo utrzymującej się niepewności geopolitycznej, rosnących wymagań regulacyjnych oraz niestabilnej sytuacji gospodarczej przedsiębiorstwo osiągnęło rekordowe wyniki biznesowe. Potwierdziło skuteczność zintegrowanego modelu działalności obejmującego cały łańcuch wartości – od produkcji rolnej, przez hodowlę i przetwórstwo, po odnawialne źródła energii.

Sprzedaż produktów marki Dolina Dobra wzrosła w ujęciu wolumenowym o 14 proc. w porównaniu z 2024 r. Firma wskazuje, że na wynik wpłynęły konsekwentne zarządzanie zgodne z metodologią LEAN, współpraca między zespołami, koncentracja na potrzebach klientów oraz wysoka efektywność operacyjna.

– Ubiegły rok pokazał, że nasz zintegrowany model działalności jest odporny nawet w wymagającym otoczeniu rynkowym. Krok po kroku realizujemy grupową strategię „Strengthen the Core 2027”, której celem jest wzmacnianie rentowności i odporności całego łańcucha wartości: od produkcji rolnej, przez hodowlę i przetwórstwo, po energetykę – mówi Anita Bednarek, Dyrektor Strategii i Rozwoju w Goodvalley.

Dalsza część tekstu jest pod rozmową z Anitą Bednarek, Goodvalley

Jakość żywności i dobrostan zwierząt pozostają priorytetem

Jednym z najważniejszych elementów strategii Goodvalley pozostaje jakość produktów i transparentność produkcji. W 2025 r. firma kontynuowała udział w Systemie Gwarantowanej Jakości Żywności QAFP, który wyznacza standardy wykraczające poza obowiązujące przepisy krajowe i unijne.

System obejmuje wymagania dotyczące dobrostanu zwierząt, jakości produkcji oraz pełnej identyfikowalności produktów, potwierdzane niezależną certyfikacją. Obecnie oznaczenie QAFP posiada 57,5 proc. produktów marki Dolina Dobra.

– Od początku naszej działalności wiemy, że wysoka jakość produktu zaczyna się już na etapie hodowli. Dlatego dobrostan zwierząt traktujemy jako jeden z naszych strategicznych priorytetów. Przystąpienie do systemu QAFP jest potwierdzeniem naszego podejścia do odpowiedzialnej produkcji żywności oraz transparentności całego procesu – podkreśla Anita Bednarek.

Dla konsumentów certyfikat QAFP oznacza potwierdzoną jakość oraz możliwość prześledzenia całego procesu produkcji – od hodowli zwierząt po gotowy produkt.

Inwestycje ograniczają emisję CO₂ i zużycie energii

Jednym z kluczowych przedsięwzięć zrealizowanych w latach 2024–2025 było uruchomienie nowoczesnego tunelu szybkiego chłodzenia (Quick Chilling Tunnel – QCT) w zakładzie w Przechlewie.

Nowa instalacja wykorzystuje naturalny czynnik chłodniczy – amoniak – oraz rozwiązania poprawiające izolację systemu. Pozwala to usunąć ponad 90 proc. ciepła ze świeżo przetworzonych tusz w ciągu dwóch godzin, skracając czas chłodzenia, ograniczając zużycie energii oraz zmniejszając ubytki masy produktu.

Istotnym elementem inwestycji jest także odzysk ciepła wykorzystywanego do produkcji ciepłej wody technologicznej. Według Goodvalley rozwiązanie przynosi oszczędności przekraczające 8 GWh energii rocznie oraz pozwala ograniczyć emisję dwutlenku węgla o około 4 765 ton CO₂ rocznie.

– Łącznie inwestycja zapewnia oszczędności energii przekraczające 8 GWh rocznie oraz pozwala ograniczyć emisję dwutlenku węgla o około 4 765 ton rocznie. To kolejny raz, kiedy pokazujemy, że produkcja żywności i efektywne gospodarowanie zasobami mogą się wzajemnie wspierać. Dowodem na to są także nagrody, które otrzymaliśmy za to wdrożenie, m.in. tytuł Lidera Transformacji Energetycznej przyznany podczas Polskiego Kongresu Klimatycznego czy nagroda w kategorii Działalność FMCG podczas CEE Retail Summit – dodaje Anita Bednarek.

Biogaz i biometan jako element strategii zrównoważonego rozwoju

Goodvalley zapowiada dalszą realizację strategii „Strengthen the Core 2027”, której filarami pozostają odporność biznesowa, efektywność operacyjna oraz rozwój odnawialnych źródeł energii.

Integralną częścią modelu działalności pozostaje energetyka oparta na biogazie. Firma planuje modernizację istniejących biogazowni, zwiększanie ich efektywności oraz rozwój instalacji do produkcji biometanu.

– Jako pionier biogazu w Polsce, chcemy być jednym z pierwszych przedsiębiorstw z sektora rolno-spożywczego, które będzie nie tylko produkować biometan, ale także wprowadzać go do sieci – podsumowuje Anita Bednarek.

Rozwijana będzie również oferta marki Dolina Dobra oraz działania zwiększające odporność całego łańcucha dostaw.

Goodvalley w liczbach

Na koniec 2025 r. Grupa Goodvalley dysponowała:

  • 1 zakładem produkcyjnym,
  • 1400 miejscami pracy,
  • 28 fermami,
  • 21 tys. loch,
  • ponad 11 tys. hektarów gruntów rolnych,
  • 8 biogazowni pokrywającymi w 100 proc. zapotrzebowanie firmy na energię elektryczną,
  • 3 zakładami rolnymi i centrum serwisowym,
  • własną wytwórnią pasz.

Goodvalley stawia na model „od pola do stołu”

Goodvalley działa w Polsce od ponad 30 lat, rozwijając zintegrowany model produkcji obejmujący uprawy rolne, hodowlę zwierząt, produkcję pasz, przetwórstwo oraz energetykę opartą na biogazie. Firma rozwija markę Dolina Dobra, inwestując jednocześnie w efektywność produkcji, dobrostan zwierząt, ograniczanie emisji CO₂ oraz rozwiązania wspierające zrównoważony rozwój. Ta duńska firma rolno-spożywcza prowadzi działalność produkcyjną w Polsce i na Ukrainie.

Graf. Goodvalley

Źródło: Goodvalley

To też może Cię zainteresować:

ESG w rolnictwie: produkcja zwierzęca ważnym elementem zrównoważonego rozwoju

Biogaz i biometan wzmocnią bezpieczeństwo energetyczne Polski – opinie ekspertów

Kiedy ostrzeżenie trafia na ekran

Od lipca rozkazy pisemne zawierające ostrzeżenia doraźne mają być przekazywane maszynistom elektronicznie. To mała zmiana tylko z pozoru. W rzeczywistości dotyczy jednego z najważniejszych momentów w prowadzeniu ruchu: przekazania informacji, od której zależy bezpieczna jazda pociągu.

Papier, który porządkował ruch

Rozkaz pisemny przez lata był jednym z tych kolejowych dokumentów, które nie rzucają się w oczy pasażerowi, ale są ważne dla całego systemu. Zawiera informacje o tym, co maszynista musi wiedzieć przed jazdą albo w jej trakcie: o ograniczeniach, ostrzeżeniach, zmianach i sytuacjach, których nie da się sprowadzić do samego sygnału przy torze. Papier miał tu swoją prostą zaletę. Był fizyczny, podpisany, przekazany i możliwy do sprawdzenia. Miał też ograniczenia. Wymagał czasu, ręcznego obiegu i potwierdzeń, które przy dużym natężeniu ruchu stają się dodatkową pracą dla ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Zmiana nośnika, nie odpowiedzialności

Elektroniczny rozkaz nie znosi znaczenia samego dokumentu. Zmienia przede wszystkim drogę, którą informacja trafia do maszynisty. Zamiast papieru ma pojawić się komunikat przekazywany na urządzenie wykorzystywane podczas pracy, a potwierdzenie odbioru również ma odbywać się cyfrowo. To ważne, bo kolej jest systemem, w którym sama informacja nie wystarcza. Trzeba jeszcze wiedzieć, czy dotarła do właściwej osoby, czy została odebrana i czy można ją później odtworzyć. Cyfryzacja ma sens właśnie wtedy, gdy nie tylko przyspiesza obieg dokumentu, ale też porządkuje ślad po każdej decyzji.

Bezpieczeństwo w zwykłej procedurze

Największe znaczenie tej zmiany nie polega na tym, że kolej staje się bardziej nowoczesna. To zbyt ogólne słowo. Ważniejsze jest to, że cyfrowy obieg rozkazów dotyka codziennego styku między dyżurnym ruchu a maszynistą. Jeden przygotowuje informację, drugi musi ją przyjąć i uwzględnić podczas jazdy. Jeżeli ten proces działa sprawniej, łatwiej ograniczyć pomyłki, skrócić czas przekazywania ostrzeżeń i zachować lepszą kontrolę nad tym, co zostało wydane. W kolei nie każda zmiana musi być widoczna z peronu. Czasem najważniejsza dzieje się w procedurze, która ma zadziałać zanim pociąg ruszy dalej.

Cyfryzacja blisko toru

Takie rozwiązanie dobrze pokazuje, że cyfrowa kolej nie zaczyna się od wielkich ekranów i skomplikowanych systemów zarządzania. Zaczyna się także od prostych, codziennych czynności, które do tej pory opierały się na papierze, telefonie, podpisie i ręcznym potwierdzeniu. Elektroniczny rozkaz pisemny jest blisko toru, bo dotyczy sytuacji, w której informacja od razu przekłada się na sposób prowadzenia pociągu. Nie zastępuje doświadczenia maszynisty ani odpowiedzialności dyżurnego. Ma tylko sprawić, żeby ważny komunikat szybciej i pewniej przeszedł przez system.

Kolej zapisana inaczej

Pasażer prawdopodobnie nigdy nie zobaczy cyfrowego rozkazu pisemnego. Może jednak odczuć skutki tego, że informacja szybciej trafia tam, gdzie powinna. Właśnie na tym polega sens tej zmiany. Nie chodzi o cyfryzację dla samej cyfryzacji, ale o kolej, która lepiej pilnuje własnych decyzji.

Retencja wodna i ochrona mokradeł. Lidl Polska oraz WWF Polska rozwijają projekt na Błotach Rakutowskich

Lidl Polska i Fundacja WWF Polska kontynuują strategiczne partnerstwo na rzecz ochrony bioróżnorodności i zasobów wodnych. Kolejny etap projektu na Błotach Rakutowskich zakłada nawodnienie 30 hektarów łąk, poprawę retencji wodnej oraz dalszą ochronę cennych siedlisk i zagrożonych gatunków.

Retencja wodna jako odpowiedź na kryzys mokradeł

Lidl Polska wraz z Fundacją WWF Polska realizują kolejny etap partnerstwa „Razem dla ochrony bioróżnorodności i zasobów wodnych w Polsce”. Projekt koncentruje się na ochronie Błot Rakutowskich – jednego z najcenniejszych obszarów mokradłowych w kraju. Zaplanowane działania obejmują nawodnienie 30 hektarów łąk oraz przedsięwzięcia wspierające ochronę siedlisk przyrodniczych i retencję wody.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Inicjatywa odpowiada na jedno z najważniejszych wyzwań środowiskowych – ochronę mokradeł, które zanikają nawet trzykrotnie szybciej niż lasy. Tymczasem odgrywają one kluczową rolę w łagodzeniu skutków zmian klimatu, ograniczaniu suszy oraz magazynowaniu wody i dwutlenku węgla.

Mokradła mają ogromne znaczenie dla klimatu

Choć mokradła i torfowiska zajmują zaledwie około 3 proc. powierzchni Ziemi, ich znaczenie dla środowiska i gospodarki jest nieproporcjonalnie większe. Wartość świadczonych przez nie usług ekosystemowych szacowana jest na około 39 bilionów dolarów rocznie.

Obszary te działają jak naturalne klimatyzatory. W czasie upałów obniżają temperaturę otoczenia dzięki parowaniu wody, a jednocześnie pochłaniają dwutlenek węgla z atmosfery. Jeden hektar mokradeł może zatrzymać nawet 14 milionów litrów wody powodziowej, pełniąc funkcję naturalnego zbiornika retencyjnego.

Jednocześnie skala degradacji tych ekosystemów jest bardzo duża. W ciągu ostatnich 300 lat osuszono około 87 proc. światowych mokradeł. W Polsce spośród około 1,5 mln hektarów torfowisk ponad 1,2 mln hektarów zostało odwodnionych. W efekcie zamiast magazynować węgiel, osuszone torfowiska stają się źródłem emisji dwutlenku węgla.

Nawodnienie 30 hektarów łąk na Błotach Rakutowskich

Nowy etap współpracy Lidl Polska i Fundacji WWF Polska koncentruje się na poprawie gospodarowania wodą na Błotach Rakutowskich. Dzięki budowie infrastruktury hydrotechnicznej możliwe będzie nawodnienie 30 hektarów łąk.

Zdrowe torfowiska zatrzymują nawet 95 proc. dopływającej wody, ograniczając skutki suszy. Woda jest następnie stopniowo filtrowana przez roślinność i mikroorganizmy, które usuwają z niej zanieczyszczenia oraz nadmiar składników nawozowych.

Aleksandra Robaszkiewicz, Dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych w Lidl Polska, podkreśla, że wyniki badań naukowych wskazują, iż nawodnienie osuszonych torfowisk w Polsce mogłoby ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o blisko 22 mln ton ekwiwalentu CO₂ rocznie.

– Wyniki naukowe są jednoznaczne: nawadniając osuszone torfowiska w Polsce, moglibyśmy zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych o blisko 22 miliony ton ekwiwalentu CO₂ rocznie. Dla Lidl Polska ochrona bioróżnorodności oraz klimatu to nie tylko hasło, ale odpowiedzialność wpisana w naszą strategię CSR. Poprzez wspieranie ochrony Błot Rakutowskich i zabezpieczenie planów na 2027 rok realnie inwestujemy w przyszłość polskiego klimatu, a co za tym idzie – unikalnej przyrody, której nie da się odtworzyć w żadnym laboratorium – mówi.

Powrót rzadkich gatunków potwierdza skuteczność działań

Dotychczasowe prace prowadzone od 2024 roku przyniosły już widoczne rezultaty. Na obszarze około 90 hektarów usunięto zarastające teren drzewa i krzewy, przywracając otwarte siedliska ptakom wodno-błotnym.

Po ponad dziesięciu latach przerwy na Błotach Rakutowskich ponownie zaobserwowano lęgi rycyków. Regularnie pojawiają się również kuliki wielkie – największe europejskie ptaki siewkowe, rozpoznawalne dzięki charakterystycznemu fletowemu głosowi.

Mokradła pozostają także siedliskiem tysięcy gatunków bezkręgowców, płazów i roślin. Występują tam między innymi iglica mała – najmniejsza ważka Europy, krytycznie zagrożony fiołek bagienny oraz aldrowanda pęcherzykowata, należąca do najrzadszych roślin wodnych w Polsce.

Fot. Lidl Polska/Prowly.com

Biznes wspiera ochronę bioróżnorodności

Barbara Skuła-Dąbek, Dyrektorka Działu Partnerstw Strategicznych Fundacji WWF Polska, podkreśla, że współpraca z Lidl Polska wpisuje się w długofalowy projekt tworzenia prywatnych obszarów chronionych.

– Współpraca z Lidl Polska wpisuje się w ambitny projekt WWF dotyczący ochrony obszarów cennych przyrodniczo, na których tworzymy prywatne obszary chronione. Wsparcie odpowiedzialnego biznesu jest kluczowe dla ich powstawania, a ochrona Błot Rakutowskich to jeden z takich projektów Fundacji. Dzięki partnerstwu możemy szybciej i skuteczniej zabezpieczać najcenniejsze tereny, wzmacniając długofalowy efekt ochrony przyrody w Polsce – podkreśla.

Realizowany projekt pokazuje, że współpraca organizacji pozarządowych i biznesu może skutecznie wspierać ochronę bioróżnorodności, odbudowę mokradeł oraz zwiększanie retencji wodnej. Działania prowadzone na Błotach Rakutowskich mają znaczenie nie tylko dla lokalnych ekosystemów, lecz także dla adaptacji do zmian klimatu i ograniczania emisji gazów cieplarnianych.

Źródło: Lidl Polska/Prowly.com

To też może Cię zainteresować

Naukowiec: dzika przyroda zwiększa bezpieczeństwo wschodniej granicy Polski

Lasy Państwowe i PGE rozszerzają współpracę na rzecz ochrony przyrody i bioróżnorodności

Lasy Państwowe oraz PGE Polska Grupa Energetyczna podpisały list intencyjny dotyczący rozwoju wspólnych działań na rzecz ochrony środowiska. Partnerstwo obejmie projekty związane z odbudową ekosystemów, ochroną bioróżnorodności oraz edukacją ekologiczną. Jednocześnie w ramach programu „PGE Energia Natury” dofinansowanie otrzymały cztery inicjatywy realizowane przez jednostki Lasów Państwowych.

PGE prezentuje nowe programy CSR i wzmacnia współpracę z Lasami Państwowymi

Podczas wydarzenia „Odpowiedzialność zasilana energią”, PGE Polska Grupa Energetyczna zaprezentowała nowe programy społecznej odpowiedzialności biznesu. Jednym z najważniejszych punktów spotkania było podpisanie listu intencyjnego pomiędzy PGE a Lasami Państwowymi.

Dokument podpisali Katarzyna Rozenfeld, wiceprezes zarządu ds. operacyjnych PGE, oraz Cezary Świstak, zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych ds. zrównoważonej gospodarki leśnej. W wydarzeniu uczestniczył również Mikołaj Dorożała, wiceminister klimatu i środowiska.

Porozumienie ma stworzyć ramy dla dalszego rozwoju wspólnych przedsięwzięć prośrodowiskowych realizowanych w skali całego kraju.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

 

Wieloletnie partnerstwo na rzecz ochrony przyrody

Lasy Państwowe i PGE od wielu lat współpracują przy projektach związanych z ochroną przyrody, odbudową ekosystemów oraz edukacją ekologiczną. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów jest program „Lasy pełne energii”, realizowany już od 26 edycji.

Podpisany list intencyjny ma uporządkować dotychczasową współpracę i stworzyć podstawy do jej dalszego rozwoju.

– Rola PGE dla polskiej gospodarki zobowiązuje nas do dbania o otoczenie daleko wykraczające poza energetykę. Właśnie dlatego nasza odpowiedzialność materializuje się w wymiernej pomocy: ponad 8 mln zł, trzy programy wsparcia i dziesiątki partnerów w całej Polsce. Obok ochrony przyrody inwestujemy w naukę, bo kompetencje młodego pokolenia zdecydują o powodzeniu transformacji energetycznej, oraz w zdrowie, bo żadna strategia nie powiedzie się bez ludzi w dobrej kondycji. Wszystkie te działania łączy jedno: bezpośrednie znaczenie dla społeczności, w których działamy – stwierdził Dariusz Lubera, Prezes Zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej

– Nasza współpraca z PGE ma solidne podstawy. Wspólne działania w ramach programu „Lasy pełne energii” to m.in. sadzenie lasów, ich sprzątanie, ochrona ekosystemów i eliminowanie gatunków inwazyjnych. Przynosi to wymierne efekty dla bioróżnorodności. Cieszę się, że dzięki podpisanemu dziś listowi intencyjnemu otwieramy drogę do nadania tej współpracy ogólnopolskiego zasięgu – powiedział Cezary Świstak, zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych ds. zrównoważonej gospodarki leśnej.

Program „PGE Energia Natury” wesprze cztery projekty Lasów Państwowych

Lasy Państwowe są partnerem programu „PGE Energia Natury”, którego celem jest finansowanie przedsięwzięć związanych z ochroną środowiska, odbudową ekosystemów oraz edukacją ekologiczną.

W ramach Rocznego Planu Darowizn PGE S.A. na 2026 rok cztery projekty realizowane przez jednostki Lasów Państwowych otrzymały łącznie 220 tys. zł dofinansowania.

Wsparcie otrzymały:

  • projekt ochrony nietoperzy LIFE+ Podkowiec Towers, realizowany na terenie Nadleśnictwa Zdroje;
  • dostosowanie ścieżki edukacyjnej dla osób z niepełnosprawnością wzroku w Nadleśnictwie Nowy Targ;
  • działania ograniczające presję turystyczną na najcenniejsze obszary przyrodnicze Nadleśnictwa Śnieżka;
  • kampania edukacyjna Leave No Trace, realizowana w ramach programu „Zanocuj w lesie”.

Ochrona bioróżnorodności i edukacja ekologiczna

Program „PGE Energia Natury” obejmuje również projekty realizowane wspólnie z parkami narodowymi oraz organizacjami zajmującymi się ochroną środowiska. Wśród wspieranych inicjatyw znajdują się działania na rzecz ochrony zagrożonych gatunków, odtwarzania cennych ekosystemów oraz zwiększania świadomości ekologicznej społeczeństwa.

Rozszerzenie współpracy pomiędzy PGE i Lasami Państwowymi wpisuje się w działania na rzecz ochrony bioróżnorodności oraz realizacji celów zrównoważonego rozwoju poprzez długofalowe partnerstwa łączące administrację publiczną i sektor energetyczny.

Wysłuchaj opowieści Zygmunta Burzyńskiego o jego niezwykłym życiu.

Źródło: Lasy Państwowe/Polska Grupa Energetyczna

To też może Cię zainteresować

Lasy Państwowe i Ambasada Izraela świętowały Nowy Rok Drzew

Warszawa ponownie stanie się centrum debaty o bezpieczeństwie państwa. Przed nami II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026

Bezpieczeństwo surowcowe, niezależność energetyczna, rozwój krajowego przemysłu oraz bezpieczeństwo żywnościowe będą głównymi tematami II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026, które odbędzie się 14 lipca na Uniwersytecie Warszawskim. W wydarzeniu organizowanym przez Fundację FAPA we współpracy z Fundacją im. XBW Ignacego Krasickiego udział wezmą przedstawiciele administracji rządowej, spółek strategicznych, środowiska naukowego oraz biznesu.

Podczas czerwcowej inauguracji cyklu, poświęconej bezpieczeństwu energetycznemu i ekonomicznemu, udział wzięli m. in. dr Marek Sawicki, Marszałek Senior Sejmu RP; prof. dr hab. Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich; Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego oraz Bartosz Kublik, Prezes Banku Ochrony Środowiska.

Debata podczas I edycji Forum Bezpieczeństwa Polski. Fot. Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Druga edycja Forum skoncentruje się na zagadnieniach, które w obliczu dynamicznych zmian geopolitycznych nabierają coraz większego znaczenia dla stabilności państwa. Organizatorzy podkreślają, że współczesne bezpieczeństwo Polski to nie tylko kwestie militarne, lecz także zdolność do zapewnienia dostępu do strategicznych surowców, budowania silnego zaplecza przemysłowego oraz utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego.

Trzy debaty o bezpieczeństwie polskiego państwa

Pierwsza debata, zatytułowana „Bezpieczeństwo surowcowe i energetyczne Polski”, poświęcona będzie wykorzystaniu krajowych zasobów naturalnych, bezpieczeństwu dostaw surowców energetycznych oraz roli strategicznych przedsiębiorstw w budowaniu odporności gospodarczej państwa. Uczestnicy porozmawiają również o transformacji energetycznej, infrastrukturze krytycznej oraz geopolityce surowców i energii.stwo polski

Do udziału w dyskusji zaproszeni zostali m.in. Konrad Wojnarowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii; Roman Warchoł, Wiceprezes Zarządu TAURON Nowe Technologie; Józef Matysiak, Zastępca Prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej; prof. dr hab. Mariusz Maciejczak, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Członek Rady Nadzorczej Krajowej Grupy Spożywczej. Debatę poprowadzi Jakub Kurasz z Centrum Transformacji Energetycznej Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, Dyrektor ds. Komunikacji w PwC Polska.

Druga debata, „Local Content a bezpieczeństwo strategiczne Polski”, poświęcona będzie roli polskiego przemysłu oraz zwiększaniu udziału krajowych przedsiębiorstw w realizacji strategicznych inwestycji państwa. Eksperci będą rozmawiać o skracaniu łańcuchów dostaw, budowie krajowych kompetencji przemysłowych oraz wzmacnianiu odporności gospodarki na kryzysy i zagrożenia geopolityczne.

Do debaty zostali zaproszeni m.in. Grzegorz Wrona, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych; Urszula Pasławska, Posłanka na Sejm RP, Przewodnicząca Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa; Wojciech Trojanowski, Członek Zarządu STRABAG;, Wojciech Kowalski, Członek Zarządu Polskiej Spółki Gazownictwa. Moderatorem debaty będzie Hubert Biskupski, zastępca redaktora naczelnego „Super Expressu” i szef „Super Biznesu”.

Trzecia część Forum poświęcona zostanie bezpieczeństwu żywnościowemu Polski. Dyskusja skoncentruje się na przyszłości krajowego rolnictwa, znaczeniu eksportu dla stabilności sektora rolno-spożywczego oraz działaniach niezbędnych do utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego państwa w warunkach zmian klimatycznych i niestabilności światowych rynków.

W gronie zaproszonych gości znaleźli się Stefan Krajewski, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, prof. dr hab. Adam Niewiadomski, Prorektor Uniwersytetu Warszawskiego, Bożena Wróblewska, Prezes Centrum Promocji Krajowej Izby Gospodarczej, Leszek Świętochowski, Prezes Zarządu Krajowej Grupy Spożywczej S.A., Wojciech Legawiec, Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Wojciech Pomajda, Wiceprezes Zarządu Agro Aplikacje oraz Marta Ślubowska, Dyrektor Działu Prawnego i Compliance Grupy LipCo Foods. Debatę poprowadzi Hubert Biskupski.

Partnerem instytucjonalnym Forum jest Uniwersytet Warszawski, zaś partnerem strategicznym Polska Spółka Gazownictwa. W gronie partnerów wydarzenia są: TAURON Nowe Technologie, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Krajowa Grupa Spożywcza, Agro Aplikacje, AGRO ubezpieczenia oraz LipCo Foods.

Nowa przestrzeń do dyskusji o bezpieczeństwie Polski

II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026 będzie kolejną odsłoną cyklu debat poświęconych najważniejszym wyzwaniom stojącym przed polskim państwem. Celem wydarzenia jest stworzenie przestrzeni do merytorycznej dyskusji oraz wypracowania rekomendacji dotyczących budowy odpornej gospodarki, bezpiecznego systemu energetycznego i stabilnego sektora rolno-spożywczego. Organizatorzy chcą, aby Forum stało się miejscem regularnego dialogu pomiędzy administracją publiczną, biznesem i środowiskiem naukowym na temat strategicznych filarów bezpieczeństwa Polski.

Ilustr. Fundacja XBW im. Ignacego Krasickiego

Te artykuły też mogą Cię zainteresować:

Gospodarka i łańcuchy dostaw kluczowe jak wojsko. W tle ESG [+komentarz]

Przybywa kobiet w polskiej armii. Wojsko dostosowuje infrastrukturę i wyposażenie

Medbus Fundacji Rak’n’Roll zakończył trasę. 1679 bezpłatnych badań profilaktycznych w 12 miejscowościach

Profilaktyka zdrowotna dostępna bliżej mieszkańców to jeden z najważniejszych elementów społecznej odpowiedzialności i wyrównywania szans w ochronie zdrowia. Czwarta edycja mobilnej akcji „Zrób sobie Dzień na U”, organizowanej przez Fundację Rak’n’Roll przy wsparciu Nationale-Nederlanden i La Roche-Posay, zakończyła się wykonaniem 1679 bezpłatnych badań profilaktycznych w 12 miejscowościach województwa opolskiego i sąsiednich powiatów. Inicjatywa pokazała, że mobilna profilaktyka skutecznie dociera do osób, które na co dzień mają utrudniony dostęp do specjalistycznej opieki medycznej.

Mobilna profilaktyka zdrowotna dotarła do 12 miejscowości

Od 9 do 20 czerwca medbus Fundacji Rak’n’Roll odwiedził Ostrzeszów, Namysłów, Brzeg, Nysę, Głuchołazy, Prudnik, Głubczyce, Krapkowice, Racibórz, Strzelce Opolskie, Lubliniec oraz Olesno.

Mobilna przychodnia umożliwiła mieszkańcom wykonanie czterech rodzajów bezpłatnych badań profilaktycznych:

  • USG piersi,
  • USG jąder,
  • USG tarczycy,
  • konsultacji dermatologicznej wraz z badaniem znamion.

Łącznie lekarze wykonali 1679 badań, docierając przede wszystkim do osób mieszkających poza dużymi ośrodkami, gdzie dostęp do specjalistów i diagnostyki jest często ograniczony.

Akcja nie ograniczała się wyłącznie do badań. Uczestnicy mogli nauczyć się prawidłowego samobadania piersi i jąder na specjalnych fantomach oraz zdobyć wiedzę na temat bezpiecznego korzystania ze słońca i ochrony skóry przed promieniowaniem UV.

Wyniki badań pokazują znaczenie regularnej profilaktyki

Przeprowadzone badania potwierdziły, jak duże znaczenie ma regularna kontrola stanu zdrowia.

Blisko 1200 uczestników otrzymało potwierdzenie, że ich stan zdrowia nie budzi zastrzeżeń. W części przypadków lekarze zalecili jednak dalszą diagnostykę lub konsultacje specjalistyczne, co stanowi standardowy element profilaktyki i pozwala dokładniej ocenić zaobserwowane zmiany.

Osoby kierowane na kolejne badania otrzymywały również możliwość rozmowy z psychoonkologiem oraz kontakt do specjalisty. Podczas trasy przeprowadzono 37 takich konsultacji, zapewniając uczestnikom dodatkowe wsparcie psychologiczne.

Profilaktyka zdrowotna odpowiada na potrzeby lokalnych społeczności

Ankiety przeprowadzone wśród uczestników wskazują, że największymi przeszkodami w wykonywaniu regularnych badań pozostają brak lekarzy specjalistów i odpowiedniego sprzętu medycznego w najbliższej okolicy, a także trudności z dojazdem do placówek ochrony zdrowia.

Mobilna przychodnia Fundacji Rak’n’Roll została bardzo wysoko oceniona przez mieszkańców. Średnia ocena przydatności inicjatywy wyniosła 9,88 w 10-stopniowej skali. Respondenci szczególnie docenili profesjonalizm personelu medycznego, organizację badań oraz komfort zapewniony w mobilnym gabinecie.

– Jestem bardzo zadowolona z badań przeprowadzonych w medbusie, które odbyły się w niezwykle profesjonalnej atmosferze. Czułam się w pełni komfortowo, otoczona troską i życzliwością na każdym etapie, a cały zespół zasługuje na najwyższe uznanie za empatię i zaangażowanie – podsumowała akcję jedna z uczestniczek.

Olga Myślińska, Fundacja Rak’n’Roll, podkreśla, że tegoroczna edycja ponownie pokazała ogromne zapotrzebowanie na łatwo dostępne działania profilaktyczne.

– Tegoroczna trasa medbusa po raz kolejny pokazała, jak ogromne jest zapotrzebowanie na dostępne i bliskie mieszkańcom działania profilaktyczne. Cieszy nas nie tylko liczba wykonanych badań, ale przede wszystkim fakt, że udało się dotrzeć do osób, które na co dzień mają utrudniony dostęp do specjalistycznej opieki. Widzieliśmy ogromne zainteresowanie, otwartość na rozmowy o zdrowiu i chęć korzystania z badań. To dla nas potwierdzenie, że warto wyjeżdżać poza duże miasta i tworzyć przestrzeń, w której profilaktyka jest łatwo dostępna, bezpłatna i przyjazna dla pacjenta. Dziękujemy wszystkim mieszkańcom za zaufanie, partnerom za wsparcie oraz całemu zespołowi medycznemu za profesjonalizm i zaangażowanie. Mamy nadzieję, że dzięki tej akcji wiele osób zyskało nie tylko wiedzę o swoim zdrowiu, ale także motywację do regularnego wykonywania badań profilaktycznych – mówi Olga Myślińska.

Partnerstwo NGO i biznesu wspiera cele ESG oraz profilaktykę zdrowotną

Realizacja kampanii była możliwa dzięki współpracy Fundacji Rak’n’Roll z firmami Nationale-Nederlanden oraz La Roche-Posay. Partnerstwo organizacji społecznej i biznesu pozwala zwiększać dostępność badań profilaktycznych oraz prowadzić działania edukacyjne wpisujące się w społeczną odpowiedzialność przedsiębiorstw.

Marta Pokutycka-Mądrala, dyrektorka komunikacji korporacyjnej oraz rzeczniczka prasowa Nationale-Nederlanden, zwraca uwagę, że projekt pomaga przełamywać bariery w dostępie do profilaktyki.

– Możliwość wsparcia kampanii to dla nas realne przeciwdziałanie barierom geograficznym w dostępie do profilaktyki. Jako ubezpieczyciel dążymy do tego, by wykraczać poza samo łagodzenie skutków chorób, ale i aktywnie im zapobiegać. Usprawniając dostęp do profilaktyki, wspieramy także budowanie nawyków, które pomagają zadbać o bezpieczną i zdrowszą przyszłość Polek i Polaków. Cieszymy się, że już po raz czwarty mogliśmy wspierać tę akcję – stwierdza Marta Pokutycka-Mądrala.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Istotnym elementem tegorocznej trasy była również edukacja dotycząca ochrony skóry przed promieniowaniem UV oraz profilaktyki czerniaka.

Natalia Walencik, Senior Brand Manager La Roche-Posay, podkreśla znaczenie codziennych nawyków.

– Profilaktyka zdrowotna to także codzienna troska o skórę i budowanie dobrych nawyków związanych z ochroną przed promieniowaniem UV. Cieszymy się, że wspólnie z Fundacją Rak’n’Roll mogliśmy dotrzeć do mieszkańców mniejszych miejscowości i zwiększać świadomość znaczenia regularnej kontroli znamion oraz stosowania fotoprotekcji przez cały rok. Wierzymy, że nawet niewielkie zmiany codziennych nawyków mogą przynieść długofalowe korzyści dla zdrowia – dodaje Natalia Walencik.

„Dzień na U” rozwija profilaktykę także w miejscu pracy

„Dzień na U” to kampania prowadzona przez Fundację Rak’n’Roll od 2019 roku, której celem jest zachęcanie do regularnych badań profilaktycznych poprzez pozytywną komunikację. Początkowo projekt był skierowany do kobiet i promował wykonywanie USG piersi, jednak z czasem objął również mężczyzn.

Od pięciu lat inicjatywa angażuje także pracodawców. Firmy uczestniczące w programie umożliwiają pracownikom skorzystanie z dodatkowego dnia wolnego na wykonanie badań profilaktycznych. Obecnie z takiego rozwiązania korzysta ponad 53 tys. pracowników w ponad 80 przedsiębiorstwach i instytucjach.

Źródło: Prowly.com

To też może Cię zainteresować

Pszczoły bliżej pacjentów słuchu. Kraina Miodu APILAND otwarta w Kajetanach

Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego dołączyła do Koalicji „Inkluzywni w zatrudnianiu”

Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego dołączyła do grona sygnatariuszy Manifestu Koalicji „Inkluzywni w zatrudnianiu”, powołanej w ramach II edycji kampanii „Każdy Talent na Wagę Złota – Inkluzywni w zatrudnianiu”. Inicjatywa, zainicjowana przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, łączy przedstawicieli biznesu, organizacje społeczne, środowisko akademickie i administrację publiczną wokół wspólnego celu: budowania bardziej dostępnego, różnorodnego i otwartego rynku pracy.

Rynek pracy potrzebuje większej inkluzywności

Koalicja zwraca uwagę, że inkluzywność w zatrudnianiu nie powinna być traktowana jako wyjątek, lecz jako standard nowoczesnego i odpowiedzialnego biznesu. W obliczu zmian demograficznych, niedoboru pracowników oraz wciąż niewykorzystanego potencjału wielu grup społecznych, rynek pracy potrzebuje rozwiązań, które pozwolą lepiej wykorzystywać talenty, kompetencje i doświadczenie osób napotykających bariery w zatrudnieniu.

Szczególne znaczenie mają działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami, w tym niewidzialnymi niepełnosprawnościami, osób neuroatypowych, pracowników 50+, opiekunów oraz rodziców powracających na rynek pracy po urlopach macierzyńskich i wychowawczych. Jak pokazują dane przywoływane przez organizatorów kampanii, bariery w zatrudnianiu często nie wynikają z braku kompetencji kandydatów, lecz z niedostatecznej wiedzy, stereotypów, ograniczeń organizacyjnych i skomplikowanych procedur.

Potrzebny jest Fundusz na rzecz Inkluzywności w Zarządzaniu

Jednym z głównych postulatów kampanii jest utworzenie Funduszu na rzecz Inkluzywności w Zatrudnianiu, który wspierałby firmy we wdrażaniu praktycznych rozwiązań zwiększających dostępność miejsc pracy. Środki mogłyby być przeznaczane m.in. na szkolenia dla menedżerów, audyty rekrutacyjne, analizę potrzeb pracowników, adaptację stanowisk pracy, technologie wspierające dostępność oraz programy przekwalifikowania i rozwoju kompetencji.

Udział Fundacji im. XBW Ignacego Krasickiego w koalicji wpisuje się w działania na rzecz odpowiedzialności społecznej, dialogu międzysektorowego oraz wzmacniania współpracy pomiędzy organizacjami, przedsiębiorcami i ekspertami. Fundacja wspiera inicjatywy, które pomagają przekładać idee dostępności i inkluzywności na konkretne rozwiązania korzystne dla pracowników, pracodawców i całej gospodarki.

Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego dziękuje Związkowi Przedsiębiorców i Pracodawców oraz wszystkim partnerom kampanii za stworzenie przestrzeni do współpracy wokół tematu tak istotnego dla przyszłości rynku pracy w Polsce.

Więcej informacji o akcji znajduje się na stronie KOALICJI INKLUZYWNI W ZATRUDNIANIU.

Źródło: Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

To też może Cię zainteresować:

Rynek pracy: czas na realną inkluzywność. Raport Fundacji Integralia

Komisja Europejska upraszcza raportowanie ESG. Nowe standardy ESRS mają ograniczyć obowiązki firm [+KOMENTARZ]

Komisja Europejska przyjęła zrewidowane Europejskie Standardy Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju (ESRS) oraz nowy dobrowolny standard raportowania dla mniejszych przedsiębiorstw. Zmiany mają ograniczyć obciążenia administracyjne firm, uprościć proces raportowania ESG i jednocześnie zachować wysoką jakość informacji dotyczących wpływu przedsiębiorstw na środowisko, społeczeństwo i ład korporacyjny.

Czym są ESRS?

ESRS (European Sustainability Reporting Standards) to usystematyzowane, szczegółowe Europejskie Standardy Raportowania Zrównoważonego Rozwoju. To one dokładnie precyzują, jakie dane ESG i w jaki sposób europejskie firmy muszą zbierać i ujawniać, aby spełnić wymogi dyrektywy CSRD.

ESRS obejmuje kwestie środowiskowe, społeczne i związane z zarządzaniem, w tym zmiany klimatu, różnorodność biologiczną i prawa człowieka. Dostarczają one informacji dla inwestorów i innych zainteresowanych stron, aby zrozumieć zagrożenia związane ze zrównoważonym rozwojem, na które narażone są firmy, oraz ich wpływ na ludzi i środowisko.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Nowe ESRS mają ograniczyć sprawozdawczą biurokrację

Jak podkreśla Komisja Europejska, zrewidowane standardy ESRS są krótsze, bardziej przejrzyste i zapewniają przedsiębiorstwom większą elastyczność w zakresie raportowania zrównoważonego rozwoju.

Najważniejszą zmianą jest znaczące ograniczenie zakresu obowiązkowych danych. Liczba wymaganych punktów danych została zmniejszona o ponad 60 proc., natomiast całkowita liczba punktów danych – zarówno obowiązkowych, jak i dobrowolnych – spadła o ponad 70 proc.

Komisja szacuje, że dzięki temu koszty przygotowywania raportów ESG mogą zmniejszyć się o ponad 30 proc. na jedno przedsiębiorstwo. Rozwiązanie wpisuje się w cel ograniczenia obciążeń wynikających z obowiązków sprazdawczych o 25 proc.

Uproszczenia są częścią pakietu Omnibus I

Przyjęte zmiany stanowią element pakietu uproszczeń Omnibus I, którego celem jest usprawnienie unijnych przepisów dotyczących raportowania zrównoważonego rozwoju.

Pakiet zakłada uproszczenie obowiązków wynikających z dyrektywy CSRD oraz zmniejszenie liczby przedsiębiorstw objętych obowiązkiem raportowania zgodnie z tymi przepisami. Komisja podkreśla, że nowe rozwiązania mają zachować cele polityki dotyczącej zrównoważonego rozwoju, jednocześnie ograniczając nadmierne obciążenia administracyjne dla biznesu.

Zmiany powstały we współpracy z EFRAG i interesariuszami

Nowa wersja ESRS uwzględnia rekomendacje techniczne przygotowane przez EFRAG (European Financial Reporting Advisory Group), opracowane na podstawie szerokich konsultacji z przedsiębiorstwami i innymi interesariuszami.

Przy tworzeniu zmian wykorzystano opinie zebrane podczas konsultacji prowadzonych wiosną i latem 2025 roku. Komisja podkreśla, że proponowane rozwiązania mają odciążyć przedsiębiorstwa bez osłabiania celów dyrektywy CSRD oraz unijnej polityki zrównoważonego rozwoju.

Dobrowolny standard raportowania dla mniejszych przedsiębiorstw

Równocześnie Komisja Europejska przyjęła dobrowolny standard raportowania zrównoważonego rozwoju przeznaczony dla mniejszych przedsiębiorstw, które nie są objęte zakresem dyrektywy CSRD.

Nowe rozwiązanie ma zapewnić jednolite i proporcjonalne zasady przekazywania informacji ESG. Dzięki temu mniejsze firmy będą mogły łatwiej odpowiadać na zapytania dotyczące zrównoważonego rozwoju kierowane przez duże przedsiębiorstwa oraz instytucje finansowe.

Standard wprowadza również tzw. pułap łańcucha wartości. Oznacza to, że przedsiębiorstwa objęte obowiązkami wynikającymi z CSRD nie będą mogły wymagać od swoich dostawców i partnerów biznesowych przekazywania szerszego zakresu informacji niż przewiduje dobrowolny standard.

Kolejny etap – kontrola Parlamentu Europejskiego i Rady UE

Przyjęte akty delegowane dotyczące zmienionych standardów ESRS oraz dobrowolnego standardu raportowania zostaną teraz przekazane do kontroli Parlamentowi Europejskiemu i Radzie UE.

Nowe przepisy wejdą w życie po zakończeniu dwumiesięcznego okresu kontroli, który – zgodnie z unijną procedurą – może zostać przedłużony o kolejne dwa miesiące.

Źródło: Komisja Europejska/Polska Izba Biegłych Rewidentów

[KOMENTARZ]

Bardzo dobrze, że Bruksela kolejny raz upraszcza sprawozdawcze obowiązki które sama nałożyła na europejskie firmy. Podobne zapowiedzi i działania dotyczące uproszczeń, zmian, modyfikacji, ułatwień, złagodzeń i ograniczeń są widoczne też w innych regulacjach. A przynajmniej się o nich dyskutuje.

Nasuwają się jednak pytania: A nie można było tak od razu? Od początku? Trzeba było czekać aż unijna gospodarka zacznie przegrywać konkurencję ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami? Aż się przypomina opinia Stefana Kisielewskiego, że socjalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju.

Poza tym coraz częściej odnosi się wrażenie, że Komisja Europejska jest bytem odpowiadającym koncepcji Hegla – samym w sobie i dla siebie. Bytem odrębnym a nie emanacją woli zjednoczonych narodów i narodowych rządów. Tak, jakby narody i państwa nie były zjednoczone unią, tylko jej podporządkowane.

To też może Cię zainteresować

Globalne firmy ograniczają deklaracje ESG i redefiniują zrównoważony rozwój

Rynek pracy 2026. Coraz więcej firm szuka pracowników za granicą, ale pojawiają się nowe wyzwania

olscy pracodawcy coraz częściej przygotowują się na rekrutację pracowników spoza kraju. Z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że co czwarta firma planująca zatrudnienie nowych osób rozważa pozyskanie kandydatów z zagranicy. Przedsiębiorcy dywersyfikują kierunki rekrutacji, jednak wraz z tym rosną wyzwania związane z barierami językowymi, różnicami kulturowymi i formalnościami.

Rekrutacja pracowników z zagranicy staje się elementem strategii firm

W 2026 roku zatrudnianie nowych pracowników planuje 18 proc. przedsiębiorstw w Polsce. Spośród nich 25 proc. zamierza prowadzić rekrutację także poza granicami kraju. Jednocześnie 55 proc. firm nie przewiduje takiego rozwiązania, natomiast co piąty pracodawca nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji.

Jak wynika z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service, polski rynek pracy stopniowo odchodzi od uzależnienia od jednego kierunku migracji zarobkowej. Choć w ostatnich tygodniach pojawiają się pytania o możliwy odpływ części pracowników z Ukrainy, przedsiębiorcy coraz częściej poszukują kandydatów również w Azji, krajach Kaukazu oraz Ameryce Południowej.

Krzysztof Inglot, prezes Polskiego Stowarzyszenia Outsourcingu, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service: – Z danych ZUS podsumowujących maj tego roku wynika, że w Polsce ubezpieczonych było ponad 1,3 mln cudzoziemców. Nadal dominują obywatele Ukrainy, ale już co trzeci zagraniczny pracownik pochodzi z innego kraju. To pokazuje, że polski rynek pracy stopniowo się dywersyfikuje. W ostatnich tygodniach wiele mówi się o możliwych powrotach części Ukraińców, jednak z perspektywy pracodawców większym wyzwaniem nie jest jednorazowy odpływ pracowników, ale to, że nie będzie już kolejnej dużej fali migracji z Ukrainy. Co prawda firmy otwierają się na nowych kandydatów z Azji, Kaukazu czy Ameryki Południowej, ale preferencje pozostają niezmienne. Jeśli tylko mają taką możliwość, przedsiębiorcy nadal najchętniej zatrudniają pracowników z Ukrainy, którzy są dobrze znani polskiemu rynkowi pracy i bliżsi nam kulturowo.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Duże firmy najczęściej zatrudniają cudzoziemców

Badanie pokazuje wyraźnie, że gotowość do prowadzenia międzynarodowej rekrutacji rośnie wraz z wielkością przedsiębiorstwa. Wśród dużych firm już 44 proc. planuje zatrudniać pracowników z zagranicy. W przypadku średnich przedsiębiorstw odsetek ten wynosi 27 proc., natomiast wśród małych firm zaledwie 5 proc.

Największe zapotrzebowanie na zagranicznych pracowników utrzymuje się w branżach od lat borykających się z niedoborami kadrowymi. W sektorze TSL (transport, spedycja, logistyka) rekrutację międzynarodową planuje 45 proc. przedsiębiorstw. W produkcji taki zamiar deklaruje 28 proc. firm, natomiast w budownictwie i handlu po 23 proc.

Bariery w zatrudnianiu pracowników z zagranicy

Choć przedsiębiorcy coraz chętniej sięgają po kandydatów spoza Polski, proces ten wiąże się z licznymi wyzwaniami.

Fot. Pexels

Najczęściej wskazywaną przeszkodą pozostają bariery językowe, które wymienia 27 proc. firm. Na drugim miejscu znalazły się różnice kulturowe (21 proc.). Dla części przedsiębiorstw problemem są również wysokie koszty zatrudnienia (14 proc.) oraz skomplikowane procedury legalizacji pracy (11 proc.).

Znacznie rzadziej pracodawcy wskazują brak odpowiednich kandydatów (9 proc.), brak gotowości zarządu lub zespołów do współpracy z cudzoziemcami (6 proc.) czy obawy przed migracją pracowników do Niemiec i innych państw Unii Europejskiej (5 proc.).

Agencje zatrudnienia wspierają międzynarodową rekrutację

Rosnąca skala zagranicznych rekrutacji sprawia, że przedsiębiorcy coraz częściej korzystają ze wsparcia wyspecjalizowanych agencji zatrudnienia.

Obecnie 11 proc. firm współpracuje z nimi regularnie, a kolejne 16 proc. sezonowo. Następne 13 proc. korzysta z ich usług wyłącznie przy zatrudnianiu cudzoziemców. Jednocześnie 12 proc. przedsiębiorstw rozważa rozpoczęcie takiej współpracy, natomiast 37 proc. deklaruje, że nie korzysta i nie planuje korzystać z pomocy agencji.

Największe znaczenie tego rodzaju wsparcie ma dla dużych organizacji. Aż 67 proc. z nich współpracuje z agencjami pracy sezonowo lub regularnie, a co czwarte przedsiębiorstwo korzysta z ich pomocy przy zatrudnianiu pracowników z zagranicy.

Rynek pracy w Polsce wchodzi w nową fazę migracji

Zdaniem ekspertów polski rynek pracy wchodzi obecnie w okres, w którym firmy będą musiały równocześnie skuteczniej zatrzymywać obecnych pracowników oraz rozwijać rekrutację na nowych rynkach.

– Polski rynek pracy wchodzi dziś w nowy etap. Przez lata przedsiębiorcy mogli zakładać, że głównym źródłem zagranicznych pracowników będzie Ukraina. Dziś ten model przestaje być wystarczający. Nie dlatego, że czeka nas masowy odpływ Ukraińców, bo wielu z nich związało z Polską swoje życie zawodowe i prywatne, ale dlatego, że kończy się okres, w którym mogliśmy liczyć na kolejne duże fale migracji z tego kierunku. To oznacza, że firmy muszą jednocześnie skuteczniej zatrzymywać obecnych pracowników i otwierać się na nowe rynki. Wygrywać będą ci pracodawcy, którzy potrafią sprawnie prowadzić międzynarodowe rekrutacje, integrować wielokulturowe zespoły i budować środowisko pracy atrakcyjne niezależnie od kraju pochodzenia pracownika – mówi Krzysztof Inglot.

Zmiany zachodzące na rynku pracy wskazują, że zatrudnianie cudzoziemców staje się jednym z kluczowych elementów strategii kadrowych polskich przedsiębiorstw. Coraz większe znaczenie będą miały nie tylko skuteczne działania rekrutacyjne, lecz także integracja wielokulturowych zespołów, wsparcie adaptacji pracowników oraz sprawne zarządzanie procesami legalizacji zatrudnienia.

Fot. Pexels

Metodologia badania pracowników i pracodawców

Badanie pracowników i pracodawców w Polsce zostało przeprowadzone metodą CAWI na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna.

Badaniem objęto 329 przedsiębiorstw, w tym około 100 małych firm zatrudniających do 10 pracowników, około 100 średnich przedsiębiorstw zatrudniających od 10 do 49 osób oraz około 100 dużych firm zatrudniających od 50 do 249 pracowników. Badanie zrealizowano w dniach 20–28 stycznia 2026 roku.

Źródło: Personnel Service

AI wspiera realizację celów ESG. Odpowiedzialne wykorzystanie technologii staje się nowym wyzwaniem dla biznesu

Sztuczna inteligencja coraz wyraźniej wspiera firmy w realizacji celów ESG – od monitorowania emisji i poprawy efektywności energetycznej po wzmacnianie cyberbezpieczeństwa i analizę danych. Jednocześnie rozwój AI stawia przed przedsiębiorstwami nowe wyzwania związane z etyką, kompetencjami pracowników oraz wpływem technologii na środowisko. Eksperci podkreślają, że przyszłość zrównoważonego rozwoju będzie zależeć od odpowiedzialnego wdrażania sztucznej inteligencji – informuje agencja Newseria Biznes.

Sztuczna inteligencja zmienia sposób realizacji strategii ESG

Technologie cyfrowe coraz mocniej wpływają na sposób, w jaki przedsiębiorstwa realizują cele związane ze środowiskiem, odpowiedzialnością społeczną i ładem korporacyjnym (ESG). Sztuczna inteligencja oraz analiza danych pomagają monitorować emisje gazów cieplarnianych, ograniczać wpływ działalności na środowisko, projektować rozwiązania odpowiadające na potrzeby społeczne oraz zwiększać poziom cyberbezpieczeństwa.

Jednocześnie rozwój AI oznacza konieczność zmierzenia się z nowymi wyzwaniami dotyczącymi etyki, odpowiedzialności oraz przygotowania pracowników do funkcjonowania w świecie nowych technologii.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Irena Pichola, prezeska Forum Odpowiedzialnego Biznesu, przewodnicząca Komitetu Sterującego Chapter Zero Poland: – Mamy do czynienia z rozwojem sztucznej inteligencji, który jest bezprecedensowy. To z jednej strony ogromna szansa, bo jesteśmy w stanie dużo efektywniej pracować, mieć dostęp do ogromnych zasobów danych, których nie byliśmy w stanie przetworzyć tak szybko. Z drugiej strony to też ogromne wyzwania, m.in. w jaki sposób budować młode talenty i dawać im szansę na rynku pracy, gdy, wydawałoby się, łatwo jest je zastąpić. Tym samym mamy dużą odpowiedzialność jako pracodawcy, ale też jako biznes, rynek, żeby umieć korzystać z mechanizmów sztucznej inteligencji w sposób mądry, jednocześnie budując kompetencje. To też duża odpowiedzialność w zakresie etyki. Lata temu wyznaczaliśmy standardy etycznego biznesu, a teraz, w dobie sztucznej inteligencji, etyka nabiera jeszcze innego znaczenia.

AI pomaga ograniczać emisje i wzmacniać cyberbezpieczeństwo

Choć wykorzystanie sztucznej inteligencji w Polsce nadal pozostaje stosunkowo niewielkie, skala wdrożeń systematycznie rośnie. Dane GUS pokazują, że w 2025 roku technologie AI wykorzystywało 8,7 proc. przedsiębiorstw wobec 5,9 proc. rok wcześniej. Najczęściej służyły one do generowania tekstu i głosu, analizy języka pisanego, automatyzacji procesów oraz wspierania podejmowania decyzji.

Eksperci wskazują, że AI znajduje coraz więcej zastosowań w realizacji strategii ESG.

Jacek Łęgiewicz, dyrektor ds. korporacyjnych w Samsung Electronics Polska: – To może być wykorzystanie sztucznej inteligencji do monitorowania emisji ciepła w budynkach czy emisji gazów cieplarnianych. Inny przykład to kwestie cyberbezpieczeństwa, gdzie silniki sztucznej inteligencji śledzą różnego rodzaju anomalie i przeciwdziałają przejęciu urządzeń przez hakerów.

Korzyści z wykorzystania AI dostrzega również Irena Pichola, zwracając uwagę, że technologia pozwala skuteczniej mierzyć i analizować procesy związane ze zrównoważonym rozwojem.

– Nowa technologia stwarza ogromne możliwości w zakresie zrównoważonego rozwoju. Pozwala mierzyć, liczyć i tworzyć mechanizmy efektywności, których wcześniej nie byliśmy w stanie kontrolować i nimi zarządzać. To ogromna szansa. Z drugiej strony technologia to oczywiście ogromne zużycie energii, odpowiedzialność za wpływ na środowisko poprzez emisje, stąd też dbanie o dostęp do zielonej energii, w przypadku budowania wielkich centrów danych, jest kluczowe – mówi Irena Pichola.

Ślad środowiskowy AI staje się coraz większym wyzwaniem

Rosnąca popularność sztucznej inteligencji oznacza również dynamiczny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Według raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) „Energy and AI” centra danych zużyły w 2024 roku około 415 TWh energii elektrycznej. Do końca dekady zapotrzebowanie może wzrosnąć do około 945 TWh.

Centra danych wymagają także znacznych ilości wody wykorzystywanej do chłodzenia serwerów, a pojedyncze zapytania do zaawansowanych modeli AI zużywają wielokrotnie więcej energii niż tradycyjne wyszukiwanie informacji w internecie.

Jednocześnie OECD wskazuje, że odpowiedzialnie wykorzystywana sztuczna inteligencja może przyspieszać transformację energetyczną poprzez optymalizację pracy sieci elektroenergetycznych, ograniczanie zużycia surowców, integrację odnawialnych źródeł energii oraz wspieranie prognozowania zmian klimatu.

Jacek Łęgiewicz, dyrektor ds. korporacyjnych w Samsung Electronics Polska: – Wykorzystanie sztucznej inteligencji niesie za sobą bardzo duży ślad węglowy, oczywiście nieporównywalnie mniejszy od tradycyjnych nośników analogowych, np. prasy. Niemniej powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że on istnieje i korzystać z technologii świadomie i z odpowiedzialnością.

Odpowiedzialne wykorzystanie AI wymaga edukacji i odpowiednich regulacji

Coraz większego znaczenia nabierają zasady odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji. Firmy zwracają uwagę, że AI powinna wspierać człowieka, a nie zastępować jego rolę w procesach decyzyjnych.

– Jestem przekonany, że transparentne korzystanie ze sztucznej inteligencji, które stawia człowieka w centrum i ustawia technologię jako służebną wobec działalności człowieka, to jest droga, która będzie pomagała w biznesie. Staramy się budować kompetencje wśród młodych ludzi dotyczące odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji, zapraszając ich do programu Solve for Tomorrow – ocenia Jacek Łęgowicz.

Jak podkreśla ekspert, regulacje dotyczące AI są potrzebne pod warunkiem, że nie będą hamować rozwoju technologii, lecz wyznaczą kierunek jej odpowiedzialnego wykorzystania.

Od 2 lutego 2025 roku w Unii Europejskiej obowiązują pierwsze przepisy AI Act, które zakazują najbardziej ryzykownych zastosowań sztucznej inteligencji oraz nakładają obowiązek zapewnienia odpowiednich kompetencji osobom korzystającym z systemów AI. Kolejne przepisy będą wdrażane etapowo do 2027 roku.

Cyberbezpieczeństwo i odpowiedzialność użytkowników jako element strategii ESG

Jednym z przykładów wykorzystania technologii w realizacji celów ESG są działania Totalizatora Sportowego związane z cyberbezpieczeństwem graczy. Firma rozwija rozwiązania wspierające ochronę użytkowników oraz promuje odpowiedzialne korzystanie z usług cyfrowych.

Joanna Strzelczyk, Kierownik Zespołu ESG i Odpowiedzialnej Gry w Totalizator Sportowy: – Dotyczy to tego, jak wyglądają nasze serwisy, oraz tego, w jaki sposób informują graczy o zagrożeniach, narzędziach i działaniach, z których mogą korzystać. To buduje zaufanie do marki. Drugą kwestią jest odpowiedzialność użytkownika. Otrzymuje on narzędzia i informacje, z których może korzystać, dzięki czemu może racjonalnie i samodzielnie decydować o zasadach korzystania z tych serwisów. W przypadku Totalizatora Sportowego są to narzędzia odpowiedzialnej gry, które udostępniamy graczom, a także informacje, działania edukacyjne oraz rozwiązania związane z ochroną konta i danych logowania. Przypominamy również, że profil gracza należy do konkretnej osoby i nie może być udostępniany innym, w szczególności osobom niepełnoletnim.

Kompetencje przyszłości będą fundamentem zrównoważonego rozwoju

Eksperci podkreślają, że transformacja cyfrowa wymaga inwestowania w rozwój kompetencji liderów i pracowników. Kluczowe stają się umiejętności analityczne, techniczne oraz inżynieryjne, które pozwolą skutecznie wykorzystywać nowe technologie w realizacji strategii ESG.

Irena Pichola: – Bardzo potrzebujemy odważnych, wyedukowanych i światłych liderów, którzy będą świadomi skali transformacji. Gdybym miała wymienić kilka kluczowych kompetencji, które są dziś niezbędne, zaczęłabym na pewno od kompetencji analitycznych, analizy danych, przetwarzania zbiorów informacji, do których mamy teraz dostęp, oraz wyciągania wniosków. Po drugie, również kompetencje techniczne. W zakresie ESG i zrównoważonego rozwoju kluczowe są także kompetencje inżynieryjne, techniczne wykształcenie, umiejętność patrzenia na wyzwania związane z nowymi technologiami.

Coraz większą rolę technologii, sztucznej inteligencji i cyberbezpieczeństwa w działaniach przedsiębiorstw potwierdza także raport „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki” przygotowany przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Tegoroczna edycja obejmuje 932 dobre praktyki realizowane przez 263 firmy. Raport został zaprezentowany podczas Targów Idei ESG, które zgromadziły przedstawicieli biznesu, administracji publicznej, organizacji społecznych oraz środowiska naukowego.

Źródło: Newseria Biznes

Te artykuły też mogą Cię zainteresować:

AI na granicy kontroli człowieka. Ekspert ostrzega przed przełomem, który może zmienić globalne bezpieczeństwo

III Kongres ESG – społeczna odpowiedzialność biznesu w czasach AI

Erste Bank Polska wspiera edukację o zrównoważonym rozwoju. Nowy rozdział podręcznika poświęcony pomocy humanitarnej

Jak pomagać skutecznie i odpowiedzialnie? Odpowiedzi na to pytanie szuka nowy rozdział pierwszego w Polsce multimedialnego podręcznika naukowego poświęconego zrównoważonemu rozwojowi. Publikacja przygotowana przez Fundację HumanDoc, przy wsparciu Erste Bank Polska, pokazuje, dlaczego nowoczesna pomoc humanitarna powinna opierać się na współpracy z lokalnymi społecznościami oraz długofalowym podejściu do rozwiązywania kryzysów.

Nowy rozdział podręcznika o zrównoważonym rozwoju i pomocy humanitarnej

Fundacja HumanDoc opublikowała nowy rozdział multimedialnego podręcznika „Wprowadzenie do zrównoważonego rozwoju”, poświęcony mechanizmom niesienia pomocy humanitarnej. To pierwsze w Polsce naukowe opracowanie dotyczące zrównoważonego rozwoju, które stawia w centrum człowieka, jego potrzeby oraz odpowiedzialność społeczną.

Partnerem projektu od początku jego realizacji jest Erste Bank Polska (dawniej Santander Bank Polska), wspierający rozwój publikacji i popularyzację wiedzy na temat zrównoważonego rozwoju.

Beata Kubida, menedżerka Zespołu zrównoważonego rozwoju i ESG w Erste Bank Polska: – Ten projekt pokazuje, że współpraca świata nauki i odpowiedzialnego biznesu może realnie zmienić sposób edukacji o wyzwaniach współczesnego świata. Wspierając powstanie i rozwój podręcznika, chcemy pomagać w upowszechnianiu wiedzy, która zachęca do długofalowych, zrównoważonych działań, opartych na współpracy z lokalnymi społecznościami.

Pomoc humanitarna oparta na lokalnych społecznościach

Nowy rozdział podręcznika prezentuje przykłady działań pomocowych prowadzonych w różnych częściach świata. Autorzy wyjaśniają, dlaczego skuteczne wsparcie coraz częściej opiera się na współpracy z lokalnymi organizacjami i osobami najlepiej znającymi potrzeby swoich społeczności.

Izabela Żbikowska z Fundacji HumanDoc: – Każdego dnia widzimy informacje o kolejnych kryzysach i zbiórkach pomocowych. W nowym rozdziale pokazujemy, jak odróżniać działania, które rzeczywiście wspierają ludzi w kryzysie, od tych, które dobrze wyglądają tylko na zdjęciach.

Podręcznik o zrównoważonym rozwoju wykorzystywany na polskich uczelniach

Publikację „Wprowadzenie do zrównoważonego rozwoju” przygotował interdyscyplinarny zespół naukowców i naukowczyń. W semestrze zimowym roku akademickiego 2025/2026 korzystało z niej blisko 900 studentów na sześciu polskich uczelniach, m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Wrocławskim oraz Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

W nowym roku akademickim do projektu dołączą kolejne cztery uczelnie, a podręcznik zostanie rozszerzony o następne rozdziały.

Bezpłatny dostęp do multimedialnego podręcznika

Multimedialny podręcznik „Wprowadzenie do zrównoważonego rozwoju” jest dostępny bezpłatnie online na stronie zr.humandoc.pl.

Autorzy projektu podkreślają, że jego celem jest rozwijanie wiedzy o zrównoważonym rozwoju oraz promowanie odpowiedzialnych i skutecznych form pomocy humanitarnej, opartych na współpracy z lokalnymi społecznościami i długofalowym budowaniu odporności na kryzysy.

Ilustr. Erste Bank Polska

Źródło: Erste Bank Polska

Te artykuły też mogą Cię zainteresować:

Santander: edukacja finansowa kluczem do dobrobytu. Na co chcą oszczędzać Polacy?

Santander Bank Polska wspiera obronność Polski

Program stypendialny „Dla Orłów” 2026. Fundacja ORLEN rozpoczyna nabór do 12. edycji

Fundacja ORLEN rozpoczyna nabór do 12. edycji programu stypendialnego „Dla Orłów”. O wsparcie finansowe będą mogli ubiegać się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych oraz tegoroczni maturzyści – dzieci pracowników spółek Grupy ORLEN. Wnioski będzie można składać od 10 lipca do 10 września 2026 r. za pośrednictwem generatora online.

Fundacja ORLEN uruchamia 12. edycję programu „Dla Orłów”

Fundacja ORLEN rozpoczęła nabór do kolejnej edycji programu stypendialnego „Dla Orłów”, skierowanego do uzdolnionych dzieci pracowników spółek należących do Grupy ORLEN. Inicjatywa jest realizowana od ponad dekady i obejmuje młodych ludzi osiągających sukcesy w nauce, sporcie, kulturze oraz angażujących się w działalność społeczną.

Program ma charakter ogólnopolski. W jego realizację zaangażowanych jest kilkadziesiąt spółek Grupy ORLEN, a grono stypendystów liczy już kilka tysięcy osób z całej Polski. Jak podkreśla Fundacja ORLEN, wsparcie finansowe ma być inwestycją w rozwój talentów i potencjału młodych ludzi.

Kto może ubiegać się o stypendium „Dla Orłów”?

Do programu mogą zostać zgłoszeni uczniowie klas VII i VIII szkół podstawowych, uczniowie szkół ponadpodstawowych oraz tegoroczni maturzyści. Wnioski składają rodzice lub opiekunowie będący pracownikami ORLEN S.A. albo spółek Grupy ORLEN uczestniczących w programie.

Podczas oceny kandydatów uwzględniane będą m.in. wyniki w nauce, udokumentowane osiągnięcia naukowe, językowe, sportowe i artystyczne, a także aktywność pozaszkolna, działalność społeczna, wolontariat oraz zaangażowanie w życie szkoły i lokalnej społeczności.

Fundacja poinformowała również, że uczniowie wyróżnieni przez Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz osoby powołane do kadry narodowej w dyscyplinach sportowych otrzymają gwarancję przyznania stypendium.

Wysokość stypendiów w programie Fundacji ORLEN

W ramach 12. edycji programu przewidziano dwa poziomy wsparcia finansowego:

  • 2,5 tys. zł dla uczniów szkół podstawowych,
  • 3,5 tys. zł dla uczniów szkół ponadpodstawowych oraz tegorocznych maturzystów.

Nabór potrwa do 10 września

Nabór do programu rozpocznie się 10 lipca i potrwa do 10 września 2026 r. Wnioski będzie można składać wyłącznie za pośrednictwem internetowego generatora.

Regulamin programu oraz wzory wymaganych dokumentów zostaną udostępnione wraz z rozpoczęciem naboru. Fundacja ORLEN podkreśla, że celem programu jest wspieranie młodych ludzi rozwijających swoje talenty i kompetencje w różnych dziedzinach oraz promowanie postaw opartych na aktywności społecznej i zaangażowaniu w życie lokalnych społeczności.

Generator wniosków, dokumenty i dodatkowe informacje są NA TEJ STRONIE FUNDACJI ORLEN.

Źródło: Fundacja ORLEN

AI na granicy kontroli człowieka. Ekspert ostrzega przed przełomem, który może zmienić globalne bezpieczeństwo

Kolejny przełom w rozwoju sztucznej inteligencji może doprowadzić do powstania modeli, które wymkną się spod kontroli człowieka – ostrzega Gordon M. Goldstein w analizie opublikowanej na łamach Council on Foreign Relations. W jego ocenie stawką nie jest już wyłącznie zrównoważony rozwój technologiczny, ale także bezpieczeństwo narodowe i globalna stabilność.

AI coraz bliżej punktu krytycznego rozwoju

Kolejny przełom w rozwoju sztucznej inteligencji może doprowadzić do stworzenia zaawansowanego modelu AI o takiej skali możliwości, że całkowicie wymknie się on spod kontroli człowieka – ostrzega Gordon M. Goldstein w analizie opublikowanej przez Council on Foreign Relations.

W ocenie eksperta stawką dynamicznego rozwoju AI nie jest już wyłącznie zrównoważony rozwój technologiczny, ale przede wszystkim bezpieczeństwo państw i systemów międzynarodowych.

Goldstein zajmuje się nowymi technologiami oraz bezpieczeństwem międzynarodowym. Był dyrektorem zarządzającym w Silver Lake – globalnej firmie inwestycyjnej działającej w sektorze technologicznym – oraz autorem książki „Lekcje w katastrofie: McGeorge Bundy i droga do wojny w Wietnamie”.

Council on Foreign Relations – wpływowy ośrodek analityczny

Council on Foreign Relations to jeden z najbardziej wpływowych niezależnych amerykańskich think tanków. Organizacja non-profit została założona w 1921 roku i ma siedzibę w Nowym Jorku.

CFR zajmuje się analizą polityki zagranicznej oraz relacji międzynarodowych, dostarczając ekspertyz decydentom politycznym, liderom biznesu, mediom i opinii publicznej. W jej strukturach znajdują się byli dyplomaci, politycy, ekonomiści, naukowcy i przedstawiciele sektora prywatnego. Instytucja jest często uznawana za jedno z kluczowych centrów analitycznych wpływających na debatę o amerykańskiej strategii globalnej.

Anthropic i AI jako element bezpieczeństwa narodowego

W swojej analizie Goldstein odnosi się do globalnego koncernu Anthropic. Jest to amerykańska firma zajmująca się badaniami i wdrażaniem sztucznej inteligencji, założona w 2021 roku przez byłych kluczowych pracowników OpenAI. Przedsiębiorstwo jest uznawane za jednego z najważniejszych i najgroźniejszych rywali dla twórców ChatGPT.

Jak podkreśla ekspert:
„Rosnący gigant sztucznej inteligencji (AI) Anthropic nie jest już po prostu globalną potęgą technologiczną. Jego najnowocześniejsze modele sztucznej inteligencji są coraz bardziej kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego USA”.

W kwietniu firma wstrzymała publikację modelu Mythos Preview po tym, jak system miał samodzielnie stworzyć najpotężniejszą broń cybernetyczną w historii, zdolną do wykrycia ponad 10 tysięcy luk w zabezpieczeniach systemów uznawanych za wysoce chronione.

W czerwcu Anthropic opublikował raport, w którym ostrzega, że kolejny przełom w rozwoju AI – możliwy nawet w ciągu najbliższych dwóch lat – może doprowadzić do powstania systemu całkowicie wymykającego się kontroli człowieka.

Rekurencyjne samodoskonalenie AI jako nowy paradygmat

W analizie Goldstein zwraca uwagę na ryzyko związane z tzw. „rekurencyjnym samodoskonaleniem” systemów AI.

„Gdy pojawi się kolejny paradygmat tej technologii, AI będzie miała zdolność do doskonalenia i rozprzestrzeniania, tworząc przyszłe iteracje coraz bardziej dynamicznych modeli. Będą one priorytetowo traktować własne przetrwanie i potencjalnie same się przedostać przez Internet do sieci komputerowych na całym świecie” – pisze Goldstein.

W jego ocenie może to oznaczać powstanie systemów zdolnych do autonomicznego rozwoju, których kolejne wersje będą coraz trudniejsze do przewidzenia i kontrolowania przez człowieka.

Dalsza część artykułu jest pod wywiadem z prof. Andrzejem Zybertowiczem

Cyberzagrożenia, broń biologiczna i chemiczna

Choć raport Anthropic nie porusza wszystkich potencjalnych scenariuszy, Goldstein wskazuje na dodatkowe ryzyka. Autonomiczne systemy AI mogłyby potencjalnie projektować zaawansowaną broń biologiczną i chemiczną, wykraczającą poza dotychczasowe ludzkie możliwości poznawcze.

W obszarze cyberbezpieczeństwa przyszłe systemy mogłyby automatycznie generować, przydzielać i modyfikować ataki typu „zero-day” w czasie rzeczywistym, prowadząc do bezprecedensowych naruszeń infrastruktury cyfrowej.

Ekspert podkreśla również ryzyko ingerencji w systemy wojskowe, w tym w sieci dowodzenia i kontroli, co mogłoby mieć poważne konsekwencje dla globalnego bezpieczeństwa.

Apel o współpracę międzynarodową i kontrolę rozwoju AI

W związku z rosnącymi zagrożeniami Anthropic – według analizy Goldsteina – miał wezwać konkurencję oraz partnerów technologicznych do podjęcia wspólnych działań na rzecz stworzenia wielostronnego systemu kontroli rozwoju sztucznej inteligencji.

„AI z możliwością rekurencyjnego samodoskonalenia może być przełomem dla globalnego bezpieczeństwa. Ukryte ryzyka tej technologii powinny zaniepokoić nawet najbardziej optymistycznego obserwatora transformacji AI — i służyć jako sygnał ostrzegawczy dla społeczeństwa.”

Jak dodaje ekspert:
„Liderzy branży mogą być bierni, pozwalając, by przyszłość się rozwijała bez próby jej kształtowania. Albo alternatywnie podjąć wspólny wysiłek—nawet ten stawiający czoła dużym przeciwnościom. Chodzi o podjęcie próby stworzenia spójnej koncepcji, która pozwoli przygotować się na bardzo niebezpieczne jutro”.

Technologia między innowacją a ryzykiem systemowym

Zdaniem Goldsteina tempo rozwoju sztucznej inteligencji – przyspieszane m.in. przez dostęp do wyspecjalizowanych chipów nowej generacji – może rosnąć w sposób wykładniczy. W takim scenariuszu AI nie tylko będzie coraz bardziej autonomiczna, ale również potencjalnie trudna do zrozumienia dla ludzkich operatorów.

W dłuższej perspektywie może to oznaczać powstanie systemów, które będą dynamicznie modyfikować własne algorytmy, komunikować się w sposób niezrozumiały dla człowieka oraz tworzyć architektury matematycznie nieczytelne.

Ekspert podkreśla, że wybór między biernym obserwowaniem rozwoju technologii a globalną współpracą regulacyjną może przesądzić o przyszłym poziomie bezpieczeństwa międzynarodowego.

Cała analiza Gordona M. Goldsteina jest dostępna NA TEJ STRONIE COUNCIL ON FOREIGN RELATIONS.

Źródło: Council on Foreign Relations

Te artykuły też mogą Cię zainteresować

Prof. Aleksandra Przegalińska: Podpisałam Oświadczenie w sprawie superinteligencji

Sztuczna inteligencja, etyka a ESG. Pierwsza w języku polskim synteza prezentująca najważniejsze kwestie dotyczące etyki AI [KOMENTARZ, WIDEO]

III Kongres ESG – społeczna odpowiedzialność biznesu w czasach AI

Polska infrastruktura potrzebuje pilnej adaptacji do ekstremalnych upałów. Poznaj opinię prof. Sadurskiego

Rekordowe temperatury w Polsce to trwała rzeczywistość klimatyczna, która obnaża brak odporności krajowej infrastruktury krytycznej – ocenił prof. Mariusz Figurski. Wskazał, że niepodjęcie szybkich działań adaptacyjnych może do 2050 r. kosztować polską gospodarkę nawet 124 mld zł rocznie.

Fale upałów nie są incydentem pogodowym

W ubiegłą niedzielę w Słubicach odnotowano 40,5 st. Celsjusza. Jest to nowy rekord ciepła w Polsce w historii pomiarów. Drugą najwyższą odnotowaną tego dnia temperaturę – 40,3 st. C – zarejestrowano w Toruniu.

Zdaniem prof. Figurskiego, zastępcy dyrektora ds. naukowych Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego oraz pracownika Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska Politechniki Gdańskiej, mechanizmy pogodowe nad Europą uległy drastycznemu zaburzeniu.

– Prąd strumieniowy po prostu się zatyka, tworząc w atmosferze rodzaj „korka drogowego”. Z kolei zablokowane układy wyżowe działają jak gigantyczny odkurzacz, który bezlitośnie zasysa do nas ekstremalny żar znad Afryki Północnej – wyjaśnia ekspert.

Podkreślił, że obecne fale upałów to bezpośrednia konsekwencja trendu ocieplenia, a nie zwykły „incydent pogodowy”.

Infrastruktura z XX wieku nie wytrzymuje żaru

Wskazał przy tym, że obecna infrastruktura transportowa, energetyczna i telekomunikacyjna w Polsce była projektowana dla łagodnego klimatu XX wieku i też „dosłownie poddaje się w zderzeniu z żarem”.

– Ekstremalny upał działa na infrastrukturę państwa jak morderczy wysiłek na organizm bez wody, w którym kolejne narządy odmawiają posłuszeństwa – ocenił naukowiec.

Stal wygina się pod wpływem temperatur

Najpoważniejsze problemy występują w transporcie kolejowym, gdzie stalowe szyny pod wpływem temperatury wyginają się, przypominając – jak stwierdził prof. Figurski – „spuchnięty rządek książek na półce” lub „spaghetti”.

Zwrócił uwagę, że zagrożona jest również sieć trakcyjna. – Działa ona jak struny gitary, gdy przewody się wydłużają, zaczynają obwisać. Pantograf może wplątać się w zwisający kabel i zerwać całą linię – ostrzegł. Zaznaczył też, że elektronika sterująca ruchem często „dostaje udaru słonecznego” i ulega awariom.

W sektorze energetycznym i telekomunikacyjnym upały prowadzą do przeciążeń sieci i spadku wydajności urządzeń.

– Wszelka elektronika generuje przy pracy gigantyczne ilości ciepła. Gdy na zewnątrz panują 40-stopniowe upały, urządzenia te przypominają maratończyków, którym kazano biec w grubych, zimowych kurtkach – wskazuje specjalista.

Miasta jak kaloryfery, budynki do przebudowy

Zwrócił także uwagę, że serwerownie i stacje bazowe wymagają intensywnego chłodzenia, co drastycznie zwiększa zużycie prądu i wody.

Problemem są również polskie miasta, które przez dekady betonowania stały się „miejskimi wyspami ciepła”. – Nasze rynki i ulice działają jak gigantyczne kaloryfery. Za dnia akumulują ciepło słoneczne, a w nocy je oddają, przez co miasto nie ma kiedy się wychłodzić – dodał.

Kończy się era szklanych domów. Nowoczesne będą miały małe okna i system pasywnego chłodzenia. Fot. Pexels

Jego zdaniem budynki projektowane tak, by wpuszczać jak najwięcej słońca, dziś wymagają kosztownej przebudowy i systemów pasywnego chłodzenia.

Ekspert wskazuje, że adaptacja do nowych warunków nie jest wyborem, lecz koniecznością i „jedyną racjonalną polisą ubezpieczeniową”.

Nowe zasady projektowania i wdrażanie błękitno-zielonej infrastruktury

– Inwestycje realizowane dzisiaj będą funkcjonowały przez następne 30–50 lat, dlatego powinny być projektowane z uwzględnieniem warunków klimatycznych, które będą panowały w połowie XXI wieku, a nie tych, które znamy z końca XX wieku – podkreślił.

Zaznaczył, że konieczne jest wdrażanie tzw. błękitno-zielonej infrastruktury – parków, ogrodów deszczowych i odkrytych cieków wodnych, które działają jak naturalna klimatyzacja.

Zaapelował również o zmianę standardów planowania inwestycji publicznych, tak aby modelowanie i nowoczesne projekcje klimatyczne stały się podstawą decyzji strategicznych administracji państwowej.(PAP)

Źródło: naukawpolsce.pl

Te artykuły też mogą Cię zainteresować:

Instytut Staszica: Polska infrastruktura stoi przed największym testem od dekad. Eksperci alarmują ws. waloryzacji, kryzysu kadrowego i paraliżu procedur

I Forum Bezpieczeństwa Polski 2026 za nami. Eksperci debatowali o energii, finansach i odporności państwa

Prawie 3 tony żywności trafią do potrzebujących. Polska częścią globalnej inicjatywy Stop Hunger

0

Głód i wykluczenie żywieniowe pozostają jednym z najpoważniejszych wyzwań społecznych na świecie. Od 30 lat program Stop Hunger angażuje pracowników, organizacje społeczne oraz partnerów biznesowych w działania na rzecz osób zagrożonych niedożywieniem.

Inicjatywa została zapoczątkowana w 1996 roku w Stanach Zjednoczonych jako część działań społecznych Sodexo. Od 2015 roku ze wsparcia Stop Hunger skorzystało już ponad 100 milionów osób, a fundacja współpracuje z siecią ponad 400 organizacji pozarządowych w 65 krajach świata.

Servathon w Polsce – ponad 20 lat lokalnej tradycji

W Polsce jednym z kluczowych elementów inicjatywy jest Servathon – coroczna zbiórka żywności organizowana przez Sodexo Polska we współpracy z klientami, dostawcami i organizacjami pomocowymi.

Polska dołączyła do globalnego ruchu Stop Hunger w 2005 roku. Tegoroczna edycja Servathonu oznacza już ponad 20 lat polskiej obecności w ramach globalnego programu. Zbiórka trwała dwa tygodnie – w maju w jednostkach regionalnych oraz w czerwcu w warszawskiej centrali.

Efekty zbiórki: tysiące posiłków dla osób potrzebujących

W tegorocznej edycji udało się zebrać żywność odpowiadającą ponad 6000 posiłków, które trafią do ponad 1300 osób w potrzebie.

– Każda kolejna edycja Servathonu przypomina nam, że problem niedożywienia w Polsce wciąż występuje, ale też że wspólnym wysiłkiem potrafimy na niego odpowiadać. W tym roku udało nam się zebrać żywność, która przekłada się na ponad 6000 posiłków dla ponad 1300 osób. Działając razem mamy możliwość nieść pomoc w naprawdę dużej skali, a odpowiedzialność społeczna może być czymś, co łączy pracowników, klientów i partnerów wokół wspólnego celu – mówi Katarzyna Hamerska, Junior Communications Manager w Sodexo Polska.

Skala działań pokazuje, że nawet lokalne inicjatywy mogą mieć realny wpływ na ograniczanie problemu niedożywienia, jeśli są prowadzone w szerokim partnerstwie społecznym i biznesowym.

Ubóstwo w Polsce a problem bezpieczeństwa żywnościowego

Według najnowszych danych GUS zasięg ubóstwa skrajnego w Polsce wynosi 5,2 proc. populacji, co przekłada się na blisko 2 mln osób żyjących poniżej minimum egzystencji. Jednocześnie ubóstwo relatywne dotyczy 13,3 proc. mieszkańców kraju.

Choć wskaźniki te nie odnoszą się bezpośrednio do dostępu do żywności, wskazują na skalę grupy, dla której każdy dodatkowy wydatek – w tym na jedzenie – pozostaje istotnym obciążeniem.

Wolontariat i partnerstwa jako fundament Servathonu

W Polsce – podobnie jak na całym świecie – kluczową rolę w akcji odgrywają wolontariusze. To oni inicjują zbiórki, współpracują z Bankami Żywności i angażują lokalne społeczności w działania pomocowe.

W tegorocznej edycji w akcję zaangażowało się około 160 wolontariuszy w całym kraju. Do inicjatywy dołączyli także klienci oraz partnerzy biznesowi z branży spożywczej.

– W Polsce – tak jak na całym świecie – znaczącą rolę w akcji odgrywają wolontariusze, którzy inicjują zbiórki, budują relacje z Bankami Żywności oraz angażują lokalne społeczności w działania pomocowe. W tym roku w akcję charytatywną zaangażowało się około 160 ochotników w całym kraju. Dołączyli do nas także klienci i partnerzy biznesowi z branży spożywczej. Największą siłą Servathonu jest to, że jedzenie trafia do organizacji, które najlepiej znają potrzeby swoich podopiecznych. Dzięki temu wiemy, że nasze wsparcie dociera tam, gdzie jest najbardziej potrzebne – podsumowuje Katarzyna Hamerska.

Globalne firmy ograniczają deklaracje ESG i redefiniują zrównoważony rozwój

Globalne firmy coraz częściej wycofują się ze swoich deklaracji ESG. Paradoksalnie może to wzmocnić obszar zrównoważonego rozwoju. W tle trwa bowiem głęboka rewizja podejścia do ESG i całej koncepcji zrównoważonego rozwoju, coraz silniej powiązana z geopolityką i bezpieczeństwem gospodarczym.

– Firmy na całym świecie coraz częściej wycofują się z deklaracji ESG lub przestają o nich mówić – podkreśla John Elkington, światowy autorytet w dziedzinie zrównoważonego rozwoju, twórca koncepcji Triple Bottom Line.W jego opinii nie oznacza to jednak odwrotu od zrównoważonego rozwoju. Przeciwnie, presja związana z polityką administracji Donalda Trumpa może się stać impulsem do potrzebnej zmiany podejścia. – Przechodzimy w kierunku „twardego” zrównoważonego rozwoju związanego z geopolityką – mówi John Elkington, który jest również założycielem i prezesem Volans.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

– Nie ma wątpliwości, że obserwujemy opór wobec ESG, a w pewnym stopniu także wobec zrównoważonego rozwoju. Wynika to przede wszystkim z działań Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych. Uważam jednak, że to dobrze, ponieważ oba te obszary potrzebowały presji i bodźca do ponownego przemyślenia tego, jak działamy i z kim współpracujemy. Dlatego moim zdaniem jest to największa szansa ostatnich 20 lat na ponowne zdefiniowanie naszych priorytetów – mówi agencji Newseria John Elkington.

Podczas swojego wystąpienia w trakcie Targów Idei ESG 2026 w Warszawie, zorganizowanych przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu, John Elkington stwierdził nawet, że druga kadencja Donalda Trumpa może być jedną z najlepszych rzeczy, jakie przydarzyły się ruchom na rzecz ESG oraz zrównoważonego rozwoju – o ile właściwie odpowiedzą na tę sytuację.

– Firmy wycofują się z deklaracji ESG, bardziej w Stanach Zjednoczonych niż w Europie, a przynajmniej rzadziej mówią publicznie o swoich działaniach w obszarze ESG i zrównoważonego rozwoju – komentuje John Elkington.

Kryzys ESG i rewizja strategii zrównoważonego rozwoju w raportach globalnych

Jego zdaniem wynika to stąd, że wiele przedsiębiorstw nie wiedziało, jak zrealizować cele, które wyznaczyły sobie na 2040 czy 2050 rok. W wielu przypadkach ich strategie były deklaracjami, a nie realnym planem działania. Z ubiegłorocznego raportu ERM Sustainability Institute, GlobeScan i Volans „Sustainability at a Crossroads” wynika, że 93 proc. spośród blisko 850 ekspertów ds. ESG z 72 krajów oceniło, że program zrównoważonego rozwoju wymaga rewizji, a 56 proc. wzywa do radykalnej przebudowy.

Siedmiu na 10 ekspertów twierdzi, że program ten spotyka się ze znacznym sprzeciwem, co stanowi wzrost o 13 pkt proc. od 2024 roku. W Ameryce Północnej 91 proc. respondentów doświadczyło znacznego sprzeciwu, a w regionie Azji i Pacyfiku – 38 proc.

Transformacja energetyczna i inwestycje w czystą energię w cieniu ESG

John Elkington podkreśla, że jednocześnie nie widać odwrotu od inwestycji w czystą energię. W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Jak zauważa, nakłady inwestycyjne na energię odnawialną i transformację energetyczną są już obecnie około dwukrotnie wyższe niż wydatki na paliwa kopalne, a w nadchodzących latach przewaga ta będzie dalej rosnąć.

– Rynki kapitałowe dostrzegają nową rzeczywistość i muszą się z nią zmierzyć. Presja polityczna wywierana na osoby wprowadzające zmiany nasiliła się, a jedną z przyczyn jest to, że przedstawiciele branż związanych z paliwami kopalnymi zdają sobie teraz sprawę, iż stanowi to egzystencjalne zagrożenie dla ich przyszłości. Dlatego finansują polityków, aby ci podjęli walkę w ich imieniu. Jednak, choć może się to wydawać sprzeczne z intuicją, postrzegam to jako dobry znak, który świadczy o tym, że robimy postępy. Rzeczywiście, z dużym optymizmem patrzę na najbliższe 15–20 lat – podkreśla założyciel i globalny ambasador firmy Volans.

Skuteczność działań ESG: rządy, biznes i organizacje pod presją krytyki

Według raportu „Sustainability at a Crossroads” wiele organizacji zaangażowanych na rzecz zrównoważonego rozwoju nie jest wysoko ocenianych przez ekspertów. Rządy krajowe otrzymują najniższe oceny – jedynie 5 proc. ekspertów ds. ESG ocenia ich wkład pozytywnie.

Sektor prywatny jest oceniany dobrze przez 14 proc. respondentów, ONZ – przez 29 proc., a organizacje pozarządowe – przez 45 proc. badanych. We wszystkich przypadkach wyniki są znacznie słabsze niż w 2021 roku.

Od miękkiego ESG do twardego zrównoważonego rozwoju opartego na geopolityce

– Jedną z rzeczy, które obserwowaliśmy w ciągu ostatnich 15–20 lat, jest to, że wiele firm w coraz większym stopniu angażuje interesariuszy, sporządza różnego rodzaju raporty dotyczące zrównoważonego rozwoju, stawia wyzwania swoim dostawcom. To się nie zmieni. Jednak ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie chodzi już tylko o te „miękkie” kwestie, którymi musimy się zająć – uważa John Elkington.

Jego zdaniem prezydent Stanów Zjednoczonych wstrząsnął dotychczasowym porządkiem światowym, który raczej nie powróci do poprzedniego stanu. Jednak rozpad starego systemu otwiera przestrzeń dla prawdziwej przebudowy i zmiany systemu. W efekcie coraz wyraźniej widać przejście od „miękkiego” ESG – opartego na raportowaniu, społecznej odpowiedzialności i deklaracjach – do „twardego” zrównoważonego rozwoju, związanego z bezpieczeństwem surowcowym, odpornością łańcuchów dostaw i polityką przemysłową.

– Jednym z przykładów jest cieśnina Ormuz. To właśnie tam rzeczywistość geopolityczna nagle wywiera presję na nasze gospodarki i nie mamy innego wyboru, jak tylko na nią zareagować. Myślę, że będziemy świadkami wielu podobnych sytuacji, w tym wykorzystywania zaawansowanych chipów produkowanych przez firmę Nvidia oraz wody jako broni. Dlatego twierdzę, że przejdziemy od „miękkiego” do „twardego” zrównoważonego rozwoju – mówi ekspert.

Innym przykładem jest polityka Chin w kontekście dostępu do metali ziem rzadkich i minerałów, kluczowych dla produkcji baterii, elektroniki i technologii niskoemisyjnych. Azjatycki gigant kontroluje cały sektor: od wydobycia, przez przetwórstwo, po eksport, co przekłada się na jego przewagę geopolityczną.

COVID-19 i inwazja Rosji zmieniły myślenie o ESG

– Historia pełna jest konfliktów. Nie muszę tego podkreślać w kraju takim jak Polska. Jednak wiele osób zaangażowanych w ruch na rzecz zrównoważonego rozwoju wierzyło, że pokój jest niemal pewny. Paradoksalnie za każdym razem, gdy nasz gatunek dochodzi do takiego wniosku, wybuchają konflikty. Inwazja Rosji na Ukrainę wywarła głęboki wpływ na sposób myślenia przedsiębiorców – podkreśla John Elkington. – Podczas lockdownu związanego z COVID-19 współpracowałem z brytyjskim ministerstwem obrony, z admirałami, generałami i wyższymi oficerami sił powietrznych. Doskonale rozumieją oni konsekwencje zagrożeń związanych z bezpieczeństwem wodnym, chaosem klimatycznym i przymusową migracją. Biznes sądzi, że może zwolnić tempo, ale bardzo szybko się przekona, że agenda zrównoważonego rozwoju powróci z większą siłą, szybciej i w różnych formach.

Czemu służy raportowanie ESG?

Ekspert ocenia, że środowisko ESG i zrównoważonego rozwoju stało się zbyt wygodne i skupiło się głównie na raportowaniu, jednocześnie nie do końca wiedząc, czemu gromadzone dane mają służyć. Jego zdaniem organizacje koncentrują się na dostarczaniu informacji zamiast na ich realnym wykorzystaniu. W tym zakresie rozwój technologii, zwłaszcza sztucznej inteligencji, może stać się impulsem do zmiany, ponieważ umożliwi lepszą analizę i syntezę danych ESG.

W ramach badania „Business Breakthrough Barometer 2026”, opublikowanego przez WBCSD, przeprowadzono wywiady z ponad 500 członkami kierownictwa wyższego szczebla z 50 krajów, których łączny przychód wynosi 2 bln dol. 92 proc. z nich postrzega zrównoważony rozwój jako źródło przewagi konkurencyjnej w ciągu najbliższych 5–10 lat. 89 proc. twierdzi, że w ciągu ostatniego roku utrzymało lub zwiększyło inwestycje. Jednak 68 proc. uważa, że chaotyczna transformacja jest bardziej prawdopodobna niż rok temu, a 40 proc. postrzega to jako poważne ryzyko. Tylko 15 proc. przedsiębiorstw jest przekonanych, że jest w pełni przygotowanych do sprostania tym wyzwaniom.

ESG i zrównoważony rozwój wchodzą do głównego nurtu gospodarki

– Zamiast więc tracić na znaczeniu, kwestia ta wkrótce wkroczy do głównego nurtu w dość nieoczekiwany sposób – podkreśla założyciel i prezes Volans.

Źródło: Newseria Biznes

To też może Cię zainteresować:

Zmiany klimatu wpływają na układ sił na świecie. Ekspertka CFR ostrzega przed kosztami braku adaptacji

Bez łączności nie ma ruchu

International Union of Railways (UIC), organizacja zrzeszająca przedsiębiorstwa zajmujące się transportem kolejowym, poinformowała o rozpoczęciu europejskich testów FRMCS, czyli przyszłego systemu łączności kolejowej opartego na technologiach 5G. Ma on w kolejnych latach zastąpić GSM-R. To temat mniej widowiskowy niż nowa linia albo tunel, ale bez takich rozwiązań nowoczesna kolej nie będzie działać sprawnie.

Stary system w nowym ruchu

GSM-R przez lata był podstawą kolejowej łączności w Europie. Pozwalał prowadzić rozmowy i przekazywać informacje potrzebne do bezpiecznego ruchu pociągów. Problem polega na tym, że kolej zmienia się szybciej niż system, który ją obsługuje. Na sieci pojawia się coraz więcej urządzeń, danych, automatyki i zależności między ruchem pociągów a systemami sterowania. Łączność nie jest już tylko dodatkiem do pracy maszynisty i dyżurnego. Staje się warunkiem tego, żeby cała kolej mogła działać z większą precyzją, zwłaszcza tam, gdzie ruch jest gęsty, międzynarodowy i trudny do prowadzenia dawnymi metodami.

Test zanim trafi na linię

FRMCS nie wejdzie od razu na europejskie tory. Najpierw ma przejść testy laboratoryjne, które sprawdzą, jak współpracują ze sobą poszczególne elementy przyszłego systemu. To rozsądna kolejność, bo w łączności kolejowej błąd nie jest tylko problemem technicznym. Może wpływać na prowadzenie ruchu, działanie urządzeń pokładowych, komunikację z centrum sterowania i bezpieczeństwo na linii. Laboratorium pozwala sprawdzić te zależności zanim staną się częścią codziennej pracy kolei. W tym sensie testy nie są etapem pobocznym. Są miejscem, w którym przyszła infrastruktura uczy się działać bez pasażerów na pokładzie.

Kolej jako wspólny system

Znaczenie FRMCS najlepiej widać w skali europejskiej. Pociąg może przekraczać granice, ale systemy łączności, procedury i standardy muszą nadążyć za takim ruchem. Jeżeli każdy kraj rozwijałby własne rozwiązania w oderwaniu od reszty, kolej międzynarodowa nadal byłaby zbiorem osobnych porządków technicznych. Wspólny standard ma ograniczyć ten problem. Ma pomóc w prowadzeniu ruchu, obsłudze systemów bezpieczeństwa i przyszłych usług cyfrowych bez ciągłego dopasowywania się do lokalnych wyjątków. Dobra infrastruktura nie kończy się więc na torze. Obejmuje także zasady, dzięki którym urządzenia potrafią pracować w tym samym rytmie.

Informacja obok szyny

Przy takich tematach łatwo uciec w język technologii. 5G, standardy, laboratoria i urządzenia pokładowe brzmią jak świat oddalony od zwykłej podróży. W praktyce chodzi jednak o bardzo prostą rzecz: właściwa informacja ma dotrzeć na czas, bez zakłóceń i bez domysłów. Maszynista, pociąg, urządzenia przytorowe i centrum sterowania nie mogą działać jak osobne wyspy. Im bardziej złożona staje się kolej, tym ważniejsze jest to, żeby jej elementy wymieniały informacje szybciej i pewniej. Tor wyznacza drogę pociągu, ale łączność pomaga utrzymać nad tą drogą kontrolę.

Niewidoczna warstwa podróży

Pasażer nie będzie wybierał pociągu dlatego, że działa w nim FRMCS. Zauważy raczej punktualność, płynniejszy ruch i mniejszą liczbę zakłóceń. Taka jest rola infrastruktury, której nie widać z okna. Najlepiej działa wtedy, gdy nikt nie musi o niej myśleć.

Chiny stawiają na energię niekopalną. Nowy cel: 50% produkcji energii elektrycznej do 2030 roku

Chiny ogłosiły nowy kierunek transformacji energetycznej w ramach kolejnego planu pięcioletniego. Zgodnie z założeniami przedstawionymi przez Chińską Narodową Komisję Rozwoju i Reform oraz Narodową Administrację Energetyczną, do 2030 roku energia niekopalna ma stanowić 50% całkowitej produkcji energii elektrycznej w kraju. Jednocześnie Pekin zakłada osiągnięcie szczytu zużycia węgla i ropy naftowej w tym samym horyzoncie czasowym – informuje ekspercki portal ESG Today.

Chiny przyspieszają transformację energetyczną w stronę źródeł niekopalnych

Nowe cele wpisują się w długofalową strategię ograniczania uzależnienia od paliw kopalnych i zwiększania udziału odnawialnych źródeł energii oraz energetyki jądrowej. W ramach planu do 2030 roku energia niekopalna ma również odpowiadać za 25% całkowitego zużycia energii, a wiatr i fotowoltaika mają stanowić ponad połowę zainstalowanych mocy wytwórczych.

Wysoki udział węgla nadal wyzwaniem dla chińskiego miksu energetycznego

Mimo deklarowanych zmian, Chiny pozostają największym na świecie emitentem gazów cieplarnianych, odpowiadając za blisko 30% globalnych emisji w 2024 roku. Węgiel nadal odgrywa dominującą rolę w krajowym miksie energetycznym, stanowiąc ponad połowę całkowitego zużycia energii – pisze Mark Segal, założyciel ESG Today i autor analizy.

Nowy plan pojawia się w kontekście wcześniejszych zapowiedzi klimatycznych Pekinu, które – jak wskazują analitycy – były oceniane jako ostrożne względem wcześniejszych deklaracji i tempa transformacji.

Eksperci: cele energetyczne Chin mogą być niewystarczające

Eksperci z sektora energetycznego zwracają uwagę, że tempo transformacji może być niewystarczające. Lauri Myllyvirta, współzałożyciel Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem, powołując się na analizy Centrum podkreśla, że już w 2025 roku energia niekopalna odpowiada za ponad 42% produkcji energii elektrycznej, co oznacza, że dalszy wzrost zapotrzebowania na energię może nadal zwiększać zużycie paliw kopalnych, jeśli nie zostanie zrekompensowany szybszym rozwojem OZE.

Według analityków, aby utrzymać obecny kierunek transformacji, konieczne byłoby znaczne przekroczenie wyznaczonych celów lub ich dalsze podniesienie.

Ambitne elementy planu i wyzwania wdrożeniowe

Wśród bardziej ambitnych założeń znalazły się m.in. dalsza elektryfikacja gospodarki, która ma osiągnąć 35% udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii do 2030 roku (wobec 30% w 2025 roku), a także rozwój magazynów energii na poziomie 300 GW nowych mocy.

Jednocześnie część analityków podkreśla, że nawet przy tych założeniach tempo transformacji może nie być wystarczające, by sprostać wcześniejszym deklaracjom klimatycznym Chin oraz globalnym celom redukcji emisji.

Chiny między ambicją a ostrożnością w polityce energetycznej

Nowy plan energetyczny Chin wyznacza kierunek dalszego wzrostu znaczenia energii niekopalnej w miksie energetycznym kraju. Jednocześnie eksperci wskazują, że mimo postępującej transformacji, tempo zmian może być niewystarczające wobec rosnącego zapotrzebowania na energię i dominującej roli węgla.

Źródło i cała informacja: ESG Today

To też może Cię zainteresować:

Chiny i zielona transformacja: strategia „najpierw buduj, potem rozbieraj” przynosi efekty

Zatrudnienie osób z niepełnosprawnością w Polsce rośnie. Ale firmy wciąż nie wykorzystują potencjału miliona talentów

Polski rynek pracy stopniowo otwiera się na osoby z niepełnosprawnością. Coraz więcej pracodawców dostrzega ich kompetencje i wdraża rozwiązania wspierające inkluzywność oraz dostępność. Mimo pozytywnych zmian aktywność zawodowa osób z niepełnosprawnością nadal pozostaje ponad dwukrotnie niższa niż w całym społeczeństwie. Eksperci podkreślają, że kluczowe znaczenie dla zwiększenia zatrudnienia mają kultura organizacyjna firm, edukacja kadry zarządzającej oraz planowana ustawa o asystencji osobistej – informuje agencja Newseria Biznes.

Według raportu Fundacji Integralia „Milion niewykorzystanych talentów” aktywność zawodowa osób z niepełnosprawnością wynosi obecnie 33,1 proc., podczas gdy w całym społeczeństwie wskaźnik ten sięga 73,4 proc. Oznacza to, że na polskim rynku pracy nadal pozostaje ogromny, niewykorzystany potencjał pracowników, którzy przy odpowiednim wsparciu mogliby znacznie częściej podejmować zatrudnienie.

Zatrudnienie osób z niepełnosprawnością rośnie, ale potencjał nadal pozostaje niewykorzystany

Zdaniem ekspertów polskie firmy stają się coraz bardziej otwarte na zatrudnianie osób z niepełnosprawnością. W przedsiębiorstwach rośnie świadomość znaczenia różnorodności i inkluzywności, jednak potencjał tej grupy pracowników wciąż nie jest w pełni wykorzystywany.

– Już całkiem nieźle stoimy z inkluzywnością, natomiast mam poczucie, że polski biznes nadal jeszcze musi nad tym tematem popracować. Na pewno widzę zachodzące zmiany, w tym rosnącą otwartość pracodawców oraz większą świadomość potencjału osób z niepełnosprawnością. On wciąż jest albo nieodkryty, albo niewykorzystywany – mówi Agata Spała-Zakrzewska, ekspertka ds. inkluzywności i dostępności, prezeska i założycielka HR Fair Play, w rozmowie z agencją Newseria.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Zgodnie z założeniami pierwszej polskiej Strategii na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami 2021–2030 wskaźnik aktywności zawodowej tej grupy powinien wzrosnąć z 30 proc. w 2020 roku do 45 proc. w 2030 roku. Dane pokazują jednak, że droga do osiągnięcia tego celu wciąż pozostaje długa.

Raport Fundacji Integralia wskazuje, że obecnie wskaźnik aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnością wynosi 33,1 proc. To ponad dwukrotnie mniej niż w całym społeczeństwie, gdzie osiąga poziom 73,4 proc.

Niepełnosprawność w miejscu pracy to nie tylko widoczne ograniczenia

Eksperci zwracają uwagę, że zmienia się również sposób postrzegania niepełnosprawności przez pracodawców. Coraz większą uwagę poświęca się osobom z tzw. niewidocznymi niepełnosprawnościami, których potrzeby przez lata pozostawały niedostrzegane.

– Niepełnosprawność to nie tylko osoba na wózku, o kulach, z widocznymi dysfunkcjami. Wśród nas jest wiele osób, które mają niewidoczną niepełnosprawność. Bardzo mnie cieszy, że ten temat w firmach jest coraz bardziej zauważany, a to też jeden z elementów inkluzywności kultury, miejsca pracy i otwartości na różne potrzeby – podkreśla Agata Spała-Zakrzewska.

Zmiany zachodzą również w strukturze zatrudnienia osób z niepełnosprawnością. Jeszcze do 2010 roku głównym miejscem ich pracy były zakłady pracy chronionej (ZPCh), czyli przedsiębiorstwa przystosowane do zatrudniania osób z orzeczonym stopniem niepełnosprawności. Ich zadaniem, obok prowadzenia działalności gospodarczej, jest także aktywizacja zawodowa tej grupy pracowników.

Według danych Fundacji Integralia do 2010 roku w zakładach pracy chronionej zatrudnionych było około 200 tys. osób z niepełnosprawnością. Do połowy 2025 roku liczba takich zakładów zmniejszyła się jednak o 71 proc., a liczba zatrudnionych w nich pracowników spadła o 64 proc. Coraz większą rolę w aktywizacji zawodowej osób z niepełnosprawnością odgrywa więc otwarty rynek pracy.

Inkluzywność w firmach zwiększa otwartość osób z niepełnosprawnością

Eksperci podkreślają, że wzrost zatrudnienia osób z niepełnosprawnością zależy nie tylko od przepisów prawa czy działań rekrutacyjnych, ale również od kultury organizacyjnej. To właśnie atmosfera zaufania i otwartości sprawia, że pracownicy chętniej informują pracodawcę o swoich potrzebach i mogą w pełni wykorzystywać swój potencjał zawodowy.

– Dzisiaj osoby z niepełnosprawnością mają większą odwagę mówić o swojej niepełnosprawności, o swoich potrzebach, a jednocześnie bardzo mocno wpływa na to kultura organizacji. Jeśli firma buduje taką otwartość, kulturę zaufania do siebie jako do pracodawcy, to osoba z niepełnosprawnością na pewno ma większe możliwości powiedzenia o swoich potrzebach – uważa Agata Spała-Zakrzewska.

Rosnąca świadomość pracodawców znajduje odzwierciedlenie również w danych dotyczących aktywności zawodowej. Według Głównego Urzędu Statystycznego na koniec IV kwartału 2025 roku aktywnych zawodowo było 534 tys. osób z niepełnosprawnościami w wieku od 16 do 89 lat. Spośród nich pracowało 491 tys. osób.

Racjonalne usprawnienia pomagają zatrzymać pracowników i budować dostępne miejsca pracy

Coraz więcej przedsiębiorstw wdraża politykę racjonalnych usprawnień, dzięki której pracownicy mogą liczyć na wsparcie dostosowane do swoich indywidualnych potrzeb. Jak podkreślają eksperci, rozwiązania te służą nie tylko osobom z niepełnosprawnością, ale również wszystkim pracownikom, którzy zmagają się z czasowymi problemami zdrowotnymi lub innymi ograniczeniami wpływającymi na wykonywanie obowiązków zawodowych.

– Moje doświadczenia współpracy z firmami, którym pomagam, są takie, że jeżeli wdrażają politykę racjonalnych usprawnień, to okazuje się, że każdy pracownik, który na jakimś etapie zmaga się na przykład z problemami ze zdrowiem, może skorzystać z różnych uprawnień w miejscu pracy. Na pewno można dużo więcej zrobić, żeby osoby z niepełnosprawnością miały taką odwagę i możliwość mówienia o tym, że mają niepełnosprawność i że w związku z tym też mogą mieć jakieś potrzeby i warto mieć tę świadomość – zaznacza Agata Spała-Zakrzewska.

Zdaniem ekspertów rozwój takich rozwiązań sprzyja budowaniu nowoczesnych i dostępnych miejsc pracy. Dzięki temu osoby z niepełnosprawnością mogą nie tylko łatwiej podejmować zatrudnienie, ale również dłużej pozostawać aktywne zawodowo.

Uprawnienia pracowników z niepełnosprawnością wymagają większej świadomości pracodawców

Osoby z niepełnosprawnością zatrudnione na podstawie umowy o pracę korzystają z szeregu uprawnień wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych. Przepisy przewidują m.in., że czas pracy nie może przekraczać 8 godzin na dobę i 40 godzin tygodniowo, natomiast w przypadku osób z orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności obowiązuje skrócony czas pracy – 7 godzin dziennie i 35 godzin tygodniowo.

Pracownikom ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności przysługuje również dodatkowy urlop wypoczynkowy w wymiarze 10 dni roboczych w roku kalendarzowym, pod warunkiem przepracowania roku od dnia uzyskania odpowiedniego stopnia niepełnosprawności.

Jednocześnie eksperci zwracają uwagę, że część osób nie informuje pracodawcy o posiadanym orzeczeniu, obawiając się stereotypowego postrzegania lub oceniania wyłącznie przez pryzmat przysługujących im uprawnień.

– Z drugiej strony mam też poczucie, że osoby z niepełnosprawnością mają różnego rodzaju uprawnienia w miejscu pracy i czasami obawa, że nie mówią o swoim orzeczeniu, wynika z tego, że nie chcą być postrzegane przez pryzmat jakichś uprawnień albo tylko niepełnosprawności. Im więcej świadomości w firmie, im więcej edukacji liderów, działów HR oraz zarządów, tym więcej jest możliwości wspierania zatrudniania i klimatu zaufania do pracodawcy – wyjaśnia Agata Spała-Zakrzewska.

Ustawa o asystencji osobistej może zwiększyć zatrudnienie osób z niepełnosprawnością

Eksperci wskazują, że jednym z najważniejszych rozwiązań mogących zwiększyć aktywność zawodową osób z niepełnosprawnością jest ustawa o asystencji osobistej. Prace nad projektem nabierają tempa – 14 maja br. zakończyła je nadzwyczajna komisja ds. projektów ustaw o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami. Kolejnym etapem będzie procedowanie projektu w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Zdaniem specjalistów brak wsparcia w codziennym funkcjonowaniu jest dziś jedną z głównych przyczyn pozostawania wielu osób z niepełnosprawnością poza rynkiem pracy. Asystencja osobista może znacząco ograniczyć tę barierę.

– Uchwalenie ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnością na pewno wpłynie na rynek pracy osób z niepełnosprawnością. Obecnie bardzo dużo osób pozostaje poza rynkiem, dlatego że nie ma wsparcia w czynnościach codziennych, od organizacyjnych, poprzez pielęgnacyjne, po to, że ktoś pomoże takiej osobie się ubrać, wyjść z domu, dotrzeć do miejsca pracy – tłumaczy Agata Spała-Zakrzewska.

Asystent osobisty nie pełni roli opiekuna. Jego zadaniem jest wspieranie osoby z niepełnosprawnością w codziennym funkcjonowaniu w sposób zgodny z jej wolą oraz indywidualnymi potrzebami. Dzięki temu możliwe staje się prowadzenie bardziej samodzielnego życia, większa aktywność społeczna, a także łatwiejsze podejmowanie i utrzymanie zatrudnienia.

– Ja jako osoba z niepełnosprawnością, która korzysta zarówno ze wsparcia asystenckiego, jak i osób mi bliskich, doskonale wiem, że gdyby nie ono, nie byłabym tak aktywna zawodowo jak dzisiaj. Przełoży się to więc na to, że więcej osób będzie mogło podejmować zatrudnienie, będzie aktywnych społecznie, a co za tym idzie, będzie rozwijać pewne kompetencje, które później mogą być wykorzystywane w pracy – zaznacza Agata Spała-Zakrzewska.

Rynek pracy – dostępność bez barier

Coraz większa otwartość pracodawców, rozwój kultury inkluzywności oraz planowane zmiany legislacyjne pokazują, że rynek pracy stopniowo staje się bardziej dostępny dla osób z niepełnosprawnością. Eksperci podkreślają jednak, że pełne wykorzystanie potencjału nawet miliona osób będzie możliwe tylko wtedy, gdy równolegle będą rozwijane rozwiązania wspierające dostępność, edukację pracodawców oraz aktywizację zawodową. To nie tylko szansa na poprawę jakości życia osób z niepełnosprawnością, ale również odpowiedź na rosnące potrzeby rynku pracy i niedobór pracowników w wielu branżach.

Źródło i na podstawie: Newseria Biznes

To też może Cię zainteresować:

„Włączanie wykluczonych grup – remedium na pogłębiający się deficyt kadrowy?” Debata Forum Pracownika i Pracodawcy

Sportowy ORLEN i Kulturalny ORLEN 2026. ORLEN wesprze 318 lokalnych organizacji kwotą 24 mln zł

Blisko 5 tysięcy zgłoszeń, 318 beneficjentów i 24 mln zł na rozwój sportu oraz kultury w lokalnych społecznościach. Zakończył się drugi nabór do programów Sportowy ORLEN i Kulturalny ORLEN. Dzięki dofinansowaniu lokalne kluby sportowe, instytucje kultury, fundacje i stowarzyszenia zrealizują projekty skierowane do blisko 150 tys. dzieci i młodzieży w całej Polsce.

Zakończył się drugi nabór do programów Sportowy ORLEN i Kulturalny ORLEN

Druga edycja programów Sportowy ORLEN i Kulturalny ORLEN została rozstrzygnięta. Łącznie wsparcie otrzyma 318 organizacji z całej Polski, które zrealizują projekty rozwijające aktywność sportową i kulturalną dzieci oraz młodzieży. Na ten cel ORLEN przeznaczył 24 mln zł.

Do tegorocznego naboru zgłoszono niemal 5 tys. wniosków. Wybrane organizacje otrzymają granty w wysokości do 100 tys. zł na realizację inicjatyw rozwijających pasje, talenty i aktywność młodych ludzi. Dzięki zmianie formuły programu liczba uczestników projektów wzrośnie niemal dwukrotnie w porównaniu z poprzednią edycją i obejmie około 150 tys. dzieci i młodzieży.

Sylwia Snopkiewicz, Dyrektor Wykonawcza ds. Sponsoringu ORLEN: – Tegoroczny nabór do programów Sportowy ORLEN i Kulturalny ORLEN potwierdza, jak wiele wartościowych inicjatyw powstaje w lokalnych społecznościach w całej Polsce. Cieszymy się, że możemy wspierać organizacje, które pomagają dzieciom i młodzieży rozwijać pasje, talenty oraz wiarę we własne możliwości. Dzięki nowej formule tej edycji z programów skorzysta znacznie więcej młodych uczestników, a projekty rozpoczną się wraz z początkiem roku szkolnego – w naturalnym momencie startu nowego sezonu zajęć sportowych i kulturalnych.

141 organizacji sportowych i 177 instytucji kultury z dofinansowaniem

Duże zainteresowanie naborem potwierdziło potencjał lokalnych inicjatyw realizowanych w całej Polsce.

W ramach programu Sportowy ORLEN, prowadzonego wspólnie z Fundacją ORLEN, dofinansowanie otrzyma 141 amatorskich klubów sportowych, stowarzyszeń i organizacji szkolących dzieci oraz młodzież.

Z kolei program Kulturalny ORLEN, współorganizowany z Fundacją ORLEN im. Ignacego Łukasiewicza, wesprze 177 organizacji i instytucji kultury, w tym domy kultury, biblioteki oraz fundacje przygotowujące ofertę edukacyjną i artystyczną dla najmłodszych.

Programy ORLENU a rozwój sportu i kultury w lokalnych społecznościach

Środki przyznane w poprzedniej edycji programu Sportowy ORLEN pozwoliły klubom zorganizować obozy sportowe, całoroczne treningi oraz zajęcia dla początkujących i promujące nowe dyscypliny. Dzięki grantom zakupiono również specjalistyczny sprzęt, m.in. ergometry pływackie, trenażery kolarskie czy urządzenia do automatycznego podawania piłek z regulacją częstotliwości, rotacji i kierunku.

Program Kulturalny ORLEN umożliwił natomiast realizację zarówno tradycyjnych zajęć z malarstwa, teatru, fotografii czy filmu, jak i bardziej nietypowych projektów. Wśród nich znalazły się warsztaty z technologii obróbki cieplnej szkła (fusing) oraz nauki techniki ręcznego tworzenia dywanów i dekoracji (tufting). Dzięki temu młodzi uczestnicy mogli rozwijać zainteresowania także w mniej popularnych dziedzinach sztuki i rzemiosła.

Kampania pokazuje efekty wsparcia ORLENU

Ogłoszeniu wyników tegorocznej edycji towarzyszą dwa autorskie materiały wideo prezentujące wpływ programów na rozwój lokalnych społeczności.

W jednym z nich reprezentanci Polski w siatkówce Kamil Semeniuk i Aleks Nasewicz niespodziewanie odwiedzili trening młodych siatkarek. W drugim JIMEK (Radzimir Dębski) zaskoczył uczestników próby artystycznej. Oba materiały podkreślają znaczenie miejsc, w których dzieci i młodzież mogą rozwijać swoje pasje, odkrywać talenty i zdobywać nowe umiejętności.

Programy pod honorowymi patronatami ministerstw

Program Sportowy ORLEN realizowany jest pod honorowym patronatem Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Ministra Edukacji.

Program Kulturalny ORLEN został objęty honorowymi patronatami Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministra Edukacji.

Szczegółowe wyniki naboru jak również obydwa filmy promocyjne są dostępne na stronach programów Sportowy ORLEN i Kulturalny ORLEN.

Komponent S z triady ESG zgodny ze strategią Grupy ORLEN

ORLEN jako Mecenas Sportu, Kultury i Nauki wspiera związki sportowe, kluby, sportowców indywidualnych, instytucje i wydarzenia kulturalne oraz projekty naukowe. Firma angażuje się również w inicjatywy skierowane do społeczności lokalnych, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i młodzieży. Działania sponsoringowe realizowane są zgodnie ze Strategią ORLEN 2035 oraz Strategią Zrównoważonego Rozwoju Grupy ORLEN na lata 2025–2035.

Źródło: ORLEN

To też może Cię zainteresować:

Andrzej Kruczyński, ORLEN: Obrona Cywilna jest kluczowa dla naszego bezpieczeństwa

Zakwity sinic coraz większym problemem nad Bałtykiem. Zmiany klimatyczne i ocieplenie morza zamykają kąpieliska

Coraz wyższa temperatura Morza Bałtyckiego oraz utrzymująca się od dziesięcioleci eutrofizacja sprawiają, że zakwity sinic stają się coraz częstszym zjawiskiem. Pierwsze kąpieliska nad Bałtykiem zostały zamknięte jeszcze przed rozpoczęciem szczytu sezonu wakacyjnego. Eksperci alarmują, że wraz z postępującymi zmianami klimatu problem będzie narastał, a poprawa stanu jednego z najbardziej zanieczyszczonych mórz świata zajmie wiele lat – powiadamia agencja Newseria Biznes.

Bałtyk ociepla się w szybkim tempie

Pierwsze zamknięcia kąpielisk nad Bałtykiem z powodu zakwitu sinic nastąpiły jeszcze przed rozpoczęciem głównego sezonu wakacyjnego. Naukowcy od lat wskazują, że coraz wyższa temperatura Morza Bałtyckiego oraz utrzymująca się eutrofizacja tworzą idealne warunki do rozwoju sinic.

Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic: – Sinice to bakterie, które rozwijają się w wyniku przeżyźnienia wody. Do Bałtyku trafiają substancje odżywcze, co samo w sobie brzmi pozytywnie, ale docierają ich zbyt duże ilości. W ten sposób „karmią” one sinice, które rozwijają się szczególnie intensywnie przy wysokiej temperaturze wody.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Eutrofizacja napędza rozwój sinic

Eutrofizacja to proces nadmiernego użyźniania wód związkami azotu i fosforu (eutrofizacji). Substancje te trafiają do Bałtyku przede wszystkim wraz ze ściekami komunalnymi oraz spływami z terenów rolniczych. W morzu działają jak nawóz dla glonów i sinic. Ich nadmierny rozwój ogranicza dopływ światła do głębszych warstw wody, a rozkład obumarłych organizmów prowadzi do powstawania tzw. martwych stref, w których zaczyna brakować tlenu.

Według Komisji Helsińskiej (HELCOM) aż 94 proc. powierzchni Morza Bałtyckiego jest dotknięte eutrofizacją.

Bałtyk jest wyjątkowo podatny na zanieczyszczenia

Morze Bałtyckie należy do akwenów szczególnie narażonych na skutki eutrofizacji. Jest morzem półzamkniętym, a pełna wymiana jego wód z Morzem Północnym trwa około 30 lat. Jednocześnie jest płytkie – jego średnia głębokość wynosi zaledwie około 52 m.

Do Bałtyku wpływa około 250 rzek, a w jego zlewni mieszka blisko 90 mln ludzi. To sprawia, że zanieczyszczenia kumulują się przez wiele lat, a poprawa stanu ekosystemu postępuje bardzo powoli. Według HELCOM aż siedem z dziesięciu największych morskich martwych stref na świecie znajduje się właśnie w Bałtyku.

Zmiany klimatu zwiększają liczbę zakwitów

Morze Bałtyckie należy do akwenów szczególnie silnie odczuwających skutki zmian klimatu. Według projektu Klimada 2.0 tempo wzrostu temperatury w jego zlewni jest wyższe od średniej światowej. Jednocześnie średnia temperatura wód Bałtyku wzrosła w ciągu ostatnich około 30 lat o 1,5 st. C, czyli trzykrotnie bardziej niż średnia temperatura światowych oceanów.

Marcin Kotlarek: – Sinice coraz częściej wpływają na korzystanie z kąpielisk, dlatego że coraz częściej mamy bardzo ciepłe lato. Bałtyk jest drugim na świecie morzem, jeżeli chodzi o przyrost temperatury, ustępuje tylko Morzu Czarnemu, co sprzyja zakwitowi sinic.

Eksperci podkreślają, że właśnie połączenie wysokiej temperatury i nadmiaru substancji odżywczych powoduje coraz częstsze pojawianie się zakwitów.

– Możemy się spodziewać coraz częstszych zakwitów sinic. Z jednej strony wynika to ze zwiększającej się temperatury powietrza, co przekłada się na wzrost temperatury wody. Drugi ważny aspekt to docierające do Bałtyku zanieczyszczenia. Od kilkudziesięciu lat do Bałtyku wpływają tysiące ton fosforu i azotu ze ścieków czy rolnictwa. Bałtyk jest bardziej nasycony tymi substancjami odżywczymi, które karmią sinice. Połączenie tych dwóch rzeczy – podwyższonej temperatury i zwiększonej zawartości fosforu i azotu – sprawia, że zakwitów sinic jest coraz więcej – mówi Marcin Kotlarek.

Odbudowa ekosystemu Bałtyku potrwa wiele lat

Specjaliści zwracają uwagę, że poprawa stanu Morza Bałtyckiego będzie długotrwałym procesem. Jako morze półzamknięte zatrzymuje ono skutki zanieczyszczeń znacznie dłużej niż większość innych akwenów. Związki azotu i fosforu, które trafiały do Bałtyku przez dziesięciolecia, nadal pozostają w jego ekosystemie. Nawet po ograniczeniu dopływu biogenów ich wpływ na środowisko będzie odczuwalny jeszcze przez wiele lat.

Kontakt z sinicami może być niebezpieczny

Zakwit sinic nie zawsze oznacza obecność toksyn, jednak na podstawie samego wyglądu wody nie da się ocenić, czy jest ona bezpieczna. Dlatego służby sanitarne zalecają, aby nie wchodzić do wody o zmienionej barwie lub z widocznym kożuchem sinicowym.

– Sinice to bakterie, które są szkodliwe dla organizmu. Dlatego należy unikać kontaktu z wodą objętą zakwitem sinic. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i zwierząt – zauważa ekspert.

Ograniczenie zanieczyszczeń to klucz do poprawy stanu Bałtyku

Jak podkreśla Fundacja Race for the Baltic, źródła problemu znajdują się często setki kilometrów od wybrzeża. Ograniczenie eutrofizacji wymaga dalszego zmniejszania dopływu związków azotu i fosforu do Morza Bałtyckiego. Jest to możliwe m.in. dzięki inwestycjom w gospodarkę ściekową, ograniczaniu spływu biogenów z terenów rolniczych oraz zmniejszaniu ilości zanieczyszczeń trafiających do rzek.

Kampania „Widzisz sinice?” przypomina, że Bałtyk zaczyna się na lądzie

Na źródła problemu zwraca uwagę kampania „Widzisz sinice?”, realizowana przez Fundację Race for the Baltic w ramach projektu „Bałtyk zaczyna się na lądzie”. Organizatorzy podkreślają, że stan Morza Bałtyckiego zależy nie tylko od działań podejmowanych na wybrzeżu, lecz także od sposobu gospodarowania wodą i ograniczania zanieczyszczeń w całej zlewni rzek uchodzących do tego akwenu.

Fot. Pexels

Źródło: Newseria Biznes

Te artykuły też mogą Cię zainteresować:

Zmiany klimatu wpływają na układ sił na świecie. Ekspertka CFR ostrzega przed kosztami braku adaptacji

Stan klimatu globalnego. Rośnie nierównowaga energetyczna Ziemi

Pracownicy PepsiCo po raz szósty zaangażowali się w Operację Czysta Rzeka. Zebrali blisko tonę odpadów

990 kilogramów odpadów zebrali pracownicy warszawskiego Biura Głównego PepsiCo podczas szóstej wspólnej akcji z Operacją Czysta Rzeka. Tegoroczna edycja po raz pierwszy odbyła się poza Warszawą – nad Wkrą w Cieksynie – i objęła sprzątanie zarówno z brzegów rzeki, jak i z kajaków. W inicjatywę, realizowaną w ramach wieloletniej współpracy PepsiCo z Operacją Czysta Rzeka, angażują się także zespoły z zakładów produkcyjnych firmy, organizując lokalne akcje w swoich regionach.

PepsiCo angażuje się w Operację Czysta Rzeka od 2021 roku,a od tej edycji pełni rolę Sponsora Wspierającego. Coroczne akcje sprzątania stały się jednym z najważniejszych projektów wolontariatu pracowniczego w firmie. W działania włączają się nie tylko pracownicy warszawskiego biura, ale również zespoły z zakładów produkcyjnych PepsiCo, które organizują lokalne akcje sprzątania w swoich regionach.

W akcji w Cieksynie uczestniczyło ponad 40 pracowników PepsiCo. Wolontariusze zostali podzieleni na trzy grupy piesze oraz zespół kajakowy, który pokonał ośmiokilometrowy odcinek rzeki, docierając do miejsc niedostępnych z brzegu. Łącznie zebrano 990 kilogramów odpadów. Wśród nich znalazły się plastikowe i szklane butelki, części samochodowe, sprzęt RTV i AGD oraz nietypowe przedmioty, takie jak stare sanki.

Operacja Czysta Rzeka wpisuje się w strategię PepsiCo Positive, w ramach której firma podejmuje działania na rzecz środowiska i społeczności. Rozwój systemu kaucyjnego daje nadzieję, że z czasem takich odpadów będzie mniej, jednak nadal potrzebne są inicjatywy angażujące pracowników i partnerów do wspólnego działania. To właśnie dzięki takim projektom możemy przekładać nasze zobowiązania na konkretne działania realizowane lokalnie – mówi Izabela Kaczmarczyk, senior Executive Assistant w PepsiCo.

Strategia PepsiCo Positive obejmuje działania w obszarach rolnictwa, łańcucha dostaw oraz produktów i opakowań. Zakłada m.in. rozwój bardziej zrównoważonych upraw, ograniczanie emisji, zwiększanie udziału materiałów z recyklingu oraz projektowanie opakowań do ponownego wykorzystania. Ważnym elementem jest także angażowanie pracowników i partnerów w działania na rzecz środowiska i lokalnych społeczności.

Fot. PepsiCo/Prowly.com

Źródło: PepsiCo

I Forum Bezpieczeństwa Polski 2026 za nami. Eksperci debatowali o energii, finansach i odporności państwa

Bezpieczeństwo państwa coraz częściej zależy nie tylko od zdolności obronnych, ale także od sprawnej energetyki, stabilnego systemu finansowego i infrastruktury odpornej na kryzysy. O tych wyzwaniach rozmawiali uczestnicy I Forum Bezpieczeństwa Polski 2026, które odbyło się 26 czerwca na Uniwersytecie Warszawskim.

Wydarzenie zorganizowały Fundacja FAPA oraz Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego. Partnerem instytucjonalnym forum był Uniwersytet Warszawski, partnerem strategicznym Polska Spółka Gazownictwa, a partnerem wydarzenia Narodowy Bank Polski. Debaty prowadził zastępca redaktora naczelnego „Super Expressu” oraz szef „Super Biznesu” Hubert Biskupski.

Forum poświęcono dwóm obszarom, które mają bezpośredni wpływ na odporność państwa: bezpieczeństwu energetycznemu oraz bezpieczeństwu ekonomicznemu i finansowemu. Uczestnicy debat wskazywali, że Polska potrzebuje nie tylko skutecznych decyzji na poziomie centralnym, ale także sprawnej infrastruktury, silnych instytucji, lokalnych źródeł energii i zaufania obywateli do państwa.

Energetyka i lokalna odporność

Pierwsza debata, zatytułowana „Bezpieczeństwo energetyczne a odnawialne źródła energii”, dotyczyła transformacji energetycznej, energetyki rozproszonej oraz modernizacji sieci. W panelu udział wzięli:

  • dr Marek Sawicki, Marszałek Senior Sejmu RP,
  • Michał Szczerba, poseł do Parlamentu Europejskiego,
  • dr Konrad Wojnarowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii,
  • Józef Matysiak, Zastępca Prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
  • Remigiusz Adamiak, Dyrektor Departamentu Strategii PSG.

W dyskusji podkreślano, że bezpieczeństwo energetyczne nie może opierać się wyłącznie na dużych, scentralizowanych źródłach. Ważnym elementem systemu powinny być także rozwiązania lokalne, wykorzystujące potencjał samorządów, rolnictwa i przedsiębiorstw.

Dużo miejsca poświęcono biogazowi i biometanowi. Uczestnicy debaty wskazywali, że mogą one pełnić rolę stabilizującą, szczególnie w zestawieniu ze źródłami zależnymi od warunków pogodowych. Dr Marek Sawicki zwracał uwagę, że Polska powinna wzmacniać autonomię energetyczną na poziomie lokalnym, a powiaty mogłyby w przyszłości w większym stopniu korzystać z własnych źródeł energii.

Dr Konrad Wojnarowski podkreślał, że strategia energetyczna państwa musi być oparta na kilku filarach. Odnawialne źródła energii pozostają ważne, ale wymagają stabilizacji. Dlatego w debacie pojawiły się również energetyka jądrowa, gaz oraz konieczność rozbudowy infrastruktury przesyłowej.

Fot. Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Eksperci zwracali też uwagę na znaczenie zasobów wodnych. Wskazywali, że bezpieczeństwo energetyczne i gospodarcze coraz mocniej łączy się z dostępem do wody, a brak odpowiedniej strategii w tym obszarze może w przyszłości stać się istotnym problemem dla rolnictwa i przemysłu.

Remigiusz Adamiak oraz Michał Szczerba. Fot. Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Finanse, gotówka i cyberbezpieczeństwo

Druga debata, „Bezpieczeństwo ekonomiczne i finansowe Polski”, była poświęcona odporności systemu bankowego, roli gotówki oraz nowym zagrożeniom dla obywateli. W panelu udział wzięli

  • prof. dr hab. Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich,
  • prof. dr hab. Przemysław Litwiniuk, członek Rady Polityki Pieniężnej,
  • dr Tomasz Pawlonka, dyrektor Zespołu Badań i Analiz ZBP, dyrektor Programu Analityczno-Badawczego Warszawskiego Instytutu Bankowości,
  • Bartosz Kublik, Prezes Banku Ochrony Środowiska.

Jednym z najważniejszych tematów była rola gotówki w sytuacjach kryzysowych. Eksperci wskazywali, że fizyczny pieniądz pozostaje ważnym elementem bezpieczeństwa obywateli, zwłaszcza w przypadku awarii systemów płatniczych, kryzysów infrastrukturalnych lub cyberataków. Gotówka ma także znaczenie społeczne, ponieważ pozwala funkcjonować osobom, które nie korzystają z płatności elektronicznych.

Prof. Marcin Wiącek zwracał uwagę, że dostęp do gotówki można rozpatrywać również w kontekście praw obywatelskich. W tym ujęciu chodzi nie tylko o wygodę płatności, ale o możliwość normalnego uczestniczenia w życiu społecznym i gospodarczym.

Prof. Marcin Wiącek. Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Podczas debaty poruszono także temat własnej waluty, kosztów pozostawania poza strefą euro oraz warunków, które musiałyby zostać spełnione, aby Polska mogła rozważać taki krok. Uczestnicy wskazywali, że decyzja w tej sprawie ma wymiar nie tylko ekonomiczny, ale również prawny i społeczny.

Istotną częścią rozmowy były cyberzagrożenia. Dr Tomasz Pawlonka ze Związku Banków Polskich mówił o rosnącej skali oszustw finansowych, w tym tych wykorzystujących sztuczną inteligencję i technologię deepfake. Eksperci podkreślali, że nawet dobrze zabezpieczone systemy wymagają edukacji użytkowników, ponieważ to człowiek często pozostaje najsłabszym ogniwem bezpieczeństwa.

Fot. Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Bezpieczeństwo wymaga współpracy

Obie debaty łączył temat odporności państwa. W energetyce oznacza ona zdolność do zapewnienia dostaw energii mimo kryzysów i zakłóceń. W finansach, utrzymanie zaufania, płynności i dostępu obywateli do podstawowych usług także wtedy, gdy zawodzą systemy cyfrowe.

Uczestnicy I Forum Bezpieczeństwa Polski 2026 podkreślali, że budowanie bezpieczeństwa wymaga współpracy administracji, biznesu, instytucji publicznych, sektora finansowego, nauki i samorządów. Państwo odporne to takie, które potrafi reagować na kryzysy, ale także przewidywać je wcześniej.

Organizatorzy zapowiedzieli kontynuację cyklu

II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026 odbędzie się 14 lipca na Uniwersytecie Warszawskim i będzie poświęcone bezpieczeństwu surowcowemu i energetycznemu, znaczeniu local content dla bezpieczeństwa strategicznego oraz bezpieczeństwu żywnościowemu Polski. Do udziału w debatach zaproszeni zostali m.in. Stefan Krajewski, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Urszula Pasławska, przewodnicząca sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, prof. dr hab. Adam Niewiadomski, Prorektor Uniwersytetu Warszawskiego, prof. dr hab. Mariusz Maciejczak ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, a także dr Konrad Wojnarowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii, przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych, ARiMR, KOWR oraz sektora surowcowo-energetycznego i przemysłowego.

Źródło: Fundacja im. XBW Ignacego Krasickiego

Sukcesja firm rodzinnych coraz częściej świadomym procesem, a nie automatyczną kontynuacją

Family Office Bank Pekao S.A. został partnerem merytorycznym edukacyjnego programu „Szkoła Sukcesorów”. Podczas dnia otwartego projektu, który odbył się w siedzibie banku, przedsiębiorcy, przyszli właściciele firm oraz eksperci rozmawiali o tym, że sukcesja coraz rzadziej jest oczywistą kontynuacją, a coraz częściej świadomą decyzją strategiczną.

Uczestnicy wydarzenia podkreślali, że przekazanie firmy rzadko przebiega według prostego scenariusza „z pokolenia na pokolenie”. W praktyce to złożony proces, pełen wyzwań, decyzji i emocji, który ma realne konsekwencje zarówno biznesowe, jak i rodzinne.

Sukcesja to test dojrzałości biznesu, rodziny i majątku

– Sukcesja to punkt, w którym nakładają się na siebie trzy rzeczywistości: rodzina, biznes i majątek. Nasze spotkanie zgromadziło tych, którzy nie chcą zostawiać przyszłości przypadkowi. Dyskusje dotyczyły nie tylko mechaniki sukcesji, ale przede wszystkim odpowiedzialnego przywództwa właścicielskiego – roli, do której nie da się przygotować wyłącznie „po drodze”. Sukcesja to nie jest przekazanie kluczy do firmy. To test dojrzałości całego procesu – podkreśla Błażej Szczecki, wiceprezes Bank Pekao S.A..

Eksperci zwracali uwagę, że sukcesja obejmuje jednocześnie sferę emocjonalną, organizacyjną i finansową, a jej powodzenie zależy od przygotowania wszystkich tych obszarów.

„Szkoła Sukcesorów” – edukacja dla przyszłych właścicieli firm

„Szkoła Sukcesorów” to projekt edukacyjny realizowany wspólnie przez Values Consulting, Mariański Group oraz Bank Pekao S.A.. Program skierowany jest do sukcesorów firm rodzinnych, którzy przygotowują się do przejęcia odpowiedzialności za biznes, majątek oraz relacje rodzinne.

Inicjatywa koncentruje się na przywództwie właścicielskim, łącząc:

  • strategię biznesową i zarządzanie majątkiem
  • komunikację między pokoleniami
  • ramy prawne i podatkowe procesu sukcesji

Program ma formułę warsztatowo-seminaryjną. Uczestnicy nie tylko zdobywają wiedzę, ale także konfrontują ją z realnymi wyzwaniami własnych firm i decyzjami, które będą musieli podjąć w przyszłości.

Family Office Banku Pekao S.A. o nadchodzącej skali sukcesji w Polsce

Partnerem merytorycznym projektu jest Family Office Bank Pekao S.A., którego eksperci dzielą się doświadczeniem zdobywanym w pracy z rodzinami biznesowymi.

– W Polsce właśnie rozpoczyna się największy w historii proces sukcesyjny. Pytanie nie brzmi: czy on nastąpi – tylko, czy będzie przeprowadzony mądrze. Sukcesja nie dzieje się sama. Wymaga przygotowania, odwagi i świadomych wyborów. W sukcesji nie chodzi o to, kto przejmie firmę. Chodzi o to, co z nią zrobi – zarówno po stronie nestorów, jak i przyszłych liderów – mówi Agnieszka Dziewicka, szefowa Family Office w Bank Pekao S.A..

Nowa rola sukcesora: odpowiedzialność wykraczająca poza zarządzanie firmą

Jednym z kluczowych tematów spotkania było redefiniowanie roli sukcesora. Jak podkreślano, nie jest to jedynie kolejny etap kariery menedżerskiej, ale zupełnie nowy poziom odpowiedzialności.

– Sukcesor nie zarządza wyłącznie firmą. Odpowiada za całość: strategię, majątek i relacje rodzinne. To wymaga kompetencji, których nie uczy standardowa edukacja biznesowa – zaznacza Agnieszka Dziewicka. – Dlatego w ramach Family Office skupiamy się na podejściu, które łączy wszystkie te wymiary, a nie traktuje ich osobno – dodaje.

Rozmowy o sukcesji, które często są odkładane na lata

Dzień Otwarty „Szkoły Sukcesorów” stał się nie tylko prezentacją programu, ale także impulsem do rozmów, które w wielu firmach rodzinnych są odkładane latami. Uczestnicy mogli skonfrontować własne wyobrażenia z doświadczeniami innych przedsiębiorców.

„Szkoła Sukcesorów” odpowiada na tę potrzebę, tworząc przestrzeń, w której przyszli liderzy firm rodzinnych mogą rozwijać zarówno kompetencje, jak i świadomość swojej roli w procesie zmiany pokoleniowej.

Źródło: Bank Pekao S.A.

To też może Cię zainteresować:

Bank Pekao laureatem trzech nagród Global Finance Sustainable Finance Awards 2026

ESG wkracza w nowy etap. Sześć kluczowych wniosków z największej konferencji o zrównoważonym rozwoju w Polsce

Zrównoważony rozwój przestaje być traktowany jako zestaw obowiązków raportowych, a coraz częściej staje się elementem strategii biznesowej, bezpieczeństwa i odporności przedsiębiorstw. Takie wnioski płyną z Targów Idei ESG 2026, które zgromadziły blisko 500 przedstawicieli biznesu, administracji publicznej, nauki i organizacji pozarządowych. Dwudniowe wydarzenie wypełniły debaty strategiczne, warsztaty oraz dyskusje o przyszłości gospodarki w warunkach transformacji energetycznej, cyfrowej i społecznej.

Wydarzenie otworzyła Irena Pichola, prezeska zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu i przewodnicząca Komitetu Sterującego Chapter Zero Poland, podkreślając znaczenie przejścia od deklaracji do realnych działań.

– Mówimy wielkie idee, ale mówimy też małe kroki. Wiemy dobrze, że dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujemy dowodów, konkretnych działań, konkretnych inicjatyw – mówiła.

Fot. FOB

W części otwierającej głos zabrała również Aneta Piątkowska, Dyrektorka Departamentu Zrównoważonej Gospodarki w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, zwracając uwagę na zmieniające się podejście do komponentu „G” w ESG.

– Często „G” z ESG trochę postrzegamy przez pryzmat raportowania czy obowiązku. Ja jednak chciałabym podkreślić, że widzimy tę zmianę postrzegania, że to już nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim element strategii, planowania czy ducha funkcjonowania poszczególnych organizacji i firm. Często robimy z tego markę, często budujemy na tym, jako na fundamencie – i to jest bardzo istotne – oceniła przedstawicielka rządu.

Fot. FOB

Podczas konferencji eksperci wielokrotnie podkreślali, że ESG przestaje funkcjonować jako odrębny obszar compliance, a coraz silniej przenika do strategii rozwoju firm, wpływając na ich konkurencyjność oraz odporność na zmiany rynkowe i regulacyjne.

1. Przejście od „miękkiego ESG” do „twardego ESG”

Ogromnym zainteresowaniem cieszyło się wystąpienie gościa specjalnego Targów, Johna Elkingtona, który w power speechu “The next stage in the sustainability revolution” przedstawił swoje predykcje związane z przyszłością zrównoważonego rozwoju. Zdaniem Elkingtona ESG nie umiera – ESG dojrzewa.

Fot. FOB

Z jednej strony obserwujemy polityczny backlash, wycofywanie się części firm z deklaracji ESG i zmęczenie samym terminem. Z drugiej jednak strony, kapitał nadal jest lokowany w transformacji energetycznej na rekordową skalę. ESG po prostu wchodzi w kolejną fazę.

Big ideas, small steps – wielkie idee zostają, ale czas przełożyć je na konkretne decyzje biznesowe. To nie raporty i deklaracje stanowią fundamenty ESG. Zrównoważony rozwój staje się kwestią konkurencyjności, bezpieczeństwa i odporności biznesu, a nie wyłącznie komunikacji czy compliance.

Polska i Europa Środkowa już dziś doświadczają „twardej wersji” transformacji. Mierzymy się z wyzwaniami związanymi z dekarbonizacją gospodarek i tym samym z restrukturyzacją przemysłu. Wojna za wschodnią granicą przypomniała, jak ważne jest bezpieczeństwo energetyczne i samowystarczalność, którą możemy osiągnąć dzięki czystej energii. O tym, jak budować konkurencyjność polskiej gospodarki w oparciu o strategię zrównoważonego rozwoju, można przeczytać w rekomendacjach wypracowanych podczas Okrągłego Stołu Chapter Zero Poland i SGH »

2. Im więcej technologii, tym większe znaczenie kompetencji ludzkich

Sztuczna inteligencja już dziś wspiera realizację celów zrównoważonego rozwoju – od optymalizacji procesów biznesowych i raportowania ESG, przez zwiększanie efektywności wykorzystania zasobów, po wsparcie transformacji energetycznej, rolnictwa czy cyberbezpieczeństwa. Jednocześnie rozwój AI powinien uwzględniać wpływ społeczny i środowiskowy tej technologii oraz być podporządkowany potrzebom człowieka.

Panel „Od danych do odpowiedzialności w cyfrowym świecie” pokazał, że wraz z rosnącą obecnością AI w organizacjach rośnie także odpowiedzialność za sposób jej wykorzystywania. Technologia może być ogromnym wsparciem, ale tylko wtedy, gdy towarzyszą jej jasne zasady, odpowiedni nadzór i świadomość potencjalnych konsekwencji.

Wbrew powszechnym obawom, rozwój sztucznej inteligencji wzmacnia, a nie zastępuje znaczenie człowieka w organizacjach. W dyskusji wielokrotnie podkreślano, że w świecie coraz bardziej opartym na algorytmach szczególnej wartości nabierają umiejętności budowania relacji, dialogu, rozumienia potrzeb różnych grup i podejmowania odpowiedzialnych decyzji. To właśnie połączenie kompetencji technologicznych z ludzką wrażliwością i etyką będzie decydować o jakości transformacji cyfrowej.

Po panelu nastąpiło wystąpienie o tym, jak wyzwania branży technologicznej stają się wyzwaniami całego biznesu. Magdalena Olborska, menedżerka ESG w Samsung Electronics Polska, wskazała na trzy główne obszary wyzwań:

  • cyberbezpieczeństwo,
  • sztuczna inteligencja,
  • surowce i energia.

Ekspertka podkreśla przewagę naszych kompetencji społecznych nad rosnącą konkurencją ze strony AI. Według danych World Economic Forum, aż 40% kompetencji zawodowych będzie wymagało zmiany – będziemy musieli się przekwalifikować.

Prowadzącą panelu była Liliana Anam, członkini zarządu w Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Prelegentami byli: Robert Grabowski, Szef CERT, Orange Polska, Jacek Łęgiewicz, Dyrektor ds. Korporacyjnych, Samsung Electronics Polska oraz dr hab. Artur Modliński, Profesor uczelni, Kierownik Centrum Badań nad Sztuczną Inteligencją i Cyberkomunikacją, Uniwersytet Łódzki.

Fot. FOB

3. Równe szanse to źródło przewagi konkurencyjnej

Panel poświęcony społecznemu zaangażowaniu biznesu pokazał, że firmy mogą najskuteczniej odpowiadać na współczesne wyzwania społeczne wtedy, gdy wykorzystują swoje kompetencje i doświadczenie w obszarach związanych z podstawową działalnością. Prelegentki podkreślały również, że różnorodność staje się realną wartością dopiero w organizacjach opartych na szacunku, dialogu i bezpieczeństwie psychologicznym, które tworzą przestrzeń dla różnych perspektyw i talentów. Jednocześnie zwrócono uwagę, że skuteczne działania społeczne poza dobrymi intencjami, wymagają jasno określonych celów, mierzenia efektów oraz długofalowego, strategicznego podejścia do budowania pozytywnego wpływu.

Zgromadzeni wysłuchali wystąpienia Darii Uljanickiej, Wiceprezeski Zarządu Fundacji Grupy ERGO Hestia Integralia, na temat niewykorzystanego potencjału i talentów osób z niepełnosprawnościami. Jak wynika z raportu Fundacji Integralia, przyczynami takiego stanu są bariery systemowe, uprzedzenia pracodawców czy źle zaprojektowane procesy. Tymczasem biznes traci mnóstwo talentów, lojalność i stabilność zespołów oraz innowacyjność i różnorodność perspektyw.

Panel poprowadziła Monika Kulik, wiceprezeska zarządu, Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Swoją perspektywą podzieliły się: Anna Bazan-Korona, Ekspertka ds. ESG w Adamed Pharma, Paulina Jaworska, Country Director w Tent Partnership for Refugees oraz Daria Uljanicka, Wiceprezeska Zarządu w Fundacji Grupy ERGO Hestia Integralia.

4. Powodzenie zmian zależy od uwzględnienia perspektywy ludzi, którzy będą ich uczestnikami i odbiorcami

W dyskusji poświęconej sprawiedliwej transformacji rozmówcy podkreślali, że powodzenie zmian zależy od uwzględnienia perspektywy ludzi, którzy będą ich uczestnikami i odbiorcami. Podkreślono również znaczenie dialogu, edukacji oraz dostępności jako warunków budowania zaufania i społecznej akceptacji dla transformacji.

W rozmowie wybrzmiał także temat nowych technologii i sztucznej inteligencji, które mogą wspierać rozwój społeczny, pod warunkiem że ich wdrażaniu towarzyszy troska o równość szans, podmiotowość i dobrostan człowieka.

Panel zamknęło wystąpienie na temat zdrowia finansowego polskiego społeczeństwa. Joanna Olszewska, dyrektorka Obszaru Segmentu Klienta Indywidualnego w Erste Bank Polska, podkreśliła jak ważnym fundamentem zdrowia finansowego jest odporność finansowa – czyli przygotowanie na niespodziewane sytuacje – a co za tym idzie, poczucie kontroli i bezpieczeństwa.

Jak wygląda rzeczywistość wielu Polek i Polaków? Najnowsze badanie CATI na zlecenie SCB pokazuje, że tylko 7% z nas ma oszczędności na pokrycie niecałego miesiąca wydatków w razie nagłego zdarzenia. Co czwarta osoba pokryłby wydatki trzymiesięczne. Aż 14% Polek i Polaków nie posiada żadnych oszczędności finansowych.

Moderatorką panelu była Joanna Gorczyca, członkini zarządu w Forum Odpowiedzialnego Biznesu, a jej rozmówcami: dr Ewa Jastrzębska, adiunktka w Szkole Głównej Handlowej, Ewelina Majewska-Frąckowiak, dyrektor Pionu Zarządzania Zgodnością w PPF HASCO-LEK oraz Przemek Sandomierski, Compliance Manager & Accessibility Coordinator w Erste Bank Polska.

Fot. FOB

5. W dobie cyfryzacji odpowiedzialność biznesu wykracza daleko poza kwestie cyberbezpieczeństwa

Dyskusja pokazała, że w dobie cyfryzacji odpowiedzialność biznesu wykracza daleko poza kwestie cyberbezpieczeństwa. Coraz większego znaczenia nabiera jakość informacji, sposób projektowania usług cyfrowych oraz wpływ technologii na decyzje i zachowania użytkowników. Panelistki podkreślały, że z perspektywy ESG budowanie zaufania, rozwijanie kompetencji cyfrowych i przeciwdziałanie dezinformacji stają się ważnym elementem odpowiedzialnego zarządzania i dialogu z interesariuszami.

Tomasz Bartkowicz, Dyrektor Działu Obsługi Contact Center w Totalizatorze Sportowym, poszerzył temat panelu dyskusyjnego o perspektywę odpowiedzialnej obsługi klientów w zdalnych kanałach kontaktu typu Contact Center. W przypadku Totalizatora Sportowego stało się ono ważnym narzędziem zarządzania bezpieczeństwem użytkowników. Kluczową rolę odgrywa połączenie kompetencji pracowników z możliwościami AI, które pomaga identyfikować ryzyka i budować bardziej odpowiedzialny model biznesowy w branży hazardowej.

Prowadzącą panelu była Maria Krawczyńska-Kaczmarek, członkini zarządu w Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Prelegentkami były: dr hab Katarzyna Bąkowicz, Katedra Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej w Uniwersytecie SWPS, Natalia Ćwik, Doradca ds. Zarządzania: Ludzie, Wiedza, Technologia oraz Joanna Strzelczyk, Kierowniczka Zespołu ESG i Odpowiedzialnej Gry, Totalizator Sportowy.

6. Transformacja energetyczna to kluczowy czynnik determinujący długoterminową konkurencyjność gospodarki

Transformacja energetyczna stanowi kluczowy czynnik determinujący długoterminową konkurencyjność gospodarki. Przyczynia się do redukcji kosztów operacyjnych przedsiębiorstw oraz minimalizacji ryzyka regulacyjnego. W tym procesie sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) odgrywa rolę strategicznego katalizatora zmian, którego elastyczność operacyjna pozwala na efektywne wdrażanie rozwiązań energetycznych w skali lokalnej.

Rozmówcy podkreślali, że proces dekarbonizacji jest zbyt złożony i kapitałochłonny, by pozostawić go wyłącznie mechanizmom rynkowym. Zmiany wymagają działań zarówno na poziomie mikro, jak i makro. Firmy mogą wdrażać własne rozwiązania, jednak kluczowe znaczenie mają także inwestycje systemowe, modernizacja infrastruktury oraz odpowiednie regulacje uwzględniające perspektywę przedsiębiorstw.

Moderatorką rozmowy była Irena Pichola, prezeska zarządu w Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Prelegentami byli: Monika Helak, Starsza analityczka ds. polityk publicznych w Instytucie Reform, Krzysztof Maksymik, biegły rewident, Audit Partner, członek Zarządu w BDO, Ewa Sowińska, członkini zarządu w Forum Odpowiedzialnego Biznesu oraz Jakub Wiech, dziennikarz i publicysta.

Fot. FOB

Źródło: Forum Odpowiedzialnego Biznesu

Wakacje inne niż wszystkie. Jak spędzają lato dzieci z domów dziecka? Fundacja Dobrych Inicjatyw organizuje obóz terapeutyczny

Dla większości dzieci wakacje to czas wyjazdów, beztroski i wspomnień, do których wraca się przez całe życie. Dla wychowanków domów dziecka lato często oznacza czas w placówce, taki jak każdy inny, a jeżeli wyjeżdżają, to bez atrakcji, o których marzy każde dziecko, albo powrót do środowiska, które nie zawsze jest bezpieczne. Fundacja Dobrych Inicjatyw chce to zmienić i zebrać 50 000 zł na letni obóz terapeutyczny dla 22 dzieci. To nie będzie zwykła kolonia, ale tydzień przepełniony odpoczynkiem, budowaniem relacji i pracą z emocjami. Każdy darczyńca, który pomoże dzieciom wyjechać na takie wakacje, otrzyma ręcznie przygotowaną pocztówkę. Dzieci z domów dziecka też chcą mieć do kogo napisać.

Pamiętam zapach lasu i wspólne zbieranie jagód z babcią” – to jedno ze wspomnień, które po latach przywołujemy z uśmiechem. A z czym letnie miesiące będą kojarzyć się dzieciom z domów dziecka?

Fundacja Dobrych Inicjatyw zapytała mieszkańców Warszawy o ich skojarzenia z wakacjami z dzieciństwa. W odpowiedziach dominowały beztroskie wyprawy, rodzinne wycieczki i upragniony odpoczynek od szkolnych obowiązków. 

Wakacje w dzieciństwie to dla mnie synonim spokoju i rodzinnej atmosfery. Kojarzą mi się przede wszystkim ze swobodą, rodzinnymi spotkaniami oraz wyjazdami do babci czy na wieś do cioci – wspomina jedna z zapytanych mieszkanek Warszawy. 

O jakich wakacjach marzą dzieci wychowujące się w pieczy zastępczej?

Zebrane odpowiedzi wyraźnie pokazują, że dobre letnie wspomnienia zostają z nami na całe życie. To czas bliskości, wolności, odkrywania świata i budowania relacji. Niestety, dla tysięcy dzieci wychowujących się w pieczy zastępczej takie doświadczenia wciąż nie są oczywistością. Fundacja Dobrych Inicjatyw zapytała o zdanie również samych podopiecznych placówek. Jak chcą by wyglądały ich wymarzone wakacje?

Góry albo morze… marzę o tym, żeby te wakacje były pełne pięknych widoków i przygód, o których będę opowiadać z wypiekami na twarzy – mówi jedno z dzieci.

Moje wakacyjne marzenie? Żeby każdy dzień przynosił czystą radość, dobrą atmosferę i był spędzony z tymi, którzy są dla mnie najważniejsi – dodaje kolejne.

W tych dziecięcych pragnieniach rzadko pojawiają się drogie atrakcje. Najważniejsze okazuje się to, co niewidoczne dla oczu: poczucie bezpieczeństwa, spokój, akceptacja i obecność dorosłych, dla których są ważni. 

Sondę uliczną FDI można obejrzeć tutaj: facebook.com/reel/1357870553110958/ 

Odpoczynek, zaufanie i budowanie pewności siebie

Letni obóz FDI nie jest jedynie wakacyjną rozrywką. Łączy wypoczynek z elementami pracy terapeutycznej, integracją, arteterapią, rozmowami o emocjach i budowaniem relacji. Dzieci i młodzież mogą odpocząć od codziennego napięcia, odnaleźć się grupie we własnym tempie, spróbować nowych aktywności i doświadczyć, że dorosły może dotrzymać słowa.

Według Fundacji Dobrych Inicjatyw młodzi podczas obozu mogą zdobyć cztery „wakacyjne sprawności”: odpoczynek, zaufanie, pewność siebie i nowy start. To nie są odznaki za wykonane zadania. To doświadczenia, które dzieci mogą zabrać ze sobą, takie jak spokojny dzień bez ciągłego napięcia czy relację z dorosłym, który jest przewidywalny.

Dla nas obóz nigdy nie jest tylko wakacyjnym wyjazdem. To bezpieczny tydzień, podczas którego dzieci mogą odpocząć, wejść w relacje i zobaczyć siebie inaczej niż przez pryzmat trudnych doświadczeń. To także początek dalszej pracy. Właśnie na obozie poznajemy dzieci bliżej: ich potrzeby, mocne strony, lęki i marzenia. Dzięki temu jako Fundacja możemy lepiej zaplanować terapię, korepetycje, rozwój talentów, kursy czy udział w kolejnych programach FDI – mówi Bartłomiej Jojczyk, prezes Fundacji Dobrych Inicjatyw.

Darczyńca, do którego można napisać z wakacji

Fundacja zachęca do wsparcia organizacji letniego wypoczynku. Każdy, dzięki komu dzieci wyjadą na te wakacje, otrzyma ręcznie robioną pocztówkę oraz magnes, który podopieczni wybiorą samodzielnie na miejscu. To wyjątkowy element tej akcji. Dzięki niemu dzieci zyskują możliwość, by podzielić się swoją radością z kimś, kto na to czeka. Wiele z nich nie ma w swoim życiu mądrych dorosłych, do których mogłoby wysłać pozdrowienia, ani pewności, że ktoś czeka na ich wakacyjne opowieści. Wspierając tę zbiórkę, darczyńcy robią coś więcej niż finansowanie wyjazdu. Stają się adresatami tych wiadomości – kimś, dla kogo dziecięce przeżycia są naprawdę ważne.

Dzieci z domów dziecka często noszą w sobie poczucie, że są niewidzialne i nieistotne. Nasz obóz to zmienia. Dzięki stałej obecności specjalistów – pedagogów, psychologów i terapeutów – dzieci dostają to, czego bardzo im brakuje: czas, uważność i bezpieczną przestrzeń na swoje emocje. To dla nich ważne doświadczenie korektywne. Spotykają dorosłego, jakiego wcześniej nie miały – takiego, który jest w pełni obecny, widzi je i potrafi przyjąć oraz pomieścić ich trudne uczucia dodaje Katarzyna Salmanowicz, terapeutka, kierowniczka działań edukacyjnych i społecznych w FDI.

Podczas wyjazdu na dzieci czekają: warsztaty, wycieczki oraz gry integracyjne, dzięki którym mogą cieszyć się wakacyjnym czasem. Wszystkie te atrakcje są jednak tylko oprawą dla czegoś znacznie ważniejszego – profesjonalnego wsparcia i uważności na ich potrzeby. To właśnie one pomagają leczyć traumy. 

Jak mogę wesprzeć organizację obozu FDI? 

By obóz się odbył, Fundacja musi zebrać 50 000 zł. Ta kwota pozwoli sfinansować tygodniowy obóz dla 22 dzieci i młodzieży z domów dziecka. Środki zostaną przeznaczone m.in. na transport, noclegi, wyżywienie, opiekę, arteterapię, warsztaty, materiały oraz wsparcie specjalistów. Każda, nawet drobna wpłata pozwoli dzieciom na prawdziwe wakacje. 

Wpłaty można przekazywać na stronie: https://fdi.org.pl/wyslij-dzieci-na-letni-oboz/ 

FDI wie z doświadczenia, że takie obozy dobrze działają

Fundacja Dobrych Inicjatyw od kilku lat organizuje obozy terapeutyczne dla dzieci i młodzieży z pieczy zastępczej i doskonale wie, jak skuteczna jest ta forma wypoczynku. W 2025 roku w letnim obozie FDI na Mazurach wzięło udział 17 młodych osób z kilku placówek opiekuńczo-wychowawczych. Program obejmował m.in. arteterapię, rozmowy, odpoczynek, wyprawę kajakową, spotkanie z alpakami i zabawy terenowe. Ponad 70% uczestników bardzo dobrze oceniło gry i zabawy grupowe, a połowa młodzieży zadeklarowała, że dzięki warsztatom lepiej rozumie to, co przeżywa.

W lutym 2026 roku FDI zorganizowała także zimowy obóz terapeutyczny w górach. Wzięło w nim udział ponad 20 dzieci z Wielkopolski, Lubelszczyzny i Podkarpacia. Dla wielu z nich były to pierwsze prawdziwe ferie w życiu: z nartami, górskimi spacerami, warsztatami arteterapeutycznymi, zajęciami z edukacji projektowej, rozmowami i wieczorami przy planszówkach.

Doświadczenia z poprzednich obozów pokazują, że taki wyjazd może być początkiem długofalowej zmiany. To podczas obozu dzieci po raz pierwszy od dawna naprawdę odpoczywają, uczą się rozpoznawać emocje, budują relacje, sprawdzają swoje możliwości i zaczynają wierzyć, że nie muszą ze wszystkim radzić sobie same. Po powrocie Fundacja może zaplanować dalsze wsparcie: terapię, korepetycje, stypendia, kursy, rozwój talentów, staże i udział w kolejnych programach.

Pomóż wysłać dzieci z domów dziecka na letni obóz FDI

Letni obóz FDI to tydzień bezpieczeństwa, odpoczynku, relacji i mądrego wsparcia. Dla dzieci z domów dziecka może być czymś więcej niż wakacyjnym wyjazdem. Może być pierwszym krokiem do zaufania, odwagi i poczucia, że są ludzie, którym naprawdę zależy.

Fundacja Dobrych Inicjatyw zachęca do wpłat indywidualnych na stronie: https://fdi.org.pl/wyslij-dzieci-na-letni-oboz/ 

Każda wpłata przybliża dzieci do wymarzonego wyjazdu. W podziękowaniu za wsparcie, każdy darczyńca otrzyma od uczestników ręcznie przygotowaną pocztówkę z wakacyjnymi wspomnieniami.

Wakacyjny CSR

Zaangażowanie w letni obóz FDI to autentyczny CSR w którym firmy realnie wspierają zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży, przeciwdziałają wykluczeniu społecznemu i wyrównują szanse edukacyjne i życiowe. To projekt w pełni spójny z ESG i Celami Zrównoważonego Rozwoju. Wspiera zdrowie i dobrostan, dobrą jakość edukacji oraz zmniejszanie nierówności.

„Jeśli Twoja firma chce włączyć się w realizację tego projektu, zaangażować pracowników w działanie z prawdziwym sensem i zrobić coś, co naprawdę ma znaczenie dla przyszłego pokolenia – odezwij się do nas” – pisze na swej stronie Fundacja Dobrych Inicjatyw.

Źródło: Fundacja Dobrych Inicjatyw

To też może Cię zainteresować:

„Kto zapyta jak się masz?” – raport FDI, który oddaje głos wychowankom domów dziecka i obnaża najsłabsze ogniwo systemu pieczy zastępczej

Autobusy wodorowe w Polsce pod znakiem zapytania. Samorządy liczą koszty i rewidują plany

Autobusy wodorowe miały być symbolem nowoczesnej i bezemisyjnej komunikacji miejskiej. Tymczasem coraz więcej samorządów ogranicza inwestycje w tę technologię lub całkowicie z niej rezygnuje. Jak wynika z raportu Polskiej Zielonej Sieci i CEE Bankwatch Network, wysokie koszty eksploatacji, problemy z dostępnością paliwa oraz niewystarczająca infrastruktura sprawiają, że wodór traci pozycję lidera transformacji transportu publicznego.

Dotacje napędziły rozwój autobusów wodorowych

Jeszcze kilka lat temu wodór był przedstawiany jako jedna z najważniejszych technologii wspierających dekarbonizację transportu publicznego. Polskie miasta inwestowały w autobusy wodorowe, licząc na poprawę jakości powietrza, zgodność z europejskimi regulacjami oraz atrakcyjne programy wsparcia.

Unijne przepisy zakładają, że do 2035 roku wszystkie nowe autobusy miejskie będą bezemisyjne. Polska Strategia Wodorowa przewidywała natomiast, że do 2030 roku po polskich miastach będzie jeździć około tysiąca autobusów zasilanych wodorem.

Kluczową rolę odegrały dotacje. W przypadku autobusów wodorowych samorządy mogły otrzymać nawet 100 proc. dofinansowania kosztów zakupu pojazdów. Dla autobusów elektrycznych poziom wsparcia wynosił zazwyczaj od 60 do 80 proc.

Do kwietnia 2026 roku w Polsce zarejestrowano około 150 autobusów wodorowych. Największe floty posiadają Poznań, Rzeszów i Wałbrzych, gdzie eksploatowanych jest po 34 pojazdy. Znaczące zamówienia złożyły również Chełm, Rybnik i Konin.

Infrastruktura nie nadąża za rozwojem floty

Dynamiczny rozwój liczby autobusów nie został jednak wsparty odpowiednią rozbudową infrastruktury tankowania. Do końca 2025 roku w Polsce funkcjonowało jedynie dziewięć publicznych stacji tankowania wodoru, a w 2026 roku uruchomiono kolejne cztery.

Dla porównania kierowcy pojazdów elektrycznych mają do dyspozycji ponad 12,5 tys. punktów ładowania. Eksperci zwracają uwagę, że problemem jest nie tylko niewielka liczba stacji, ale również ich opłacalność przy ograniczonej liczbie użytkowników.

Diana Maciąga. Fot. PZS

Diana Maciąga, Polska Zielona Sieć:

– W praktyce buduje się stacje tankowania wodoru warte miliony złotych po to, by obsługiwały kilka lub kilkanaście autobusów. Rekordowym przykładem jest Wejherowo, gdzie stacja za 12,9 mln zł ma służyć sześciu pojazdom miejskiej spółki. Trudno mówić o realnym rynku, skoro w całej Polsce jest mniej niż 600 samochodów wodorowych. Dziś to raczej kosztowna nisza niż przyszłościowy filar motoryzacji. Tym bardziej że tworzymy od zera cały łańcuch wartości dla nowego paliwa – od produkcji po infrastrukturę tankowania – podczas gdy dla pojazdów elektrycznych większość tego zaplecza już istnieje.

Koszty eksploatacji przewyższają oczekiwania

Największym problemem okazały się jednak koszty użytkowania autobusów wodorowych. Przy cenach wodoru wynoszących od 55 do 85 zł za kilogram przejechanie 100 kilometrów może kosztować od około 460 do ponad 1000 zł.

W Rybniku eksploatacja autobusów wodorowych była ponad trzykrotnie droższa niż autobusów z silnikiem Diesla i czterokrotnie droższa niż pojazdów hybrydowych. W Koninie przejazd autobusem wodorowym kosztował cztery razy więcej niż autobusem elektrycznym.

Szczególnie wymowny jest przykład Rzeszowa. Według lokalnych wyliczeń zakup wodoru dla floty 20 autobusów przez okres 15 lat przy cenie 85 zł za kilogram oznaczałby wydatek przekraczający 120 mln zł, czyli więcej niż koszt zakupu wszystkich pojazdów.

Podobne analizy przeprowadzono we Wrocławiu. Miasto uznało, że nawet przy pełnym dofinansowaniu zakup autobusów wodorowych byłby mniej opłacalny niż rozwój floty konwencjonalnej i elektrycznej. Ostatecznie zrezygnowano z planowanej inwestycji.

Samorządy apelowały o dopłaty do wodoru

Rosnące koszty sprawiły, że pod koniec 2024 roku przedstawiciele 21 miast zwrócili się do rządu o wprowadzenie dopłat do paliwa wodorowego. Według ich szacunków wsparcie eksploatacji autobusów mogłoby kosztować od 150 do nawet 500 mln zł rocznie.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska odrzuciło jednak ten postulat.

Krzysztof Bolesta, sekretarz stanu i wiceminister klimatu i środowiska:

– Dofinansowanie zakupu wodoru byłoby nieuczciwe, bo umawialiśmy się na dotacje do zakupu autobusów, a nie paliwa. Równie dobrze trzeba byłoby płacić innym miastom na przykład za energię elektryczną do autobusów elektrycznych.

Awarie, problemy z paliwem i niepewny rynek

Wyzwania związane z autobusami wodorowymi nie ograniczają się wyłącznie do kosztów. W Poznaniu i Wałbrzychu zanieczyszczone paliwo doprowadziło do unieruchomienia większości floty na dwa tygodnie. W Chełmie autobusy miały problemy podczas silnych mrozów.

Z kolei przewoźnik z Tychów zmuszony jest tankować wodór w Katowicach, co generuje dodatkowe koszty sięgające setek tysięcy złotych rocznie.

Problemy występują również po stronie dostawców. W wielu przetargach brakowało ofert na dostawy wodoru, część długoterminowych umów została rozwiązana, a niektóre firmy wycofały się z projektów związanych z technologią wodorową. Lublin utracił 64 mln zł dofinansowania po upadłości producenta autobusów, który miał dostarczyć pojazdy dla miasta.

Coraz więcej miast wybiera autobusy elektryczne

Według raportu co najmniej osiem polskich miast zweryfikowało swoje plany dotyczące wodoru. Wrocław, Żory i Piotrków Trybunalski całkowicie zrezygnowały z zakupów autobusów wodorowych na rzecz elektrycznych.

Podobną decyzję podjął Płock, przeznaczając środki przewidziane na dodatkowe autobusy wodorowe na rozwój floty elektrycznej.

Również miasta, które wcześniej były zwolennikami wodoru, zachowują większą ostrożność. Gdańsk i Gdynia wstrzymały decyzje zakupowe. Poznań ograniczył planowaną flotę z 84 do 25 autobusów, a Kraków zmniejszył swoje ambicje ze 150 do zaledwie 10 pojazdów.

Wodór traci priorytet w transporcie miejskim

Zmienia się także podejście administracji rządowej. Coraz częściej wskazuje się, że wodór powinien być wykorzystywany przede wszystkim w sektorach, gdzie trudno zastosować inne technologie redukcji emisji, takich jak przemysł ciężki, chemiczny czy rafineryjny.

Autorzy raportu podkreślają, że w komunikacji miejskiej wodór przegrywa z autobusami elektrycznymi nie tylko pod względem kosztów, ale również efektywności energetycznej.

Choć autobus wodorowy nie emituje spalin podczas jazdy, kluczowe znaczenie ma sposób produkcji paliwa. Według raportu około 70 proc. autobusów wodorowych w Polsce korzysta z wysokoemisyjnego wodoru, a ponad 97 proc. krajowej produkcji tego surowca powstaje z gazu kopalnego.

Dodatkowo autobusy bateryjne są ponad trzykrotnie bardziej efektywne energetycznie niż pojazdy wykorzystujące wodór.

Autobusy wodorowe jako kosztowny eksperyment?

Autorzy raportu oceniają, że w obecnych realiach wodór w komunikacji miejskiej pozostaje rozwiązaniem kosztownym i obarczonym wysokim ryzykiem. Zakup 163 autobusów wodorowych pochłonął już ponad pół miliarda złotych publicznych dotacji, a całkowita wartość wsparcia dla wszystkich 236 pojazdów mogła przekroczyć 800 mln zł.

Diana Maciąga, Polska Zielona Sieć:

– Polska Zielona Sieć od 30 lat wspiera zieloną transformację, ale nie każda inwestycja opisana jako zielona automatycznie służy środowisku. Musi mieć realny efekt klimatyczny, sens ekonomiczny i opierać się na rzetelnych danych. Inaczej pod zielonym szyldem można finansować rozwiązania drogie, nieefektywne, a czasem wręcz szkodliwe dla środowiska i niekorzystne dla Polski.

Według autorów raportu odnawialny wodór powinien być kierowany przede wszystkim do sektorów gospodarki, które nie mają dziś skutecznych alternatyw dekarbonizacyjnych. W przypadku transportu miejskiego znacznie bardziej efektywnym rozwiązaniem pozostaje bezpośrednia elektryfikacja.

Link do raportu: „Autobusy wodorowe w Polsce: co poszło nie tak?”

Źródło: Polska Zielona Sieć/ PAP Media Room

Biura przyjazne zwierzętom stają się nowym benefitem. Ponad połowa Polaków rozważyłaby zmianę pracy

Możliwość przyprowadzania zwierzęcia do biura staje się jednym z najbardziej pożądanych benefitów pracowniczych. Z najnowszego raportu firmy Mars, Incorporated wynika, że aż 56 proc. pracowników w Polsce rozważyłoby zmianę pracy na taką, która oferuje biuro przyjazne zwierzętom. Coraz więcej osób stawia takie rozwiązania wyżej niż tradycyjne benefity, takie jak darmowe przekąski czy programy rabatowe – powiadamia Newseria Biznes.

Mars, Incorporated – globalny lider w kategorii produktów i usług dla zwierząt oraz producent marek PEDIGREE® i WHISKAS® – opublikował wyniki raportu „Przewaga Firm Przyjaznych Zwierzętom”. Badanie przeprowadzono wśród ponad 16 tys. pracowników z 16 krajów Europy, w tym 1001 osób z Polski.

Wyniki pokazują, że miejsca pracy przyjazne zwierzętom przestają być jedynie atrakcyjnym dodatkiem do oferty pracodawców. Coraz częściej są postrzegane jako ważny element wpływający na komfort pracy, dobrostan pracowników oraz decyzje dotyczące zatrudnienia.

Biura przyjazne zwierzętom coraz ważniejszym benefitem pracowniczym

Badanie pokazuje, że 56 proc. pracowników w Polsce rozważyłoby zmianę miejsca zatrudnienia, gdyby wiązało się to z możliwością przyprowadzania swojego pupila do biura.

Podobny trend widoczny jest w całej Europie. Spośród osób, które byłyby bardziej skłonne do posiadania zwierzęcia dzięki rozwiązaniom wspierającym opiekunów, aż 71 proc. deklaruje, że rozważyłoby zmianę pracy, jeśli mogłoby zabierać zwierzę do biura.

Raport pokazuje również, że polityka dotycząca obecności zwierząt w miejscu pracy staje się jednym z elementów wpływających na atrakcyjność pracodawcy i może odgrywać coraz większą rolę podczas podejmowania decyzji zawodowych.

Benefity pracownicze. Zwierzęta w biurze zyskują na znaczeniu

Pracownicy coraz częściej stawiają możliwość przyprowadzania zwierzęcia do pracy wyżej niż tradycyjne benefity oferowane przez pracodawców.

W Polsce 37 proc. pracowników przedkłada politykę biura przyjaznego zwierzętom nad benefity osobiste, takie jak zniżki pracownicze, programy wspierające dojazdy rowerem do pracy, darmowe przekąski czy spotkania integracyjne. Z kolei 35 proc. respondentów uznaje taki benefit za ważniejszy niż rozszerzone świadczenia, w tym dodatkowe urlopy rodzicielskie lub prywatną opiekę zdrowotną.

Podobny trend widoczny jest w Europie, gdzie 36 proc. pracowników wybiera politykę przyjazną zwierzętom zamiast tradycyjnych benefitów.

Zwierzęta w miejscu pracy poprawiają atmosferę

Zdaniem zdecydowanej większości badanych obecność zwierząt pozytywnie wpływa na klimat panujący w biurze.

Aż 76 proc. pracowników w Polsce i 81 proc. w Europie uważa, że zwierzęta sprzyjają bardziej zrelaksowanej atmosferze w miejscu pracy.

Rosnące zainteresowanie tym rozwiązaniem widać również na rynku pracy. Według danych portalu Indeed liczba ofert pracy w Wielkiej Brytanii zawierających określenie „przyjazne psom” wzrosła czternastokrotnie od 2019 roku.

Pokolenie Z i milenialsi stawiają na biura przyjazne zwierzętom

Największe zainteresowanie biurami przyjaznymi zwierzętom deklarują przedstawiciele pokolenia Z oraz milenialsi.

Blisko 35 proc. osób w wieku 18–24 lata aktywnie poszukuje w ofertach pracy informacji o możliwości przyprowadzania zwierząt do biura oraz benefitach dla ich opiekunów. W grupie pracowników powyżej 55. roku życia odsetek ten wynosi 29 proc.

Ponadto 38 proc. najmłodszych respondentów uznaje takie rozwiązania za ważniejsze od rozszerzonych benefitów pracowniczych. Wśród osób po 55. roku życia podobnego zdania jest 27 proc. badanych.

Wyniki badania wskazują, że polityka przyjazna zwierzętom staje się jednym z elementów pomagających firmom przyciągać i zatrzymywać obecnych oraz przyszłych pracowników.

Powrót do biur zwiększa znaczenie polityki przyjaznej zwierzętom

Powrót do pracy stacjonarnej sprawia, że organizacja opieki nad zwierzętami staje się dla wielu pracowników dodatkowym wyzwaniem.

Według raportu 49 proc. respondentów w Polsce i 50 proc. w Europie uważa, że firmy oferujące rozwiązania przyjazne opiekunom zwierząt lepiej wspierają pracowników wracających do biur. Z kolei 31 proc. Polaków oraz 33 proc. Europejczyków postrzega formalną politykę dotyczącą obecności zwierząt jako wyraz troski pracodawcy o dobrostan zatrudnionych.

Paolo Rigamonti, Regional President, Mars Pet Nutrition Europe: – W Mars od dawna wiemy, jak pozytywny wpływ mogą mieć zwierzęta w miejscu pracy. Nowe dane z naszego raportu ,,Przewaga Firm Przyjaznych Zwierzętom” pokazują to jeszcze wyraźniej: miejsca pracy przyjazne zwierzętom wspierają dobrostan pracowników, wzmacniają kulturę organizacyjną i odgrywają coraz większą rolę w przyciąganiu oraz utrzymaniu talentów.

Matt Burney, Senior Strategic Advisor w Indeed: – Biura przyjazne zwierzętom odzwierciedlają rosnące oczekiwania pracowników dotyczące elastyczności oraz zachowania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. W sytuacji, gdy pracownicy godzą obowiązki domowe i zawodowe, organizacje tworzące miejsca pracy, z którymi ludzie chcą się identyfikować i których chcą być częścią, często odnotowują wyższy poziom retencji oraz lepsze nastroje w zespołach. Umożliwienie pracownikom przyprowadzania zwierząt do biura może być prostym, a jednocześnie skutecznym sposobem na poprawę doświadczeń pracowników.

Jak wdrożyć biuro przyjazne zwierzętom? Raport podpowiada pracodawcom

Autorzy raportu podkreślają, że odpowiednio przygotowana polityka dotycząca obecności zwierząt może wspierać dobrostan pracowników, budować pozytywną kulturę organizacyjną oraz wzmacniać atrakcyjność pracodawcy na rynku pracy.

Raport „Przewaga Firm Przyjaznych Zwierzętom” zawiera również praktyczny przewodnik dla organizacji planujących wdrożenie własnych programów dotyczących obecności zwierząt w miejscu pracy. Publikacja jest częścią wieloletniej inicjatywy Mars BETTER CITIES FOR PETS™, której celem jest promowanie polityk przyjaznych zwierzętom w miejscach, gdzie ludzie mieszkają, pracują i spędzają wspólnie czas.

O badaniu Mars

Badanie zostało zlecone przez Mars i przeprowadzone przez Censuswide. Ankieta objęła 16 006 pracowników (w wieku 18+) w 16 krajach europejskich w okresie pomiędzy 31.03.2026 a 15.04.2026, w tym 1001 pracowników z Polski.

Ilustr. Mars

Źródło: Newseria Biznes/ Mars, Incorporated Poland

Historyczny precedens w branży tekstylnej: VIVE Textile Recycling dołącza do holenderskiego systemu ROP

VIVE Textile Recycling (VIVE Group), europejski lider w gospodarce obiegu tekstyliami używanymi, podpisało umowę z holenderską organizacją non-profit, Stichting UPV Textiel. Współpraca zawarta 11 czerwca br. podczas organizowanej w Warszawie Gali Designers Play Sustain to precedens na skalę międzynarodową. Holenderska instytucja powierzyła firmie VIVE – jako reprezentantowi sektora gospodarki o obiegu zamkniętym – wypełnianie obowiązków wynikających z Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta.

Otwarta droga do transgranicznej współpracy

Kooperacja z polskim podmiotem wyznacza nowy standard dla europejskiego rynku, otwierając drogę do transgranicznej współpracy w ramach systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) – mechanizmu nakładającego na producentów i importerów obowiązek finansowania cyklu życia produktu, w tym jego zbiórki i recyklingu.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

– Współpraca ze Stichting UPV Textiel dowodzi, że wyznaczane przez nas standardy mają realny wpływ na kształtowanie europejskiego rynku. Wnosimy do tego partnerstwa naszą technologię i ogromną skalę operacyjną – każdego dnia przetwarzamy 400 ton tekstyliów. Wspólnie udowadniamy, że gospodarka obiegu zamkniętego w Europie działa w praktyce. Przy obecnej presji kosztowej, efektywne systemy ROP są nie tylko szansą, ale warunkiem koniecznym do przetrwania i rozwoju branży – komentuje Bertus Servaas, współwłaściciel Grupy VIVE oraz Prezes Zarządu VTR.

Ambitne cele krajowego systemu ROP

W Holandii, jednym z podmiotów odpowiedzialnych za koordynację systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP) jest Stichting UPV Textiel. Organizacja zrzesza ponad 1100 podmiotów wprowadzających tekstylia na lokalny rynek, pomagając im w spełnieniu wymogów niderlandzkiego Dekretu ROP. Zgodnie z jego założeniami, do 2030 roku aż 75% ubrań musi zostać przygotowane do ponownego użycia lub recyklingu. Stichting UPV Textiel monitoruje te postępy oraz raportuje wyniki do Ministerstwa Infrastruktury i Gospodarki Wodnej.

– Jako organizacja odpowiedzialna za system ROP, stoimy przed wyzwaniem osiągnięcia ambitnych celów w zakresie gospodarki cyrkularnej, wyznaczonych przez rząd. Aby je zrealizować, łączymy siły z kluczowymi podmiotami na rynku europejskim. VIVE Group jest dla nas w tym procesie wartościowym partnerem, dostarczającym wiedzę, odpowiednie kompetencje i zaplecze innowacyjne. Z optymizmem patrzymy na nadchodzące lata współpracy, wierząc, że wspólnie wyniesiemy recykling tekstyliów na nowy poziom – mówi Sekhar Lahiri, dyrektor zarządzający Stichting UPV Textiel.

O Grupie VIVE

Grupa VIVE to grupa powiązanych ze sobą spółek działająca od ponad 34 lat na polskim i europejskim rynku recyklingu tekstyliów, wyznaczając kierunki rozwoju tego sektora dla całej branży. VIVE Group stawia sobie za cel stuprocentowe zagospodarowanie tekstyliów, które trafiają na linie produkcyjne przedsiębiorstwa. Codziennie w ten sposób segregowanych jest ponad 1 500 000 sztuk tekstyliów. Nieustannie rozwija działalność w kolejnych obszarach, takich jak: innowacyjne metody recyklingu czy transport i logistyka.

Jednocześnie jako przedsiębiorca odpowiedzialny społecznie, VIVE Group wspiera działalność stowarzyszeń i fundacji, np. Play Sustain oraz w praktyce uświadamia i edukuje na temat Gospodarki Obiegu Zamkniętego. Ponadto firma posiada sieć ponad 90 sklepów stacjonarnych oraz sklep e-commerce oferujących tekstylia z drugiego obiegu. Najnowszy projekt Grupy VIVE – Dreslow stawia na połączenie sztuki, mody i innowacji. Misją projektu jest inspirować, edukować i udowodnić, że ubrania mają nieskończony potencjał i prawdziwą wartość, wykraczającą poza metkę.

W skład grupy wchodzą: VIVE Textile Recycling, VIVE Transport, VIVE Profit Center, VIVE Properties, VIVE Biznes, VIVE Innovation, VIVE Retail Services, Dimatex i Eco-Collections. Jednocześnie, jako przedsiębiorca odpowiedzialny społecznie, VIVE Group wspiera działalność Klubu Sportowego VIVE Handball Kielce oraz Fundacji VIVE Serce Dzieciom.

Źródło: VIVE Group

Krótszy, tańszy, bliżej domu. Jak specjaliści i managerowie planują urlop w 2026 roku?

Dwa dłuższe urlopy w roku, najczęściej zagraniczne kierunki i budżet wynoszący od 2 do 5 tys. zł na osobę – tak wyglądają plany wakacyjne specjalistów i managerów w 2026 roku. Z badania HRK wynika, że choć Polacy nadal chcą podróżować, to o ich wyborze decydują nie tylko koszty, ale także pogoda, komfort pobytu i szansa na prawdziwy odpoczynek.

Jeden wyjazd na urlop to za mało

Urlop przestaje być jednorazowym wydarzeniem, na które czeka się przez cały rok. Coraz więcej osób planuje kilka okazji do wypoczynku. Raport „Regeneracja czy tryb czuwania? Urlopy specjalistów i managerów w 2026 roku” wskazuje, że największa grupa badanych wykorzysta dwa urlopy trwające co najmniej tydzień (48%). Prawie 30% respondentów decyduje się jeden tygodniowy urlop. Trzy lub więcej urlopów trwających co najmniej tydzień bierze blisko 15% osób.

Zmienia się także podejście do długości urlopu. Najpopularniejsze pozostają wyjazdy tygodniowe i dwutygodniowe, co pokazuje, że pracownicy szukają równowagi między potrzebą regeneracji a obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi. Krótkie wyjazdy, takie jak przedłużony weekend czy city break, nadal cieszą się ogromną popularnością. To jednak co najmniej tygodniowy urlop pozwala oderwać się od codzienności i skutecznie zregenerować siły.

– Widać wyraźnie, że pracownicy odchodzą od myślenia o urlopie jako jednym wydarzeniu w roku. Dwa krótsze wyjazdy pozwalają lepiej rozłożyć odpoczynek w czasie i łatwiej dopasować go do obowiązków zawodowych oraz rodzinnych. To podejście jest bardziej elastyczne, a jednocześnie odpowiada na potrzebę regularnej regeneracji, która dla wielu osób staje się równie ważna jak sam kierunek podróży – mówi Sylwia Kościuszko, Coach i Ekspertka ds. rozwoju w HRK Consulting.

Zagranica nie traci na popularności

Pomimo rosnących kosztów podróżowania większość respondentów nie zamierza rezygnować z wyjazdów poza Polskę. Na wakacje za granicą decyduje się 75% badanych, podczas gdy wypoczynek w kraju deklaruje 41%. Zaledwie 12% zamierza spędzić urlop w miejscu zamieszkania.

Wyniki pokazują, że potrzeba zmiany otoczenia pozostaje jednym z najważniejszych elementów wakacji. Zagraniczne wyjazdy są postrzegane nie tylko jako okazja do poznawania nowych miejsc i spędzania czasu z bliskimi, ale również jako skuteczny sposób na oderwanie się od codziennej rutyny. Jednocześnie nie oznacza to pogoni za egzotyką za wszelką cenę. Wybierane są kierunki, które gwarantują przewidywalne warunki pogodowe, krótką podróż, łatwą organizację wyjazdu i dobrą relację jakości do ceny.

Pogoda ważniejsza niż cena

Choć koszty nadal mają znaczenie, nie są już najważniejszym kryterium wyboru wakacji. Najczęściej wskazywanym czynnikiem wpływającym na decyzję jest klimat i pogoda – na ten element zwraca uwagę aż 67% respondentów. Na kolejnych miejscach znalazły się cena zakwaterowania oraz koszty dojazdu.

Wyniki badania pokazują, że pracownicy coraz bardziej świadomie podchodzą do planowania czasu wolnego. Jeszcze kilka lat temu urlop był często postrzegany jako pojedynczy, dłuższy wyjazd w roku. Dziś staje się elementem szerszego dbania o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Widać to zarówno w liczbie planowanych wyjazdów, jak i w sposobie podejmowania decyzji dotyczących odpoczynku. Managerowie szukają rozwiązań, które pozwolą im nie tylko wyjechać, ale przede wszystkim dobrze wykorzystać czas przeznaczony na regenerację – zauważa Anna Wygaś, ekspertka ds. rekrutacji i managerka HRK Katowice:

Między jakością wypoczynku a możliwościami finansowymi

Połowa badanych chce przeznaczyć na wakacje od 2 do 5 tys. zł na osobę. Dla 22% respondentów budżet wyniesie od 5 do 10 tys. zł na osobę, natomiast 20% osób zamierza zmieścić się w kwocie poniżej 2 tys. zł na osobę.

Badanie HRK pokazuje, że w 2026 roku specjaliści i managerowie stawiają na przemyślane podróżowanie. Chcą wyjeżdżać częściej niż raz w roku, nadal wybierają przede wszystkim zagraniczne kierunki, ale jednocześnie uważnie planują budżet i analizują, co wpływa na jakość ich wyjazdu.

Najważniejszym kryterium wyboru nie okazuje się najniższa cena ani najmodniejszy kierunek. O wyborze miejsca decydują czynniki, które zwiększają szanse na udany urlop: dobra pogoda, komfort pobytu, możliwość spędzenia czasu z bliskimi i poczucie, że wydane pieniądze przełożą się na realną wartość.

O badaniu:
Materiał powstał w oparciu o badanie HRK „Regeneracja czy tryb czuwania? Urlopy specjalistów i managerów w 2026 roku”. Wzięło w nim udział 276 respondentów. Badanie prowadzone było w maju 2026 roku metodą CAWI. Partnerem badania są Wakacje.pl.

Źródło: HRK

To też może Cię zainteresować:

Urlop w trybie czuwania – co czwarty pracownik nie odłącza się od pracy. Badanie HRK

Osoby 50+ na rynku pracy. Dlaczego pracodawcy nie powinni ignorować dojrzałych osób?

Pszczoły bliżej pacjentów słuchu. Kraina Miodu APILAND otwarta w Kajetanach

W Kajetanach otwarto Krainę Miodu APILAND – Centrum Natury, Zdrowia i Apiterapii. To nowe miejsce poświęcone pszczołom, edukacji przyrodniczej, apiterapii i kontaktowi z naturą, stworzone z inicjatywy prof. Henryka Skarżyńskiego.

APILAND powstał w przestrzeni od lat kojarzonej z Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu, Światowym Centrum Słuchu oraz leczeniem i rehabilitacją pacjentów z zaburzeniami słuchu. Nowe miejsce ma służyć nie tylko edukacji o pszczołach i znaczeniu zapylaczy. Z APILAND będą korzystać także pacjenci IFPS, dla których kontakt z naturą, apiterapia i wyciszenie będą dodatkowym wsparciem rehabilitacji prowadzonej w Kajetanach.

Pszczoły bliżej pacjentów

Podczas otwarcia prof. Henryk Skarżyński podkreślał, że Kajetany zyskują nową przestrzeń, która poszerza sposób myślenia o tym miejscu. Obok leczenia, operacji, diagnostyki i rehabilitacji pojawia się tu także świat pszczół, dobrze zorganizowanej rodziny pszczelej, natury i odpoczynku.

W jego wypowiedzi wybrzmiał również wątek szczególnie ważny dla ośrodka zajmującego się słuchem: uważne słuchanie natury. APILAND ma być miejscem, w którym można wsłuchać się w szum, dźwięki przyrody i mikroklimat pasieki. To naturalnie łączy nową przestrzeń z misją Kajetan, gdzie od lat rozwijane są diagnostyka, leczenie i rehabilitacja zaburzeń słuchu.

Otwarcie APILAND wpisuje się w rozwój Kajetan jako miejsca, w którym medycyna, nauka i rehabilitacja łączą się z edukacją, profilaktyką i przyrodą. W centrum uwagi znalazły się pszczoły, dary ula oraz apiterapia, czyli wykorzystywanie produktów pszczelich w działaniach wspierających zdrowie i dobrostan.

Miodobranie, warsztaty i edukacja w praktyce

Podczas otwarcia uczestnicy mogli zobaczyć, jak funkcjonuje pasieka i jak wygląda praca z pszczołami. Jednym z głównych punktów wydarzenia było miodobranie na żywo prowadzone przez prof. Henryka Skarżyńskiego. Pokaz pozwolił zobaczyć proces pozyskiwania miodu, od plastra do gotowego produktu.

W wydarzeniu uczestniczyli także przedstawiciele Apikultury i Grupy Łysoń, którzy prowadzili warsztaty dla gości. Uczestnicy tworzyli m.in. domki dla dzikich zapylaczy, tabliczki florenckie oraz świece z wosku pszczelego. W Kajetanach stanęły również ule przygotowane przez Grupę Łysoń.

Ważnym elementem wydarzenia była edukacja o bioróżnorodności i roli owadów zapylających. Pszczoły mają kluczowe znaczenie dla środowiska, produkcji żywności i codziennego życia człowieka, dlatego APILAND ma przybliżać ich świat w sposób praktyczny i dostępny dla różnych grup odbiorców.

Apiterapia i kontakt z naturą

Jednym z tematów prezentowanych podczas otwarcia była apiterapia, czyli wykorzystywanie produktów pszczelich w profilaktyce i codziennym dbaniu o zdrowie. Tematyka ta była już wcześniej obecna podczas debaty „Apiterapia – zdrowie z natury”, zorganizowanej w ramach 7. Kongresu „Zdrowie Polaków”, z udziałem prof. Henryka Skarżyńskiego oraz Mariusza Opoki, eksperta ds. pszczelarstwa.

Uczestnicy otwarcia APILAND mogli dowiedzieć się więcej o właściwościach miodu, propolisu i innych darów ula. Zaprezentowano również apiinhalację, nazywaną inhalacją powietrzem ulowym. To jedna z praktyk zaliczanych do apiterapii, polegająca na kontakcie z powietrzem pochodzącym z wnętrza ula. Jej zwolennicy wskazują przede wszystkim na relaksacyjny charakter i związek z naturalnym mikroklimatem pasieki.

Dla najmłodszych przygotowano gry, konkursy, projekcje filmów edukacyjnych i możliwość zwiedzenia Mini Zoo. Otwarcie Krainy Miodu APILAND pokazało, że Kajetany rozwijają się nie tylko jako ośrodek medyczny i naukowy, ale także jako miejsce edukacji, kontaktu z naturą i działań wspierających pacjentów oraz ich rodziny.

Fot. Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu

I Forum Bezpieczeństwa Polski 2026. Eksperci będą debatować o energii, finansach i odporności państwa

Bezpieczeństwo energetyczne, stabilność gospodarki oraz odporność systemu finansowego na współczesne zagrożenia będą głównymi tematami I Forum Bezpieczeństwa Polski 2026, które odbędzie się 26 czerwca na Uniwersytecie Warszawskim. W wydarzeniu organizowanym przez Fundację FAPA udział wezmą przedstawiciele administracji publicznej, sektora finansowego, środowiska naukowego oraz eksperci zajmujący się bezpieczeństwem państwa.

Forum, realizowane we współpracy z Fundacją im. XBW Ignacego Krasickiego, ma być platformą wymiany doświadczeń i opinii na temat wyzwań, które w coraz większym stopniu wpływają na bezpieczeństwo Polski. Organizatorzy podkreślają, że współczesne bezpieczeństwo państwa wykracza daleko poza kwestie militarne i obejmuje również niezależność energetyczną, bezpieczeństwo ekonomiczne, dostęp do strategicznych surowców oraz zdolność państwa do zapewnienia obywatelom stabilnych warunków funkcjonowania w sytuacjach kryzysowych.

Wydarzenie odbędzie się w Sali Kolumnowej Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. 26 czerwca o godz. 12:00. Partnerem instytucjonalnym forum jest Uniwersytet Warszawski, zaś partnerem strategicznym Polska Spółka Gazownictwa.

Debaty eksperckie podczas Forum Bezpieczeństwa Polski

Program forum obejmuje dwie debaty eksperckie. Pierwsza z nich, zatytułowana „Bezpieczeństwo energetyczne a odnawialne źródła energii”, poświęcona będzie roli transformacji energetycznej w budowaniu niezależności Polski. Uczestnicy dyskusji będą rozmawiać o rozwoju odnawialnych źródeł energii, magazynowaniu energii oraz możliwościach finansowania inwestycji wspierających modernizację sektora energetycznego.

W debacie wezmą udział dr Marek Sawicki, Marszałek Senior Sejmu RP; dr Konrad Wojnarowski, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii; Józef Matysiak, Zastępca Prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej; prof. dr hab. Konrad Marciniuk z Uniwersytetu Warszawskiego, Konsul Honorowy Republiki Singapuru oraz Remigiusz Adamiak, Dyrektor Departamentu Strategii PSG.

Druga debata, „Bezpieczeństwo ekonomiczne i finansowe Polski”, skoncentruje się na zagrożeniach dla systemu finansowego wynikających z rosnącej liczby cyberataków, napięć geopolitycznych oraz ryzyka kryzysów infrastrukturalnych. Eksperci będą dyskutować m.in. o cyberbezpieczeństwie sektora bankowego, ochronie infrastruktury finansowej państwa, bezpieczeństwie danych obywateli oraz znaczeniu gotówki jako elementu zwiększającego odporność państwa w sytuacjach nadzwyczajnych.

W debacie wezmą udział: prof. dr hab. Marcin Wiącek – Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. dr hab. Przemysław Litwiniuk, członek Rady Polityki Pieniężnej, dr Tomasz Pawlonka, dyrektor Zespołu Badań i Analiz ZBP, dyrektor Programu Analityczno-Badawczego Warszawskiego Instytutu Bankowości oraz Bartosz Kublik, Prezes Banku Ochrony Środowiska.

Organizator wydarzenia, Fundacja FAPA, od ponad trzech dekad angażuje się w działania wspierające rozwój polskiego rolnictwa, obszarów wiejskich, bankowości spółdzielczej oraz procesów integracji europejskiej. Obecnie realizuje również projekty związane z transformacją energetyczną i zrównoważonym rozwojem, łącząc przedstawicieli administracji publicznej, biznesu i nauki.

Celem I Forum Bezpieczeństwa Polski 2026 jest nie tylko diagnoza najważniejszych wyzwań stojących przed państwem, lecz także wypracowanie rekomendacji, które mogą wspierać budowę bezpiecznej i odpornej Polski w zmieniającym się otoczeniu gospodarczym i geopolitycznym.

Kolejne Forum już 14 lipca

Organizatorzy zapowiadają również kolejne wydarzenie z cyklu. Już 14 lipca 2026 r. na Uniwersytecie Warszawskim odbędzie się II Forum Bezpieczeństwa Polski 2026, poświęcone bezpieczeństwu surowcowemu i energetycznemu państwa, znaczeniu local content dla bezpieczeństwa strategicznego oraz bezpieczeństwu żywnościowemu Polski. Do udziału w debatach zaproszeni zostali m.in. Stefan Krajewski, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Urszula Pasławska, przewodnicząca sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, prof. dr hab. Adam Niewiadomski, Prorektor Uniwersytetu Warszawskiego, prof. dr hab. Mariusz Maciejczak ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, a także przedstawiciele Ministerstwa Energii, Ministerstwa Aktywów Państwowych, ARiMR, KOWR oraz sektora surowcowo-energetycznego i przemysłowego.

Ilustr. FAPA

Zmiany klimatu wpływają na układ sił na świecie. Ekspertka CFR ostrzega przed kosztami braku adaptacji

Skutki zmian klimatu już dziś wpływają na bezpieczeństwo i pozycję geopolityczną państw – alarmuje amerykański think tank – Rada Stosunków Międzynarodowych (CFR). Zdaniem ekspertki Alice C. Hill kraje, które szybciej dostosują się do nowych warunków, zyskają strategiczną przewagę. Brak odpowiednich działań może oznaczać rosnące koszty i osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych.

Czym jest Council on Foreign Relations (CFR)?

Council on Foreign Relations (Rada Stosunków Międzynarodowych) to bardzo wpływowy niezależny amerykański think tank i organizacja non-profit z siedzibą w Nowym Jorku. CFR została założona w 1921 roku. Zajmuje się analizą polityki zagranicznej i spraw międzynarodowych, dostarczając ekspertyz decydentom, liderom biznesu, mediom oraz opinii publicznej. Wśród członków organizacji znajdują się byli dyplomaci, politycy, ekonomiści, naukowcy i przedstawiciele sektora prywatnego. Organizacja uważana jest za jedno z centrów opracowywania amerykańskiej strategii.

Nowa mapa globalnego układu sił pod wypływem zmian klimatycznych

Alice C. Hill. Fot. CFR

Jak zauważa Alice C. Hill, skutki zmian klimatycznych już przerysowują mapę globalnej potęgi i prawdopodobnie będą to robić przez dziesięciolecia i stulecia. Bardziej intensywne burze, wznoszące się morza, długotrwałe fale upałów, głębsze susze i większe pożary dotknęły każdego zakątka świata, konfrontując Stany Zjednoczone z geografią zmienioną klimatem, zwiększoną migracją globalną i wewnętrzną, niedoborem wody i perspektywą poniesionych strat gospodarczych.

Ponieważ poziom mórz nadal się wznosi, nadmorskie miasta będą widzieć swoją infrastrukturę krytyczną, taką jak oczyszczalnie energii i ścieków, chronicznie zalanymi, podczas gdy rozległe grunty rolne staną się przesiąknięte solą zabijającą rośliny.

– Przegląd z 2026 roku z blisko czterystu publikacji naukowych ujawnił, że społeczność naukowa prawdopodobnie nie doceniła przybrzeżnej wysokości poziomu morza, co oznacza, że około 37 procent większej masy lądowej i potencjalnie ponad sto milionów ludzi jest bardziej zagrożonych niż kiedyś sądzono – pisze ekspertka.

Zmiany klimatu zagrażają amerykańskim instalacjom i bazom wojskowym

Zmiany klimatu coraz silniej oddziałują nie tylko na gospodarkę, ale również na kwestie związane z bezpieczeństwem narodowym. Jak podkreśla ekspertka Alice C. Hill, konsekwencje globalnego ocieplenia już teraz zmieniają układ sił na świecie.

Według niej ponad 1700 instalacji wojskowych zlokalizowanych na obszarach przybrzeżnych jest lub może być zagrożonych wzrostem poziomu mórz oraz coraz częstszymi ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi.

Szczególne wyzwania dotyczą Arktyki. Dwie trzecie spośród 79 amerykańskich baz wojskowych znajdujących się w tym regionie nie jest przygotowanych na skutki rozmarzania wiecznej zmarzliny oraz podnoszenia się poziomu mórz.

Chiny stawiają na adaptację do zmian klimatu

Alice C. Hill zwraca uwagę, że Chiny konsekwentnie realizują strategię dostosowania do nowych warunków klimatycznych.

– Chiny ogłosiły ambicję, aby do 2035 roku stać się społeczeństwem przystosowanym do zmian klimatu, i włączyły działania adaptacyjne do swojego scentralizowanego procesu planowania. Jednak rząd Stanów Zjednoczonych obecnie nie oferuje żadnych wytycznych dotyczących krajowej adaptacji. Tymczasem państwa europejskie i azjatyckie już takie strategie posiadają – podkreśla ekspertka.

Brak inwestycji w adaptację oznacza rosnące koszty

Zdaniem Hill państwa, które już dziś przygotowują kompleksowe strategie adaptacyjne, będą miały przewagę nad konkurentami.

– Bez odpowiednich inwestycji w działania adaptacyjne skutki zmian klimatu będą generować coraz wyższe koszty. Konkurenci, którzy rozwijają krajowe plany dostosowania do zmian klimatu, zyskają przewagę dzięki wcześniejszemu identyfikowaniu i wdrażaniu środków adaptacyjnych – wskazuje.

Polityka USA nie nadąża za nową rzeczywistością

Ekspertka ocenia, że obecna polityka Stanów Zjednoczonych nie odpowiada wyzwaniom wynikającym ze zmian klimatu.

– Stany Zjednoczone są pogrążone w debatach politycznych nad tym, czy zmiany klimatu w ogóle następują – pisze ekspertka CFR.

– Polityka Stanów Zjednoczonych, która pomija kwestie zmian klimatu, została zaprojektowana dla świata, który już nie istnieje. Pytanie nie brzmi, czy należy przejmować się klimatem. Pytanie brzmi, czy sposób, w jaki Waszyngton postrzega interesy Stanów Zjednoczonych, nadąża za rzeczywistością – podsumowuje Alice C. Hill.

Adaptacja do zmian klimatu może decydować o przewadze geopolitycznej

Rosnące zagrożenia klimatyczne sprawiają, że działania adaptacyjne stają się jednym z kluczowych elementów strategii bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego. Coraz więcej państw traktuje przygotowanie na skutki zmian klimatu nie tylko jako konieczność środowiskową, ale również jako czynnik wpływający na ich konkurencyjność i pozycję na arenie międzynarodowej.

Pełny tekst Alice C. Hill znajduje się na tej stronie Council on Foreign Relations

Źródła: Council on Foreign Relations/LinkedIn

Masz mniej niż 35 lat i zmieniasz polską turystykę? Zgłoś się do konkursu Gąsiory Turystyki

Za sukcesami firm, hoteli, biur podróży, atrakcji turystycznych i innowacyjnych projektów stoją ludzie. Często młodzi, pełni energii i pomysłów, którzy każdego dnia udowadniają, że przyszłość polskiej turystyki tworzy się właśnie teraz. Jeśli jesteś jedną z takich osób albo znasz kogoś, kto zasługuje na wyróżnienie – nie czekaj. Trwa nabór do III edycji konkursu Gąsiory Turystyki.

Gąsiory Turystyki to inicjatywa redakcji Waszej Turystyki, której patronuje Adam Gąsior, który wierzył, że to właśnie młode pokolenie będzie wyznaczać kierunki rozwoju całej branży. Zależało mu nie tylko na dostrzeganiu młodych talentów, ale także na wspieraniu ich i dawaniu im przestrzeni do działania. Konkurs jego imienia jest kontynuacją tej idei oraz formą uhonorowania człowieka, którego wielu do dziś wspomina jako dobrego ducha polskiej turystyki.

Gąsiory Turystyki szansą na pokazanie osiągnięć

Gąsiory Turystyki powstały po to, aby docenić osoby, które często stoją za sukcesami swoich organizacji, choć rzadko znajdują się w centrum uwagi. Jest to szansa, aby pokazać swoje osiągnięcia całej branży, zbudować rozpoznawalność i zdobyć prestiżowe wyróżnienie. Dla wielu laureatów poprzednich edycji konkurs stał się również okazją do nawiązania nowych kontaktów zawodowych i potwierdzeniem, że ich praca ma realny wpływ na rozwój rynku.

Kto może powalczyć o Gąsiory Turystyki?

Do udziału mogą zgłaszać się osoby pełnoletnie, które nie ukończyły 35. roku życia i zawodowo związane są z szeroko rozumianą branżą turystyczną. Kandydaci mogą ubiegać się o nagrody w trzech kategoriach:

  • Nadzieja Turystyki,
  • Młody Lider Turystyki,
  • Turystyczne Odkrycie Roku.

Konkurs skierowany jest zarówno do osób rozpoczynających swoją drogę zawodową, jak i młodych menedżerów, liderów zespołów, przedsiębiorców czy twórców innowacyjnych produktów i usług, które zmieniają oblicze polskiej turystyki.

Ukazywanie ludzi z potencjałem

Jeśli zastanawiasz się, czy to odpowiedni moment, odpowiedź brzmi: tak. Gąsiory Turystyki powstały właśnie po to, by pokazywać ludzi z potencjałem, którzy już dziś mają wpływ na branżę, nawet jeśli nie zawsze mówią o swoich sukcesach głośno. Nie trzeba mieć kilkunastu lat doświadczenia, by inspirować innych i wyznaczać nowe kierunki rozwoju.

Poprzednie edycje pokazały, że w polskiej turystyce nie brakuje młodych profesjonalistów z odwagą, wizją i determinacją. Teraz czas na kolejne inspirujące historie.

Zgłoszenia do III edycji konkursu Gąsiory Turystyki przyjmowane są do 15 października. Nie odkładaj decyzji na później – być może to właśnie Twoja historia zainspiruje całą branżę.

Formularz zgłoszeniowy dostępny jest na stronie: https://gasiory.waszaturystyka.pl.

Źródło: waszaturystyka.pl

To też może Cię zainteresować:

V Gala Waszej Turystyki za nami. Zebrano173 tys. zł na Wakacje Marzeń dla dzieci z domów dziecka

Pierwszy na świecie wielkoskalowy silnik zasilany wyłącznie wodorem jest testowany w laboratorium Wärtsilä

W laboratorium Wärtsilä w Bermeo testowany jest pierwszy na świecie wielkoskalowy silnik w 100 proc. zasilany wodorem, który ma wspierać hiszpańską sieć elektroenergetyczną. To przełomowy krok dla technologii wodorowych i przyszłych systemów energetycznych opartych na odnawialnych źródłach energii. Rozwiązanie może w przyszłości znaleźć zastosowanie również w centrach danych AI oraz energochłonnych zakładach przemysłowych.

Grupa technologiczna Wärtsilä rozpoczęła proces weryfikacji nowego silnika pracującego w 100 proc. na wodorze, który dostarcza energię do krajowej sieci elektroenergetycznej w Bermeo w północnej Hiszpanii. Jest to pierwszy na świecie test wielkoskalowego silnika wykorzystującego wyłącznie czysty wodór.

Próba stanowi kolejny etap rozwoju technologii energetycznych i potwierdza, że wytwarzanie energii oparte na silnikach może odbywać się w całości przy wykorzystaniu zrównoważonych paliw. Rozwiązanie ma wspierać rozwój systemów energetycznych opartych na odnawialnych źródłach energii.

Silnik wodorowy Wärtsilä wspiera transformację energetyczną

Nowy test bazuje na wcześniejszym uruchomieniu pierwszej na świecie wielkoskalowej elektrowni silnikowej przystosowanej do pracy na 100 proc. wodoru. Technologia ma umożliwić rozwój w pełni odnawialnych systemów energetycznych.

Znaczenie takich rozwiązań rośnie wraz z prognozowanym wzrostem globalnej mocy odnawialnych źródeł energii o niemal 4600 GW do 2030 roku. Elastyczne technologie są potrzebne do stabilizowania systemu elektroenergetycznego w okresach niższej produkcji energii z wiatru i słońca.

Zielony wodór nie powoduje emisji dwutlenku węgla podczas wytwarzania energii. Może magazynować nadwyżki energii z OZE i zapewniać niezawodne dostawy energii wtedy, gdy produkcja z farm wiatrowych lub instalacji fotowoltaicznych spada.

Wärtsilä 31H2 największym silnikiem na czysty wodór

Silnik Wärtsilä 31H2 należy do platformy Wärtsilä 31, uznawanej za jedną z najbardziej wydajnych na świecie wielopaliwowych platform silników czterosuwowych.

Wärtsilä 31H2 jest obecnie największym na świecie silnikiem pracującym wyłącznie na wodorze. Jego możliwości są testowane właśnie w Bermeo.

Rasmus Teir, dyrektor ds. strategii technologicznej i dekarbonizacji w Wärtsilä, podkreśla:

– To test przyszłości energetyki odnawialnej. W miarę jak kraje szybko zwiększają skalę wykorzystania energii wiatrowej i słonecznej, jednym z największych wyzwań transformacji energetycznej jest utrzymanie niezawodnych dostaw energii elektrycznej w sposób zrównoważony w okresach niskiej produkcji ze źródeł odnawialnych lub skoków zapotrzebowania. Dziś nasz silnik wodorowy Wärtsilä 31H2 pracuje w 100% na wodorze i dostarcza energię do hiszpańskiej krajowej sieci elektroenergetycznej, pokazując, że wielkoskalowe silniki wodorowe mogą zapewniać elastyczną, dyspozycyjną i zrównoważoną moc potrzebną do wspierania przyszłych systemów energii odnawialnej.

Jak dodaje:

– Udowodniliśmy, że technologia ta jest gotowa. Teraz należy skupić się na stworzeniu odpowiednich warunków do jej skalowania, wspartych zdecydowanymi regulacjami, jasnością inwestycyjną oraz infrastrukturą potrzebną do przyspieszenia rozwoju energii odnawialnej i zrównoważonych paliw, takich jak wodór. Technologia już istnieje, teraz czas ją skalować.

Wodór może zasilać centra danych AI i przemysł

Elektrownie oparte na platformie Wärtsilä 31 zostały zaprojektowane z myślą o szybko rozwijających się branżach o wysokim zapotrzebowaniu na energię. Rozwiązania te mogą wspierać między innymi centra danych, zakłady produkcyjne oraz przedsiębiorstwa przemysłowe.

Technologia może być wykorzystywana również w autonomicznych systemach typu off-grid, zapewniając elastyczne i zrównoważone źródła energii.

Hiszpania miejscem przełomowego testu technologii wodorowej

Hiszpania, będąca jednym z europejskich liderów rozwoju odnawialnych źródeł energii, została wybrana jako miejsce realizacji projektu. Kraj dąży do ograniczenia zależności od paliw kopalnych oraz zmniejszenia wpływu wahań cen surowców energetycznych.

W czerwcu 2026 roku klienci Wärtsilä z całego świata mogli obserwować pracę silnika podczas specjalnej prezentacji. Wydarzenie zostało uznane za ważny etap potwierdzający gotowość technologii do komercyjnego wykorzystania.

Wärtsilä Energy rozwija technologie dla energetyki opartej na OZE

Wärtsilä Energy specjalizuje się w rozwiązaniach wspierających transformację w kierunku systemów energetycznych opartych na odnawialnych źródłach energii. Portfolio firmy obejmuje elastyczne elektrownie silnikowe, technologie magazynowania energii, systemy optymalizacji oraz usługi serwisowe dla całego cyklu życia instalacji.

Spółka posiada 79 GW mocy zainstalowanej elektrowni, z czego 18 GW objętych jest umowami serwisowymi. Firma zrealizowała również ponad 125 systemów magazynowania energii w 180 krajach.

Wärtsilä zatrudnia blisko 18 tys. specjalistów na świecie

Wärtsilä jest globalnym dostawcą technologii i rozwiązań dla sektora morskiego oraz energetycznego. Firma zatrudnia około 17,8 tys. pracowników w ponad 280 lokalizacjach w 79 krajach.

W 2023 roku sprzedaż netto przedsiębiorstwa wyniosła 6 mld euro. Spółka jest notowana na giełdzie Nasdaq Helsinki.

Źródło: Wärtsilä

To też może Cię zainteresować:

Dania wzmacnia swoją zieloną transformację. Czyli oczyszczania biogazu Wärtsilä

 

Dzień Przedsiębiorcy. Dlaczego wsparcie staje się kluczowym elementem rozwoju biznesu?

Jak co roku, 21 czerwca obchodziliśmy Dzień Przedsiębiorcy. To święto osób, które każdego dnia tworzą miejsca pracy i napędzają polską gospodarkę, przy okazji rozwijając lokalne społeczności. Najnowsze badanie IBRiS pokazuje, że przedsiębiorcy coraz częściej zwracają uwagę na dostęp do wiedzy, praktyczne wsparcie oraz na rozwiązania ograniczające ryzyko związane z prowadzeniem biznesu. Żabka stara się odpowiadać na te potrzeby, dzięki czemu co roku do sieci dołączają kolejni franczyzobiorcy, tworząc już prężnie działającą społeczność liczącą ponad 11 000 przedsiębiorców.

Niezależność i samodzielność pozostają najważniejszymi motywacjami do rozpoczęcia działalności gospodarczej. Z badania IBRiS, przeprowadzonego w ramach projektu „Perspektywy Polskiej Przedsiębiorczości” w maju br., wynika, że dla 59 proc. respondentów kluczowa jest możliwość samodzielnego podejmowania decyzji, dla 41 proc. elastyczne zarządzanie własnym czasem, a dla 40 proc. szansa realizacji własnych pomysłów. Podobne wyniki dotyczą zalet prowadzenia działalności gospodarczej – 65,1 proc. badanych wskazuje niezależność, a 62 proc. możliwość samodzielnego organizowania dnia pracy. Jednocześnie przedsiębiorcy coraz częściej podkreślają, że realizacja tych aspiracji jest łatwiejsza, gdy za biznesem stoi sprawdzony model działania, dostęp do know-how oraz wsparcie organizacyjne.

– Przedsiębiorczość pozostaje jednym z najważniejszych motorów rozwoju polskiej gospodarki. Za każdą firmą stoi człowiek, który mierzy się z różnymi wyzwaniami, tworzy miejsca pracy i odpowiada na potrzeby lokalnej społeczności. Dlatego tak ważne jest budowanie ekosystemu, który ułatwia rozpoczęcie działalności, pomaga rozwijać kompetencje biznesowe i daje dostęp do sprawdzonych narzędzi wspierających rozwój firmy – komentuje Przemysław Kijewski, Chief Operating Officer w Żabka Polska.

Jaki model biznesowy wybierają Polacy?

Coraz większe znaczenie mają sprawdzone rozwiązania. Z tegorocznego badania IBRiS wynika, że wśród największych zalet franczyzy przedsiębiorcy wskazują rozpoznawalną markę (44,6 proc.), sprawdzony model biznesowy (38,8 proc.) oraz wsparcie operacyjne (32,5 proc.). Statystyki znajdują swoje odzwierciedlenie w modelu franczyzowym sieci Żabka. Sklepy pod zielonym szyldem prowadzi już ponad 11 000 franczyzobiorców. Społeczność przedsiębiorców rozwijających biznes pod zielonym szyldem jest niezwykle różnorodna. Kobiety stanowią 65 proc. wszystkich franczyzobiorców, a przedsiębiorcy mają od 18 do 78 lat. Ponad 1300 osób pochodzi z zagranicy, reprezentując 15 krajów.

Zainteresowanie franczyzą z Żabką wynika również z potrzeby ograniczania ryzyka na początku działalności. Kandydaci na franczyzobiorców mogą korzystać z programów przygotowujących do prowadzenia biznesu jeszcze przed podjęciem ostatecznej decyzji. Jednym z nich jest „Bezpieczny Start”, który pozwala przez kilka tygodni pracować w funkcjonującym sklepie Żabka i poznać codzienne obowiązki przedsiębiorcy. Kolejnym istotnym rozwiązaniem jest „Polisa na Biznes”, czyli zbiorowe ubezpieczenie przygotowane przez sieć i Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych Polski Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW PZUW). To unikalne na rynku rozwiązanie, które zabezpiecza finansowo po zakończeniu współpracy.

Franczyzowy biznes daje większe bezpieczeństwo

– Biznes franczyzowy daje solidny fundament i większe bezpieczeństwo niż działalność prowadzona samodzielnie od podstaw. Otrzymujemy od sieci kompleksowe wsparcie – technologiczne, marketingowe i operacyjne. Mamy również zapewnioną obsługę logistyczną czy serwis sprzętu w sklepie. Bardzo ważna jest także rozpoznawalność marki, która przyciąga klientów i ułatwia im wybór – konsumenci wiedzą, co mogą kupić i z jakich usług mogą skorzystać – podkreśla Krystian Galusik, franczyzobiorca Żabki z Ostrowa Wielkopolskiego.

Od 2024 r. elementem wdrażania nowych przedsiębiorców do sieci Żabka jest Akademia Przedsiębiorczości realizowana we współpracy ze środowiskiem akademickim. Program pozwala zdobyć praktyczną wiedzę z zakresu finansów, zarządzania, organizacji pracy oraz rozwijania własnej działalności gospodarczej.

O stabilności modelu franczyzowego świadczą również dane dotyczące długoterminowej współpracy przedsiębiorców z siecią. Obecnie, co trzeci franczyzobiorca Żabki (32 proc.) prowadzi swój biznes od ponad czterech lat, a niektórzy są związani z marką już od blisko 22 lat. Według danych Polskiej Organizacji Franczyzodawców około 80 proc. przedsiębiorców współpracujących w modelu franczyzowym po pięciu latach nadal prowadzi swoją działalność, podczas gdy w przypadku firm rozwijanych samodzielnie, bez wsparcia sieci franczyzowej, analogiczny wskaźnik wynosi około 20 proc.

Wiedza jako fundament przedsiębiorczości

Potrzeba edukacji biznesowej pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań dla osób myślących o własnej działalności. We wspomnianym badaniu IBRiS wskazano, że przedsiębiorcy najczęściej oczekują doradztwa i wsparcia merytorycznego (68,5 proc.) oraz kapitału na start (62 proc.). Wielu obawia się także formalności, dokumentacji i praktycznych aspektów prowadzenia firmy.

Odpowiedzią na te potrzeby jest Studium Przedsiębiorczości – bezpłatna platforma edukacyjna stworzona przez Żabkę dla osób chcących rozwijać kompetencje biznesowe. Oferuje praktyczną wiedzę z zakresu zarządzania, marketingu, finansów i prawa, a także materiały wspierające osoby planujące własny biznes – w tym również cudzoziemców rozwijających działalność w Polsce. W ciągu dwóch lat działalności skorzystało z niej już ponad 600 tys. użytkowników.

Impact Week Deloitte CE BSC 2026. 700 pracowników zaangażowało się w pomoc lokalnej społeczności

Zakończyła się szósta edycja Impact Week, corocznej inicjatywy charytatywnej organizowanej przez Deloitte CE Business Services Center w Rzeszowie. W dniach 15–18 czerwca około 700 pracowników firmy włączyło się w działania na rzecz mieszkańców regionu. Tegoroczna odsłona objęła 34 lokalizacje, potwierdzając znaczenie współpracy i społecznego zaangażowania.

W ramach Impact Week wolontariusze Deloitte realizowali liczne prace remontowe, porządkowe i organizacyjne w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, domach dziecka, szpitalach, domach pomocy społecznej oraz schroniskach dla zwierząt. Inicjatywa wpisuje się w długofalową strategię odpowiedzialności społecznej firmy, której celem jest wywieranie realnego wpływu na otoczenie oraz budowanie trwałych relacji z lokalną społecznością.

– Z każdą kolejną edycją rozwijamy zarówno zakres działań, jak i liczbę miejsc, które obejmujemy wsparciem. Coraz częściej realizujemy bardziej złożone projekty, we współpracy z miastem i instytucjami społecznymi. Cieszy nas, że te partnerstwa się pogłębiają – i że razem możemy odpowiadać na konkretne potrzeby mieszkańców Rzeszowa i okolic – podkreśla Tomasz Pałka, partner i lider rzeszowskiego Deloitte CE BSC.

Impact Week Deloitte wspiera mieszkańców Rzeszowa i okolic

Pomoc została skierowana do szerokiego grona odbiorców – od osób starszych, chorych i z niepełnosprawnościami po dzieci i młodzież wymagające szczególnego wsparcia.

– Pracownicy Deloitte bardzo chętnie angażują się w działania społeczne przez cały rok. Często sami inicjują projekty w ramach programów CSR, wykazując się dużą wrażliwością na potrzeby lokalnej społeczności. To empatia, zaangażowanie i poczucie realnego wpływu napędzają ich do działania. Jestem pod ogromnym wrażeniem energii i motywacji, które towarzyszyły tegorocznemu Impact Week w Rzeszowie – mówi Tomasz Konik, lider Deloitte w Europie Centralnej.

Wolontariusze Deloitte odnowili placówki edukacyjne i opiekuńcze

Podczas tegorocznej edycji członkowie zespołu Deloitte zaangażowali się w szeroki zakres działań na rzecz lokalnej społeczności. W wielu placówkach edukacyjnych i opiekuńczych, w tym w Zespole Szkół Specjalnych im. UNICEF oraz miejskich żłobkach, przeprowadzono prace remontowe obejmujące malowanie pomieszczeń i odświeżanie przestrzeni użytkowych.

Działania objęły również Dom Dziecka „Mieszko” oraz placówki opiekuńczo-wychowawcze, gdzie odnowiono ogrodzenia, klatki schodowe i elementy infrastruktury. W Rzeszowskim Domu Kultury oraz w Stowarzyszeniu Titum wolontariusze zadbali o poprawę estetyki wnętrz. Z kolei w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 4 powstała ścieżka sensoryczna wspierająca rozwój najmłodszych.

W Klinice Onkohematologii Dziecięcej uczestnicy prowadzili zajęcia dla dzieci, zapewniając im również wsparcie emocjonalne.

Wsparcie dla seniorów i osób z niepełnosprawnościami

Działania objęły także placówki przeznaczone dla dorosłych i seniorów, w tym domy pomocy społecznej oraz Środowiskowy Dom Samopomocy. W tych miejscach przeprowadzono liczne prace porządkowe i renowacyjne – od malowania pomieszczeń i odnawiania ogrodzeń po pielęgnację terenów zielonych oraz modernizację przestrzeni wspólnych.

Wolontariusze wsparli również Warsztaty Terapii Zajęciowej, odświeżając sale wykorzystywane podczas zajęć terapeutycznych i rehabilitacyjnych.

Impact Week Deloitte objął także zwierzęta i środowisko naturalne

W ramach inicjatywy nie zabrakło działań na rzecz zwierząt i środowiska. W schroniskach w Rzeszowie i Ropczycach prowadzono prace porządkowe, odnawiano boksy oraz wyprowadzano psy. W fundacji Felineus przygotowywano natomiast elementy wyposażenia dla kotów.

Równolegle realizowano działania ekologiczne, obejmujące nasadzenia roślin w przestrzeni miejskiej, porządkowanie terenów zielonych oraz prace konserwacyjne w lasach i obszarach rekreacyjnych.

Społeczne zaangażowanie ważnym elementem strategii Deloitte

Impact Week pozostaje jednym z istotnych elementów realizacji strategii odpowiedzialnego biznesu Deloitte. Inicjatywa pokazuje, że zaangażowanie pracowników może przekładać się na realną poprawę jakości życia lokalnej społeczności oraz pozytywnie wpływać na stan środowiska naturalnego.

Fot. Deloitte CE BSC/Facebook

Źródło: Deloitte CE BSC/Facebook

To też może Cię zainteresować:

Zarządzanie i wycena ryzyk klimatycznych. Analiza ekspertek Deloitte

Coraz więcej ojców korzysta z urlopu rodzicielskiego. Zmienia się model ojcostwa w Polsce

Dziś jest jest Dzień Ojca. Z tej okazji warto odnotować, że liczba ojców korzystających z urlopu rodzicielskiego systematycznie rośnie. Jak pokazują dane i doświadczenia uczestników kampanii Facet na 100 PRO prowadzonej przez Fundację Share the Care, współczesne ojcostwo coraz częściej oznacza aktywne uczestnictwo w codziennym życiu dziecka i współdzielenie obowiązków rodzinnych.

Rośnie liczba ojców korzystających z urlopu rodzicielskiego

Dzień Ojca jest okazją do rozmowy o zmianach zachodzących w podejściu do rodzicielstwa. Coraz więcej mężczyzn angażuje się w codzienną opiekę nad dziećmi i decyduje się na skorzystanie z urlopu rodzicielskiego.

W 2025 roku z tego rozwiązania skorzystało 57 tys. ojców. Ich udział wśród wszystkich korzystających z urlopu rodzicielskiego wzrósł z 1 proc. kilka lat temu do 24 proc. obecnie.

Zmienia się także sposób postrzegania roli ojca. Coraz częściej nie jest on traktowany jako osoba wspierająca matkę w opiece nad dzieckiem, lecz jako równorzędny rodzic aktywnie uczestniczący w wychowaniu.

Fundacja Share the Care zebrała doświadczenia ojców

W ramach tegorocznej edycji kampanii Facet na 100 PRO Fundacja Share the Care zaprosiła ojców do podzielenia się swoimi doświadczeniami związanymi z urlopem rodzicielskim.

Karolina Andrian. Fot. Fundacja Share the Care

Karolina Andrian, prezeska Fundacji Share the Care, podkreśla, że czas spędzony na urlopie rodzicielskim jest ważnym etapem życia rodzinnego.

– Urlop rodzicielski udowadnia, że to nie jest tylko czas, w którym ojcowie dają coś dziecku i partnerce. To także czas, w którym sami bardzo dużo dostają. To nie jest przerwa w życiu. To jest życie w jednej z najważniejszych odsłon – mówi.

Urlop rodzicielski zmienia codzienność ojców

Relacje uczestników kampanii pokazują, że urlop rodzicielski wpływa nie tylko na relacje z dzieckiem, ale również na sposób postrzegania obowiązków rodzinnych.

– Dopiero kiedy wszedłem w buty mojej żony, zrozumiałem, ile siły wymaga ta praca 24/7 – bez KPI, bez feedbacku i bez ciepłej kawy.

– Czego się nauczyłem? Jedną ręką kroję obiad, drugą trzymam lalkę, nogą zamykam pralkę. W korporacji to optymalizacja procesów. W domu – przetrwanie.

– Wybrałem urlop rodzicielski, by być bardziej tatą. Czas ucieka, a jak dotąd nikt nie stworzył możliwości, by się w nim cofnąć.

– Formalnie powodem wykorzystania urlopu była przerwa w funkcjonowaniu żłobka. W praktyce okazało się, że dostałem coś znacznie ważniejszego – możliwość bycia razem.

Współczesne ojcostwo opiera się na partnerstwie

Doświadczenia ojców wskazują, że coraz większego znaczenia nabiera partnerski model rodziny. Ojcowie angażują się nie tylko w organizację codziennych obowiązków, ale również w budowanie relacji z dzieckiem i wspieranie go na różnych etapach rozwoju.

Gillette partnerem kampanii Facet na 100 PRO

Partnerem kampanii jest marka Gillette.

Anton Timakov, Brand Manager Gillette na Europę Centralną, zwraca uwagę na potrzebę wspierania mężczyzn w łączeniu różnych ról życiowych.

– W Gillette wierzymy, że »Najlepsze dla mężczyzny« to nie tylko hasło, ale także wspieranie mężczyzn takimi, jakimi są w prawdziwym życiu – spełniających się na wielu płaszczyznach i godzących wiele życiowych ról. Chcemy, aby wyglądali i czuli się jak najlepiej we własnej skórze każdego dnia – mówi Anton Timakov.

Coraz większe zaangażowanie ojców w wychowanie dzieci

Rosnąca liczba mężczyzn korzystających z urlopów rodzicielskich pokazuje, że model ojcostwa w Polsce ulega zmianie. Ojcowie coraz częściej angażują się w codzienną opiekę nad dziećmi i dzielą odpowiedzialność za funkcjonowanie rodziny.

Więcej historii uczestników kampanii można znaleźć na stronie facetna100pro.sharethecare.pl.

Źródło: PAP Media Room

Urlop w trybie czuwania – co czwarty pracownik nie odłącza się od pracy. Badanie HRK

Dla większości pracowników urlop jest jednym z ważniejszych momentów w roku. W teorii ma być czasem regeneracji, odpoczynku i oderwania od codziennych obowiązków. Jednak najnowsze badanie HRK pokazuje, że dla części specjalistów i managerów wakacje nie oznaczają pełnego wylogowania z życia zawodowego. Co czwarty respondent deklaruje, że podczas urlopu pozostanie w kontakcie z pracodawcą, a niemal połowa przygotuje się do powrotu do pracy jeszcze przed zakończeniem wakacji.

Stresujący relaks

Choć wakacje powinny kojarzyć się z wypoczynkiem to aż 20% respondentów badania HRK „Regeneracja czy tryb czuwania? Urlopy specjalistów i managerów w 2026 roku” przyznaje, że zbliżający się urlop wywołuje u nich stres. Źródłem napięcia nie jest sam wyjazd czy pakowanie, ale obawy dotyczące obowiązków zawodowych. Pracownicy martwią się zaległościami, koniecznością zamknięcia wielu spraw przed letnim wyjazdem czy tym, co zastaną po powrocie. Co istotne, osoby zmagające się z niepokojem związanym z urlopem znacznie częściej deklarują, że będą kontaktować się z miejscem pracy jeszcze podczas wczasów.

 

Zawsze przy telefonie

Z badania wynika, że 25% respondentów planuje podczas urlopu sprawdzać służbową pocztę, telefon lub kanały komunikacji związane z pracą. Wśród nich niemal jedna trzecia zamierza robić to codziennie, a podobny odsetek kilka razy w tygodniu.
Ilustr. HRK

– Kontakt z pracą podczas urlopu rzadko zaczyna się od dużych spraw. Częściej od szybkiego sprawdzenia skrzynki, odczytania powiadomienia czy krótkiego spojrzenia na komunikator. To niewielkie działania, ale dla naszego układu nerwowego mogą oznaczać powrót do trybu gotowości. Dlatego w rozmowie o urlopie z pracodawcą tak ważne jest pojęcie granic. Osoba, która potrafi się wyłączyć dba o zasoby, które pozwalają jej później wrócić do biura z większą koncentracją, cierpliwością i odpornością psychiczną – zauważa Anna Wygaś, ekspertka ds. rekrutacji i managerka HRK Katowice.

Ilustr. HRK

Powrót do pracy przed końcem urlopu

Blisko połowa badanych deklaruje, że przygotowuje się do powrotu do obowiązków zawodowych jeszcze przed zakończeniem wypoczynku. Najczęściej oznacza to wcześniejsze planowanie pracy tak, aby ograniczyć zaległości po powrocie. Część managerów przyznaje również, że pod koniec urlopu sprawdza służbową pocztę i telefon, a niektórzy nawet kontaktują się ze współpracownikami.

Dla wielu specjalistów i managerów najtrudniejsze nie jest techniczne ustawienie autorespondera, ale mentalne oddanie kontroli. To naturalne, szczególnie u osób odpowiedzialnych za projekty, klientów lub zespoły. Stąd tak ważne są jasne zasady zastępstw oraz komunikat ze strony organizacji, że podczas urlopu pracownik naprawdę może odpoczywać. Warto pamiętać, że dobrze zaplanowany odpoczynek nie powinien zależeć wyłącznie od indywidualnej odpowiedzialności pracownika. To proces, w którym uczestniczą trzy strony: pracownik, manager oraz organizacja – tłumaczy Sylwia Kościuszko, coach i ekspertka ds. rozwoju w HRK Consulting.

Urlop sprawdzianem kultury organizacyjnej

Wyniki badania HRK pokazują także, że sposób korzystania z urlopu coraz częściej staje się testem kultury organizacyjnej. Firmy, które potrafią skutecznie planować zastępstwa i ograniczać kontakt z nieobecnymi pracownikami, dają większą szansę na rzeczywistą regenerację. Tam, gdzie dominuje oczekiwanie ciągłej dostępności, urlop często staje się jedynie okresem ograniczonej aktywności zawodowej.

W czasach rosnącej dyskusji o dobrostanie pracowników i przeciwdziałaniu wypaleniu zawodowemu coraz wyraźniej widać, że prawdziwy odpoczynek nie zależy wyłącznie od liczby dni wolnych. Równie ważne jest to, czy pracownik może pozwolić sobie na pełne wylogowanie z pracy i rzeczywisty relaks – bez poczucia winy i bez konieczności pozostawania w gotowości.

O badaniu HRK

Informacja powstała na bazie badania „Regeneracja czy tryb czuwania? Urlopy specjalistów i managerów w 2026 roku”. W badaniu wzięło udział 276 respondentów. Ankieta została przeprowadzona wśród specjalistów i managerów, czyli osób, które na co dzień funkcjonują w środowisku zawodowym wymagającym odpowiedzialności, planowania zadań i współpracy z innymi. Badanie prowadzone było w maju 2026 metodą CAWI. Partnerem badania są Wakacje.pl.

Pełny raport do pobrania jest dostępny na tej stronie
Źródło: HRK

ING Bank Śląski wyróżniony w konkursie Kompas ESG za Kalkulator efektywności energetycznej budynków

ING Bank Śląski zdobył 2. miejsce w kategorii Inicjatywa Roku w konkursie Kompas ESG za Kalkulator efektywności energetycznej budynków. Wyniki ogłoszono podczas IV Kongresu Kompas ESG, który odbył się 15 czerwca 2026 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Wydarzenie poświęcono najważniejszym wyzwaniom związanym ze zrównoważonym rozwojem, transformacją, odpowiedzialną komunikacją oraz konkurencyjnością przedsiębiorstw.

Bezpłatny Kalkulator efektywności energetycznej dostępny dla wszystkich zainteresowanych

Kategoria Inicjatywa Roku obejmuje projekty o wyraźnym wpływie społecznym, środowiskowym lub edukacyjnym. W tegorocznej edycji zgłoszono inicjatywy dotyczące m.in. edukacji, efektywności energetycznej, gospodarki obiegu zamkniętego, zdrowia, bioróżnorodności oraz wsparcia lokalnych społeczności.

Kapituła konkursu doceniła praktyczny i otwarty charakter rozwiązania przygotowanego przez ING. Bezpłatny Kalkulator efektywności energetycznej budynków jest dostępny dla wszystkich zainteresowanych, nie tylko dla klientów banku. Narzędzie pomaga użytkownikom lepiej zrozumieć, jakie działania mogą poprawić efektywność energetyczną domu, ile mogą kosztować oraz jakie oszczędności mogą przynieść. Dodatkowo użytkownicy otrzymują wskazówki dotyczące dostępnych dotacji oraz możliwości finansowania inwestycji.

ING wspiera właścicieli domów w podejmowaniu świadomych decyzji

– Jako bank chcemy pomagać nie tylko w finansowaniu inwestycji, ale także w podejmowaniu świadomych decyzji poprzedzających modernizację. To rozwiązanie łączy edukację, planowanie i dostęp do informacji, które mogą ułatwić właścicielom domów poprawę komfortu użytkowania i ograniczyć zużycie energii. Są to tematy, które dotyczą wielu gospodarstw domowych, dlatego chcieliśmy stworzyć rozwiązanie proste, intuicyjne i pomocne już na etapie pierwszych decyzji, a do tego otwarte i dostępne dla wszystkich – nie tylko klientów ING – mówi Andrzej Sowa, Dyrektor odpowiedzialny za kredyty hipoteczne w ING Banku Śląs

Jak działa Kalkulator efektywności energetycznej budynków?

Kalkulator został przygotowany z myślą o właścicielach domów jednorodzinnych. Po podaniu podstawowych informacji o budynku narzędzie proponuje możliwe inwestycje modernizacyjne, szacuje ich koszt, potencjalne oszczędności oraz orientacyjny okres zwrotu. Użytkownik może również wygenerować podsumowanie najważniejszych informacji w formacie PDF.

Badanie ING pokazuje bariery związane z poprawą efektywności energetycznej

Rozwiązanie odpowiada na realne potrzeby właścicieli domów. Z badania przeprowadzonego na zlecenie ING wynika, że dla wielu osób poprawa efektywności energetycznej domu jest procesem trudnym i skomplikowanym. Aż 87 proc. badanych uważa, że taka modernizacja jest wymagająca, a największymi barierami są między innymi zgromadzenie środków na remont oraz rozliczenie dotacji.

Działania ING Banku Śląskiego na rzecz efektywności energetycznej

Kalkulator efektywności energetycznej budynków wpisuje się w działania ING Banku Śląskiego wspierające klientów w podejmowaniu bardziej świadomych decyzji w zakresie poprawy efektywności energetycznej ich nieruchomości.

Kalkulator jest dostępny na stronie: Kalkulator efektywności energetycznej budynków.

Źródło: ING Bank Śląski

To też może Cię zainteresować:

ING w gronie pracodawców – liderów różnorodności w Polsce. I to potrójnie

Ile kosztuje nowa mapa Polski?

Poznaliśmy Zintegrowaną Sieć Kolejową, czyli plan rozwoju polskich tras do 2050 roku. Zakłada on budowę 4700 kilometrów nowych linii i modernizację kolejnych 5600. Skala działa na wyobraźnię, ale mapa jest dopiero początkiem drogi.

Dwie prędkości rozwoju

Z planowanych 4700 kilometrów około 2700 mają stanowić linie dużych prędkości, przystosowane do jazdy z prędkością co najmniej 250 km/h. Pozostałe 2000 kilometrów przypadnie na nowe trasy konwencjonalne. Pierwszy tysiąc kilometrów ma zostać uruchomiony do 2035 roku. W tej grupie znajdują się projekty już przygotowywane lub realizowane, takie jak linia „Y”, Rail Baltica, Podłęże, Piekiełko oraz połączenie Katowice, Ostrawa. Pozostała część planu dotyczy okresu po 2035 roku i będzie wymagała ustalenia kolejności inwestycji. Ogłoszona mapa nie jest więc jednym harmonogramem budowy. Łączy zadania zaawansowane z pomysłami, które dopiero czekają na wybór dalszej drogi.

Cena większej sieci

Szacowany koszt działań planowanych po 2035 roku wynosi około 610 miliardów złotych. Około 410 miliardów ma przypaść na budowę nowych linii, a pozostała część na modernizację istniejących tras. Tak wysoka kwota pokazuje, że rozwój kolei nie kończy się na ułożeniu toru między dwoma miastami. Każdy nowy korytarz oznacza grunty, obiekty inżynieryjne, zasilanie, systemy sterowania, zabezpieczenia, zaplecze techniczne i późniejsze utrzymanie. Dopiero połączenie tych elementów pozwala zamienić kreskę na mapie w trasę, która może przyjąć regularny ruch.

Kilometry zmieniają znaczenie

Najbardziej widocznym efektem planu mają być krótsze podróże. Według przedstawionych założeń przejazd ze Szczecina do Poznania mógłby trwać 65 minut zamiast około 100, a podróż z Wrocławia do Poznania 45 minut zamiast około 80. Nowe linie mają też ponownie włączyć do sieci miasta i powiaty pozbawione regularnego transportu kolejowego, między innymi Polkowice, Świecie i Żnin. Znaczenie planu nie sprowadza się więc do zwiększenia prędkości między największymi ośrodkami. Chodzi również o zmianę układu połączeń i stworzenie tras, które nie omijają miejsc pozostających dziś poza głównym obiegiem.

Od planu do toru

4700 kilometrów nowych linii może zmienić sposób podróżowania po Polsce, ale sama mapa jeszcze tego nie zrobi. Jej wartość będzie zależała od kolejności prac, finansowania i jakości rozwiązań ukrytych pod każdą narysowaną trasą. Dopiero wtedy plan stanie się siecią.

Kraina Miodu APILAND w Kajetanach. Nowe miejsce edukacji o pszczołach, naturze i apiterapii. Zaproszenie na otwarcie

W niedzielę 21 czerwca 2026 roku w Kajetanach odbędzie się otwarcie Krainy Miodu APILAND – Centrum Natury, Zdrowia i Apiterapii. To miejsce, w którym pszczoły, kontakt z naturą i wiedza o apiterapii będą wspierać rehabilitację pacjentów Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Dyrektor Instytutu, prof. Henryk Skarżyński, zwraca uwagę, że apiterapii, czyli wykorzystaniu produktów pszczelich, przypisuje się pozytywny wpływ na zdrowie.

APILAND ma przybliżać świat pszczół w sposób praktyczny i dostępny dla rodzin z dziećmi, uczniów oraz osób zainteresowanych zdrowym stylem życia i kontaktem z naturą. Podczas otwarcia zaplanowano wykłady, warsztaty, spotkania z pszczelarzami, zwiedzanie pasieki, pokaz miodobrania, degustacje, kiermasz oraz atrakcje dla najmłodszych.

Otwarcie Krainy Miodu APILAND wpisuje się w rozwój Kajetan jako miejsca, w którym obok działalności medycznej, naukowej i rehabilitacyjnej pojawiają się także inicjatywy edukacyjne i przyrodnicze. Nowe centrum poszerza tę przestrzeń o tematykę pszczół, darów ula i naturalnych metod wspierania dobrostanu.

Apiterapia, pszczoły i zdrowie

Prof. Henryk Skarżyński

Tematyka apiterapii była już obecna w działaniach popularyzujących naukę i zdrowie, w które angażuje się środowisko związane z Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu. Podczas debaty „Apiterapia – zdrowie z natury”, zorganizowanej w ramach 7. Kongresu „Zdrowie Polaków”, prof. Henryk Skarżyński oraz Mariusz Opoka, ekspert ds. pszczelarstwa, zwracali uwagę na wielowiekową tradycję apiterapii, znaczenie pszczół dla środowiska oraz rolę miodu i innych darów ula w profilaktyce oraz codziennym dbaniu o zdrowie.

Apiterapii przypisuje się pozytywny wpływ na zdrowie dzięki właściwościom produktów pszczelich, w tym miodu i propolisu, znanych z działania przeciwzapalnego, przeciwinfekcyjnego, regenerującego i wspierającego odporność. Dlatego APILAND może być dla pacjentów IFPS miejscem łączącym kontakt z naturą z dodatkowym wsparciem rehabilitacji.

Podczas otwarcia będzie można poznać także apiinhalację, nazywaną inhalacją powietrzem ulowym. To jedna z praktyk zaliczanych do apiterapii, polegająca na kontakcie z powietrzem pochodzącym z wnętrza ula. Zwolennicy tej metody wskazują na jej relaksacyjny charakter i związek z naturalnym mikroklimatem pasieki.

Program otwarcia Krainy Miodu APILAND

W programie wydarzenia znalazły się m.in. wykład wprowadzający dotyczący apiterapii, warsztaty tematyczne, spotkania z pszczelarzami, zwiedzanie pasieki APILAND, pokaz miodobrania, kiermasz i degustacja lokalnych wyrobów z pasieki.

Zaplanowano również warsztaty tworzenia kosmetyków na bazie produktów pszczelich, wykonywania świec z naturalnego wosku pszczelego oraz budowy domków dla dzikich zapylaczy. Dla najmłodszych przygotowano gry, konkursy, projekcje filmów edukacyjnych i możliwość zwiedzenia Mini Zoo.

Informacje organizacyjne:

  • Nazwa wydarzenia: Otwarcie Krainy Miodu APILAND – Centrum Natury, Zdrowia i Apiterapii
  • Termin: 21 czerwca 2026 r.
  • Godzina: 10:00-17:00
  • Miejsce: Kraina Miodu APILAND, ul. Mokra 17, Kajetany
  • Potwierdzenie udziału: pod adresem sekretariat@ifps.org.pl
Ilustr. IFiPS

Źródło: Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu – Światowe Centrum Słuchu

Akcja „Kupuję, nie marnuję”. Lidl Polska wprowadza torby MIX owoce-warzywa w każdym sklepie. Cena: 8 zł

Lidl Polska rozszerza walkę z marnowaniem żywności, wprowadzając do wszystkich sklepów torby MIX owoce-warzywa (OW) w ramach akcji „Kupuję, nie marnuję”. To proste rozwiązanie pozwala ratować owoce i warzywa, dając im „drugie życie” w atrakcyjnej dla klienta cenie, a ponadto realnie wpływa na ograniczanie strat żywności.

Ratować to, co pyszne, choć nieidealne

Lidl Polska rozwija działania na rzecz zrównoważonego rozwoju i przeciwdziałania marnowaniu żywności. Torby MIX OW to nowa, atrakcyjna cenowo propozycja, w której klienci znajdą owoce i warzywa. Do toreb trafiają pojedyncze artykuły z opakowań zbiorczych, które pod kątem smaku, świeżości i wartości odżywczych w niczym nie ustępują tym z regularnej ekspozycji.

Ekologia, która się wszystkim opłaca

Każda torba MIX OW to niespodzianka. W stałej cenie 8 zł klienci otrzymują zestaw warzyw i owoców o wadze od 2 kg do 3 kg. W skład pakietów wchodzą m.in. produkty pochodzące z uszkodzonych opakowań zbiorczych, lecz o dobrej jakości do spożycia, np. pojedyncza papryka z trójpaku.

– W Lidl Polska wierzymy, że odpowiedzialność za planetę zaczyna się od codziennych decyzji przy sklepowej półce. Torby MIX OW to nasza bezpośrednia odpowiedź na problem marnowania żywności. Poprzez ten projekt nie tylko ratujemy owoce i warzywa, ale również edukujemy konsumentów, że nieidealne z wyglądu warzywo czy owoc smakuje tak samo dobrze. To modelowy przykład strategii, dzięki której każdy zyskuje: zarówno planeta, jak i domowy budżet naszych klientów, a my jako sieć skutecznie redukujemy straty. Mamy również nadzieję, że oferta torby pełnej owoców i warzyw za kilka złotych przekona klientów do spożywania większej ilości tych produktów – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, Dyrektorka ds. Relacji Korporacyjnych w Lidl Polska.

Gdzie znaleźć torby MIX OW?

Proces przygotowania toreb odbywa się na bieżąco – pracownicy sklepów Lidl Polska weryfikują świeżość towaru i kompletują zestawy. Gotowe pakiety trafiają na specjalnie oznaczone regały „Kupuję, nie marnuję”, zlokalizowane zazwyczaj w strefie między Piekarnią a Ryneczkiem Lidla.

Każda torba opatrzona jest informacją o dacie zapakowania, a jej finalna waga jest potwierdzana przez pracownika przy kasie, co gwarantuje pełną transparentność zakupu.

Źródło: Lidl Polska

To też może Cię zainteresować:

Marnowanie żywności. To nie sklepy a gospodarstwa domowe odpowiadają za większość wyrzucanego jedzenia

Premiera raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki”

932 dobre praktyki zgłoszone przez 263 przedsiębiorstwa, komentarze eksperckie oraz przegląd najważniejszych kierunków rozwoju ESG – Forum Odpowiedzialnego Biznesu prezentuje najnowszą edycję raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki”. Publikacja od ponad dwóch dekad pokazuje, jak firmy działające w Polsce odpowiadają na wyzwania związane ze zrównoważonym rozwojem, transformacją środowiskową i społeczną odpowiedzialnością biznesu.

Premiera raportu odbyła się podczas Targów Idei ESG, które miały miejsce 17-18 czerwca 2026 r. w Warszawie. Tegoroczna edycja – będąca jednym z najważniejszych w Polsce przeglądów działań przedsiębiorstw w obszarze ESG – prezentuje inicjatywy realizowane przez firmy z różnych sektorów i o różnej skali działalności.

Irena Pichola. Fot. FOB

– W tegorocznej edycji raportu zebraliśmy 932 przykłady dobrych praktyk zgłoszonych przez 263 przedsiębiorstwa. Każda z nich pokazuje, że odpowiedzialny biznes nie jest już wyłącznie deklaracją, ale konkretnymi działaniami odpowiadającymi na wyzwania środowiskowe, społeczne i gospodarcze. To inicjatywy dotyczące zarówno strategicznych zmian w organizacjach, jak i lokalnych projektów, które realnie wpływają na otoczenie firm. Raport jest przestrzenią wymiany doświadczeń i inspiracji, pokazującą różnorodność dróg prowadzących do zrównoważonej transformacji – mówi Irena Pichola, Prezeska Zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu i Przewodnicząca Komitetu Sterującego Chapter Zero Poland.

Raport ESG 2025. Jakie działania podejmują firmy?

Raport został uporządkowany zgodnie z Europejskimi Standardami Sprawozdawczości Zrównoważonego Rozwoju (ESRS), obejmującymi trzy główne obszary: środowiskowy (E), społeczny (S) oraz ładu organizacyjnego (G).

Największą część tegorocznej publikacji stanowią praktyki związane z obszarem społecznym (ESRS S) – 353 inicjatywy. Firmy koncentrowały się przede wszystkim na działaniach dotyczących pracowników i pracowniczek, dobrostanu, różnorodności, edukacji oraz budowania relacji z konsumentami i społecznościami.

W obszarze środowiskowym (ESRS E) znalazło się 131 praktyk. Przedsiębiorstwa najczęściej wskazywały działania związane z ograniczaniem wpływu na klimat, gospodarką o obiegu zamkniętym, zarządzaniem odpadami oraz efektywnym wykorzystaniem zasobów.

Część dotycząca ogólnych ujawnień i ładu organizacyjnego (ESRS 2 i ESRS G) obejmuje 71 praktyk. Są to inicjatywy związane m.in. z zarządzaniem zrównoważonym rozwojem, organizacją procesów, odpowiedzialnością wewnątrz firm oraz przygotowaniem do nowych wymogów raportowania.

Istotną część raportu stanowią także działania wykraczające poza zakres ESRS. W tej kategorii znalazło się 376 praktyk pokazujących szerokie zaangażowanie przedsiębiorstw w działania społeczne, edukacyjne i budowanie relacji z interesariuszami.

Najważniejsze trendy ESG w polskich przedsiębiorstwach

Tegoroczny raport pokazuje, że przedsiębiorstwa coraz częściej traktują ESG jako element długoterminowej strategii biznesowej. Wśród najczęściej pojawiających się tematów znalazły się: transformacja klimatyczna, zamykanie obiegu materiałów, odpowiedzialne zarządzanie zasobami, dobrostan pracowników, różnorodność oraz zaangażowanie społeczne.

Praktyki zgłoszone do raportu pokazują również, że firmy mierzą się z rosnącą potrzebą transparentności i mierzenia efektów swoich działań. Zrównoważony rozwój coraz częściej oznacza nie tylko podejmowanie inicjatyw, ale także ich dokumentowanie, analizowanie i dzielenie się rezultatami.

Partnerzy raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki”

Partnerami raportu „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki” są Benefit Systems, ElektroEko oraz Kaufland Polska.

– Dla Kauflandu zrównoważony rozwój to codzienne decyzje podejmowane w wielu obszarach, począwszy od ograniczania plastiku, a skończywszy na dbaniu o dobre warunki pracy. Branża handlowa ma ogromny wpływ na środowisko i społeczeństwo, ale wpływ ten działa dwukierunkowo. Dlatego promowanie idei zawartych w raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2025. Dobre praktyki” jest dziś kluczowe. Od lat bierzemy w nim udział, bo chcemy przejrzyście pokazywać efekty naszych działań. To dla nas okazja, by przedstawiać dobre praktyki w gronie firm o podobnych priorytetach. W tym roku zostaliśmy partnerem raportu, ponieważ chcemy wspierać rozwój i upowszechnianie unikalnej bazy wiedzy, jaką tworzy Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Dzielenie się sprawdzonymi rozwiązaniami i wzajemna inspiracja to fundament, na którym wspólnie budujemy rzeczywiście odpowiedzialny biznes – mówi Dagmara Perlak, starsza specjalistka ds. ESG, Kaufland Polska.

– Zostaliśmy partnerem raportu, ponieważ wierzymy, że standardy ESG przekuwają zrównoważony rozwój w mierzalne, biznesowe rezultaty. Od dwudziestu lat budujemy w Polsce system zbiórki i recyklingu elektroodpadów; przyczyniamy się do odzyskiwania z nich surowców i do zmiany postawy społecznej – w dialogu z konsumentami, samorządami, legislatorami w Polsce i UE oraz z przemysłem. Jako koordynator Międzynarodowego Dnia bez Elektrośmieci co roku angażujemy firmy i instytucje w edukację ekologiczną. Spośród wartości „Raportu dobrych praktyk” najbliższe są nam mierzalność, wiarygodność i transparentność danych. To one decydują, czy zrównoważony rozwój pozostaje deklaracją, czy staje się rozliczalnym wynikiem firm, które reprezentujemy – mówi Grzegorz Skrzypczak, prezes zarządu ElektroEko OOSEiE SA.

– W Benefit Systems zrównoważony rozwój traktujemy jako sposób zarządzania firmą, a nie jednorazową inicjatywę – dlatego tak istotne jest dla nas uczestnictwo w przestrzeni, która promuje właśnie takie podejście i skupia firmy myślące podobnie. Raport Forum Odpowiedzialnego Biznesu to dla nas przede wszystkim miejsce wymiany doświadczeń z organizacjami, które odpowiedzialność społeczną biznesu traktują równie poważnie jak my. Od ponad dwóch dekad raport dokumentuje i udowadnia, że odpowiedzialność i konkurencyjność mogą iść w parze – i to przekonanie jest bliskie także nam – mówi Karolina Gromke, kierowniczka zespołu ESG, Benefit Systems.

Źródło: Forum Odpowiedzialnego Biznesu

Dobrostan cyfrowy Polaków w czasach social mediów i AI. Nowy raport PKO Ubezpieczenia

Technologia, media społecznościowe i sztuczna inteligencja coraz silniej wpływają na emocje, relacje i codzienne nawyki Polaków. Najnowszy raport PKO Ubezpieczenia „Między scrollowaniem a poszukiwaniem równowagi. Dobrostan cyfrowy Polaków w czasach social mediów i AI” pokazuje, jak cyfrowa rzeczywistość oddziałuje na nasze samopoczucie i poczucie kontroli.

Dobrostan cyfrowy coraz ważniejszy dla Polaków

Cyfrowy świat to nasza codzienność. Ale czy zastanawiamy się, jak wpływa na nasz dobrostan?

Najnowszy raport PKO Ubezpieczenia o dobrostanie cyfrowym pokazuje, że technologia jest dziś stałym elementem codzienności, a nie osobną aktywnością, którą łatwo oddzielić od pracy, relacji, odpoczynku czy rozrywki.

– Wspieranie dobrostanu jest naturalnym dopełnieniem naszej działalności, bo ubezpieczenia zapewniają poczucie bezpieczeństwa, a to jedna z podstawowych potrzeb człowieka. Dlatego nasze zaangażowanie społeczne budujemy wokół dobrostanu: zarówno poprzez dzielenie się wiedzą, jak i inicjatywy wspierające zdrowie, relacje oraz aktywność. W tym kontekście ważny jest dla nas także dobrostan cyfrowy, bo technologia daje ogromne możliwości, ale niesie też wyzwania, takie jak przebodźcowanie, dezinformację, oszustwa online czy presję bycia stale dostępnym. – podkreśla Ewa Kapacka, dyrektorka Biura Marketingu i PR w PKO Ubezpieczenia.

Po godzinach Polacy pozostają online

Prawie połowa badanych spędza online poza pracą co najmniej 4 godziny dziennie, a w grupie 18-24 lata odsetek ten sięga 75%.

Co istotne, to właśnie najmłodsi najczęściej czują, że spędzają w internecie za dużo czasu – deklaruje tak blisko 3/4 z nich, a niemal połowa próbuje ograniczać swoją aktywność w sieci.

Wyniki te pokazują, że coraz częściej nie chodzi już wyłącznie o sam czas spędzany online, ale także o moment, w którym korzystanie z telefonu staje się automatycznym nawykiem. Szczególnie widać to u najmłodszych dorosłych, gdzie blisko 56% przyznaje, że w ostatnim miesiącu sięgało po telefon, bo „tylko na to mieli oni siłę”.

– Użytkownicy przestają zauważać, jak często sięgają po telefon, komunikatory czy social media, ponieważ obecność online staje się codzienną normą i działa w tle wielu innych aktywności. To sprawia, że granica między byciem online i offline staje się coraz mniej wyraźna. – zauważa Bolesław Michalski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i edukacji cyfrowej.

Emocje w sieci. Ciekawość, rozrywka i koszt bycia online

Internet najczęściej budzi ciekawość – tę emocję wskazują wszystkie grupy wiekowe, przy czym najczęściej osoby 50+.

Sieć kojarzy się także z rozbawieniem i spokojem. Niemniej raport pokazuje „drugą stronę medalu”. U najmłodszych dorosłych wyraźnie częściej pojawiają się emocje związane z przeciążeniem i porównywaniem się z innymi. W grupie 18-24 lata częściej niż w starszych grupach badani wskazują także poczucie straty czasu, zazdrość i presję.

– Social media […] opierają się na mechanizmach porównywania, oceniania i ciągłej ekspozycji na wyidealizowane obrazy życia innych ludzi. Stała ekspozycja na wyidealizowane obrazy życia innych ludzi może obniżać samoocenę, nasilać poczucie niewystarczalności i wzmacniać presję osiągania sukcesu, atrakcyjności czy nieustannej produktywności. – podkreśla Magdalena Chorzewska, psycholożka i psychoterapeutka.

Higiena cyfrowa ma wpływ na dobrostan

Dane pokazują wyraźny związek między higieną cyfrową a dobrostanem. 92% osób, które stosują zasady higieny cyfrowej, deklaruje wysoki poziom dobrostanu. Wśród osób, które nie stosują takich praktyk, odsetek wynosi 37,5%.

Na znaczenie cyfrowego otoczenia zwraca uwagę także Bolesław Michalski, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa i edukacji cyfrowej. Ekspert przypomina, że współczesne platformy są projektowane tak, aby jak najdłużej utrzymywać uwagę użytkownika.

Dlatego w rozmowie o dobrostanie cyfrowym nie wystarczy pytać tylko o liczbę godzin spędzanych online. Równie ważne jest to, w jakim środowisku cyfrowym funkcjonujemy, jakie mechanizmy walczą o naszą uwagę oraz czy potrafimy świadomie stawiać im granice.

AI pomaga nie tylko w codziennych zadaniach

Sztuczna inteligencja stała się już elementem codziennego życia większości badanych. Korzysta z niej ponad 75% osób – najczęściej kilka razy w tygodniu, a część nawet codziennie.

Wyniki pokazują, że AI jest przede wszystkim kojarzone z oszczędnością czasu, szczególnie wśród osób w wieku 25-34 lata. Najmłodsi dorośli (18-24 lata) bardziej krytycznie podchodzą do tej technologii. Połowa z nich uważa, że nie jest to wiarygodne źródło informacji. Tyle samo dostrzega jego szkodliwość dla środowiska.

Równocześnie AI ma dla nich także bardziej osobisty wymiar. Ponad 43% osób w wieku 18-24 deklaruje, że AI ich uspokaja i wspiera w trudnych momentach, a blisko 35% widzi w nim przyjaciela.

– AI zaczyna pełnić rolę bezpiecznego rozmówcy, przyjaciela czy psychologa. To nie powinno dziwić. Człowiek naturalnie szuka miejsc, w których może zostać wysłuchany bez oceny, dostępnych natychmiast i o każdej porze dnia i nocy. AI odpowiada dziś na część tych potrzeb: daje poczucie dostępności, przewidywalności szybkiej reakcji. Jednocześnie psychologicznie ważne jest, by pamiętać, że technologia może wspierać, ale nie zastąpi prawdziwych relacji, bliskości i kontaktu emocjonalnego z drugim człowiekiem. – stwierdza Magdalena Chorzewska, psycholożka i psychoterapeutka.

Media społecznościowe między rozrywką a zmęczeniem

Coraz wyraźniej widać obciążający wpływ mediów społecznościowych. Ponad 35% badanych wolałoby żyć w świecie bez social mediów, a w grupie 18-24 lata odsetek ten wyniósł blisko 44%.

W tle pojawia się też coraz bardziej powszechne poczucie, że social media są jednocześnie potrzebne i męczące – obecne w pracy, relacjach i rozrywce, ale też negatywnie wpływają na naszą koncentrację i poczucie własnej wartości.

Wyniki raportu pokazują, że szczególną uwagę warto zwrócić na grupę 50+. Wśród niej niemal co druga osoba śledzi w social mediach informacje lokalne i newsy ze świata, ale tylko niewielka część – około 8% – regularnie sprawdza, czy są prawdziwe.

W dobie szybko zmieniających się algorytmów czasem chwilowe zainteresowanie daną treścią uruchamia „lawinę”, która podsuwa kolejne informacje – niekoniecznie prawdziwe. Powtarzalność nie zawsze jest dowodem wiarygodności treści, może być efektem działania algorytmu.

Rodzice bardziej świadomi zagrożeń w świecie cyfrowym

Rodzicielstwo coraz częściej oznacza także troskę o bezpieczeństwo w świecie cyfrowym.

Jak pokazuje raport, rodzice są bardziej wyczuleni na zagrożenia związane z obecnością online – od ochrony danych i prywatności, po kwestie związane z dezinformacją, podszywaniem się pod inne osoby czy wykorzystaniem wizerunku w sieci.

Cyfrowe bezpieczeństwo dzieci staje się dziś znacznie szerszym tematem niż sam czas spędzany przed ekranem. Obejmuje również relacje, emocje oraz sposób funkcjonowania młodych ludzi wśród nowych technologii.

Premiera raportu o dobrostanie cyfrowym w PKO Rotundzie

Premiera raportu „Między scrollowaniem a poszukiwaniem równowagi. Dobrostan cyfrowy Polaków w czasach social mediów i AI” odbyła się 16 czerwca 2026 r.

Fot. PKO Ubezpieczenia

Wydarzenie otworzył Konrad Kluska, prezes zarządu PKO Ubezpieczenia. Podkreślił on, że bezpieczeństwo coraz częściej dotyczy nie tylko domu, zdrowia czy podróży, ale także naszej obecności w świecie cyfrowym: danych, tożsamości, wizerunku i relacji.

Centralnym punktem wydarzenia był panel dyskusyjny z udziałem Ewy Kapackiej, dyrektorki Biura Marketingu i PR w PKO Ubezpieczenia, Magdaleny Chorzewskiej, psycholożki i psychoterapeutki, Bolesława Michalskiego, eksperta ds. cyberbezpieczeństwa i edukacji cyfrowej, Aleksandry Wojnickiej, digital director w Great Minds, oraz Katarzyny Bujakiewicz, aktorki i autorki komentarza specjalnego do raportu.

Rozmowę poprowadzili Aleksandra Kuć, ekspertka ds. marketingu internetowego w PKO Ubezpieczenia, oraz Mateusz Opyrchał, dziennikarz i prezenter.

Fot. PKO Ubezpieczenia
Fot. PKO Ubezpieczenia

Wydarzenie uzupełniły zajęcia mindfulness i ćwiczenia oddechowe prowadzone przez Karolinę Sieniawską, nauczycielkę mindfulness Mind the Life.

2026_06_15_PKO_Ubezpieczenia_Raport_czerwiec_2026 [POBIERZ] powstał na podstawie ogólnopolskiego badania przeprowadzonego w kwietniu 2026 r. przez agencję SW Research. W badaniu wzięło udział ponad 1000 osób w wieku od 18 do 75 lat.

O PKO Ubezpieczenia

PKO Ubezpieczenia należy do Grupy PKO Banku Polskiego – jednej z największych grup finansowych w Europie Środkowo-Wschodniej. Cele biznesowe ubezpieczyciela wynikają ze strategii Grupy PKO Banku Polskiego, która zakłada umacnianie pozycji lidera w rozwoju bancassurance w Polsce. W perspektywie najbliższych lat PKO Ubezpieczenia planuje konsekwentnie zwiększać udziały rynkowe i dzięki ścisłej współpracy z PKO Bankiem Polskim znaleźć się w czołówce ubezpieczycieli na krajowym rynku. Ubezpieczyciel obsługuje ponad 2 mln polis.

Źródło: PKO Ubezpieczenia

To też może Cię zainteresować;

Raport PKO Ubezpieczenia: Dobrostan Polek 2025. Jak dzisiaj czują się kobiety?

 

Galeria Delfiny. Zaproszenie na zamknięcie wystawy japońskiego artysty Yutaka Nishio

Dziś, 17 czerwca, o godzinie 18.00 w Galerii Delfiny przy ul. Smulikowskiego 10/2 w Warszawie odbędzie się finisaż wystawy Yutaka Nishio , artysty urodzonego w 1953 roku w Hiroszimie. Wstęp wolny.

Artystyczny szlak Youtaka Nishio

Yutaka Nishio jest absolwentem Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu w Hiroszimie na kierunku Sztuk Pięknych. Od 1974 roku regularnie uczestniczy w wystawach „Wolnej Sztuki”, zdobywając liczne wyróżnienia i nagrody, w tym prestiżową Nagrodę Yasui (1993) oraz Nagrodę Wolnej Sztuki (2005).

Twórczość japońskiego artysty była prezentowana na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych w Japonii, m.in. w Hiroshima Prefectural Art Museum, Session House Garden, Higashihiroshima City Arts and Culture Hall Kurara oraz Bora Gallery w Tajimie. Artysta od lat aktywnie współtworzy współczesną scenę artystyczną Hiroszimy.

Yutaka Nishio podczas wernisażu w Galerii Delfiny. Fot. Igor Stroyecki/Facebook/Galeria Delfiny

Inspiracje i fascynacje japońskiego artysty

Artysta często nadaje swoim wystawom i dziełom uniwersalny tytuł „Untitled” (Bez tytułu), pozwalając odbiorcom na osobisty odbiór. Podkreśla znaczenie jakie wywarła na jego tożsamości historia Hiroszimy, która musiała się odrodzić po zniszczeniu bombą atomową. Jak wyznaje, jest pod wielkim wrażeniem polskiej szkoły plakatu, rzeźb Magdaleny Abakanowicz i sztuki litografii.

„Aby dążyć do możliwości ekspresji płaszczyznowej, chciałbym narysować każdą tematykę, którą mnie interesowała” – wyznał na stronie NPO Hiroshima Internet Museum.

Praca Yutaka Nishio. Fot. Igor Stroyecki/Facebook/Galeria Delfiny

O Galerii Delfiny

Galeria Delfiny na warszawskim Powiślu to unikatowe miejsce na kulturalnej mapie stolicy. Galeria od lat gromadzi artystyczną i intelektualną elitę na wernisażach i spotkaniach poświęconych kulturze, sztuce i polityce. Gośćmi Galerii są wybitni przedstawiciele świata sztuki, władz państwowych, dziennikarze i publicyści. Galeria Delfiny tworzy przestrzeń sprzyjającą dyskusji oraz swobodnej wymianie poglądów, w otoczeniu dzieł znakomitych twórców.

Kompas ESG 2026. Kapituła konkursu doceniła program profilaktyki zdrowotnej Nationale-Nederlanden

Podczas IV Kongresu Kompas ESG, który odbył się 15 czerwca na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, ogłoszono wyniki Konkursu Kompas ESG 2026. Nationale-Nederlanden zostało laureatem w kategorii „Inicjatywa roku”, zajmując 1. miejsce za swój kompleksowy program profilaktyki zdrowotnej. Inicjatywa skutecznie przełamuje bariery w dostępie do badań i buduje kulturę dbania o zdrowie.

IV Kongres Kompas ESG to jedno z ważniejszych wydarzeń dedykowanych zrównoważonemu rozwojowi, transformacji oraz odpowiedzialności biznesu w Polsce. Kluczowym momentem tegorocznej edycji było nagrodzenie projektów o największym wpływie społecznym, środowiskowym i edukacyjnym. W kategorii „Inicjatywa roku” kapituła doceniła Nationale-Nederlanden za stworzenie spójnego ekosystemu profilaktyki zdrowotnej, który realnie odpowiada na problem niskiej wykrywalności chorób nowotworowych w Polsce.

Dalsza część artykułu jest pod materiałem filmowym

Rak’n’Roll i „Mosznowładcy” jako przykłady konkretnych działań

Nagrodzony program, choć w tej edycji oceniany za konkretne działania w 2025 roku, jest efektem długofalowej i konsekwentnej strategii Nationale-Nederlanden, która zrodziła się z kluczowej wartości firmy: troski o zdrowie i życie.

Firma już od wielu lat wspiera Fundację Rak’n’Roll w ramach kampanii „Zrób sobie Dzień na U”, akcji, która zachęca Polki i Polaków do regularnego potwierdzania swojego zdrowia poprzez badania profilaktyczne. W ramach ubiegłorocznej odsłony kampanii mobilna przychodnia dotarła do mieszkańców 10 mniejszych miast północno-zachodniej Polski.

Od 11 lat firma wspiera także akcję „Mosznowładcy”, w ramach której organizowane są badania przesiewowe dla mężczyzn w dużych aglomeracjach. Troska o zdrowie stała się też elementem kultury korporacyjnej – od kilku lat pracownicy Nationale-Nederlanden otrzymują dodatkowy, w pełni płatny dzień wolny na profilaktykę oraz możliwość diagnostyki na miejscu w biurze w godzinach pracy.

Badania profilaktyczne objęły ponad 11 tysięcy osób

Efekty były w pełni mierzalne: ponad 11 tysięcy osób zostało beneficjentami działań profilaktycznych Nationale-Nederlanden. Na trasie medbusa wykonano 1395 badań, a rekordowa edycja „Mosznowładców” przełożyła się na 9668 przebadanych mężczyzn. Spośród wszystkich uczestników badań, 228 osoby zostały skierowane na pogłębioną diagnostykę. Z kolei wewnątrz firmy aż 630 pracowników wykorzystało wolny dzień na wykonanie badań profilaktycznych.

Marta Pokutycka-Mądrala: Ta nagroda to dowód na to, że biznes może i powinien skutecznie budować działania CSR

– Jesteśmy niezwykle dumni z wyróżnienia naszych inicjatyw związanych z troską o zdrowie Polek i Polaków. W Nationale-Nederlanden wierzymy, że rola ubezpieczyciela wykracza poza samo łagodzenie skutków chorób – musimy im aktywnie zapobiegać. Nasz program udowadnia, że usuwając kluczowe bariery, takie jak brak ich dostępności w najbliższej okolicy, możemy realnie zmieniać postawy społeczne. Dając pracownikom dodatkowy płatny dzień urlopu na badania, a mieszkańcom mniejszych i większych miast bezpośredni dostęp do mobilnych gabinetów, zamieniamy profilaktykę w prosty, wspierający nawyk – mówi Marta Pokutycka-Mądrala, Dyrektorka Komunikacji Korporacyjnej i Rzeczniczka Prasowa Nationale-Nederlanden. – Ta nagroda to dowód na to, że biznes może i powinien skutecznie budować działania CSR, zgodnie z misją biznesową organizacji – dodaje.

Źródło: Nationale-Nederlanden

Co wraca razem z pociągiem?

14 czerwca Łomża po 33 latach odzyskała regularne połączenia pasażerskie. Pociągi ponownie łączą miasto z Białymstokiem, a część kursów umożliwia dalszą podróż w stronę Ostrołęki. To powrót, który zmienia więcej niż rozkład jazdy.

Miasto wraca do sieci

Ostatni regularny pociąg pasażerski odjechał z Łomży w 1993 roku. Od tego czasu miasto funkcjonowało poza siecią kolejową, choć tory nadal prowadziły w jego stronę. Taka przerwa zmienia sposób myślenia o podróży. Samochód i autobus przestają być wyborem, a stają się koniecznością. Powrót kolei przywraca więc nie tylko połączenie z Białymstokiem. Przywraca możliwość planowania drogi na innych zasadach, bez uzależnienia jej od własnego auta. Miasto ponownie staje się miejscem, do którego można przyjechać pociągiem i z którego można nim wyjechać.

Najpierw trzeba było odbudować drogę

Regularny ruch wrócił, choć cała inwestycja nie jest jeszcze zakończona. Prace na liniach między Łomżą, Śniadowem i Łapami mają potrwać do drugiego kwartału 2029 roku. Projekt obejmuje między innymi modernizację linii nr 49, przebudowę stacji i przystanków oraz wymianę szyn, podkładów i tłucznia na dalszych odcinkach trasy. Pociągi między Łomżą a Łapami mają osiągać prędkość od 80 do 120 km/h, a przejazd do Białegostoku ma zajmować około godziny i 35 minut. Powrót połączeń nie wydarzył się więc jednego dnia. Został zbudowany z torów, rozjazdów, peronów i kolejnych etapów robót, które dopiero razem tworzą działającą trasę.

Rozkład, który porządkuje dzień

Pociągi z Białegostoku do Łomży odjeżdżają kilka razy dziennie, a część z nich pozwala kontynuować podróż w kierunku Ostrołęki. Na reaktywowanej trasie pojawiły się także nowe przystanki w Konarzycach i Kozikach. To właśnie regularność zdecyduje, czy kolej stanie się elementem codzienności, czy pozostanie symbolem udanego powrotu. Jednorazowy przejazd może przyciągnąć tłum, ale dopiero stały rozkład pozwala dojechać do pracy, szkoły, lekarza albo na spotkanie. Infrastruktura zaczyna mieć znaczenie wtedy, gdy można na niej oprzeć zwykły plan dnia.

Połączenie większe niż trasa

Powrót kolei zmienia również pozycję Łomży wobec reszty regionu. Miasto nie staje się przez to automatycznie lepiej skomunikowane ze wszystkimi ośrodkami, ale odzyskuje dostęp do systemu, który pozwala podróżować dalej. To ważna różnica. Linia kolejowa nie kończy się na ostatnim peronie, bo jej wartość zależy także od przesiadek, częstotliwości kursów i połączenia z pozostałą częścią sieci. Dlatego prawdziwym sprawdzianem nie będzie uroczyste otwarcie, lecz to, czy pociąg okaże się wygodnym wyborem również za rok i za pięć lat.

Kolej wróciła naprawdę

Po 33 latach Łomża znów ma pociągi, które kursują według rozkładu, a nie tylko z okazji wyjątkowego wydarzenia. Najważniejsze będzie teraz to, czy mieszkańcy zaczną traktować je jak zwyczajną część miasta. Właśnie wtedy powrót kolei stanie się czymś więcej niż datą w historii.

Grupa PHH z pierwszym raportem przygotowanym zgodnie z Dobrowolnym Standardem Raportowania Zrównoważonego Rozwoju (VSME)

Grupa PHH opublikowała pierwszy raport przygotowany zgodnie z Dobrowolnym Standardem Raportowania Zrównoważonego Rozwoju (VSME), obejmujący cały portfel Grupy Kapitałowej. Dokument podsumowuje kluczowe działania w obszarze ESG i stanowi wyraz dobrowolnego, wykraczającego poza wymogi regulacyjne podejścia spółki do raportowania i transparentności, co wyróżnia ją na rynku hotelarskim.

GK PHH nie podlega obecnie obowiązkowi raportowania wynikającemu z dyrektywy CSRD. Raport przygotowano zgodnie z dobrowolnym standardem VSME (moduł podstawowy, ujęcie jednostkowe). Działanie to wykracza poza wymogi regulacyjne
i wpisuje się w najlepsze praktyki rynkowe, podkreślając jego pionierski charakter.

Dalsza część tekstu jest pod materiałem filmowym

Raport VSME jako narzędzie zarządzania

Podnosimy standardy nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że to dla nas ważne. Raport za 2025 rok pokazuje, jak zarządzamy wpływem działalności na środowisko, społeczeństwo i organizację oraz wspiera decyzje oparte na konkretnych danych. Jego dobrowolne przygotowanie wyróżnia nas na rynku i stanowi pierwszy krok w długofalowej strategii Zrównoważonego Rozwoju, której celem jest skuteczne zarządzanie wpływem oraz zwiększanie transparentności wobec naszych gości i klientów, a także dalszy rozwój narzędzi pomiaru – Patrycja Adamska, Dyrektorka Biura ESG w Grupie PHH.

Raport z pełnym obliczeniem śladu węglowego

Raport obejmuje pełne obliczenia śladu węglowego w zakresie pierwszym i drugim. Całkowity ślad węglowy GK PHH Sp. z o.o. w 2025 roku wyniósł 41 894,90 t CO₂e. Większość emisji – 58 proc. stanowiły emisje pośrednie z zakresu drugiego, a ponad 37 proc. całkowitego śladu pochodziło ze zużycia zakupionej energii elektrycznej.

Zatrudnienie kobiet, szkolenia pracowników i studia podyplomowe

Dokument przedstawia także dane dotyczące zatrudnienia. Kobiety stanowią 71 proc. pracowników Grupy PHH. Co więcej, w 2025 roku 71 proc. zatrudnionych pracowało na podstawie umowy na czas nieokreślony, co oznacza wzrost o niemal 5 punktów procentowych w porównaniu z rokiem poprzednim. W obszarze rozwoju pracowników zrealizowano 358 inicjatyw szkoleniowych, w których uczestniczyło 1397 osób. Uruchomiono również studia podyplomowe dla pracowników PHH we współpracy z Akademią Leona Koźmińskiego.

Ilustr. Grupa PHH

Ochrona środowiska – certyfikat Green Key

Grupa PHH kontynuowała także działania na rzecz ochrony środowiska. W 2025 roku osiem kolejnych obiektów PHH sp. z o.o. uzyskało certyfikat Green Key. Tym samym na koniec roku już jedenaście z dwunastu obiektów spółki posiadało to wyróżnienie, które potwierdza zaangażowanie w zrównoważony rozwój i odpowiedzialne zarządzanie środowiskowe. Jednocześnie proces certyfikacji jest stopniowo rozszerzany również na kolejne obiekty należące do Grupy.

Zaangażowanie pracowników w lokalne inicjatywy

Raport wskazuje również na aktywne zaangażowanie pracowników Grupy w lokalne inicjatywy społeczne i środowiskowe, realizując 194 inicjatywy w tym obszarze. W 2025 roku rozpoczęto współpracę z parkami narodowymi oraz Lasami Państwowymi na poziomie całej organizacji, wspierając działania na rzecz ochrony przyrody i edukacji ekologicznej.

Raport Zrównoważonego Rozwoju stanowi integralną część sprawozdania Zarządu z działalności Spółki PHH. Ukazuje nie tylko osiągnięcia Grupy PHH w obszarze ESG, ale również identyfikuje kluczowe wyzwania stojące przed organizacją, wyznaczając kierunki dalszego rozwoju oraz doskonalenia działań w zakresie zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnego zarządzania.

O Grupie PHH

Grupa PHH to dynamicznie rozwijająca się sieć hotelowa, oferująca usługi w zróżnicowanych obiektach – od ekonomicznych po prestiżowe hotele w największych miastach Polski oraz atrakcyjnych destynacjach turystycznych. Obecnie liczy 48 obiektów, w tym blisko 5 000 pokoi. Firma od lat współpracuje z wiodącymi światowymi sieciami hotelowymi, takimi jak Marriott International, Hilton Worldwide, Best Western Hotels & Resorts, IHG oraz Accor. Jest pionierem, wprowadzając na polski rynek różnorodne, międzynarodowe marki: Moxy, Renaissance, Le Meridien, Aiden i voco.

Źródło: Grupa PHH