Fakty i mity o elektrowniach wiatrowych w Polsce

0
66

Bartłomiej Badziak z Głosu Pomorza rozmawia  z prof. dr hab. Andrzejem Chocholskim, kierownikiem zakładu gospodarki energetycznej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie na temat elektrowni wykorzystujących odnawialne źródła energii.

– Przeciwnicy elektrowni wiatrowych uważają, że są one szkodliwe dla zdrowia w związku z usytuowaniem tych instalacji w pobliżu stref mieszkaniowych. Czy rzeczywiście infradźwięki wywołane przez skrzydła wiatraków są szkodliwe?

– Infradźwięki źle wpływają na zdrowie. Ich wpływ na organizm jednak zależy od poziomu tych infradźwięków, wytwarzanego hałasu i odległości od źródła emisji (w tym przypadku wiatraka). Dla nowych konstrukcji wiatraków nie ma obawy o nadmierną emisję infradźwięków, bowiem dzisiaj producent przed sprzedażą musi przeprowadzić badania testowe danej serii czy nawet konkretnego egzemplarza siłowni wiatrowej. Zatem na pewno muszą one spełniać wymagania odnośnie hałasu. Inaczej takie urządzenie nie dostanie certyfikatu dopuszczającego do użytkowania.

– W Słupsku budowane są dwie elektrownie wiatrowe o mocy 2 MW w odległości około 800-900 metrów od najbliższych bloków mieszkaniowych. Czy taka odległość jest wystarczająca?

– Podana przez pana odległość zabudowań od najbliższej siłowni 800-900 m w linii prostej jest dostateczną odległością na wytłumienie hałasu. Mówi się o minimalnej odległości 500 m jako wystarczającej. Problemem mogą być siłownie z tak zwanego repoweringu, czyli stare, użytkowane na przykład przez niemiecką firmę przez kilkanaście lat i po liftingu odsprzedane polskiej spółce do dalszej eksploatacji (po zdecydowanie mniejszej cenie niż nowa siłownia tej samej mocy). Są z nimi takie same problemy, jak ze starymi samochodami sprowadzanymi z Zachodu. Głowy nikt za to nie da, a jednak połowa Polaków takimi jeździ. Na szczęście chyba już nie ma takich zakupów używanych wiatraków, bowiem na polskim rynku jest wiele spółek z obcym kapitałem inwestujących w nowe i nowoczesne rozwiązania. Poziom hałasu o znacznie większej mocy, niż siłownie wiatrowe, emituje sporo urządzeń, na przykład sprzęt AGD (miksery, malaksery, młynki do kawy itd), elektronarzędzia (np. wiertarka), które użytkujemy w domu powszechnie i nie zastanawiamy się czy sąsiadowi za ścianą to nie przeszkadza i czy nie powinien nas skarżyć za swoje aktualne złe samopoczucie.

– Jak wypadają elektrownie wiatrowe na tle innych instalacji wykorzystujących odnawialne źródła energii? Między innymi mam na myśli koszt pozyskiwania takiej energii oraz to, czy w Polsce jest jakaś przyszłość dla wykorzystywania innych źródeł energii?

– Przyszłość energetyki odnawialnej w Polsce należy kojarzyć przede wszystkim z energetyką wiatrową. Po pierwsze dlatego, że z jednostki objętości otrzymujemy największą moc. Po drugie, postęp technologiczno-konstrukcyjny. Dziesięć lat temu panował pogląd, że w Polsce dopiero od średniorocznej prędkości wiatru 7,5 m/s wzwyż, ekonomicznie uzasadniona była instalacja siłowni wiatrowej w danym rejonie. Dziś jest to już 4,5 m/s. Po trzecie, firmy produkujące siłownie konkurując między sobą i wiedząc o fobiach społeczeństwa, systematycznie poprawiają wszystko co poprawić się da i co należy poprawić. Koszty inwestycyjne elektrowni wiatrowej są wysokie. Jeśli przeliczymy je na jednostkę jej mocy wynoszą one 6-7 mln zł/MW mocy. Przy budowie farmy wiatrowej (kilka do kilkunastu elektrowni) koszty oczywiście obniżają się. Koszty eksploatacyjne są małe, bowiem – jak to mówią – wiatr mamy za darmo (jak wieje). Zwykle elektrownia wiatrowa eksploatowana jest przez 20-30 proc. godzin w roku, jak pojawia się wiatr. Generalnie ceny na wszystkie urządzenia energetyki odnawialnej powoli, ale spadają. Wzrasta ich jakość i czas użytkowania. Energetyka wiatrowa jest kołem ratunkowym dla energetyki lokalnej, zwłaszcza w rejonach ubogich w energetykę tradycyjną, gdzie dobrze i solidnie wieje (na przykład w Słupsku – znakomity przykład). Jest prawdą, że nie zawsze wieje (ale w Słupsku dwa razy częściej niż w Warszawie, bo raz od morza, a raz do morza), więc energii elektrycznej nie produkujemy, albo wieje za silnie i też ze względów bezpieczeństwa wiatrak należy zatrzymać.

Więcej: http://www.gp24.pl